Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 194
Перейти на страницу:

Westchnął i powoli usiadł w fotelu kapitańskim. A potem dał znak Julii Lapisch, by podeszła.

— Słucham, towarzyszu admirale? — spytała oficer łącznościowy, zatrzymując się obok fotela.

Wewnętrznie nadal była pełna rezerwy i dystansu, którymi odgrodziła się od otaczającej ją rzeczywistości. Ale w jej szarozielonych oczach płonął ogień i Giscard nie był do końca pewien, co on oznaczał. Wyglądało na to, że niedawno zobaczyła coś bardziej przerażającego od Urzędu Bezpieczeństwa, przez co stwarzane przez UB zagrożenie wydało się jej mniejsze… A być może odkryła właśnie, ile prawdy jest w starym powiedzeniu, iż nic na świecie nie jest bardziej podniecające, niż kiedy ktoś do człowieka strzela i nie trafia.

— Jesteś gotowa do nadania wiadomości? — spytał.

— Jestem, towarzyszu admirale.

— W takim razie zaczynajmy — polecił.

Skinęła głową i skierowała się w stronę swego stanowiska, dając równocześnie prawą ręką znak asystentowi, by wysłał nagraną uprzednio wiadomość.

Giscard zapadł się w fotel i zamknął oczy. Jego okręty wytracały prędkość od chwili otwarcia ognia, ale leciały wcześniej zbyt szybko, by udało im się wytracić ją całkowicie. Przelecą obok planety. Jedyne, co mógł zrobić, to spowolnić ten proces i dać w ten sposób załogom nieco więcej czasu na ewakuację instalacji orbitalnych.

Westchnął ciężko i potarł oczy. Właśnie po to tu przybył i z jednej strony nie mógł się doczekać rozpoczęcia dzieła zniszczenia, z drugiej zaś nie miał na to najmniejszej ochoty.

Zniszczenie ośmiu superdreadnoughtów przeciwnika było osiągnięciem, mimo iż stracił przy tym co najmniej pięć (bo Guichen na pewno nie zdoła wejść w nadprzestrzeń) swoich. Straty te mogą okazać się wyższe, gdyż na trzech innych trwały gorączkowe naprawy napędów i ich wynik nie był jeszcze znany. Zupełnie czym innym jednak było to, co zamierzał zrobić, czyli zniszczenie wszystkiego co zdoła, a co znajdowało się na orbicie Medusy. Oraz to, co miał zrobić Gregor Darlington — zniszczenie stacji ACS, fortów i nie dokończonych umocnień przy terminalu.

Dopiero to stanowić będzie prawdziwy cios dla Gwiezdnego Królestwa Manticore. I nie chodziło jedynie o materialną wartość tego, co zniszczą. Chodziło przede wszystkim o to, że będzie to uderzenie w samo Królestwo, nie w jakiś sojuszniczy system czy odległą bazę floty na pograniczu. Medusa była częścią Królestwa podobnie jak planety systemu Manticore. Przez osiem lat Sojusz toczył wojnę na terenie Ludowej Republiki, zdobywając planety wchodzące w jej skład i niszcząc jej infrastrukturę. Tym razem nadszedł czas zapłaty. Giscard był zbyt dobrym strategiem, i to strategiem żądnym zemsty, by nie dołożyć starań, aby ta zapłata była jak najwyższa. Dokładnie tak jak życzyli sobie Esther McQueen i Rob Pierre.

Ale to nie znaczyło, że musiała mu się podobać rola niszczyciela i kata. Wiedział, że dla większości jego kolegów oficerów były to tylko zniszczenia o niewyobrażalnej wręcz wartości. Dla bardziej ogłupionych rewolucyjną retoryką — kara dla burżuazyjnych imperialistów. Ale dla niego nie było to tylko uderzenie po kieszeni. Nic nie był w stanie na to poradzić, ale dla niego to, co miał unicestwić, było ukoronowaniem długiego czasu, wysiłków, nadziei i potu wielu ludzi, którzy stworzyli coś wspaniałego wspólnym wysiłkiem. Zniszczy marzenia i dorobek życia wielu i spowoduje wiele śmierci. Nie chciał tego robić, ale nie miał wyboru. Co prawda nadawana właśnie przez Lipach wiadomość nakazywała natychmiastową ewakuację wszystkich z orbity, ostrzegając, o której dokładnie rozpocznie się ostrzał, ale to niewiele zmieniało. Podobnie jak i to, że jedynie beztroski idiota nie rozpocząłby ewakuacji godzinę temu, gdy stało się oczywiste, że obrońcy nie zdołają powstrzymać zagrożenia.

Giscard znał ludzką naturę i wiedział, że część ludzi nie usłucha polecenia ewakuacji. Jedni nie będą chcieli, inni nie będą mogli. Z jednej strony poczucie obowiązku, z drugiej brak fizycznej możliwości pomimo ćwiczeń ewakuacyjnych i sporego marginesu czasowego. Wiedział, że załogi będą robiły, co mogły, i wiedział też, że on sam wstrzyma ogień do ostatniej chwili, ale i tak zabije część z nich. Mimo iż zrobi więcej, niż wymagały edykt eridański i konwencja denebska…

I wiedział także, że nie ma wyboru. Gdyby miał pewność, że Darlington wykona swoją część zadania i uniemożliwi Home Fleet przybycie z systemu Manticore, miałby dość czasu, by pozwolić na długą ewakuację. Wytracić szybkość, zawrócić i zbliżyć się do planety na tyle wolno, by móc wysłać grupy abordażowe i upewnić się, że na orbicie nie został żaden cywil. Ale nie miał na to czasu, bo jeśli Darlingtonowi się nie uda, to on sam dowie się o tym, gdy okręty Home Fleet odpalą pierwszą salwę w jego kierunku. A o tym, czy druga część planu się udała, dowie się dopiero za sześć godzin.

Co ważniejsze — nie miał żadnej możliwości sprawdzić, jakie siły pilnowały terminalu i czy nie okazały się silniejsze, niż zakładali. A te były już naprawdę blisko. I aż do końca nie będzie wiedział, czy nie używają elektronicznego maskowania.

Dlatego obserwował chronometr, zastanawiając się, czy bardziej jest mu wstyd, czy bardziej czuje tryumf.

* * *

— Przeciwnik znajduje się czternaście minut świetlnych od terminalu, sir — zameldowała cicho kapitan Granston-Henley.

White Haven skinął głową i odwrócił się plecami do holoprojekcji taktycznej. Nie musiał na nią patrzeć, by wiedzieć, jak wygląda sytuacja. Miał w systemie dwadzieścia trzy superdreadnoughty zajmujące wybrane pozycje i gotowe do walki.

Dowódca napastników najwyraźniej chciał odpalić salwę ze wszystkiego, co miał, lecąc z maksymalną możliwą prędkością, i dobić to, co zostało z fortyfikacji i obrońców z bliska. Musiał posiadać aktualne informacje o stanie budowy pozostałych fortów, gdyż inaczej nie zaryzykowałby tego. Na szczęście ekipy budowlane zdążyły opuścić nie dokończone umocnienia będące całkowicie bezbronnymi celami. Nie miały bowiem nawet pasywnych środków obrony antyrakietowej i każda rakieta, która namierzy którykolwiek z nich, po prostu musi trafić. Jedyne, co mogło je chronić, to obrona antyrakietowa dwóch sprawnych fortów i okrętów 8. Floty.

Wiadomo było, że takowa zostanie podjęta, ale równie wiadome było, że wszystkich rakiet nie da się przechwycić, a forty były tak zachęcającym celem… Oznaczało to dalsze straty i kolejne opóźnienia w osiągnięciu przez obronę terminalu pełnej gotowości bojowej. I w konsekwencji nieuchronne dłuższe stacjonowanie w systemie znacznie większej liczby okrętów Królewskiej Marynarki.

Aż go wstrząsnęło na tę myśl. Zbyt dobrze znał polityków, by nie wiedzieć, co teraz nastąpi. Dziki wrzask całej opozycji domagającej się, by RMN zapewniła wystarczającą ochronę wszystkim przed podobnymi rajdami. Gdyby Ludowa Marynarka wykonała podobne ataki na inne systemy, rozłożyłoby to cały plan ataku. Który właśnie miał się zacząć. Już przedtem niezwykle trudno było skompletować niezbędne do podjęcia ofensywy okręty, teraz będzie to znacznie trudniejsze. A jeśli nie odzyskają inicjatywy, dadzą jedynie przeciwnikowi czas na odtworzenie sił i wybranie kolejnych miejsc do zaatakowania, których znów nie będą w stanie obronić i…

1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)