Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 133 134 135 136 137 138 139 140 141 ... 236
Перейти на страницу:

— Powiedziałam, że możecie zacząć — wtrąciła Egwene. Nie, wcale nie chciała tego szczególnie podkreślać, uważała jednak, że kobieta, która postanowiła żyć zgodnie z Trzema Przysięgami, powinna wypełniać wszystkie swoje zobowiązania. Och, nie mogła się wręcz doczekać Różdżki Przysiąg. Jakże pragnęła trzymać ją już w dłoniach. Od tamtej pory jej sytuacja na pewno stanie się znacznie łatwiejsza. — Po prostu zanim coś powiecie, dobrze się zastanówcie, o czym mówicie i z kim rozmawiacie. Zachowajcie ostrożność. Niech w Wieży myślą, że wyrosły nam skrzydła i na nich tu przyleciałyśmy. Nawet jeśli podejrzewają, że odkryłyśmy na nowo Podróżowanie, nie będą miały co do tego pewności, póki ktoś im tego faktu nie potwierdzi. Ich niepewność jest dla nas lepsza. Ten jeden sekret zachowajcie wszystkie i nie zdradźcie się z nim przed nikim. Tak jak nie zdradzacie obecności naszych szpiegów w Wieży.

Myrelle i Anaiya wykonały w tym momencie nagły ruch, a Carlinya natychmiast rozejrzała się wokół, jawnie czymś przestraszona, chociaż ani Strażnicy, ani żołnierze nie znajdowali się na tyle blisko, żeby usłyszeć ich rozmowę. No, chyba że któraś z nich zaczęłaby krzyczeć. Morvrin z kolei przybrała jeszcze bardziej cierpką minę. Nawet Nisao wyglądała na nieco zdenerwowaną, chociaż nie miała nic wspólnego z decyzją potajemnego wysłania do Wieży sióstr, które jakoby odpowiedziały na wezwanie Elaidy. Komnatę na pewno uszczęśliwiło odkrycie, że dziesięć przebywających w Wieży sióstr na wszelkie możliwe sposoby próbuje osłabić Elaidę, nawet jeśli ich działalność nie przyniosła do tej pory żadnych oczywistych rezultatów. Z drugiej strony Zasiadającym bez wątpienia nie spodobałby się fakt, że zadanie owych sióstr aż do chwili obecnej stanowiło sekret, ponieważ kobiety te obawiały się, że niektóre spośród Zasiadających są w rzeczywistości Czarnymi Ajah. Z tych samych powodów Sheriam i pozostałe nie chciały ujawnić Zasiadającym treści przysięgi, którą złożyły Egwene. Ujawnienie akurat tej przysięgi mogłoby się dla nich bowiem źle skończyć. Komnata wprawdzie nie ukarała jeszcze żadnej chłostą, lecz wobec irytacji, z jaką większość Zasiadających zareagowała na wieść o ewentualnym przejęciu przez Egwene kontroli nad wojną, doprawdy chyba nikogo nie zaskoczyłoby, gdyby skwapliwie skorzystały z szansy pokazania, iż nadal posiadają jakąś władzę, a równocześnie w przekonujący sposób wyraziły swoje niezadowolenie.

Beonin prawdopodobnie jako jedyna wcześniej sprzeciwiła się tej decyzji — przynajmniej zanim stało się oczywiste, że inne ową decyzję popierają — teraz jednakże również ona z drżeniem wciągnęła oddech i zmarszczyła brwi. W jej przypadku zresztą niejaką rolę mogło też odegrać nagłe uświadomienie, czego się właśnie podjęła. Wszak samo znalezienie w Wieży osoby chętnej do mówienia mogło człowieka zniechęcić do czekającego zadania. Przebywające wewnątrz Tar Valon „oczy i uszy” potrafiły zaoferować jedynie pogłoski na temat zdarzeń w Wieży, a prawdziwe nowiny docierały do buntowniczek wyłącznie w postaci fragmentarycznej i pochodziły od sióstr, które odważyły się wejść do Tel’aran’rhiod, ażeby ujrzeć tam w przelocie odbite mignięcia świata jawy. Tak czy owak, ostatnia z tych informacji twierdziła, że Elaida rządzi za pomocą edyktów i zgodnie z własnymi kaprysami, którym nawet Komnata nie ośmiela się przeciwstawić. Teraz twarz Beonin osobliwie poszarzała i kobieta zaczęła wyglądać jeszcze bardziej niezdrowo niż Nisao. Anaiya i pozostałe popatrywały wzrokiem ponurym jak śmierć.

Młodą Amyrlin ogarnęła fala przygnębienia. Te Aes Sedai należały do najsilniejszych spośród przeciwniczek Elaidy — nawet powolna Beonin, która zawsze wolała rozmowę niż działanie. No cóż, Szare słynęły z przekonania, że każdy problem można rozwiązać poprzez odpowiedniej długości pogawędkę. Powinny kiedyś spróbować przekonać w ten sposób jakiegoś trolloka albo choćby... rozbójnika. Ciekawe, co udałoby im się wtedy osiągnąć! Bez Sheriam i reszty sióstr opór wobec Elaidy rozwiałby się niczym dym, zanim grupa zdążyłaby się scalić w jedną całość. Może zresztą wcale nie miały szans. Tak czy inaczej, w tej chwili Elaida wciąż zupełnie niezagrożona rządziła z Wieży i to po wszystkim, co one przeszły, po wszystkim, co zrobiły... Nawet Anaiya prawdopodobnie dostrzegała już przed sobą widmo katastrofy.

Nie! Nie! Egwene wzięła głęboki wdech, rozciągnęła ramiona i wyprostowała się w siodle. To ona była legalną Amyrlin, niezależnie od poglądów, które w tej kwestii żywiły przedstawicielki Komnaty, gdy sadzały ją na tronie. Była legalną Amyrlin i musiała doprowadzić do rebelii przeciwko Elaidzie, utrzymując dzięki niej nadzieję na uzdrowienie Wieży. Jeśli dla osiągnięcia tych celów musiała pozorować chęć do negocjacji, cóż... nie będzie pierwszą Aes Sedai udającą, że dąży do jednego efektu, ażeby osiągnąć zupełnie przeciwny. Egwene zrobiłaby wszystko, co trzeba, dla podtrzymania rebelii i detronizacji Elaidy. Wszystko, co trzeba!

— Przeciągnij rozmowy najdłużej, jak zdołasz — poleciła Beonin. — Możesz mówić na każdy dowolny temat, póki zatrzymasz dla siebie nasze tajemnice. Każ też ciągle mówić tamtym, ale na nic się nie zgadzaj.

Szara negocjatorka poruszyła się niespokojnie w siodle. Wyglądała gorzej niż Anaiya. Tak, zdecydowanie wyglądała na chorą. Jeszcze chwila i zacznie wymiotować.

Kiedy dostrzegły obóz, słońce znajdowało się już prawie w połowie drogi ku południowemu szczytowi. Eskorta konnych w lekkich zbrojach oderwała się tu i skierowała ku rzece, zostawiając Egwene i siostry. Ostatnią milę miały przejechać przez śnieg jedynie w towarzystwie swoich Strażników, którzy trzymali się tuż za nimi. Lord Gareth zatrzymał się na moment, jakby jeszcze raz chciał pomówić z Amyrlin, w końcu jednak obrócił gniadosza na wschód i ruszył za swoją kawalerią. Po chwili przyspieszył do kłusa, starając się dogonić jeźdźców, którzy zniknęli właśnie za gęstym zagajnikiem. Nigdy nie inicjował kłótni ani nawet dyskusji, jeśli ktoś trzeci mógł usłyszeć, szczególnie że — tak jak wszyscy — uważał Beonin i inne tutejsze Aes Sedai jedynie za wyznaczone przez Ajah „psy” szpiegujące Egwene. Amyrlin odczuwała czasem smutek i żal, że nie może się z tym mężczyzną podzielić prawdą, wyznawała jednakże zasadę, że im mniej osób zna daną tajemnicę, tym większe jest prawdopodobieństwo, że pozostanie ona tajemnicą.

Obóz składał się z licznych namiotów w najrozmaitszym kształcie, rozmiarze, kolorze i stanie uszkodzeń. Zajmował niemal całe rozległe, okolone drzewami pastwisko, położone w połowie drogi między Tar Valon i Smoczą Górą. Po bokach stały paliki dla licznych koni oraz rzędy wozów i furmanek, wśród których trudno było znaleźć dwa podobne do siebie pojazdy. Dym wznosił się z kominów w kilku miejscach parę mil za linią drzew, lecz miejscowi farmerzy trzymali się z daleka od obozowiska, chyba że przybywali sprzedać siostrom jajka, mleko czy masło lub gdy potrzebowali Uzdrowienia po jakimś wypadku. Egwene nigdzie nie dostrzegła śladów armii, którą przywiodła z tak daleka. Gareth skoncentrował siły wzdłuż rzeki: część żołnierzy zajmowała miejskie mosty po obu brzegach, reszta zaś przebywała w obozie nazywanym przez generała rezerwowym, a umieszczonym w punkcie, z którego można by popędzić mężczyzn do pomocy w odparciu jakiegoś zbrojnego wypadu z miasta, gdyby przypadkiem Lord Bryne mylił się co do Kapitana Naczelnego Chubaina. Gareth wyjaśnił Egwene, że zawsze należy brać pod uwagę możliwość, iż nasze założenia są niewłaściwe. Nikt oczywiście nie sprzeciwił się jego wyborowi lokalizacji, w każdym razie nie w kwestiach ogólnych. Szczegóły bowiem większość sióstr krytykowała, jednak utrzymanie miejskich mostów stanowiło jedyną drogę do oblężenia Tar Valon. Dokładnie mówiąc — jedyną drogę lądową. Sporo zaś Aes Sedai cieszyło się, że nie musi patrzeć na żołnierzy, a nawet o nich myśleć.

1 ... 133 134 135 136 137 138 139 140 141 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)