Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 128 129 130 131 132 133 134 135 136 ... 296
Перейти на страницу:

– Tak więc wchodzimy? – zapytała Myrelle.

– Tak. Tak jak było obiecane, są ludzie, z którymi łączą nas więzy. Musimy wypełnić swe zobowiązania i wyciągnąć z nich prawdę, jeśli nie jest trudna do zrozumienia.

Lyrelle martwił fakt, że Smok Odrodzony odmówił im najwyższych godności wśród Asha’manów, jednakże gdy przybyła tu po raz pierwszy, Lyrelle opracowała plan. Teraz powinien zadziałać. Najpierw poprosi ludzi z Czarnej Wieży o pokaz przenoszenia, następnie połączy się z kimś, kogo uzna za najsilniejszego. Ta osoba powie jej potem, którzy spośród praktykantów byli najbardziej utalentowani i z którymi jej siostry mogłyby się połączyć.

Miała nadzieję, że to powstrzyma większość ludzi z Czarnej Wieży. Światłości, co za chaos. Ludzie, którzy potrafią dokonywać przenoszenia, wyjdą z tej próby niezawstydzeni! Lyrelle nie akceptowała bajki o wymazanej skazie. Oczywiście, ci… ludzie… mogli tak twierdzić.

– Czasami – mruknęła Lyrelle – chciałabym wrócić i dać sobie w twarz za to, że zaakceptowałam to przywództwo.

Myrelle roześmiała się. Nigdy nie traktowała życiowych sytuacji tak poważnie, jak powinna. Lyrelle złościła się z powodu utraconych szans, które mogłyby się pojawić w Białej Wieży podczas jej długiej nieobecności. Zjednoczenie, walka z Seanchanami… W tym czasie można było udowodnić swoje przywództwo, zaś kobiety mogły zyskać reputację silnych.

Możliwości pojawiły się podczas niepokoju politycznego. Możliwości, które ona utraciła. Światłości, jakże nienawidziła tej myśli.

– Wejdziemy! – krzyknęła do ścian, które otaczały bramę znajdującą się przed nią.

Potem, nieco ciszej, powiedziała do swoich podwładnych: – Miejcie w pogotowiu Jedyną Moc i bądźcie ostrożne. Nie wiemy, co nas tu może spotkać. – Jej kobiety byłyby godnymi przeciwniczkami dla dużej grupy niewytrenowanych Asha’manów, jeśli doszłoby do starcia. Logicznie rzecz biorąc, do tego dojść nie powinno. Oczywiście, mężczyźni byli chyba nieco szaleni. Dlatego oczekiwanie od nich logiki było nieroztropne.

Ogromne wrota otworzyły się na znak, że ona i jej kobiety mogą wejść. Świadczyło to, iż mieszkańcy Czarnej Wieży wybrali zakończenie budowy murów otaczających ich terytorium, a nie budowanie wieży.

Ruszyła konno przed siebie, a Myrelle i reszta podążyły za nią. Słychać było stukot kopyt. Myrelle sięgnęła do Źródła i użyła nowego splotu, tak by wiedzieć, czy gdzieś obok nie dokonuje się przenoszenia. Przy wrotach nie oczekiwał ich jednak młody człowiek, jak to miało miejsce nieco wcześniej.

– Co to ma być? – zapytała Lyrelle, gdy obok niej znalazła się Pevara Tazanovni. Lyrelle znała Zasiadającą Czerwonych, choć niezbyt dobrze.

– Poproszono mnie, bym ci towarzyszyła – oznajmiła radośnie Pevara. – Logain uznał, iż znajoma twarz może sprawić, że poczujesz się komfortowo.

Lyrelle powstrzymała szyderczy uśmiech. Aes Sedai nie bywały radosne. Powinny być spokojne, opanowane i – co najważniejsze – surowe. Człowiek patrzący na Aes Sedai powinien natychmiast się zastanowić, co zrobił niewłaściwie i jak to naprawić.

Pevara jechała obok Lyrelle, kiedy zmierzały ku Czarnej Wieży.

– Logain, który teraz nami dowodzi, przesyła wyrazy szacunku – powiedziała Pevara. – Został ciężko ranny podczas ataków i jeszcze do końca nie wydobrzał.

– Czy wróci do zdrowia?

– Och, oczywiście. Powinien być na nogach za dzień lub dwa. Będzie potrzebny, by dowodzić Asha’manami podczas Ostatniej Bitwy, jak przypuszczam.

„Szkoda” – pomyślała Lyrelle. Czarną Wieżę łatwiej byłoby kontrolować bez fałszywego Smoka u władzy. Byłoby lepiej, gdyby zmarł.

– Jestem pewna, że jego pomoc będzie użyteczna – oznajmiła Lyrelle. – Jednakże jego przywództwo… cóż, zobaczymy. Powiedz mi jedną rzecz, Pevaro. Mówiono mi, że stworzenie więzi z człowiekiem, który potrafi dokonywać przenoszenia, różni się od więzi ze zwykłym człowiekiem. Czy doświadczyłaś czegoś takiego?

– Tak – odrzekła Pevara.

– Czy zatem to prawda? Zwykły człowiek musi ulec więzi, by być posłusznym, ale nie Asha’mani?

Pevara uśmiechnęła się, pozornie ze smutkiem.

– Ach, ale jak miałoby to wyglądać? Nie, więź nie może Asha’mana do niczego zmusić. Trzeba byłoby użyć bardziej pomysłowych środków.

To nie była dobra odpowiedź.

– Jak posłuszni są ludzie? – zapytała jadąca po drugiej stronie Aledrin.

– Jak przypuszczam, to zależy od człowieka – odparła Pevara.

– A jeśli nie mogą być zmuszeni – powiedziała Lyrelle – czy będą słuchać rozkazów Aes Sedai podczas bitwy?

– Prawdopodobnie – odrzekła Pevara, choć w jej tonie było coś dwuznacznego. – Muszę wam wszystkim coś powiedzieć. Misja, którą mi powierzono, i ta, którą wy wypełniacie, jest bezsensownym zadaniem.

– Czyżby? – zapytała Lyrelle spokojnie. Nie była skłonna ufać Czerwonym po tym, jak potraktowały Siuan. – Dlaczego?

– Kiedyś byłam na waszym miejscu – oświadczyła Pevara. – Gotowa połączyć się więzią ze wszystkimi Asha’manami, by ich kontrolować. Ale czy pojechałybyście do innego miasta i wybrały w nim pięćdziesięciu mężczyzn i połączyły się z nimi więzią jako Strażnikami? Tworzenie więzi z Asha’manami dla samych więzi jest głupotą. Nie można ich w ten sposób kontrolować. Niektórzy Asha’mani będą znakomitymi Strażnikami, ale inni – wielu z nich – absolutnie nie. Sugeruję, byście porzuciły swój plan stworzenia więzi z dokładnie czterdziestoma siedmioma i wzięły tych, którzy będą ku temu chętni. Zyskacie lepszych Strażników.

– Interesująca rada – powiedziała Lyrelle. – Ale, jak już wspomniałaś, Asha’mani będą potrzebni na polu walki. Nie mamy czasu. Weźmiemy czterdziestu siedmiu najpotężniejszych.

Pevara westchnęła, ale nie rzekła nic więcej. Minęli kilkunastu mężczyzn w czarnych płaszczach z odznakami na wysokich kołnierzach. Lyrelle poczuła, jak ciarki przebiegają jej po skórze, tak jakby znajdowały się na niej jakieś robaczki. Ci mężczyźni potrafili dokonywać przenoszenia.

Lelaine miała poczucie, że Czarna Wieża była niezbędna dla realizacji planów Białej Wieży. Cóż, Lyrelle nie przynależała do Lelaine. Była panią samej siebie i Zasiadającą, działającą na własną rękę. Jeśli znalazłaby sposób, by Czarna Wieża przeszła pod jej bezpośrednie zwierzchnictwo, to najprawdopodobniej mogłaby wyślizgnąć się spod wpływu Lelaine.

Aby osiągnąć ten cel, warto było połączyć się więzią z Asha’manami. Światłości, ale to nie cieszyło Lyrelle. Kontrolowanie tych ludzi było jednak niezbędne. Smok będzie wściekły, niepewny, skażony dotknięciem saidina przez Czarnego. Czy to możliwe, że nim manipulowano, tak by pozwolił reszcie na połączenie ich więzami?

„Nieposiadanie kontroli poprzez więzy… byłoby niebezpieczne”. Lyrelle wyobraziła sobie przystąpienie do bitwy z szeregami dwóch lub trzech tuzinów Asha’manów, połączonych z nią więzią i podległych jej woli. Jak mogłaby sprawić, że tak się stanie?

Podjechały do mężczyzn, stojących w rządku na skraju wsi. Lyrelle i jej podwładne podeszły do nich, a Lyrelle dokonała szybkich przeliczeń. Czterdziestu siedmiu, włączając człowieka stojącego z przodu. Jaki podstęp tu się krył?

Mężczyzna wysunął się przed szereg. Był silnym człowiekiem w średnim wieku, wyglądającym tak, jakby niedawno doświadczył jakichś cierpień. Miał worki pod oczami i bladą skórę. Jednakże kroczył stanowczo, a jego spojrzenie było spokojne. On i Lyrelle zmierzyli się wzrokiem, a potem mężczyzna skłonił głowę.

1 ... 128 129 130 131 132 133 134 135 136 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)