Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 140 141 142 143 144 145 146 147 148 ... 296
Перейти на страницу:

Fortuona nie rzekła nic. Gesty Selucii były sugestią, którą Fortuona zignorowałaby, gdyby nie ich wieloletnia znajomość. Beslan się uczył. Jednakże inni ludzie…

Mat zaczął przeklinać pobliską burzę, stojąc w otoczeniu seanchańskich dowódców. Fortuona nie słyszała dokładnie, co go tak wyprowadziło z równowagi. Co kiedyś zrobiła, że teraz są połączeni?

„Podążyłam za znakami” – pomyślała.

Zauważyła, że Mat przyglądał się jej, po czym powrócił do swoich utyskiwań. Powinien zostać nauczony trzymania się w ryzach, ale nauczenie go tego… będzie trudne. Znacznie trudniejsze, niż miało to miejsce w przypadku Beslana. Przynajmniej Selucia nie wypowiadała potępieńczych słów głośno. Selucia była teraz Mówcą Prawdy Fortuony, choć Imperatorowa wyczuwała, że pozycja ta irytuje ją. Wolałaby pozostać po prostu Jej Głosem. Być może znaki wskazałyby Fortuonie kogoś innego, kto mógłby przyjąć na siebie rolę Mówcy Prawdy.

„Czy naprawdę mamy zamiar postąpić zgodnie z tym, co on mówi?” – powiedziała Selucia, używając mowy palców.

„Świat jest chaosem” – odrzekła Fortuona. Była to odpowiedź wymijająca. Fortuona nie miała teraz zamiaru udzielać jednoznacznych odpowiedzi. Selucia musi sama odgadnąć ich znaczenie.

Seanchanie mieli zwyczaj mawiać w odniesieniu do Imperatorowej: „niechaj żyje wiecznie”. Był to zwykły frazes albo rytualne powiedzenie, mające potwierdzić lojalność wobec rządzącej. Dla Fortuony słowa te były jednak czymś więcej. Zawierało się w nich potwierdzenie siły Imperium. Imperatorowa powinna być przebiegła, silna i uzdolniona, jeśli chciała przetrwać. Tylko najsilniejsi byli godni, by zasiadać na Kryształowym Tronie. Jeśli któreś z jej rodzeństwa albo członek Wysokiej Krwi, taki jak Galgan, zdołałby ją zabić, wówczas jej śmierć byłaby wskazówką, że jest zbyt słaba, by przewodzić Cesarstwu.

Niechaj żyje wiecznie. Niech będzie dość silna, by żyć wiecznie. Niech będzie dość silna, by poprowadzić nas ku zwycięstwu. Rozkazywała temu światu. To był jej cel.

Matrim przechadzał się po polu ćwiczeń w odległości dziesięciu kroków od Fortuony. Nosił mundur generała Imperium, który jednak nie leżał na nim dobrze. Wciąż zaczepiał odzieniem o różne rzeczy. Odznaki generała wysokiej rangi powinny przydawać ich właścicielowi autorytetu, podkreślać grację, z jaką godnie się poruszał, szeleszcząc szatami. Na Matrimie szaty te wyglądały jak jedwab na wyścigowym koniu, po którym spodziewano się, że ruszy do biegu. Miał pewien wdzięk, ale nie był to wdzięk człowieka z dworu.

Niżsi rangą dowódcy bacznie go obserwowali. Matrim zaskakiwał potomków Wysokiej Krwi. To akurat było dobre, bo dzięki temu utrzymywali pion. Mat jednak reprezentował nieporządek ze swą tendencją do dokonywania przypadkowych wyborów i ciągłym godzeniem w autorytety. Fortuona reprezentowała ład, a poślubiła wcielony chaos. Co wtedy myślała?

– Ale co z Ludem Morza, Wasza Wysokość? – zapytał generał Yulan, zatrzymując się obok Matrima, na wprost Fortuony.

– Przestań zawracać głowę – burknął Mat. – Jeśli wypowiesz słowa „Lud Morza” jeszcze raz, powieszę cię za paznokcie u nóg na jednym z rakenów, na których przyfrunąłeś, i odeślę do Shary.

Yulan wyglądał na zakłopotanego.

– Wasza Wysokość, ja…

Przerwał, bo Mat wrzasnął:

– Savara, nacieramy z włóczniami, a nie kawalerią, ty zidiociała miłośniczko kóz! Nie dbam o to, czy kawaleria uważa, że umie wykonać lepszą robotę. Kawaleria zawsze tak myśli! Kim ty jesteś? Jakąś cholerną Wysoką Panią z Tairen? Jeśli będziesz się tak zachowywać, nazwę cię szacowną!

Matrim jak burza pomknął ku Savarze, która siedziała na koniu ze skrzyżowanymi rękami i wyrazem niezadowolenia na ciemnej twarzy. Opuszczony nieoczekiwanie Yulan wyglądał na kompletnie zaskoczonego.

– Jak można powiesić kogoś za paznokcie u stóp? – zapytał tak cicho, że Fortuona ledwie to usłyszała. – Nie sądzę, by to było wykonalne. Paznokcie by się połamały. – Odszedł, potrząsając głową.

Selucia zasygnalizowała z boku – „Uwaga, zbliża się Galgan”.

Fortuona skamieniała wewnętrznie gdy podjeżdżał generał Galgan. W przeciwieństwie do Mata, który ubrany był w mundur, Galgan miał na sobie czarną zbroję i znakomicie się w niej prezentował. Władczy i wysoki, był jej największym rywalem i największym wsparciem. Każdy mężczyzna zajmujący jego stanowisko byłby jej rywalem, oczywiście. Taki był porządek rzeczy – właściwy porządek rzeczy.

Matrim nigdy nie był jej rywalem. Fortuona wciąż nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Jakaś część jej osoby – maleńka, ale nie pozbawiona siły – zastanawiała się, czy nie powinna go odsunąć z tego powodu. Czy Książę Kruków nie powinien sprawdzać Imperatorowej, czynić ją silną, stanowiąc dla niej ciągłe zagrożenie? Sa’rabat shaiqen nai batain pyast. Kobieta jest najbardziej zaradna, mając nóż przystawiony na szyi. Było to przysłowie często powtarzane przez Varuotę, jej prapraprababkę.

Fortuona nienawidziła myśli o odsunięciu Mata. Nie mogła, dopóki nie będzie miała z nim dziecka, a zresztą pozbycie się go byłoby zignorowaniem znaków.

Był takim dziwnym człowiekiem. Za każdym razem, gdy myślała, że jest w stanie przewidzieć jego postępowanie, okazywało się, że się myliła.

– Najwspanialsza – rzekł Galgan – jesteśmy prawie gotowi.

– Książę Kruków jest niezadowolony z powodu opóźnień – rzekła Fortuona. – Obawia się, że dołączymy do bitwy zbyt późno.

– Jeśli Książę Kruków miałby naprawdę jakiekolwiek zorientowanie w sprawach dotyczących armii i pól bitewnych – powiedział Galgan, a jego ton wskazywał, iż nie uważa, by było to możliwe – zdałby sobie sprawę, że przemieszczenie tak wielkiej armii wymaga wysiłku.

Do czasu pojawienia się Mata Galgan był najwyższym rangą członkiem Krwi, nie licząc Fortuony. Nie podobało mu się, iż nagle ktoś go zastąpił. Jak dotąd, Galgan dowodził ich armiami – a Fortuona pragnęła, by tak było nadal. Nieco wcześniej tego dnia Galgan zapytał Mata, w jaki sposób chce zgromadzić swoje siły, a Mat potraktował jego słowa jako sugestię, by to wykonać. Książę Kruków radził sobie z wydawaniem rozkazów, ale nie dowodził. Nie całkiem; Galgan mógłby go powstrzymać jednym słowem.

Nie uczynił tego jednak. Rzecz oczywista, chciał się przekonać, jak Mat sobie z tym poradzi. Obserwował go, zmrużywszy oczy. Nie wiedział dokładnie, w jaki sposób Książę Kruków wpasuje się w struktury dowodzenia. Fortuona miała podjąć co do tego decyzję.

Podmuch wiatru w pobliżu uniósł chmurę kurzu. Odsłonił wystającą z ziemi czaszkę jakiegoś gryzonia. Jeszcze jeden omen. Ostatnio jej życie było nimi wypełnione.

To był oczywisty znak zbliżającego się niebezpieczeństwa. Było tak, jak gdyby przedzierała się przez gęstą trawę, przechodząc pomiędzy czatującym lopar i dziurami wykopanymi po to, by pochwycić nieostrożnych. Smok Odrodzony uklęknął przez Kryształowym Tronem, a towarzyszył temu znak rozkwitających brzoskwiń – najpotężniejszy omen, jaki do tej pory widziała.

Oddziały odmaszerowały, oficerowie wydawali rozkazy w rytm kroków. Okrzyki rakenów wydawały się padać zgodnie z uderzeniami stóp żołnierzy o ziemię. Fortuona wyruszała na wojnę na ziemiach, których prawie nie znała. Jej kraj pozostanie praktycznie bezbronny, pod rozkazami cudzoziemca, który dopiero niedawno ślubował mu lojalność.

Wielka zmiana. Jej decyzje mogły sprawić, że straci władzę i oczywiście całe Imperium. Matrim tego nie rozumiał.

„Przywołaj mego małżonka” – pokazała Fortuona znakami, bębniąc palcami w poręcz tronu.

1 ... 140 141 142 143 144 145 146 147 148 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)