Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 236
Перейти на страницу:

— W Tel’aran’rhiod — wyjaśniła Siuan, pospiesznym machnięciem ręki lekceważąc uwagę Amyrlin — jestem inną kobietą w innej sukience. Przebieram się za każdym zakrętem. — Egwene ucieszyło jej zapewnienie, chociaż słowa Siuan sugerowały również wyraźnie jakiś brak kontroli. Poza tym nie była pewna, czy może wierzyć Siuan, jako że wiara we własne zdolności tej kobiety okazywała się czasami zdecydowanie przesadna. — Ważne jest jednak coś innego. Ubiegłej nocy widziałam część listy Zasiadających i zdołałam odczytać większość imion, zanim lista się przemieniła w rejestr win z piwniczki. — Takie przemiany bez przerwy się zdarzały w Tel’aran’rhiod, gdzie nic na długo nie pozostawało w tym samym stanie, szczególnie jeśli nie stanowiło odbicia czegoś trwałego ze świata jawy. — Wyniesiono Andayę Forae z Szarych, Rinę Hafden z Zielonych oraz Juilaine Madome z Brązowych. Żadna nie nosi szala dłużej niż siedemdziesiąt lat... w najlepszym razie. Elaida ma ten sam problem, którego doświadczamy my, Matko.

— Rozumiem — odparła powoli Amyrlin, po czym przyłapała się na tym, że znów sobie masuje jedną skroń. Tętnienie za oczyma nie ustawało. Wręcz przeciwnie, rosło w siłę. Zawsze tak było. Aż do zmroku będzie żałowała, że odesłała Halimę. Stanowczym ruchem opuściła rękę, przesunęła leżącą przed nią skórzaną teczkę o pół cala w lewo, potem z powrotem, na poprzednie miejsce. — A co z pozostałymi? Miały wszak do zastąpienia sześć Zasiadających.

— Przyjęto Neheran Ferane z Białych — odrzekła Siuan — i Suanę Dragand z Żółtych. Obie działały już przedtem w Komnacie. Jak wspomniałam, zdołałam odczytać część listy, lecz niestety nie całość. — Dla podkreślenia swoich słów wyprostowała plecy i wysunęła podbródek. — Wyniesienie jednej czy dwóch byłoby wystarczająco niezwykłe. Coś takiego się zdarza, choć nieczęsto, ale jedenaście... Może nawet dwanaście, lecz na pewno nie mniej niż jedenaście... pomiędzy nami i Wieżą. Nie wierzę w zbiegi okoliczności, nie w tak wielkie. Gdy wszyscy sprzedawcy kupują ryby w tej samej cenie, możesz się założyć, że poprzedniej nocy pili w tej samej gospodzie.

— Nie musisz mnie o tym przekonywać, Siuan. — Egwene westchnęła, rozsiadła się wygodniej, bezwiednie chwytając nogę od krzesła, które zawsze usiłowało się złożyć, ilekroć kręciła się na siedzeniu. Bez dwóch zdań działo się coś dziwnego, lecz co dokładnie te zdarzenia oznaczały? Czy ktoś mógł wpływać na wybór Zasiadających w każdej z Ajah? Przynajmniej w każdej z wyjątkiem Błękitnych, które wprawdzie również wybrały nową Zasiadającą, chociaż akurat Moria była Aes Sedai już dobrze ponad sto lat. Może także Czerwonych nie zaatakowały Czarne Ajah; właściwie nikt nie wiedział, jakich zmian (jeśli w ogóle) dokonały Czerwone wśród swoich Zasiadających. Być może za zmiany odpowiedzialne były Czarne, cóż jednak mogły nimi zyskać...? No chyba że wszystkie te zbyt młode Zasiadające były Czarnymi! Coś takiego z kolei wydawało się Amyrlin niemożliwe. I nielogiczne. Gdyby bowiem Czarne Ajah posiadały tak ogromne wpływy, w Komnacie od dawna zasiadaliby sami Sprzymierzeńcy Ciemności. A jednak, odrzucając możliwość tak licznych zbiegów okoliczności, należało uznać, że ktoś musi stać za wszystkimi tymi decyzjami. Samo rozmyślanie nad ewentualnościami i przypadkami niemożliwymi pogłębiało i wyostrzało tępy ból, który tętnił w głowie Egwene. — Jeśli ostatecznie okaże się, że rzeczywiście mamy do czynienia ze zbiegiem okoliczności, Siuan, będziesz żałowała, że kiedykolwiek rozpatrywałaś tę sytuację jako łamigłówkę, którą trzeba rozwiązać. — Mówiąc to, zmusiła się do uśmiechu, ażeby zdanie nie zabrzmiało zbyt napastliwie. Amyrlin musiała przecież ostrożnie dobierać słowa. — Na razie jednak przekonałaś mnie, że mamy przed sobą zagadkę. Chcę zatem, abyś spróbowała ją rozwikłać. Ustal, kto jest odpowiedzialny za te zmiany i co stara się za ich pomocą osiągnąć. Póki się tego nie dowiemy, nie pojmiemy nic.

— Czy tylko tego pragniesz? — spytała Siuan cierpko. — I na kiedy mam zdobyć odpowiedzi na te pytania? Jeszcze przed kolacją? A może wystarczy późnym wieczorem?

— W końcu będziemy musiały zadziałać. Tak sądzę — odburknęła Egwene. Na widok speszonej miny swej rozmówczyni wzięła głęboki wdech. Nie było sensu wyładowywać na drugiej kobiecie spowodowanych bólem głowy gniewu i frustracji. Słowa Amyrlin posiadały moc, lecz nierzadko miały też swoje konsekwencje. Egwene powinna o tym pamiętać. — Wierzę w twoje umiejętności — dodała łagodniejszym tonem. — Wiem, że postarasz się jak najszybciej odkryć prawdę.

Zasmucona czy speszona, Siuan najwyraźniej rozumiała, że wybuch Amyrlin spowodowany jest czymś więcej niż zwyczajnym sarkazmem. Mimo młodzieńczego wyglądu dawna władczyni miała za sobą lata praktyki w interpretowaniu ludzkich twarzy.

— Mam wyjść i poszukać Halimy? — zapytała, na wpół wstając. Brak zjadliwego tonu przy wypowiedzeniu imienia nielubianej kobiety świadczył o szczerej trosce Siuan. — To nie zajmie mi nawet minutki.

— Jeśli będę ją wzywać przy każdym ataku migreny, nigdy nie przezwyciężę tego bólu — odparła Egwene, otwierając teczkę. — No dobrze, co masz dla mnie dzisiaj?

Tym niemniej przytrzymała rękę na papierach, starając się nie podnosić jej i nie pocierać nią skroni.

Jednym z porannych zadań Siuan było przekazywanie informacji, które Ajah zdobyły poprzez sieci swoich „oczu i uszu”, a którymi skłonne się były podzielić, oraz spraw, o jakich poszczególne siostry pragnęły opowiedzieć Amyrlin przez swoje Ajah. Proces przesiewu wiadomości zdawał się zaiste osobliwy, w sumie jednak Egwene otrzymywała niemal rzeczywisty obraz otaczającego ją świata, zwłaszcza wraz z nowinami i komentarzami dodanymi przez samą Siuan. Dawna Amyrlin zdołała zachować własnych agentów, których zorganizowała jeszcze jako władczyni, szczególnie że — mimo wysiłków Komnaty — nie zdradziła nikomu, kim są, więc w ostatecznym rozrachunku ani Komnata, ani nikt nie był w stanie zakwestionować jej prawa do nich. Później zaś oświadczyła, że te „oczy i uszy” należą się prawnie nowej Amyrlin i dlatego obecnie ludzie ci pomagali Egwene. Och, nie było końca roztrząsania tej sprawy, a i teraz jeszcze czasem powracała w rozmowach, nikt jednak nie potrafił zaprzeczyć faktom.

Jak zwykle, pierwsze sprawozdanie pochodziło nie od Ajah czy Siuan, lecz od Leane, która płynnym, eleganckim pismem spisała je na cienkich arkuszach papieru. Egwene nie potrafiła wskazać żadnych charakterystycznych szczegółów pisma tamtej, ale każdy, kto je widział, nie miał najmniejszych wątpliwości, że dany dokument napisała kobieta. Otrzymane od Leane stronice natychmiast po przeczytaniu przysuwała do płomienia stojącej na biurku lampy i spalała tak pieczołowicie, że niemal parzyła sobie palce. Potem zgniatała popiół. Trudno im było — jej i Leane — udawać publicznie prawie obce sobie osoby, jednak gdyby któryś z raportów Leane trafił w niepowołane ręce, sytuacja wyglądałaby tragicznie.

Bardzo niewiele sióstr miało świadomość, że Leane posiada „oczy i uszy” we wnętrzu Tar Valon. Może była jedyną siostrą, która miała tam swoich szpiegów. Jedną z przywar ludzkości jest umiejętność dostrzegania, co dzieje się na końcu ulicy i równoczesne ignorowanie zdarzeń rozgrywających się niemal u naszych stóp. A Światłość wie, że Aes Sedai mają tyleż samo ludzkich wad, co wszyscy inni przedstawiciele rodzaju ludzkiego. Dziś niestety Leane nie miała zbyt wiele do przekazania.

Jej agenci z miasta narzekali na brudne ulice, na które po zmroku wypuszczali się jedynie najodważniejsi mieszkańcy; a i w świetle dziennym nie było tam bezpiecznie. Kiedyś niemal nie znano w Tar Valon zbrodni, teraz jednak Gwardia Wieży zniknęła z ulic, żołnierze patrolowali bowiem porty i wieże przy mostach. Z raportu wynikało jednoznacznie, że przedstawicielki Białej Wieży pobierały jeszcze opłaty celne i kupowały zapasy (jedno i drugie przez pośredników), poza tym chyba całkowicie odcięły się od miasta. Wielkie drzwi, przez które kiedyś mieszkańcy mogli wchodzić do Wieży, pozostawały obecnie zamknięte na głucho i zakazane. Od początku oblężenia, a może i wcześniej, nikt nie widywał sióstr poza Wieżą, przynajmniej w każdym razie nikt nie rozpoznawał jako Aes Sedai żadnej z widzianych na ulicach kobiet. Leane wszystkie te fakty dawała Egwene do zrozumienia już w poprzednich sprawozdaniach. Jednakże czytając ostatnią stronę, Amyrlin uniosła brwi. Po mieście krążyły pogłoski, że Gareth Bryne znalazł tajną drogę do miasta, dzięki której pewnego dnia może pokonać miejskie mury Tar Valon i wraz z całą armią zjawić się nagle na ulicach.

1 ... 143 144 145 146 147 148 149 150 151 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)