Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 136 137 138 139 140 141 142 143 144 ... 296
Перейти на страницу:

Egwene była wówczas młodsza, ale niewiele mniej bezradna niż teraz. To mogło się znowu zdarzyć. Byłaby niczym. Och, Światłości! Dlaczego nie mogła umrzeć?

Przysięgła sobie wówczas, że już nigdy nie da się pochwycić. Zaczęła oddychać szybko, nagle nie będąc w stanie kontrolować swego strachu.

– Teraz, teraz – powiedziała Sharanka. Wyglądała na ubawioną, ale jej głos był tak monotonny, że Egwene nie mogła nic stwierdzić na pewno. – Nie będzie tak źle, prawda? Muszę zdecydować. Co przyniesie mi więcej korzyści? Oddanie cię w jego ręce czy zatrzymanie cię dla siebie? Hmmm…

Nagle dało się odczuć, że w dalekiej części obozu, tam gdzie zniknął Demandred, nastąpiło przenoszenie. Sharanka popatrzyła w tamtą stronę, ale nie wydawała się zaniepokojona.

Egwene czuła, że Gawyn jest coraz bliżej. Był bardzo zaniepokojony. Jej wiadomość dotarła do celu, ale Gawyn nie mógł iść wystarczająco szybko i był znacznie dalej, niż chciałaby tego Egwene. Co było nie tak? Teraz, kiedy Egwene mogła uwolnić swój dotąd skrywany strach, ten przygniótł ją, bombardując serią ciosów.

– Twój człowiek… – rzekła Sharanka. – Masz jednego z nich. Jak ich zwą? Dziwne, że polegasz na ochronie mężczyzny. Na tych ziemiach nigdy nie osiągniesz pełni swych możliwości, jak sądzę. On zostanie pojmany. Wysłałam już ludzi po niego.

Tego Egwene się obawiała. Światłości! Sama poprowadziła Gawyna ku pułapce. Poprowadziła armię ku klęsce. Egwene zamknęła oczy. Poprowadziła Białą Wieżę ku zagładzie.

Jej rodzice zostaną zabici. Dwie Rzeki zostaną spalone.

Powinna była być silniejsza.

Powinna była być mądrzejsza.

„Nie”.

Seanchanie jej nie złamali. Teraz także to się nie stanie. Egwene otworzyła oczy i w słabym błękitnym świetle napotkała spojrzenie Sharanki. Egwene ułagodziła emocje i poczuła, jak ogarnia ją spokój właściwy Aes Sedai.

– Jesteś… jesteś specyficzna – wyszeptała Sharanka. Egwene wciąż nie spuszczała z niej wzroku. Była niczym sparaliżowana i nie dostrzegła cienia, który pojawił się za jej plecami. Cienia, który nie mógł być Gawynem, bo ów znajdował się zbyt daleko.

Coś uderzyło kobietę w głowę. Sharanka zgięła się i upadła na ziemię. Kula nagle zamigotała i Egwene była wolna. Klęknęła, szukając swego noża.

Zbliżyła się do niej jakaś postać. Egwene uniosła nóż i przygotowała się, by sięgnąć do Źródła. Gdyby to zrobiła, przyciągnęłaby oczywiście uwagę otoczenia. Ale nie mogła sobie pozwolić na to, by ją znowu pojmano.

Ale kim była ta postać?

– Cicho – szepnął ów ktoś.

Egwene rozpoznała ten głos. Leilwin?

– Zauważono, że ta kobieta wykonała przenoszenie – szepnęła Leilwin. – Przyjdą zobaczyć, co robi. Musimy ruszać!

– Uratowałaś mi życie – powiedziała Egwene. – Ocaliłaś mnie.

– Traktuję swoje przysięgi poważnie – rzekła Leilwin, a potem dodała tak cicho, że Egwene ledwo mogła ją usłyszeć. – Może zbyt poważnie. Tak straszne znaki tej nocy…

Przez kilka chwil szły szybko przez obóz, aż wreszcie Egwene wyczuła nadchodzącego Gawyna. Nie mogła rozpoznać go w ciemnościach. Wreszcie rzekła cicho:

– Gawyn?

Nagle pojawił się z prawej strony obok niej.

– Egwene? Kogo znalazłaś?

Leilwin zesztywniała. Po chwili zasyczała przez zęby. Coś musiało ją mocno rozzłościć. Może była zła, że ktoś ją zaskoczył. Jeśli taka była przyczyna, Egwene podzielała uczucia Leilwin. Była taka dumna ze swych umiejętności, a potem zaskoczyła ją nie tylko przenosząca, ale także Gawyn. Jak to było możliwe, by chłopak wychowany w mieście potrafił poruszać się tak cicho, iż ona go nie zauważyła?

– Nie znalazłam nikogo – szepnęła Egwene. – To Leilwin znalazła mnie… i wyciągnęła z rąk wroga.

– Leilwin? – zapytał Gawyn, wpatrując się w ciemność. Egwene wyczuła jego zaskoczenie i nieufność.

– Musimy ruszać – powiedziała Leilwin.

– Nie zaprzeczę – odrzekł Gawyn. – Jesteśmy niemal na krańcu obozu. Musimy jednak kierować się bardziej na północ. Po prawej stronie pozostawiłem kilka ciał.

– Ciał? – zapytała Leilwin.

– Napadło na mnie z pół tuzina Sharanów albo coś koło tego – odparł Gawyn.

„Pół tuzina?” – pomyślała Egwene. Powiedział to tak, jakby nie był to jakikolwiek problem. Nie było to jednak miejsce odpowiednie do rozmowy. Egwene ruszyła wraz z pozostałą dwójką, opuszczając teren obozu. Leilwin prowadziła ich w obranym przez nich kierunku. Każdy odgłos czy okrzyk dobiegający z obozu sprawiał, że Egwene wzdrygała się w obawie, że odnaleziono któreś z ciał. Omal nie wyskoczyła w górę ku burzowym chmurom zakrywającym niebo, gdy w ciemnościach rozbrzmiał głos:

– Czy to wy?

– To my, Bayle – powiedziała Leilwin cicho.

– Na mą starą babkę! – wykrzyknął niezbyt głośno Bayle Domon dołączając do nich. – Znalazłaś ją? Kobieto, znowu mnie zadziwiasz. – Urwał. – Żałuję, że nie pozwoliłaś mi sobie towarzyszyć.

– Mój mężu – powiedziała Leilwin. – Jesteś dzielnym i silnym mężczyzną, takim, jakiego życzyłaby sobie każda kobieta. Ale poruszasz się z wdziękiem niedźwiedzia forsującego rzekę.

Chrząknął, ale ruszył z nimi. Ostrożnie i cicho opuścili obóz. Jakieś dziesięć minut później Egwene odważyła się sięgnąć do Źródła. Szczęśliwa z tego powodu, otworzyła dla nich bramę i przenieśli się do Białej Wieży.

Aviendha przemknęła przez bramę wraz z resztą Aielów. Niczym fale wody ruszyli w dolinę Thakan’dar. Dwie fale, które ruszyły z dwóch przeciwnych stron doliny.

Aviendha nie niosła włóczni; nie było to jej rolą. W zamian ona była włócznią.

Towarzyszyli jej dwaj mężczyźni w czarnych płaszczach, pięć Mądrych, kobieta o imieniu Alivia i dziesięć zaprzysiężonych Randowi Aes Sedai ze Strażnikami. Żadne z nich, prócz Alivii, nie było zachwycone tym, że Aviendha im przewodzi. Asha’manom nie podobało się to, że mają podlegać jakiejkolwiek kobiecie, Mądre w ogóle nie akceptowały, iż miałby im rozkazywać Rand, zaś Aes Sedai wciąż uważały przenoszące kobiety Aielów za gorsze. Wszyscy jednak posłuchali rozkazu.

Rand szepnął jej, by obserwowała, czy pośród grupy nie kryją się Sprzymierzeńcy Ciemności. To nie strach sprawił, iż wypowiedział te słowa, ale jego poczucie realizmu. Cień mógł się kryć wszędzie.

W dolinie znajdowały się Trolloki i kilka Myrddraali, ale nie przewidziały ataku. Aielowie wykorzystali zamęt panujący pośród nich i rozpoczęli rzeź. Aviendha poprowadziła swą grupę przenoszących ku kuźni, masywnemu budynkowi z szarym dachem. Kowale Cienia zareagowali na ten atak, okazując tylko odrobinę zaskoczenia.

Aviendha uderzyła w jednego splotem Ognia, oddzielając jego głowę od ciała. Ciało zmieniło się w kamień, a potem zaczęło się kruszyć.

To stało się sygnałem dla pozostałych przenoszących, a kowale Cienia w dolinie zaczęli się rozpadać. Mówiono o nich, że, sprowokowani, stają się są strasznymi wojownikami, a ich skóra jest odporna na miecze. To mogła być tylko plotka, ponieważ tylko niewielu Aielów zatańczyło z włóczniami przeciw kowalom Cienia.

Aviendzie nieszczególnie zależało na odkrywaniu prawdy. Pozwoliła swej grupie rozprawić się z pierwszą falą wrogów, starając się nie myśleć zbyt intensywnie o śmierci i destrukcji, jakie stworzenia te spowodowały przez całe swe nienaturalne życie.

Pomiot Cienia usiłował zorganizować obronę, część Myrddraali wrzeszczało i smagało Trolloki, by zaczęły natarcie i odparły atak Aielów, którzy nadeszli szerokim frontem. Byłoby jednak łatwiej zatrzymać rzekę pękiem gałązek. Aielowie nie zwalniali, a Pomiot Cienia, który usiłował stawiać opór, był uśmiercany na ich szlaku, najczęściej padając pod naporem włóczni i strzał.

1 ... 136 137 138 139 140 141 142 143 144 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)