Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
- Chciałbym kiedyś zostać tu na noc - powiedział cicho. - Czasami w nocy... dopada
mnie ogromna tęsknota... za tobą. - Spojrzał prosto w czarne, bezdenne oczy i
zobaczył, że po jego słowach zapaliło się w nich maleńkie światełko. Ale bardzo
szybko zgasło. Niczym iskra, która opadła na chłodną powierzchnię i zetknięcie z nią,
błyskawicznie ją zgasiło. Pomiędzy brwiami Snape'a pojawiła się głęboka
zmarszczka.
- Nie dość, że muszę uganiać się z tobą przez cały dzień, to masz zamiar irytować
mnie także w nocy?
Harry zmarszczył brwi. Nie wiedział, czy była to zwykła kpina, żart, czy też Severus
mówił to poważnie. Dlaczego wszystkie jego zmysły krzyczały za ostatnią opcją?
Zrobiło mu się głupio, że to powiedział. Może za bardzo mu się narzuca?
- W porządku. Pójdę już. Nie chcę cię irytować. - Jego oczy błysnęły wyzywająco,
kiedy spojrzał na Snape'a. Jedna z ciemnych brwi uniosła się.
- Próbujesz mnie sprowokować, Potter?
Znowu to samo! Jak on to robił, że zawsze bezbłędnie odgadywał jego zamiary?
Jakby naprawdę czytał z niego jak z otwartej książki. Może Hermiona miała rację?
Może naprawdę nie potrafił ukrywać swoich uczuć?
Ale mężczyzna miał rację. Chciał go sprowokować. Chciał, by Snape zaprzeczył.
Ale nie zrobił tego. I to właśnie był powód bolesnego ucisku, który nagle poczuł w
klatce piersiowej.
- Mniejsza z tym - odparł cicho, schodząc z kolan Severusa, który przez cały czas
spoglądał na niego zamyślonym wzrokiem. Chciał się już odwrócić, aby odejść, ale
nie zrobił tego. Pochylił się, objął go za szyję i pocałował w policzek. Poczuł, jak
mężczyzna niemal niezauważalnie sztywnieje i wstrzymuje oddech.
- Dobranoc, Severusie - powiedział cicho, prostując się. Dostrzegł zaskoczenie,
malujące się w oczach Mistrza Eliksirów, ale zniknęło ono równie szybko, jak się
pojawiło.
Harry uśmiechnął się do niego. Jednak, kiedy znalazł się za drzwiami, uśmiech
zniknął z jego twarzy, zastąpiony głębokim smutkiem.
- Dobranoc, Harry - wyszeptał sam do siebie.
--- rozdział 30 ---
30. Kinky games
I will be your doll
I will be your hole
I will be your toy
I will be your thing
I will remove your heart
I will burn your world
I will be your object
Tease and tear*
- Snape się spóźnia - oznajmił Ron, chociaż wcale nie musiał tego robić. Wszyscy
zdążyli zauważyć. - A może złamał nogę i nie przyjdzie? - rozmarzył się, ale chwilę
później sposępniał. - Niee... podejrzewam, że nawet gdyby złamał kark, nastawiłby
go sobie, byle tylko tu dotrzeć i znowu nas gnębić.
I jak gdyby na potwierdzenie tych słów, drzwi otworzyły się z rozmachem i uderzyły o
ścianę. Ron podskoczył, Hermiona wzdrygnęła się, Neville przewrócił atrament
(kolejny raz), Lavender pisnęła, a Harry uśmiechnął się. Szybko jednak spuścił
głowę, aby to ukryć.
Mistrz Eliksirów zatrzymał się na środku klasy i oznajmił:
- Zanim przejdziemy do zajęć, otrzymacie z powrotem swoje testy. Ich poziom jest
tak żenujący, że obawiam się, iż nawet pierwszoroczni napisaliby go lepiej. - Machnął
różdżką w stronę biurka, z którego zaczęły wylatywać zwinięte kawałki pergaminów i
lądować na ławkach. - Jesteście na szóstym roku, a niektórzy nie potrafią odróżnić
kociołka od talerza zupy, do którego można wrzucać wszystko, co się chce i w
obojętnie jakiej kolejności, zapominając, że eliksiry to wysublimowana sztuka, w
której każdy ruch ma określoną kolejność i czas trwania. Niestety wasze
mikroskopijne umysły nigdy tego nie pojmą. I mogę stwierdzić, że na całe szczęście.
Harry usłyszał, jak siedzący obok niego Ron jęknął:
- Tylko nie to... A weekend zapowiadał się tak przyjemnie...
Hermiona rozwinęła swój test i na jej twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia, który
szybko przeobraził się w żal i złość.
- A niech to! - syknęła. Ron zajrzał jej przez ramię.
- O co chodzi? - zapytał. - Przecież dostałaś "powyżej oczekiwań". To źle?
Rzuciła mu ponure spojrzenie i wydęła usta:
- Wiedziałam, że tak będzie. Nie napisałam wszystkiego, pomimo że bardzo długo
się uczyłam. Ale w naszym podręczniku nie było niczego na temat sposobów
przedłużania działania eliksirów niewidzialności. A w innych książkach tylko jakieś
wzmianki. To niesprawiedliwe! Skąd mogłam to wiedzieć? - nadąsała się.
Ron przewrócił oczami i rozwinął swój pergamin. I niemal natychmiast jęknął, zwinął
go z powrotem, a na jego twarzy pojawił się wyraz rozpaczy.
- Mama mnie zabije - wymamrotał, uderzając czołem o ławkę. - Znowu "okropny".
Harry spojrzał na swój zwinięty test. Denerwował się. Chciał zaimponować
Severusowi. Tak długo się tego uczył... Nie chodzi nawet o to, że wykuł wszystko na
pamięć, ale o to, że zrozumiał i nawet udało mu się połączyć fakty i wysnuć kilka
własnych wniosków. Ale czy Snape to docenił? Czy wszystko napisał dobrze, czy jak
zwykle coś pomieszał?
Podniósł pergamin i bardzo powoli go rozwinął...
...po czym rozszerzył gwałtownie oczy, a zwój wypadł mu z rąk, potoczył się po
blacie i spadł na podłogę.
Poczuł na sobie zaskoczone spojrzenia przyjaciół.
- Co się stało, stary? - zapytał Ron.
Harry przełknął ślinę i wychylił się, aby podnieść pergamin.
- N-nic - wydukał. - Po prostu... znowu zawaliłem.
- Trol ? - zapytał Ron ze współczuciem w głosie, przez który jednak przebijał cień
satysfakcji, że ktoś okazał się gorszy, niż on.
- Ukhm - mruknął Harry, ściskając mocno zwój i czując, że kręci mu się w głowie z
oszołomienia. Kiedy przyjaciele wrócili do swoich testów, Harry ponownie go rozwinął
i jeszcze raz spojrzał na nakreśloną ostrym pismem Snape'a ocenę:
"Wybitny"
Nigdy, w całym swoim życiu nie spodziewał się, że kiedykolwiek otrzyma z Eliksirów
"wybitny". To było nieprawdopodobne. Odczuwał taką radość, że miał ochotę wejść na ławkę i zacząć śpiewać. Poderwał głowę i spojrzał na Severusa. Mężczyzna,
jakby to wyczuwając, też skierował na niego spojrzenie. Kiedy ich oczy się spotkały,
Harry poczuł się tak, jakby coś zakwitło w jego piersi. Miał nadzieję, że Snape to
widzi, że także to czuje. I chociaż twarz Mistrza Eliksirów pozostała nieporuszona,
dostrzegł w jego oczach blask. I to mu wystarczyło. Severus wiedział.
Harry spuścił głowę, czując, jak po jego skórze pełzają pierwsze języki ognia.
- Jeżeli skończyliście już prezentować ten żałosny koncert jęków, który sami
zgotowaliście sobie swoją głupotą, to proszę natychmiast wyciągnąć kociołki i
przybory, ponieważ przechodzimy do lekcji - oznajmił surowo mężczyzna,
odwracając się z rozmachem i podchodząc do biurka. Kiedy wszyscy zaczęli
wykładać przyrządy, Harry, nie mogąc się powstrzymać, sięgnął do kieszeni i
zacisnął dłoń na kamieniu. Czuł zawroty głowy. Wszystko, co go otaczało, przestało
mieć znaczenie. W jego wnętrzu rozkwitało pragnienie. Tak bardzo chciał się mu
odwdzięczyć... Już teraz. Nie mógł czekać. Nie potrafił.
Zamknął oczy i wysłał:
Severusie... powinieneś wiedzieć, że w tej chwili marzę tylko o tym, aby wsunąć rękę
pod ławkę, rozpiąć spodnie i zacisnąć palce wokół mojej erekcji. Jestem tak twardy,
że to aż boli. I to wszystko z twojego powodu.. Pragnę zaspokajać się teraz, patrząc