Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
na ciebie. Czy mógłbym?
Chyba trochę przesadził, ale kiedy tylko to sobie wyobraził, jego członek zareagował
błyskawicznie i naparł na spodnie.
Zobaczył, jak siedzący przy biurku Snape sięgnął do kieszeni i wyjął kamień. Spojrzał
w dół i... rozszerzył nagle oczy. Po chwili poderwał głowę i przeszył Harry'ego
napastliwym spojrzeniem. To wystarczyło, aby chłopak poczuł dreszcz, docierający
do każdego zakamarka ciała i następującą po nim falę gorąca. Przesunął rękę pod
ławką, aby poluzować napierającą boleśnie na spodnie erekcję i zobaczył, jak wzrok
mężczyzny zmienia się. Jego oczy zaczęły dziwnie błyszczeć, ale w tej samej chwili
odwrócił głowę i spojrzał na ścianę. Tak, jakby próbował nad sobą zapanować.
Harry zagryzł wargę i wbił wzrok w ławkę. Miał wrażenie, że zaraz spłonie. Pragnął
go teraz tak bardzo, że z trudem przychodziło mu opanowanie się. Ale musiał. Był
przecież na lekcji. Nie mógł...
Ach, do diabła z tym!
Zacisnął powieki, czując zawroty głowy, i spróbował wziąć kilka głębokich oddechów,
aby wpuścić do ściśniętych płuc nieco powietrza. Ale kiedy je wydychał, z jego ust
wyrwał się niekontrolowany jęk. Zamarł, czując na sobie zaskoczone spojrzenia
siedzących najbliżej Rona, Hermiony i... Severusa.
- Dobrze się czujesz, Harry? - zapytała przyjaciółka, kładąc na ławce deskę i nóż. -
Wyglądasz, jakbyś miał gorączkę. Jesteś cały czerwony.
- T-tak. Tylko... trochę tu gorąco - wydukał, otwierając oczy i rumieniąc się. Zobaczył, że Snape szybko odwraca głowę.
- Dlaczego nie wyjmujesz rzeczy? - zapytał ze zdziwieniem Ron. - Snape cię
ochrzani, kiedy to zobaczy.
- Co? Już. - Harry odetchnął i sięgnął po swoją torbę, aby wyjąć kociołek, wagę i
wszystkie te bezużyteczne przedmioty, które nie miały teraz dla niego żadnego
znaczenia.
W końcu wszyscy już się z tym uporali i wlepili wzrok w nauczyciela, a w klasie
zapadła cisza. Mistrz Eliksirów odwrócił głowę od ściany i spojrzał na nich z
zaskoczeniem, tak, jakby przez chwilę zapomniał gdzie się znajduje.
- Zaczynamy - oznajmił i zerwał się z krzesła z takim impetem, że biurko zatrzęsło
się, a stojący na nim atrament i butelka jakiegoś eliksiru przewróciły się i spadły na
kamienną posadzkę, roztrzaskując się na kawałki.
Ignorując zaskoczone spojrzenia uczniów, wyciągnął różdżkę i ze złością sprzątnął
skorupy.
- Dzisiaj kontynuujemy temat eliksirów niewidzialności - oznajmił, przechodząc na
środek klasy. - Kto wie, jaki eliksir z tej grupy jest najniebezpieczniejszy?
Ręka Hermiony wystrzeliła w górę. Harry spuścił wzrok. Znał odpowiedź na to
pytanie, ale w sytuacji, w której się znajdował, wolał się jednak nie zgłaszać,
ponieważ miałby poważny problem, gdyby musiał się podnieść.
Dlaczego nikt nie wymyślił zaklęcia na tego typu niedogodności? Na pewno
pomógłby tym tysiącom nastolatków, przeżywającym burzę hormonalną.
- Eliksir kameleona - odparła Gryfonka, nie czekając na reakcję Snape'a. Mężczyzna
zmarszczył brwi.
- Dlaczego?
- Ponieważ w przeciwieństwie do zaklęcia kameleona, nie można go przerwać, a źle
uwarzony, może spowodować, że ktoś, kto go zażyje, może tak wtopić się w
otoczenie, że zostanie przez nie wchłonięty. I nie ma na nie antidotum, ponieważ nie
ma możliwości, aby go przyjąć, kiedy jest się... "wchłoniętym". W przypadku eliksiru powodującego rozmycie należy...
- Wystarczy - przerwał jej Snape ostrym tonem. - Tak, waszym dzisiejszym zadaniem
będzie uwarzenie tego eliksiru. Dlatego radzę się przyłożyć, bo możliwe, że
wypróbujecie je na sobie. - Po klasie przeszedł szmer. Każdy zdążył już poznać
sposoby stosowane przez Snape'a i pomimo tego, że każdy wiedział, iż dyrektor
kategorycznie zabronił stosowania takich praktyk, nikt nie był pewien, czy nauczyciel,
nie przejmując się zakazem, nie zechce wprowadzić swojej groźby w życie. - Cisza! -
warknął i machnął różdżką w stronę tablicy. - Oto potrzebne ingrediencje i sposób
przygotowania eliksiru - powiedział, przesuwając wzrokiem po twarzach uczniów. -
Macie czas do końca zajęć. Składniki... - jego spojrzenie spoczęło na Harrym - ...
znajdziecie pod ławką.
Cisza, która zapadła, aż dzwoniła. Uczniowie spojrzeli po sobie. Kilka osób zajrzało
pod ławki.
- To znaczy... - Snape odchrząknął - ... w składziku.
Harry potrzebował całej siły woli, aby się opanować i nie wybuchnąć śmiechem.
Świadomość, że gdyby to zrobił, zostałby prawdopodobnie zrównany przez Severusa
z ziemią, bardzo mu w tym pomogła.
Mężczyzna odwrócił się i dumnym krokiem podszedł do swojego biurka. Harry
zagryzł wargę, tłumiąc pełzający w jego przełyku śmiech. Poprosił, aby Hermiona
przyniosła mu składniki, gdyż nadal wolał nie wstawać.
Eliksir, mimo że bardzo niebezpieczny, nie wydawał się jednak skomplikowany.
Kiedy Ron i Hermiona wrócili ze składnikami, był już w trakcie czytania instrukcji, a
przyjaciele dołączyli do niego chwilę później.
Poszatkować korę drzewa sandałowego, wymieszać z trzema kroplami krwi
kameleona madagaskarskiego i poczekać, aż kora zmieni barwę na zieloną.
Następnie wrzucić ją do kociołka. Prawidłową erekcją powinien być obłok
jasnozielonej pary...
Harry zamrugał. Coś mu się nie zgadzało... Cofnął się o kilka słów i niewiele brakło, a
spadłby z krzesła. Wytrzeszczył oczy, nie mogąc uwierzyć w to, co widzi, po czym
rozejrzał się po klasie. Nie był jedynym, który to zauważył. Pansy Parkinson
chichotała i wskazywała na tablicę. Ron przekrzywił głowę i wyciągnął szyję.
- Zaraz, czy tam nie pisze...?
- Tak, ale nie waż się wypowiadać tego słowa na głos - zbeształa go Hermiona, której
twarz przybrała kolor eliksiru Desideria Intima, po czym podniosła rękę. Snape
spojrzał na nią znad papierów, nad którymi pracował.
- O co chodzi, panno Granger?
Gryfonka odchrząknęła i wskazała na tablicę.
- Chyba... pomylił się pan, panie profesorze - powiedziała, rumieniąc się jeszcze
bardziej. Snape zmarszczył brwi i spojrzał na tablicę, a Harry zamknął oczy.
Wolał tego nie widzieć. Słyszał wokół siebie ciche chichoty. Chyba wszyscy to już
zauważyli...
- Milczeć! - Głos Snape'a wydawał się Harry'emu nieco... zdenerwowany. Mężczyzna
rzucił krótkie zaklęcie i zamienił "erekcję" na "reakcję". - Jeżeli dowiem się, kto to zrobił, to możecie być pewni, że nie ujdzie mu to na sucho! - warknął.
Harry poczuł, że jego wargi drżą, dlatego szybko zakrył je dłonią, udając, że kaszle.
- Ekhem. - Hermiona nerwowo podniosła rękę.
- O co znowu chodzi? - syknął mężczyzna.
- Tablica się pali, profesorze.
Snape rozszerzył oczy i spojrzał na zakryte strzelającymi pod sufit płomieniami
słowa.
Harry zgiął się wpół w ataku "kaszlu". Ron spojrzał na niego z niepokojem i poklepał
go po plecach.
- Wszystko w porządku, stary? - zapytał. Harry pokiwał głową, wycierając łzy z
kącików oczu. Musiał się opanować. Przecież nie chciał wszystkiego zepsuć. Ale
myśl, że Snape... że on... przez niego...
Zmusił się, aby głęboko oddychać i nie myśleć o tym, do czego właśnie doprowadził
Severusa.
- Dosyć tego! - Wściekły głos mężczyzny odbił się od ścian pomieszczenia. -
Gryffindor traci dwadzieścia punktów. Jeszcze jeden taki wybryk, a wszyscy wylecą z