Rozstaje zmierzchu
- Автор: Джордан Роберт
- Серия: Kolo czasu #10
- Год: 2004
- Язык: польский
- Переводчик: Ewa Wojtczak
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:
Druga nowicjuszka, nazwana Nicolą, nie wstała z ławki i nie przerwała przenoszenia Mocy, popatrzyła tylko na Sharinę czarnymi oczyma.
— Osiągnęłabym najlepsze wyniki w tej pracy, gdyby mi kiedyś pozwolono naprawdę poćwiczyć — mruknęła posępnym tonem. — Zauważyłam, że radzę sobie coraz lepiej, wiem, że tak jest. Słyszałaś na pewno, że potrafię już Głosić Przepowiednie — dodała, jakby pierwsze miało coś wspólnego z drugim. — Tiano Sedai, powiedz jej, że mogę pozostać trochę dłużej. Zdążyłabym ukończyć tę miskę przed moimi następnymi zajęciami, a jestem przekonana, że Adine Sedai nie będzie miała nic przeciwko mojemu krótkiemu spóźnieniu.
Egwene oceniła, że jeśli dziewczyna ma wkrótce następne zajęcia, jej spóźnienia nie sposób byłoby określić przymiotnikiem „krótkie”. Aby skończyć miskę, musiałaby jej poświęcić drugą godzinę, gdyż pobielała dopiero połowa jej naczynia.
Tiana otworzyła usta, lecz zanim zdołała wypowiedzieć choćby słowo, Sharina podniosła palec, a po sekundzie drugi. Gest ten miał w sobie prawdopodobnie jakieś szczególne znaczenie, ponieważ Nicola zbladła i natychmiast wypuściła sploty, a następnie zerwała się tak prędko, że zakołysała ławką, za co otrzymała ostre spojrzenia od dwóch innych nowicjuszek, z którymi ją dzieliła. Obie pochyliły się zresztą od razu nad stołem i wróciły do pracy, Nicola zaś niemal biegiem ruszyła do skrzyni, do której wrzuciła na wpół skończoną miskę, po czym równie prędko zabrała swój płaszcz. Ku zaskoczeniu Egwene w tym samym momencie ze swojego miejsca na dywanie za stołami zerwała się na równe nogi ubrana w krótki, brązowy kaftan i szerokie spodnie kobieta, której Amyrlin wcześniej nie dostrzegła. Błyskając ku wszystkim ostrymi jak sztylety niebieskimi oczyma, Areina wybiegła za Nicolą. Obie były identycznie skonfundowane i tak samo niezadowolone. Ich widok przyprawił Egwene o niepokój.
— Nie wiedziałam, że przyjaciółki mogą przychodzić popatrzeć — zauważyła. — Czy Nicola nadal sprawia problemy?
Nicola i Areina usiłowały szantażować ją, Myrelle i Nisao, lecz nie o to Amyrlin w tym momencie chodziło. Ta kwestia bowiem nadal pozostawała jednym z sekretów.
— Lepiej, że ta dziewczyna przyjaźni się z Areiną niż z którymś ze stajennych — odparła Tiana, prychnąwszy. — Mamy już dwie ciężarne, a dziesięć innych podejrzewało siebie o stan błogosławiony. Nicola potrzebuje wielu przyjaciółek, gdyż mężczyźni łatwo ją oszukują.
Przerwała, kiedy do namiotu weszły pospiesznie dwie kolejne ubrane w biel nowicjuszki. Obie zapiszczały i zatrzymały się, odkryły bowiem, że o mało nie wpadły na Aes Sedai. Szybko dygnęły, po czym uciekły przed kolejnym gestem Tiany na tył namiotu, gdzie ułożyły płaszcze na ławce, a następnie przyniosły ze skrzyni częściowo pobielały puchar i prawie białą czarę.
Sharina przypatrywała im się, jak zasiadają do pracy, potem wzięła własny płaszcz i zarzuciła go sobie na ramiona. W końcu ruszyła do wyjścia.
— Wybacz mi, Tiano Sedai — oświadczyła z ukłonem, zaledwie w połowie odpowiednim do obecnej sytuacji — kazano mi dziś pomagać przy południowym posiłku i nie chciałabym zadzierać z kucharzami.
Jej ciemne oczy spoczęły na krótką chwilę na Egwene, sekundę później kobieta w zadumie pokiwała głową.
— Idź zatem — poleciła jej ostro Mistrzyni Nowicjuszek. — Nie chciałabym usłyszeć, że cię wychłostano z powodu spóźnienia.
Nie obróciwszy się nawet o cal, Sharina ponownie się ukłoniła — ani zbyt pospiesznie, ani zbyt długo — Tianie, Zasiadającym i Amyrlin, rzucając każdej spojrzenie przenikliwe, lecz zbyt krótkie, by mogło kogoś urazić. Kiedy klapa namiotu opadła za nią, Mistrzyni Nowicjuszek wydęła z rozdrażnieniem policzki.
— Nicola powoduje mniej kłopotów niż niektóre — mruknęła niewesoło.
Janya potrząsnęła głową.
— Sharina nie sprawia żadnych problemów, Tiano. — Mówiła tak prędko jak zawsze, ale bardzo cicho, więc jej głos nie niósł się na tyły namiotu. W towarzystwie nowicjuszek Aes Sedai nigdy się nie spierały. Szczególnie kiedy daną sprzeczkę praktycznie wywołała jakaś nowicjuszka. — Lepiej niż wiele Przyjętych zna już reguły i nigdy ich nie narusza. Nigdy też się nie uchyla od najpośledniejszych nawet obowiązków i zgłasza się pierwsza, ilekroć trzeba pomóc którejś z nowicjuszek. Jest po prostu sobą i nikogo nie udaje. O Światłości, nie możesz przecież pozwolić byle nowicjuszce, aby cię onieśmielała. — Tiana zesztywniała, przybrała gniewną minę i właśnie miała się odciąć lub wytłumaczyć, jednakże gdy Janya zaczęła mówić, naprawdę niełatwo było wejść jej w słowo. — Z kolei Nicola rzeczywiście daje nam popalić, Matko, jako że powoduje najrozmaitsze rodzaje problemów — ciągnęła Brązowa. — Odkąd tylko odkryłyśmy, że potrafi Głosić Przepowiednie, robi to dwa lub trzy razy dziennie, chyba po prostu dla potwierdzenia własnej umiejętności. A może raczej pragnie wciąż słyszeć pochwały z ust Areiny. Nicola jest całkiem inteligentna, toteż na pewno jej nie umknęło, że wszyscy zdają sobie sprawę, iż mogłaby nie pamiętać słów wypowiadanych podczas Głoszenia Przepowiedni. Z tego też chyba względu zawsze wtedy towarzyszy jej Areina, która słucha, zapamiętuje i pomaga Nicoli w interpretacji. Niektóre przepowiednie mogłyby zresztą wymyślić wszystkie osoby w obozie... nawet osoby niezbyt bystre i łatwowiernej natury... Chodzi mi zwłaszcza o bitwy z Seanchanami albo Asha’manami, uwięzienie Zasiadającej na Tronie Amyrlin, opowieść o Smoku Odrodzonym, który wykonuje naraz dziewięć niemożliwych rzeczy... Wizje te mogą sugerować Tarmon Gai’don albo zwyczajną niestrawność. Inne natomiast „przepowiednie” przypadkiem tylko wskazują, że powinniśmy pozwolić Nicoli na szybszą naukę. Dziewczyna jest wprost chciwa wiedzy. Myślę, że nawet większość innych nowicjuszek przestała jej już wierzyć.
— I wtyka wszędzie swój nos — wtrąciła Salita, korzystając z chwili ciszy. — Ona i ta jej towarzyszka. Obie. — Jej twarz pozostała pozbawiona wyrazu i chłodna, lecz kobieta przesunęła szal, udając, że skupia swoją uwagę jedynie na nim. Tym niemniej zaczęła mówić nieco szybciej, może obawiając się, że Brązowa ponownie przejmie inicjatywę. — Wiecznie starają się podsłuchiwać siostry i przyłapałam kiedyś Nicolę na próbie zerkania na jedno z miejsc Podróżowania. Tłumaczyła mi się, że pragnęła tylko zobaczyć, jak otwiera się brama, sądzę jednak, że zamierzała się sama nauczyć tkać. Niecierpliwość mogę zrozumieć, ale oszustwa tolerować nie będę. Przestałam już wierzyć, że Nicola zdobędzie kiedykolwiek szal i szczerze się zaczęłam zastanawiać, czy nie powinnyśmy jej odesłać, zanim będzie za późno. Księga nowicjuszek pozostaje otwarta dla każdej — kończyła, patrząc na Egwene z kamiennym obliczem — nie możemy wszakże tak straszliwie obniżać naszych standardów.
Tiana przeszyła ją nienawistnym spojrzeniem i wydęła usta, co znowu uwydatniło jej dołeczek w policzku. Można niemal było zapomnieć, że ta kobieta nosi szal od ponad trzydziestu lat i uznać ją za zwyczajną nowicjuszkę.
— Póki jestem Mistrzynią Nowicjuszek, ja podejmuję decyzję w sprawie odesłania którejkolwiek z dziewcząt — oświadczyła ostro. — A nie zamierzam tracić dziewczyny o potencjale Nicoli. — Egwene także czuła, że pewnego dnia Nicola zyska wielką siłę we władaniu Mocą. — Albo Shariny — dodała Tiana z grymasem, wygładzając rozdrażnionym gestem swoje spódnice. Sharina posiadała rzeczywiście szczególnie wyjątkowy potencjał. Chyba żadna nowicjuszka nie miała takiego. Z wyjątkiem Nynaeve. A i przed Nynaeve bywał niezwykle rzadki. Niektóre Aes Sedai sądziły, że Sharina ma szanse posiąść doprawdy niesamowitą siłę w Mocy, chociaż do tej pory takie stwierdzenia pozostawały jedynie w sferze spekulacji. — Jeśli Nicola cię martwi, Matko, osobiście się nią zajmę.