Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 142 143 144 145 146 147 148 149 150 ... 194
Перейти на страницу:

Reynaud otarł pot z czoła i opadł na oparcie fotela. Dopiero w tym momencie dostrzegł stojącego obok dowódcę trzeciej zmiany, Neville’a Underwooda.

— No to udało się! — szepnął ten, nie odrywając oczu od holoprojekcji.

— Może tak, a może nie — odparł Reynaud. — Do tej pory przeszły cztery superdreadnoughty. A gdyby one się otarły, to… poza tym nadal istnieje możliwość, że przeciwnik je dostrzeże i ucieknie.

— Może, ale potrzebowaliby naprawdę dobrych sensorów, żeby to wykryć przez to całe zagłuszanie i śmieci emitowane przez forty. A kiedy nasi zajmą wyznaczone pozycje i zmniejszą emisję, przełączając napędy na pogotowie, powinni być niewidoczni choćby dzięki własnym systemom maskowania z odległości większej niż parę sekund świetlnych. A poza tym to wcale by mnie nie zmartwiło, gdyby tamci po prostu odlecieli w cholerę. To naprawdę miła perspektywa w porównaniu z tym, co sądziłem, że nas czeka, Mike!

I uśmiechnął się z zażenowaniem.

— Miła, fakt — burknął Reynaud. — Ale ja chcę dostać tych gnojków, Nev. Naprawdę chcę!

Underwood spojrzał na niego spod oka. Michael Reynaud był jednym z najsympatyczniejszych, by nie rzec najbardziej pacyfistycznie nastawionych ludzi, jakich znał — przynajmniej w paramilitarnej organizacji, jaką była ACS. Podejrzewał zresztą, że podstawowym powodem, dla którego Reynaud wybrał karierę w Królewskiej Służbie Astro Kontrolnej, a nie w Królewskiej Marynarce, była niechęć do świadomego zabijania. Teraz, słuchając go, nigdy by czegoś podobnego nie podejrzewał… I nie musiał zastanawiać się dlaczego.

Szarża wiceadmirała Markhama za kwadrans miała dotrzeć do celu i obaj wiedzieli, jak się ona zakończy.

* * *

— Ich elektronika jest lepsza, niż podejrzewaliśmy, towarzyszu admirale — zameldował oficer operacyjny, i to nie pytany, co wzbudziło zaniepokojenie Darlingtona.

Podszedł do niego i spojrzał na ekran taktyczny.

— Zagłuszanie wzrosło? — spytał w końcu, nie mogąc się zorientować, o co chodzi.

— Nie, towarzyszu admirale. A przynajmniej nie sądzę, ale proszę spojrzeć tu, tu i tu… — zapytany cofnął nagranie kilku ostatnich minut i puścił je z przyspieszeniem. — Proszę spojrzeć na namiary fortów. Wiemy, gdzie były, nim włączyli zagłuszanie, a namiary pogarszają się w miarę upływu czasu, zamiast poprawiać. Ich pozorne cele i cała reszta muszą mieć o wiele większe możliwości, a operatorzy reagują na nasze próby dekodacji szybciej, niż zakładaliśmy. Wciąż co prawda mamy prawdopodobne namiary fortów, ale komputery głupieją, tyle pojawiło się tam fałszywych celów, źródeł napędów i generatorów grawitacyjnych dużej mocy.

— Spodziewaliśmy się, że nie będzie łatwe… proszę zrobić co będzie pan w stanie, komandorze.

— Będę się starał, towarzyszu admirale.

* * *

Admirał White Haven stał niewzruszenie na pomoście flagowym superdreadnoughta Benjamin the Great i czekał cierpliwie, aż holoprojekcja taktyczna zacznie znów ukazywać uporządkowany obraz terminalu i jego okolic pełnych obecnie okrętów jego floty. Jako pierwsze do tranzytu wyznaczył graysońskie okręty, mając gdzieś urażoną dumę Royal Manticoran Navy, jeśli ta urażona się poczuła. Powód był prosty — okręty były nowsze, silniejsze i posiadały w nadmiarze to, co było najistotniejsze: zasobniki holowane. Jak dotąd osiem znalazło się już w systemie Basilisk, pozostały jeszcze trzy, no i okręty Królewskiej Marynarki. Ale i tak już wiedział, że zdążyłby odeprzeć drugi człon ataku Ludowej Marynarki. A mimo to zamiast zadowolenia i dumy czuł pustkę i niesmak.

I to nie z powodu uszkodzenia jednego niszczyciela i śmierci jak do tej pory trzydziestu pięciu ludzi, choć zdawał sobie sprawę, że był za nią odpowiedzialny, podobnie jak i za inne ofiary na pokładzie HMS Glorioso, chwilowo uznane za „zaginione”. Przez osiem lat wojny nauczył się, że ofiary są zawsze i że najlepszy nawet dowódca może jedynie je minimalizować, nigdy zaś nie zdoła ich uniknąć. I może jedynie starać się, by te, które poniesie, kosztowały wroga jak najwięcej.

Na jego samopoczucie nie miało także wpływu postępowanie kontradmirał Hanaby, która nie zawróciła, bo było to najrozsądniejsze, co mogła zrobić. Jedyną rzeczą, na którą mogła liczyć, było to, że zmusi poszarpane przez Markhama siły wroga do odwrotu, nim ten zniszczy wszystko na orbicie planety.

Ale nic, co uczyni, nie uratuje wiceadmirała Markhama… Podobnie jak genialny manewr Ósmej Floty nie mający sobie równych w dotychczasowej historii wojen międzyplanetarnych.

Wziął głęboki oddech i zmusił się do odwrócenia wzroku od głównej holoprojekcji ku ustawionemu obok ekranowi podłączonemu do systemowej sieci sond i przekaźników grawitacyjnych nadających z prędkością większą od prędkości światła. Nie miał na to ochoty, ale zmusił się, by oglądać coś, co się właśnie działo, a na wynik czego nie miał najmniejszego wpływu. Ponieważ jednak to, że na to nie patrzył, również niczego by nie zmieniło, uczciwość nakazywała choć w ten sposób uczcić obrońców systemu.

Na ekranie pojawił się diamentowy pył, gdy obie strony odpaliły, co miały w zasobnikach i w wyrzutniach. Okręty Markhama zrobiły to wcześniej i miały lepsze systemy kontroli ognia, ale przeciwnik posiadał o wiele więcej rakiet i wynik starcia dyktował prosty rachunek prawdopodobieństwa.

White Haven odruchowo zapamiętał zaskakująco wysoką liczbę rakiet ogłupionych przez ECM-y okrętów Królewskiej Marynarki i zniszczonych przez ich obronę antyrakietową, ale wiedział, że to i tak za mało. I miał rację — wkrótce został zniszczony pierwszy superdreadnought.

A potem drugi…

I trzeci…

Trzy przetrwały tę salwę, a był wśród nich i King William. Ale pulsujące kody uszkodzeń przy każdym świadczyły o tym, jak poważne są zniszczenia.

A potem dotarły w zasięg dział i masakra przybrała na sile. A mimo to nikt po żadnej ze stron się nie poddał.

Wróg stracił dwa superdreadnoughty w pojedynku rakietowym, a kilka kolejnych zostało poważnie uszkodzonych, ale żaden aż tak jak King William czy pozostałe okręty RMN.

Wymiana ognia trwała ledwie parę sekund, ale była straszna. Gdy na ekranie przestały szaleć wybuchy, zniknęły też z niego kolejne dwa superdreadnoughty Ludowej Republiki, a trzy następne zmieniły się w pozbawione napędu wraki… Po jednostkach zaś wiceadmirała Markhama nie pozostał nawet wrak.

Jedynie rozlatująca się chmura kapsuł ratunkowych, w których znajdowały się niedobitki załóg obu walczących stron. Tu i ówdzie sygnał kapsuły zamigotał i zniknął, gdy uszkodzona przestała działać lub istnieć…

White Haven zmełł w ustach przekleństwo i zmusił się, by spojrzeć na holoprojekcję taktyczną. Pierwszy superdreadnought Royal Manticoran Navy właśnie opuszczał terminal wylotowy.

Hamish Alexander przeniósł wzrok na zbliżające się do terminalu dreadnoughty i pancerniki Ludowej Marynarki i powiedział tak cicho, że nikt nie mógł go usłyszeć:

— Teraz nasza kolej, gnoje!

Po czym z kamienną twarzą przywołał gestem komandora Haggerstona.

* * *

Javier Giscard oddał podoficerowi elektrokartę po starannym jej przestudiowaniu. Uszkodzenia, jakie w ciągu paru ostatnich sekund walki odniósł Salamis, skłaniały go do podejrzeń, że przeciwnik w jakiś sposób domyślił się, że jest to okręt flagowy dowódcy całego zespołu. Na szczęście okazało się, że wiara kapitan Short w umiejętności załogi maszynowej była uzasadniona. Miał zamiar przy najbliższej sposobności porozmawiać z nią i dowiedzieć się, jakim cudem udało jej się skompletować w pełni wyszkolone wachty maszynowe dla całego okrętu, bo w Ludowej Marynarce pełnej technologicznych półidiotów i prawie kompletnych durniów graniczyło to z cudem, ale na pewno nie nastąpi to szybko. Zresztą chwilowo było to mniej ważne. Ważne było to, że zgodnie z otrzymanym właśnie meldunkiem za dwadzieścia pięć minut będą sprawne wszystkie węzły alfa. Była to doskonała wiadomość, gdyż oznaczała, że w razie konieczności okręt będzie mógł się wycofać. W przeciwieństwie do siostrzanego Guichena.

1 ... 142 143 144 145 146 147 148 149 150 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)