Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 137 138 139 140 141 142 143 144 145 ... 296
Перейти на страницу:

Większość Trolloków załamała się i uciekła, nie mogąc znieść grzmiącego okrzyku Aielów. Aviendha i jej przenoszące dotarły do kuźni i pobliskich zagród, gdzie trzymano brudnych jeńców o oczach pozbawionych życia, którzy oczekiwali na śmierć.

– Szybko! – krzyknęła Aviendha do Strażników, którzy jej towarzyszyli. Przełamali zagrody, podczas gdy Aviendha i pozostali atakowali ostatnich kowali. Kiedy umierali – przemieniając się w kamień i pył – upuszczali na wpół skończone ostrza Thakan’dar na skały.

Aviendha spojrzała w górę, na prawo. Długa, kręta ścieżka prowadziła w kierunku jaskini widniejącej na zboczu góry. Wejście do jaskini ziało czernią. Wydawało się to pułapką, której zadaniem miało być zwabienie światła na zawsze.

Aviendha splotła Ogień i Ducha, a następnie uwolniła splot w powietrze. Chwilę później na ścieżce prowadzącej do Shayol Ghul otworzyła się brama. Przeszły przez nią cztery osoby. Kobieta odziana w błękity, o drobnej figurze, lecz silnej woli. Starszy mężczyzna o białych włosach, okryty wielobarwną opończą. Ubrana w żółte szaty kobieta, z krótko obciętymi włosami, ozdobionymi zestawem szlachetnych kamieni oprawionych złotem.

I wreszcie wysoki mężczyzna o kruczoczarnych włosach. Nosił czerwony i złoty płaszcz, a pod nim zwykłą koszulę z Dwu Rzek. To, kim teraz się stał, i to, kim niegdyś był, zlało się w jedno. Nosił dwa miecze niczym Shienaran. Jeden wyglądał tak, jakby był zrobiony ze szkła; mężczyzna nosił go na plecach. Drugi był mieczem Zabójcy Drzew, króla Lamana i był przytroczony do pasa mężczyzny. Nosił miecz z jej powodu. Głupiec.

Aviendha uniosła rękę w geście pozdrowienia, a on uniósł swoją w odpowiedzi. To byłoby ich jedyne pożegnanie, gdyby poniósł klęskę, wypełniając zadanie albo gdyby ona zginęła. Rzuciwszy mu ostatnie spojrzenie, Aviendha odwróciła się i wróciła do swych obowiązków.

Dwie Aes Sedai postawiły bramę, tak by Strażnicy mogli przeprowadzić jeńców w bezpieczne miejsce. Wielu z nich trzeba było mobilizować do tego, by się poruszali. Więźniowie potykali się, a w ich oczach kryła się pustka niemal taka sama jak u kowali Cienia.

– Sprawdźcie kuźnie – powiedziała Aviendha, podchodząc do kilku Strażników. Śpiesznie wpadli do kuźni, a za nimi Aes Sedai. Kiedy znaleźli paru kowali, budynkiem wstrząsnął splot Jedynej Mocy i po chwili wtargnęło do niego dwóch Asha’manów.

Aviendha ogarniała dolinę wzrokiem. Bitwa stawała się coraz bardziej zacięta. W przesmyku wychodzącym z doliny, pojawiło się więcej Pomiotu Cienia. Miały więcej czasu na przygotowania i sformowanie szyki. Ituralde prowadził swe siły za Aielami, broniąc tych odcinków doliny, które udało się zdobyć.

„Cierpliwości” – pomyślała Aviendha. Jej zadaniem nie było włączanie się do bitwy, lecz ochrona tyłów Randa, gdy dotrze i wejdzie do Szczeliny Zagłady.

Martwiła ją jedna rzecz. Czy to możliwe, by Przeklęci mogli przedostać się do jaskini? Rand nie wydawał się o to troszczyć, bo absorbowało go jego zadanie. Może ona mogłaby się do niego przyłączyć i…

Zmarszczyła brwi, spojrzawszy w górę. Co to za cień?

Na zachmurzonym niebie świeciło słońce. Niektóre chmury zwiastowały burzę, inne były intensywnie czarne, a jeszcze inne śnieżnobiałe. Jednakże to nie chmura zasłoniła słońce, ale coś dużego i czarnego, coś, co zbliżało się ku dolinie.

Aviendha poczuła, że przeszywa ją dreszcz i że drży, podczas gdy światło znikało. Ciemność, zapadła prawdziwa ciemność.

Żołnierze patrzyli w górę ze zdumieniem, a nawet ze strachem. Światło zniknęło. Nadszedł koniec świata.

Przenoszenie doszło nagle z drugiego końca szerokiej doliny. Aviendha odwróciła się, wstrząśnięta grozą. Pobliski teren zarzucony był strzępami odzieży, porzuconej broni i ciałami poległych. Bitwa toczyła się u wejścia do doliny, daleko od miejsca, w którym znajdowała się Aviendha. Aielowie próbowali zmusić Pomiot Cienia do wycofania się ku przełęczy.

Choć Aviendha nie mogła zobaczyć wiele z powodu ciemności, widziała, że żołnierze patrzą w niebo. Nawet Trolloki wyglądały na oszołomione. Potem czarny obiekt zaczął przesuwać się po niebie. Ukazał się skrawek słońca, a wreszcie ono samo w całości. Światłości! Nad ich głowami wcale nie zawisł koniec.

Bitwa trwała dalej, i to naprawdę ciężka. Sprawienie, by Trolloki wycofały się przez wąski przesmyk, było niczym przepychanie konia poprzez niewielki wyłom w ścianie. Niewykonalne, dopóki się czegoś nie przytnie.

– Tam! – powiedziała Aviendha, wskazując na boczną część doliny, poza szyki Aielów. – Czuję przenoszenie wykonane przez kobietę.

– Światłości, ależ ona ma moc – westchnęła Nesune.

– Krąg! – krzyknęła Aviendha. – Teraz!

Przyłączyli się, wzmacniając panowanie Aviendhy nad kręgiem. Wypełniła ją siła, niewyobrażalna siła. Było tak, jak gdyby Aviendha wzięła oddech i wciąż nabierała coraz więcej powietrza, napełniając się rozpierającą, trzaskającą energią. Stała się burzą błyskawic, ogromnym morzem Jedynej Mocy.

Aviendha wyrzuciła ręce do przodu, poluźniając wykonany do połowy splot. Miała zbyt wiele energii, by formować sploty. Powietrze i Ogień wytrysnęły z jej rąk pasmem tak szerokim, jak szerokie są rozłożone ramiona mężczyzny. Ogień rozbłysnął, tworząc grubą, gorącą i niemal płynną strugę. Nie był to ogień stosu – na to Aviendha była zbyt mądra – ale twór nie mniej niebezpieczny. W powietrzu znajdował się ogień o skoncentrowanej sile rażenia.

Słup ognia pomknął przez pole bitwy, topiąc kamienie i trawiąc ciała poległych. Ogromne pasmo mgły zniknęło z sykiem, a ziemia zatrzęsła się gdy struga ognia runęła w zbocze doliny, przy którym przenosząca wrogiej strony – czując jej moc Aviendha uznała, iż to jedna z Przeklętych – atakowała tyły armii Aielów.

Aviendha uwolniła splot, po jej skórze spłynęły strugi potu. Ze zbocza doliny uniosło się pasmo czarnego dymu. Nadtopione skały osunęły się po pochyłości. Aviendha zamarła, czekając i nie tracąc czujności. Jedyna Mocy w jej wnętrzu zaczęła się prężyć jakby w zamiarze wyzwolenia się. Czy było tak, ponieważ część energii, której użyła Aviendha, pochodziła od mężczyzn? Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by Jedyna Moc sprawiała wrażenie, jakby chciała ją zniszczyć.

Do Aviendhy dotarło tylko krótkie ostrzeżenie: po przeciwnej stronie doliny nastąpiło przenoszenie, po którym nadszedł olbrzymi podmuch wiatru.

Aviendha ścięła ten podmuch do środka niewidzialnym splotem wielkości ogromnego pnia drzewa. Po nim wykreowała kolejną strugę ognia, tym razem bardziej ukierunkowaną. Nie, nie odważyła się użyć ognia stosu. Rand ostrzegał ją przed tym. Mógł by on poszerzyć Sztolnię, i sprawić, iż struktury rzeczywistego świata w miejscu, gdzie membrana była cienka, zaczęłyby pękać.

Jej wróg nie uznawał takich ograniczeń. Następny atak kobiety nadszedł w postaci białej, gorącej smugi, która minimalnie minęła Aviendhę, przewiercając powietrze o szerokość palca od jej głowy i uderzyła w ścianę jednej z kuźni. Ogień stosu wyciął szeroki pas kamienia i cegieł tworzących ścianę i kuźnia runęła z hukiem.

„Czarnemu w oko” – pomyślała Aviendha padając na ziemię. – Rozejdźcie się! – rozkazała reszcie. – Inaczej będziecie dla niej świetnym celem!

Przeniosła, zawirowując powietrze, które stworzyło chmurę kurzu i śmieci przed nią. Następnie użyła splotu, by zamaskować fakt, iż jest połączona z Jedyną Mocą, i ukryć się przed swym wrogiem. Przykucnęła za najbliższą zasłoną – stertą żużlu i połamanych kawałków żelaza, oczekujących na wytopienie.

1 ... 137 138 139 140 141 142 143 144 145 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)