Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 296
Перейти на страницу:

Selucia Wygłosiła rozkaz posłańcowi. Po chwili pojawił się Mat na koniu. Odmówił przyjęcia w prezencie nowego wierzchowca z konkretnego powodu. Miał lepsze oko do koni niż sama zarządczyni królewskich stajni. Nadal. Oczko. Co za głupie imię.

Fortuona wstała. Wszyscy znajdujący się w pobliżu natychmiast skłonili się. Galgan zsiadł z konia i uląkł. Wszyscy inni padli na ziemię. Powstanie Imperatorowej oznaczało, iż zostanie wyrażona wola Kryształowego Tronu.

– Krew i popioły – rzekł Matrim. – Jeszcze kolejne pokłony? Czy twoi ludzie nie mają nic lepszego do roboty? Mógłbym pomyśleć o paru tuzinach takich rzeczy, jeśli ty nie możesz.

Fortuona ujrzała, jak stojący z boku Galgan uśmiecha się. Sądził, iż wie, co ona ma zamiar zrobić. Mylił się.

– Nadaję ci imię Knotai, jako że masz nieść zniszczenie wrogom Imperium. Niechaj twoje imię będzie wymawiane po wsze czasy, Knotai. Obwieszczam, że Knotai, Książę Kruków, otrzymuje laskę marszałka naszej armii. Moja wola ma być wszystkim obwieszczona.

Marszałek armii. Oznaczało to, że jeśli Galgan polegnie, Mat przejmie dowództwo. Galgan już się nie uśmiechał. Będzie musiał mieć się na baczności, bo inaczej Mat zwycięży i przejmie dowodzenie.

Fortuona usiadła.

– Knotai? – rzekł Knotai.

Spojrzała na niego. „Przynajmniej raz powstrzymaj swój język” – pomyślała. „Proszę”.

– Nawet mi się podoba – powiedział Knotai, dosiadł konia i oddalił się kłusem.

Galgan poprawił swoje siodło.

– Musi nauczyć się klękać – wymruczał generał, po czym popędził konia i odjechał.

Była to maleńka obraza, celowa i przemyślana. Galgan nie skierował swoich słów bezpośrednio do Fortuony, udając, iż był to komentarz mówiony do siebie samego. Pominął nazwanie Fortuony Jej Wysokością.

To wystarczyło, by Selucia wydała z siebie lekki pomruk i poruszyła palcami, zadając pytanie.

– Nie – westchnęła Fortuona. – Potrzebujemy go.

Knotai wydawał się nie do końca pojmować, co uczyniła Fortuona i jakie ryzyko się z tym wiąże. Galgan będzie musiał konsultować z nim swoje plany bitewne. Marszałek musi uczestniczyć w naradach, tak by w każdej chwili być gotowym na przejęcie władzy. Galgan będzie musiał słuchać jego rad i wprowadzać je w życie.

Fortuona liczyła na swego księcia, mając nadzieję, że znowu wykaże się w bitwie nieoczekiwanym talentem wojskowym, który wywarł na Furyku Karede tak wielkie wrażenie.

„To śmiałe posunięcie” – powiedziała Selucia. – „A co, jeśli zawiedzie?”

„Nie zawiedziemy – odrzekła Fortuona – bo to Ostatnia Bitwa”.

Wzór sprawił, że Knotai stanął na jej drodze życia, rzucił ją w jego ramiona. Smok Odrodzony dostrzegł prawdę o niej i wypowiedział ją głośno – pomimo całej iluzji mocy rozkazów, jej władza była niczym ciężka skała balansująca na krawędzi. Fortuona rządziła ziemiami nienawykłymi do posłuszeństwa. Musiała podjąć wielkie ryzyko, by uporządkować ten chaos.

Miała nadzieję, że Selucia postrzega to w ten sposób i nie potępi jej publicznie. Fortuona powinna albo znaleźć nowy Głos, albo wyznaczyć kogoś innego do roli Mówcy Prawdy. Fakt, iż jedna osoba pełniła obie te funkcje, wywoływał krytykę na dworze. To…

Nagle znowu pojawił się galopujący na koniu Knotai.

– Tuon!

„Dlaczego taką trudność sprawia mu zapamiętywanie imion?” – zapytała Selucia ruchami palców. Fortuona wyczuła niemal tkwiące pomiędzy znakami westchnienie.

– Knotai? – odezwała się. – Możesz podejść.

– Sprawy nie mają się dobrze – oznajmił Knotai – dlatego znowu jestem. Tuon, musimy ruszać teraz. Właśnie wrócili zwiadowcy. Armia Egwene ma kłopoty.

Tuż za Knotai nadjechał Yulan, zsiadł z konia, po czym rzucił się na ziemię.

– Wstań – poleciła Fortuona. – Czy to prawda?

– Armia marath’damane poniosła ogromną klęskę – powiedział Yulan. – Powracający Pięści Niebios opisują to w detalach. Armia Amyrlin została rozbita i dokonuje szybkiego odwrotu.

Posłaniec dotarł także do Galgana, który zatrzymał się nieopodal i przyjmował podobny raport. Generał spojrzał w stronę Tuon.

– Powinniśmy ruszać, by wesprzeć wycofujące się siły Egwene – rzekł Knotai. – Nie wiem, kim jest marszałek, ale z tego, jak zachowują się inni, wnioskuję, że mam dowództwo nad armią.

– Nie – odparła Fortuona. – Jesteś trzeci w kolejności. Po mnie. Po Galganie.

– W takim razie możesz zarządzić natychmiastowy wymarsz – powiedział Knotai. – Musimy ruszać! Egwene jest miażdżona.

– Ile jest tam marath’damane? – zapytała Fortuona.

– Obserwowaliśmy tę armię – odrzekł Yulan. – Jest ich parę setek. Wszystkie, które pozostały w Białej Wieży. Są wyczerpane, naciska na nie nowa siła, której nie znamy.

– Tuon… – zaczął Mat ostrzegawczo.

Wielka zmiana. A więc takie było znaczenie omenu Smoka. Fortuona mogłaby wkroczyć do akcji i wszystkie te damane byłyby jej. Setki setek. Dysponując taką siłą, byłaby w stanie zniszczyć oponentów, którym nie odpowiadało, że włada w Seanchan.

To była Ostatnia Bitwa. Świat zależał od jej decyzji. Czy naprawdę lepiej było wesprzeć marath’damane w ich desperackiej walce, czy też może Fortuona powinna wykorzystać szansę i wycofać się do Seanchan, zabezpieczyć swą władzę, a potem pokonać Trolloki i Cień siłą Imperium?

– Dałaś słowo – rzekł cicho Knotai.

– Podpisałam porozumienie – powiedziała. – A ono może zostać zerwane, szczególnie przez Imperatorową.

– Niektóre cesarzowe mogłyby się tak zachować – rzucił Knotai. – Ale nie ty. Prawda? Światłości, Tuon. Dałaś mu słowo.

Porządek z jednej strony – coś znanego, coś, co Fortuona mogła zmierzyć – chaos z drugiej strony. Chaos w postaci jednookiego mężczyzny, który znał twarz Artura Jastrzębie Skrzydło. Czy nie powiedziała Selucii, że liczy na niego?

– Słowa na papierze nie mogą powstrzymywać decyzji Imperatorowej – rzekła Fortuona. – Jednakże… w tym przypadku powód, dla którego podpisałam pakt, nie zmienił się i jest realny. Ochronimy świat w te mroczne dni i zniszczymy Cień u jego korzeni. Generale Galgan, wyruszysz z naszymi siłami, by chronić marath’damane, bo potrzebujemy ich pomocy w walce z Cieniem.

Knotai odprężył się.

– Yulan, Galgan, zabierzmy się za planowanie! I poślijcie po tę kobietę, Tylee. Wydaje się tutaj jedynym cholernym generałem z głową na karku. I…

Oddalił się, nadal mówiąc i wydając rozkazy, które powinien wydawać Galgan. Ten zaś przyglądał się Tuon z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Uważał, iż Toun popełniła poważny błąd, ale ona… ona miała znaki po swej stronie.

Przerażające ciemne chmury towarzyszyły Lanowi już nazbyt długo. Był znużony faktem, że widział każdego dnia, jak rozprzestrzeniają się we wszystkich kierunkach, grzmiąc błyskawicami, co przypominało pomruki z brzucha głodnej bestii.

– Chmury są dzisiaj niżej – powiedział Andere. Siedział na koniu znajdującym się obok Mandarba. – Błyskawice spadają na ziemię. Tak nie dzieje się każdego dnia.

Lan skinął głową. Andere miał rację: nie wyglądało to dobrze. To jednak niczego nie zmieniało. Agelmar zdecydował, że walka odbędzie się wzdłuż rzeki, która z hukiem płynęła po stronie ich zachodniej flanki i która miała za zadanie chronić armię z tej strony. Na pobliskich wzgórzach znajdowały się pozycje łuczników. Na szczycie jednego ze wzgórz czekali teraz Lan i Andere.

Na terenie rozciągającym się przed nimi Trolloki szykowały się do natarcia. Uderzą wkrótce. Bliżej zaś, w dolinie, Agelmar rozmieścił ciężką kawalerię, której zadaniem było osłaniać resztę armii przed atakami Trolloków. Za wzgórzami czekała lekka kawaleria. Jej zadaniem było wspomóc ciężką jazdę wówczas, gdy nadejdzie czas, by się wycofała. Agelmar narzekał na brak włóczni, choć tak naprawdę brak piechoty mógł im ułatwić skuteczny odwrót.

1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)