Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 138 139 140 141 142 143 144 145 146 ... 167
Перейти на страницу:

Stół nakryty na dwie osoby, z przygotowaną kolacją, czarodziejskim sposobem wyrósł pośrodku pokoju.

Ów mężczyzna był to ten sam, który mnie prześladował od roku, który poprzysiągł mi hańbę; od razu dał mi do zrozumienia, że dokonał tego ostatniej nocy”.

— Nędznik! — szepnął Felton.

— O tak, nędznik! — zawołała Milady widząc, jak wielkie zainteresowanie dla tego dziwnego opowiadania okazuje młody oficer: zdawało się, że zawisł oczami na jej ustach. — O, nędznik! Sądził, że wystarczy zatriumfować nade mną we śnie; przyszedł w nadziei, że przystanę na hańbę, skoro już się dokonała; przyszedł ofiarować mi fortunę w zamian za miłość.

“Powiedziałam mu wszystko, co może powiedzieć kobieta, której serce pełne jest wzniosłej pogardy i oburzenia; przyzwyczajony zapewne do takich wyrzutów, wysłuchał mnie w spokoju, uśmiechnięty, z ramionami skrzyżowanymi na piersiach; potem sądząc, że skończyłam, zbliżył się do mnie; skoczyłam do stołu, chwyciłam nóż i oparłam go o pierś.

— Jeśli postąpisz pan jeszcze krok naprzód — powiedziałam — prócz mej hańby spadnie jeszcze na ciebie moja śmierć.

Zapewne w moim spojrzeniu, w głosie, w całej postaci była owa szczerość gestu, pozy i akcentu, która budzi wiarę w najbardziej zepsutych duszach, zatrzymał się bowiem.

— Pani śmierć! — powiedział — o, nie, jesteś zbyt czarującą kochanką, bym się na nią zgodził, skoro miałem szczęście posiadać cię tylko raz jeden. Do widzenia, moja śliczna! Poczekam z następną wizytą, aż będziesz lepiej usposobiona.

Przy tych słowach gwizdnął: płonąca kula, która rozjaśniła pokój, wzniosła się do góry i znikła; zostałam w ciemności; za chwilę rozległ się ten sam odgłos otwieranych i zamykanych drzwi, płonąca kula znów się pojawiła i zostałam sama.

Była to okropna chwila; jeśli mogłam jeszcze wątpić w moje nieszczęście, te zwątpienia znikły wobec rozpaczliwej rzeczywistości: byłam we władzy człowieka, którego nie tylko nienawidziłam, ale którym pogardzałam; ten człowiek był zdolny do wszystkiego, dał mi już przecie straszny dowód tego, co potrafi”.

— Ale kto to był? — zapytał Felton.

— “Spędziłam noc na krześle, drżąc przy najmniejszym szmerze; mniej więcej o północy lampa zgasła i znalazłam się w ciemności. Ale noc minęła bez nowych ataków mego prześladowcy; nadszedł dzień; stół zniknął; tylko nóż wciąż jeszcze miałam w ręce.

W tym nożu była cała moja nadzieja.

Byłam straszliwie zmęczona; bezsenność paliła mi oczy; nie odważyłam się zasnąć ani na chwilę; dzień dodał mi otuchy, rzuciłam się na łóżko nie zapominając o zbawiennym nożu; ukryłam go pod poduszką.

Kiedy się obudziłam, ujrzałam znów nakryty stół.

Tym razem mimo przerażenia, mimo obaw, poczułam straszliwy głód; czterdzieści osiem godzin nie miałam nic w ustach; zjadłam nieco chleba i kilka owoców; potem przypomniałam sobie o narkotyku domieszanym do wody i nie ruszając tej, która stała na stole, napełniłam szklankę z marmurowej fontanny, znajdującej się w ścianie, nad gotowalnią.

Jednakże mimo tych ostrożności przez jakiś czas jeszcze byłam w okropnym strachu; ale tym razem lęk nie był uzasadniony, spędziłam dzień nie czując nic, co mogłoby wzbudzić obawę.

Byłam na tyle przezorna, że wypróżniłam do połowy karafkę, aby nie zauważono, że mam się na baczności.

Nadszedł wieczór, a z nim ciemności; choć ciemności te były głębokie, moje oczy zaczęły się do nich przyzwyczajać; widziałam, jak stół zapada się pod podłogę; w kwadrans potem pojawił się znowu z wieczerzą, jeszcze w chwilę potem lampa oświetliła pokój.

Postanowiłam jeść to tylko, do czego nie można domieszać środka nasennego; mój posiłek składał się z dwóch jaj i kilku owoców; potem poszłam do mojej opiekuńczej fontanny nabrać wody do szklanki i wypiłam ją.

Już przy pierwszych łykach zauważyłam, że ma inny smak niż rano; przestałam pić, to wydało mi się podejrzane; przełknęłam już jednak pół szklanki.

Wylałam resztę ze wstrętem i czekałam; z przerażenia czoło moje pokryło się potem.

Na pewno jakiś niewidzialny świadek zauważył, jak biorę wodę z tej fontanny i skorzystał z mej ufności, by tym pewniejsza stała się ma zguba, tak bezlitośnie postanowiona, tak okrutnie dokonana.

Nie minęło pół godziny, a poczułam te same objawy; ale ponieważ tym razem wypiłam tylko pół szklanki, walczyłam dłużej i zamiast zasnąć zupełnie, zapadłam w półsen, tak że pojmowałam, co się dzieje dokoła, nie mając wszakże sił do obrony lub ucieczki.

Zawlokłam się do łóżka, by sięgnąć po jedyną obronę, jaką miałam, mój zbawienny nóż; ale nie mogłam dojść do wezgłowia; upadłam na kolana, uczepiwszy się rękami kolumienki w nogach łoża; wówczas zrozumiałam, że jestem zgubiona”.

Felton zbladł straszliwie, konwulsyjny dreszcz przebiegł jego ciało.

— “Najokrutniejsze było to — mówiła dalej Milady ściśniętym głosem, jak gdyby czuła jeszcze ów strach — że tym razem miałam świadomość zagrażającego mi niebezpieczeństwa; można by powiedzieć, że moja dusza czuwała nad uśpionym ciałem; widziałam, słyszałam, co prawda jak we śnie, ale to było bardziej jeszcze przerażające.

Widziałam, jak lampa się unosi powoli, pozostawiając mnie w ciemnościach; potem usłyszałam zgrzyt drzwi dobrze mi znany, choć słyszałam go tylko dwa razy.

Poczułam instynktownie, że ktoś zbliża się do mnie; nieszczęśnik zgubiony w stepach Ameryki czuje tak zbliżanie się węża.

Chciałam się zerwać, próbowałam krzyczeć; niewiarygodnym wysiłkiem woli podniosłam się nawet, by upaść natychmiast... upaść w ramiona mego prześladowcy”.

— Powiedz mi, pani, kto to był? — zawołał młody oficer. Milady spojrzała na Feltona i w mgnieniu oka zrozumiała, jak bardzo cierpi ważąc każdy szczegół jej opowiadania, ale nie chciała mu oszczędzić żadnej męki. Im bardziej złamie mu serce, tym będzie pewniejsza jego zemsty. Ciągnęła więc dalej, jakby nie słyszała jego okrzyku i mniemała, że nie nadeszła jeszcze chwila, by odpowiedzieć.

— “Tylko że tym razem ów nędznik nie trzymał bezwładnego trupa w ramionach. Powiedziałam już panu: nie władając zupełnie zmysłami, miałam jednak poczucie niebezpieczeństwa; walczyłam więc ze wszystkich sił i zapewne długo stawiałam opór, choć byłam tak słaba, usłyszałam bowiem jak zawołał:

— Ach, te przeklęte purytanki! Wiedziałem, że potrafią zmęczyć swych oprawców, ale nie sądziłem, że opierają się tak swym kochankom.

Niestety, ten rozpaczliwy opór nie mógł trwać długo; czułam, że moje siły się wyczerpały; tym razem nędznik nie skorzystał z mego snu, lecz z mego omdlenia”.

Felton słuchał, wydając jedynie głuche jęki; jego marmurowe czoło okryło się potem, a ręka ukryta pod kaftanem szarpała pierś.

— “Kiedy przyszłam do siebie, pierwszym odruchem zaczęłam szukać pod poduszką noża, którego nie mogłam przedtem odnaleźć; jeśli nie mógł mi posłużyć do obrony, mógł mi przecie pomóc w zmazaniu moich win.

Ale gdy brałam ten nóż, Feltonie, straszliwa myśl przyszła mi do głowy. Przysięgłam, że powiem ci wszystko, i zrobię to; przyrzekłam ci prawdę i powiem prawdę, nawet gdyby miało mnie to zgubić”.

— Przyszło pani na myśl, by zemścić się na tym człowieku? — zawołał Felton.

— Tak — odparła Milady. — Wiem, że nie była to myśl chrześcijańska; bez wątpienia podszepnął mi ją ów wieczny wróg naszej duszy, ów lew ryczący wokół nas bezustannie. Cóż powiem ci jeszcze? Ach, Feltonie — mówiła Milady tonem kobiety, która oskarża się o zbrodnię — ta myśl nie opuszcza mnie odtąd. Za tę morderczą myśl ponoszę dziś karę.

1 ... 138 139 140 141 142 143 144 145 146 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)