Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 152 153 154 155 156 157 158 159 160 ... 508
Перейти на страницу:

się w wyjca, który zaczął wrzeszczeć głosem McGonagal :

- Harry Jamesie Potterze! Podczas meczu quidditcha nie wolno uprawiać seksu!

Proszę natychmiast zejść z profesora Snape'a! Złamałeś przynajmniej piętnaście

punktów szkolnego regulaminu! Okryłeś hańbą dom Gryffindoru! Zostałeś za to

ukarany dożywotnim szlabanem! Codziennie wieczorem w moim gabinecie!

Co? Jak to dożywotnim? To znaczy, że kiedy skończy Hogwart, nadal będzie musiał

przychodzić na szlabany do McGonagall? Dlaczego? Przecież nie zrobił nic złego!

Pieprzy się tylko ze Snape'em. Czy to coś zdrożnego? Złapał znicz, wygrali! Czy to

nic nie znaczy? Dlaczego obchodzi ją tylko to, że Snape go posuwa?

- Oooch... Severusie... - wyjęczał czując, że mężczyzna przyspieszył. Wyjec nagle

przestał być ważny. Coś tam sobie jeszcze wrzeszczał, ale Harry nie miał zamiaru go

słuchać.

- Jestem Wybrańcem - na wpół krzyknął, na wpół wyjęczał. - I mogę pieprzyć się, z

kim chcę i kiedy chcę! Nawet na cholernym meczu! Złapałem już znicz, a teraz...

chcę tylko... oooch... Severusa...

Wybuch był blisko... Już tak blisko... Czuł narastające napięcie. Ostatnie słowa

McGonagal utonęły w długim, ochrypłym jęku Harry'ego, kiedy penis Snape'a

uderzył w prostatę i nastąpiła potężna eksplozja, która zmiotła wszystko z

powierzchni ziemi. Zniknął wyjec, boisko, trybuny. Pozostał jedynie Severus. Unosili

się w ciemnej, bezkresnej pustce. Sami. Pogrążeni w absolutnej, bolesnej

przyjemności orgazmu.

Wtedy z pustki napłynęło echo głosu. Początkowo niewyraźne.

- Potter!

Ktoś go wołał.

- Potter!

- Odejdź, Ron - jęknął Harry. - Nie chcę jeszcze wstawać. Sam idź na śniadanie.

Trochę go zdziwiło, że Ron mówi do niego po nazwisku, ale tak bardzo chciał

powrócić do tego cudownego snu, że szybko o tym zapomniał. Walczył ze wszystkich

sił, aby go zatrzymać.

- Potter! - Głos był ostrzejszy i wyraźniejszy.

Harry gwałtownie otworzył oczy. Wtulał się w coś ciemnego i pachnącego znajomo...

Snape!

Poderwał głowę i spojrzał wprost w przypatrujące mu się uważnie czarne oczy. Jego

ramiona owinięte były wokół szyi mężczyzny.

O cholera! Zasnął na jego kolanach!

- Już prawie dziesiąta, Potter. Jeżeli w ciągu piętnastu minut nie znajdziesz się w

swoim dormitorium, mogę odebrać twojemu domowi trzydzieści punktów - powiedział

Mistrz Eliksirów, odkładając na stolik trzymaną do tej pory w ręku książkę.

Najwidoczniej czytał ją, kiedy Harry spał. Gryfon zamrugał, zaskoczony.

- Pozwoliłeś mi... - odezwał się i przerwał. Jego głos był zachrypnięty, jakby bardzo

długo i głośno krzyczał. Bolało go też gardło. Odchrząknął i spróbował ponownie -

Pozwoliłeś mi tutaj spać prawie trzy godziny? - zapytał i zarumienił się delikatnie,

kiedy w końcu przypomniał sobie, co było przyczyną tego bólu. Odchrząknął jeszcze

raz i zobaczył iskierki rozbawienia w oczach Severusa.

Paskudny drań!

- Owszem. I muszę przyznać, że było to niezwykle... interesujące doświadczenie -

odparł Mistrz Eliksirów, a na jego ustach zatańczył złośliwy uśmieszek. - W

szczególności te wyuzdane jęki... Cóż, nie podejrzewałem, że nasz Wybraniec lubi

zabawiać się publicznie... I to na meczu? Co by na to powiedzieli twoi fani, Potter?

Harry poczuł, że jego twarz płonie ze wstydu. Obrazy ze snu zaczęły uderzać w

niego z ogromną siłą. Przypomniał sobie mecz, Snape'a, wyjca od McGonagal ,

orgazm...

O cholera!

Szybko spojrzał w dół na swoje spodnie. Widniała na nich duża, mokra plama. Wzrok

Severusa powędrował za jego spojrzeniem. Jedna z brwi uniosła się, kiedy

mężczyzna zapytał kpiącym tonem:

- Aż tak miły sen, Potter?

Harry nie sądził, że można odczuwać wstyd niczym przeżerający skórę kwas, ale

właśnie tego teraz doświadczał. Widział, jak Severus zagryza wargę, żeby się nie

roześmiać. I to było jeszcze gorsze!

Gwałtownie odwrócił twarz w bok, nie chcąc widzieć, jak Snape śmieje się z niego i

jego upokorzenia.

- Muszę iść - wydukał drżącym, zdartym głosem. - Kiedy wyjdę, będziesz mógł się ze

mnie naśmiewać do woli. - Nie potrafił ukryć żalu w swoim głosie.

Jak on mógł? Czy aż tak bardzo lubił widzieć go upokorzonego?

- Zamknij się, Potter, i spójrz na mnie! - Głos Severusa uderzył jak bat, ale Harry nie

chciał tego zrobić. Nie chciał na niego patrzeć. Nie, kiedy miał wrażenie, że zaraz

rozpłynie się z zażenowania.

Wtedy poczuł dotyk chłodnych palców na swojej brodzie. Severus łagodnie, ale

stanowczo odwrócił jego twarz w swoją stronę, zmuszając go do spojrzenia na

siebie.

- Masz wykonywać moje polecenia - rzekł ostro, a z jego twarzy zniknęło

rozbawienie. - Przestań się nad sobą użalać. - Przez chwilę patrzył wprost w zielone

oczy Harry'ego, tak jakby zastanawiał się nad czymś. - To niezwykle... stymulujące

móc zobaczyć na własne oczy to, o czym do tej pory tylko słyszałem. Jak często

śnisz o mnie w taki sposób? - W oczach Severusa błysnęły drapieżne iskierki.

Harry czuł, jak wstyd powoli ustępuje, zastępowany... ciekawością. Czy Severus

naprawdę chciał to wiedzieć? Czy naprawdę go to interesowało? Wyglądało na to, że

tak...

- Zbyt często - wymamrotał niewyraźnie w odpowiedzi, czując, że znowu się rumieni.

- W takim razie będziemy musieli jakoś temu zaradzić - odparł tajemniczo

mężczyzna.

Harry zmarszczył brwi. Czy Severus miał na myśli to, o czym myślał? Jego oczy

rozszerzyły się, a w spojrzeniu Mistrza Eliksirów pojawił się dziki błysk. To Harry'emu

wystarczyło.

Cały wstyd wyparował niemal natychmiast, zastąpiony przyjemnym uciskiem w

podbrzuszu.

- Zgadzam się - odparł z szelmowskim uśmiechem. - Jak dla mnie, możesz w ogóle

ze mnie nie wychodzić. Ale chyba ciężko byłoby nam się poruszać... - Widząc

zaskoczoną minę Severusa, zachichotał. Jego wyobraźnia zaczęła podsuwać mu

różne scenariusze, jeden bardziej niedorzeczny od drugiego. - Może weszlibyśmy tak

do Wielkiej Sali? - Nie mogąc dłużej wytrzymać, zaczął się śmiać. Zdegustowana

mina Severusa wcale nie pomagała mu w opanowaniu się. Wręcz przeciwnie,

sprawiała, że miał coraz większe problemy z oddychaniem. - Przepraszam -

zachrypiał. - Ale wyobraziłem to sobie... McGonagal pewnie odebrałaby mi wszystkie

możliwe punkty. - Potrzebował chwili, by zaczerpnąć tchu. - Już słyszę jej głos:

"Severusie, proszę natychmiast wyjść z pana Pottera!" - Harry pochylił się do przodu, nie potrafiąc zapanować nad histerycznym śmiechem i ocierając łzy dostrzegł, że

kąciki ust Severusa drżą niekontrolowanie.

- Nie podejrzewałem cię o takie kpiące, ślizgońskie uwagi, Potter - powiedział w

końcu mężczyzna, kiedy udało mu się opanować.

Kiedy Harry w końcu przestał chichotać, uśmiechnął się zawadiacko i odparł:

- Uczę się od mistrza.

- Widzę, że jesteś już bardzo zmęczony, bo zaczynasz gadać od rzeczy - rzekł

Severus, wyciągając różdżkę i rzucając na Harry'ego zaklęcie czyszczące. - Jeżeli

zaraz nie znajdziesz się w dormitorium, to naprawdę rozważę możliwość odebrania ci

punktów. - W głębinach jego oczu coś błysnęło.

Harry poczuł ukłucie żalu. Nie chciał jeszcze iść. Chciał tu zostać, razem z

Severusem. Dlaczego zawsze musi odchodzić?

1 ... 152 153 154 155 156 157 158 159 160 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)