Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 236
Перейти на страницу:

— Wnosząc z zachowania tych głupich dziewcząt, można by mnie uznać... — warknęła, lecz szybko przerwała.

Nie zaskoczył ją widok Siuan stojącej za pulpitem do pisania w prostej, choć ładnie skrojonej sukni z niebieskiej wełny. Kobieta przyciskała do piersi wykonaną z tłoczonej skóry teczkę na papiery. Większość sióstr (na przykład Delana) wyraźnie nadal sądziła, że zadania Siuan ograniczały się do pouczania nowej Amyrlin w sprawach protokołu i wypełniania różnych jej poleceń, co — ich zdaniem — była władczyni na pewno robiła niechętnie, tym niemniej Siuan zawsze zjawiała się szybko i z pogodną miną; fakt ten do tej pory przechodził prawdopodobnie niezauważony. Siuan rzeczywiście była ostrą i surową Amyrlin, chociaż teraz w jej srogość nie uwierzyłby nikt, kto jej wtedy nie znał. Nowicjuszki wskazywały ją sobie równie często, jak wskazywały Leane, chociaż z lekkim powątpiewaniem, czy Siuan naprawdę jest osobą, o której opowiadały im siostry. Ładna, choć niezupełnie piękna, o delikatnych ustach i ciemnych, połyskujących włosach do ramion, wyglądała nawet na młodszą od Leane i zaledwie kilka lat starszą od Egwene. Gdyby nie ułożony na ramionach szal przyozdobiony niebieskimi frędzlami, można by ją wziąć za jedną z Przyjętych. Siuan starała się zresztą nigdy nie wychodzić bez tego szala, chciała wszak uniknąć krępujących pomyłek. Jej oczy nie zmieniły się ani trochę bardziej niż jej charakter i wciąż przywodziły na myśl dwa lodowate, niebieskie szydła, które Siuan potrafiła wycelować w każdą zaskoczoną jej widokiem kobietę.

Co do drugiej przybyłej... Egwene chętnie widziała w swoim gabinecie Halimę, tym niemniej teraz nie spodziewała się zobaczyć jej wyciągniętej na jasnych poduszkach, które ułożono przy jednej ze ścian namiotu; głowę kobieta wsparła na ręce. Podczas gdy Siuan była tego typu ładną, młodą kobietą (to znaczy... pozornie młodą), która przyprawiała zarówno mężczyzn, jak i kobiety o uśmiech, piękną Halimę należało nazwać po prostu oszałamiającą. Miała duże, zielone oczy, idealne rysy twarzy i pełne, jędrne piersi, a na jej widok mężczyźni przełykali ślinę, inne kobiety zaś marszczyły brwi. Egwene wprawdzie nie reagowała w ten sposób, wierzyła wszakże w zasłyszane opowieści o kobietach patrzących z zazdrością, jak Halima samym swoim istnieniem przyciąga męskie spojrzenia. Halima nie mogła nic poradzić ani na tę reakcję, ani na swój wygląd. Ale nawet jeśli Delana powierzyła jej stanowisko swojej sekretarki wyłącznie z dobrego serca — gdyż Halima była marnie wykształconą chłopką ze wsi, która pisała listy z niezdarnością charakterystyczną raczej dla małego dziecka — Szara siostra zwykle przydzielała Halimie mnóstwo pseudo zajęć, które zajmowały kobiecie cały dzień. Z tego też względu Halima rzadko się zjawiała u Egwene przed porą snu, a i wtedy jedynie z powodu bólów głowy Amyrlin. Nisao nie potrafiła nic pomóc na te migreny, mimo iż korzystała z najnowszych metod Uzdrawiania, masaże Halimy natomiast działały cuda, nawet jeśli wcześniej Egwene wyła z bólu.

— Powiedziałam jej, Matko, że nie będziesz miała dzisiejszego ranka czasu jej przyjąć — zagaiła ostrym tonem Siuan, stale posyłając wściekłe spojrzenia wspartej na poduszkach kobiecie, a jednocześnie wolną ręką odbierając od Amyrlin płaszcz — lecz równie dobrze zamiast mówić, mogłabym grać na piszczałce. — Powiesiwszy płaszcz na rustykalnym stojaku, parsknęła pogardliwie. — Może gdybym nosiła spodnie i miała wąsy, zwróciłaby na mnie uwagę.

Siuan najwyraźniej wierzyła we wszystkie pogłoski o domniemanym wpływie Halimy na co przystojniejszych rzemieślników i żołnierzy.

Dziwne, lecz Halimę wydawała się śmieszyć własna reputacja. Może nawet sprawiała jej przyjemność. Tak czy inaczej, teraz roześmiała się niskim, gardłowym śmiechem, po czym rozciągnęła się na poduszkach niczym kot. Miała nieszczęsne upodobanie do głębokich dekoltów, nieszczęsne, a w tej aurze również niewiarygodne. Jej biust niemal wychodził nad suknię uszytą z zielonego jedwabiu z niebieskimi wstawkami. Jedwab nie był oczywiście typowym materiałem na strój sekretarki, jednak dobroczynność Delany miała najwidoczniej wielki zasięg... albo Delana była swojej pracownicy winna jakiś dług.

— Dzisiaj rano wyglądałaś, Matko, na zmartwioną — mruknęła zielonooka kobieta — i wyśliznęłaś się tak wcześnie na swoją jazdę, starając się mnie nie zbudzić. Sądziłam, że może chciałabyś pogawędzić. Nie miałabyś tak często migren, gdybyś omawiała częściej swoje troski. Wiesz na pewno, że zawsze możesz ze mną rozmawiać. — Przypatrując się Siuan, która spoglądała gdzieś w bok z pogardliwą miną, Halima znowu nisko się zaśmiała. — I wiesz, że w zamian niczego od ciebie nie chcę, w przeciwieństwie do niektórych.

Była Amyrlin znów parsknęła i umyślnie zajęła się układaniem teczki na pulpicie, wsuwając ją między kamienny kałamarz i słoiczek z piaskiem. Nawet przez chwilę bezmyślnie bawiła się bibułką.

Egwene zrobiła wielki wysiłek, usiłując zapanować nad westchnieniem. Właśnie! Halima nie chciała niczego poza siennikiem w jej namiocie, dzięki czemu mogła być pod ręką na wypadek jednego z jej ataków bólu. A przecież sypianie tutaj bez wątpienia utrudniało wypełnianie zadań wyznaczonych przez Delanę. Poza tym Egwene lubiła proste maniery Halimy i jej otwarty sposób bycia. Łatwo i przyjemnie było czasem pogawędzić z nią i zapomnieć choć na chwilkę o obowiązkach Zasiadającej na Tronie Amyrlin. Takiego odprężenia nie doświadczała przy nikim, nawet przy Siuan. Wcześniej zbyt mocno walczyła o to, by rozpoznawano ją jako Aes Sedai i jako Amyrlin, toteż przed Siuan nie potrafiła się otworzyć. Każde odstępstwo od roli Amyrlin ułatwiało każde następne odstępstwo... i kolejne, a później jeszcze następne. Nie mogła sobie na to pozwolić, bo w końcu rzeczywiście wszyscy będą ją uważać za marionetkę. Zatem otwarcie rozmawiała jedynie z Halimą i starannie pielęgnowała tę cenną znajomość — cenną nie tylko ze względu na masaże, które uśmierzały jej ból głowy. Jednak ku swojemu rozdrażnieniu czuła, że wszystkie inne kobiety w obozie podzielają podejście Siuan, może z wyjątkiem Delany. Szara siostra wydawała się wszak zbyt pruderyjna, ażeby zatrudnić prawdziwą latawicę, niezależnie do swego dobrego serca czy potencjalnych zobowiązań. W każdym razie teraz niewielkie znaczenie miała kwestia zasad i zachowania Halimy; może kobieta przyciągała mężczyzn, może się za nimi uganiała, a może nawet doprowadzała ich do zguby — nie było to jednak w tym momencie ważne.

— Niestety, Halimo, naprawdę mam mnóstwo pracy — odparła, zdejmując rękawiczki. Niemal codziennie czekały ją całe stosy spraw do załatwienia. Na biurku nie zauważyła wprawdzie jeszcze żadnego raportu Sheriam, jednakże na pewno wkrótce go dostanie, wraz z kilkoma petycjami, które zdaniem Opiekunki zasługują na uwagę Amyrlin. Zaledwie z kilkoma, no, może dziesięcioma lub dwunastoma apelacjami o wyrównanie krzywd. I będzie musiała rozpatrzyć każde odwołanie i do każdego się ustosunkować jako Zasiadająca na Tronie Amyrlin. Nie można było wykonać żadnego zadania, jeśli się nie przestudiowało całej sprawy, nie zadało pytań i nie przemyślało odpowiedzi. Nie wystarczyło przekazać decyzji bez uzasadnienia. — Ale chyba możesz zjeść ze mną obiad. — O ile skończy pracę do pory obiadowej, w przeciwnym razie znów będzie coś przygryzała podczas czytania przy biurku. A przecież powoli zbliżało się już południe! — Wtedy będziemy mogły pomówić.

1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)