Pamięć Światłości
- Автор: Джордан Роберт, Сандерсон Брендон
- Серия: Kolo czasu #14
- Язык: польский
- Переводчик: Jan Karłowski
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:
Młody Byku! – to było od wilka o imieniu Białe Ślepia. – Urządzamy Ostatnie Polowanie. Poprowadzisz nas?
Wiele wilków zadawało mu ostatnio to pytanie, a Perrin nie wiedział, jak ma je interpretować. Dlaczego chcecie, bym to ja was prowadził?
Poszlibyśmy na twoje wezwanie – odrzekł Białe Ślepia. – Usłyszawszy twoje wycie.
Nie rozumiem, co masz na myśli – powiedział Perrin. – Czy nie możecie polować sami?
Nie na tę ofiarę, Młody Byku.
Perrin potrząsnął głową. Odpowiedź była taka jak wszystkie, które otrzymywał.
Białe Ślepia – brzmiała kolejna wiadomość Perrina. – Czy widziałeś Zabójcę? Tego, który zabija wilki? Nękał was tutaj?
Perrin szeroko rozesłał tę wiadomość i kilka innych wilków odpowiedziało. Wiedzieli o Zabójcy. Jego obraz i zapach krążył wśród nich nawet częściej, niż miało to miejsce w przypadku zapachu i obrazu Perrina. Żaden wilk nie widział ostatnio Zabójcy, ale czas był dla wilków dziwnym pojęciem. Perrin nie wiedział, jak bardzo niedawno miało miejsce wydarzenie, które wilki określały jako zaistniałe „ostatnio”.
Perrin odgryzł kawałek suszonego mięsa i przyłapał się na tym, że warczy. Stłumił to. Zawarł pokój z wilkiem wewnątrz siebie, ale nie oznaczało to, że miał zamiar pozwolić, by ten zaczął wnosić błoto do jego domu.
Młody Byku, odezwał się kolejny wilk. Odwrócony Łuk, stara wilczyca, przywódczyni stada. – Księżycowa Łowczyni krąży znowu w snach. Szuka cię.
Dziękuję – odpowiedział Perrin. – Wiem o tym. Będę jej unikał.
Unikał Księżyca? – odparła Odwrócony Łuk. – Trudna sprawa, Młody Byku. Trudna.
Miała rację.
Widziałam Poszukiwaczkę Serca – odezwała się Steps, młoda wilczyca o czarnym futrze. – Ma nowy zapach, lecz to ona.
Inne wilki potwierdziły. Poszukiwaczka Serca pojawiła się w wilczych snach. Niektóre wilki widziały ją na wschodzie, inne mówiły, że na południu. Ale co z Zabójcą? Gdzie był, jeżeli nie polował na wilki? Perrin złapał się na tym, że znowu warknął.
Poszukiwaczka Serca. Musi być jedną z Przeklętych, choć Perrin nie rozpoznawał jej obrazów przysyłanych przez inne wilki. Żyła już w starożytności i takie też były wspomnienia wilków, choć rzeczy, które pamiętały, były fragmentami fragmentów tego, co widzieli ich przodkowie.
– Jakieś wieści? – zapytał Gaul.
– Jeden z Przeklętych jest tutaj – chrząknął Perrin. – Działa na wschodzie.
– Czy to nas dotyczy?
– Przeklęci zawsze nas dotyczą – odrzekł Perrin, wstając. Sięgnął w dół, dotknął ramienia Gaula i obaj zwrócili się w kierunku, który wskazała Steps. Miejsce nie zostało podane dokładnie, ale kiedy Perrin przybył na Ziemie Graniczne, natknął się na wilki, które spotkały Poszukiwaczkę Serca dzień wcześniej. Wysłały Perrinowi pozdrowienia, pytając, czy nie zechciałby im przewodzić.
Odrzucił ich propozycję, usiłując ustalić, gdzie widziano Poszukiwaczkę Serca. Było to w Merrilorze.
Perrin przeniósł się w tamtą stronę. W powietrzu snuła się dziwna mgła. Wysokie drzewa, które rozwinął Rand, odzwierciedlały się tutaj wysuwając swe wierzchołki wysoko ponad mgłę.
Gdzieniegdzie, niczym kapelusze grzybów, widać było rozstawione namioty. Wiele z nich należało do Aielów. Pomiędzy nimi płonęły świecące we mgle ogniska, na których gotowano strawę. Obóz znajdował się tu dostatecznie długo, by pojawiać się w wilczych snach, choć klapy namiotów były teraz gdzie indziej, zaś posłania zniknęły, migocąc w tym nierealnym świecie.
Perrin poprowadził Gaula pomiędzy rzędami namiotów i koni, które stały nieuwiązane. Obydwaj zamarli, słysząc czyjeś mamrotanie. Perrin zastosował trik, który podpatrzył kiedyś u Lanfear, tworząc wokół siebie strefę… czegoś wokół siebie, co było niewidzialne, ale powstrzymywało dźwięk. Było to dziwne, ale Perrinowi udawało się stworzyć barierę, w której nie było powietrza. Dlaczego jednak powstrzymywała dźwięk?
Perrin i Gaul podkradli się do płóciennego namiotu. Należał do Rodela Ituralde, jednego z ważniejszych dowódców, sądząc po sztandarze. Znajdująca się wewnątrz kobieta przeglądała leżące na stole dokumenty, które znikały w jej rękach.
Perrin nie rozpoznał jej, choć wydawała mu się boleśnie znajoma. Nie spodziewał się tego po jednej z Przeklętych. Nie tego szerokiego czoła, bulwiastego nosa, rozbieganych oczu i rzednących włosów. Nie rozumiał jej przekleństw, ale ich znaczenie wywnioskował z tonu kobiety.
Gaul popatrzył na towarzysza, a Perrin sięgnął po swój młot, po czym zawahał się. Zaatakowanie Zabójcy to było jedno, ale jednego z Przeklętych? Perrin był pewien, że w wilczym śnie zdoła odeprzeć sploty. A jednak…
Kobieta ponownie zaklęła, bo jeden z dokumentów znów zniknął w jej rękach. Potem podniosła wzrok.
Reakcja Perrina była natychmiastowa. Pomiędzy sobą a kobietą stworzył cienką jak papier ścianę, która po stronie kobiety wyglądała zupełnie jak replika krajobrazu widocznego za plecami Perrina, a po jego stronie byłe przezroczysta. Popatrzyła prosto na niego, ale go nie widziała. Odwróciła się.
Stojący obok Perrina Gaul wydał z siebie westchnienie ulgi. „Jak ja to zrobiłem?” – pomyślał Perrin. Nie próbował czegoś takiego nigdy wcześniej; po prostu wydawało mu się, że tak trzeba.
Poszukiwaczka Serca – to musiała być ona – poruszyła palcami, a namiot nad jej głową podzielił się na dwie części, zaś jego płócienne klapy opadły w dół. Kobieta uniosła się w powietrzu, płynąc w czerń nawałnicy.
Perrin wyszeptał do Gaula:
– Czekaj tutaj i bądź czujny na wypadek niebezpieczeństwa.
Gaul skinął głową. Perrin ostrożnie podążył za Poszukiwaczką Serca, za pomocą myśli unosząc się w powietrze. Usiłował utworzyć kolejną ścianę pomiędzy sobą a nią, ale trudno było utrzymać właściwy obraz podczas ruchu. Zamiast tego utrzymywał dystans, stworzywszy pomiędzy sobą a Przeklętą pustą, brązowozieloną ścianę, mając nadzieję, że jeśli kobieta spojrzy w dół, nie zauważy małego kuriozum.
Poszukiwaczka Serca zaczęła poruszać się szybciej, a Perrin zmusił się, by za nią nadążyć. Spojrzał w dół i został nagrodzony wywołującym mdłości widokiem malejącego Merriloru. Potem Merrilor pociemniał i zniknął w ciemnościach.
Nie pokonywali chmur. Ziemia blakła, tak samo jak i chmury, i wkroczyli w jakieś ciemne miejsce. Wokół Perrina pojawiły się punkciki światła. Kobieta zatrzymała się i zawisła w powietrzu na kilka chwil, po czym pomknęła w prawo.
Perrin podążył za nią, zmieniając kolor – skórę, ubranie, wszystko – na czarno, tak by być niewidocznym. Kobieta zbliżyła się do jednego ze świetlnych punkcików, a w miarę jak się poruszała, punkcik powiększał się, aż wreszcie stał się dominujący na niebie.
Poszukiwaczka Serca wyciągnęła ręce i naparła nimi na światło. Mamrotała coś do siebie. Czując, że musi usłyszeć, co ona mówi, Perrin odważył się przysunąć bliżej, choć obawiał się, że walące głośno serce go wyda.
– …zabrać to mnie? – mówiła. – Myślisz, że o to dbam? Daj mi twarz pękniętego kamienia. O co dbam? Nie o siebie. Będę mieć twoje miejsce, Moridin. Ono będzie moje. Ta twarz sprawi, że oni mnie nie docenią. Cholera z wami.
– Ruszajcie i rzućcie swoje armie przeciwko nim, głupcy – mówiła dalej do siebie. – Odniosę wielkie zwycięstwo. Owad może mieć tysiąc odnóży, lecz tylko jedną głowę. Zniszcz głowę, a zwyciężysz. Wszystko, co robicie, to odcinanie nóg, głupcze. Głupi, arogancki, nieznośny głupcze. Ja dostanę to, co mi się należy, ja…