Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 130 131 132 133 134 135 136 137 138 ... 296
Перейти на страницу:

– Tak – wyszeptał Gawyn – ale jeśli podejdziesz do przenoszących na odległość dziesięciu kroków, zostaniesz dostrzeżona, nieważne, jak cicho się będziesz poruszać. Patrolują obóz, a w szczególności jego obrzeża.

Egwene zmarszczyła brwi. Skąd on to wiedział?

– Poszedłeś na zwiad.

– Trochę się rozejrzałem – wyszeptał. – Nikt mnie nie widział. Przeszukują namioty i kogokolwiek znajdą, biorą jako jeńca. Nie możemy się tu dłużej ukrywać.

Nie powinien był oddalać się stąd, nie zapytawszy jej o zdanie.

– My…

Gawyn zesztywniał, zaś Egwene urwała, nasłuchując. Szuranie nóg. Zamarli, obserwując, jak powadzono dziesięciu czy dwunastu jeńców przed namiot dowództwa.

Sharanie umieścili wokół wymęczonych więźniów płonące pochodnie, umocowane na palach. Kilku jeńców było żołnierzami, rannymi tak ciężko, że ledwo mogli chodzić. Wśród jeńców byli także kucharze i robotnicy. Pobici, mieli podarte buty. Wszystkim zdjęto koszule.

Na ich plecach wytatuowano symbol, którego Egwene nie znała. „Ale przynajmniej są to tatuaże” – pomyślała. Równie dobrze symbol ten mógł zostać wypalony.

Kiedy zgromadzono już wszystkich jeńców, dał się słyszeć w pobliżu czyjś krzyk. Po kilku minutach pojawił się ciemnoskóry Sharan, ciągnąc młodego posłańca, który najwidoczniej ukrywał się w obozie. Strażnik zerwał z płaczącego chłopaka koszulę i popchnął go na ziemię. Co dziwne, w tylnej części odzienia Sharanów widniał wycięty romb. Egwene dostrzegła, że strażnik także ma znak na plecach, tatuaż, który trudno było zauważyć na jego ciemnej skórze. Nosił dużą, sztywną szatę, która sięgała mu prawie do kolan. Nie miała rękawów, w przeciwieństwie do noszonej pod spodem koszuli z wyciętym rombem.

Z ciemności wyłonił się kolejny Sharan, prawie zupełnie nagi. Nosił podarte spodnie i był bez koszuli. Nie miał tatuażu na plecach, ale za to tatuaże widniały na całych jego barkach. Niczym winorośl wchodziły na jego szyję, szczękę i policzki. Wyglądały jak setki poskręcanych rąk, których palce z pazurami podtrzymywały głowę.

Mężczyzna podszedł do klęczącego chłopaka. Pozostali strażnicy zaszurali nogami. Nie czuli się przy tym człowieku komfortowo, kimkolwiek by był. On zaś wyciągnął rękę, uśmiechając się szyderczo.

Plecy chłopaka zapłonęły nagle tatuażem, podobnym do tych, jakie mieli pozostali jeńcy. Uniósł się dym, a chłopak zawył z bólu. Gawyn, zszokowany, zrobił delikatny wydech. Człowiek z tatuażami pokrywającymi jego twarz… ten człowiek potrafił dokonywać przenoszenia.

Kilkunastu strażników zamruczało. Egwene niemal rozumiała ich słowa, ale mieli twardy akcent. Wytatuowany mężczyzna sapnął jak dziki pies. Strażnicy postąpili do tyłu, a przenoszący wycofał się, znikając w cieniu.

„Światłości!” – pomyślała Egwene.

Szmery w ciemnościach były oznaką pojawienia się dwóch kobiet ubranych w szerokie jedwabne sukienki. Jedna miała jaśniejszą skórę i, jak dostrzegła Egwene, tak samo było u niektórych żołnierzy. Nie wszyscy Sharanie mieli ciemną karnację.

Kobiety były wyjątkowo piękne. Delikatne. Egwene skurczyła się. Z tego, co widziała wcześniej, wynikało, iż kobiety są przenoszącymi. Jeśli podejdą bliżej, wyczują jej obecność.

Kobiety zaczęły sprawdzać jeńców. Światło padające z pochodni umożliwiło Egwene dostrzeżenie, że ich twarze także pokrywały tatuaże, choć nie tak szpecące jak u mężczyzny. Miały kształt liści i biegły od tyłu szyi ku uszom, a potem – niczym rozkwitłe kwiaty – pojawiały się na policzkach. Kobiety szeptały pomiędzy sobą i Egwene znowu miała poczucie, że mogłaby je zrozumieć. Gdyby tylko mogła utkać splot i posłuchać…

„Idiotka” – pomyślała. Przenoszenie spowodowałoby jej śmierć.

Żołnierze zgromadzili się wokół jeńców. Egwene wstrzymała oddech. Pojawiło się więcej ludzi – stu albo dwustu. Nie mówili wiele. Wydawali się cisi i uroczyści. Większa część z nich nosiła odzienie rozcięte z tyłu, ukazujące tatuaże. Czyżby były to symbole ich statusu?

Egwene doszła do wniosku, że im ważniejszy był dany człowiek, tym miał bardziej misterny tatuaż. Jednakże na ubraniu oficerów – Egwene założyła, że nimi byli, wnioskując z ich hełmów z piórami, pięknych jedwabnych płaszczy i złotej zbroi wykonanej jak gdyby z monet złączonych poprzez dziurki zrobione w ich środku – widniały tylko niewielkie rozcięcia ukazujące maleńkie tatuaże na barkach.

„Zdjęli część zbroi, by pokazać tatuaże” – pomyślała. Z pewnością nie ruszali do boju z odsłoniętą skórą. Zdejmowali zbroję prawdopodobnie przy jakichś formalnych okazjach.

Ostatni, którzy dołączyli do zebranych i stanęli z przodu, byli najdziwniejsi. Dwóch mężczyzn i kobieta siedzący na grzbietach osłów, wszyscy nosili piękne jedwabne spódnice, zaś ich zwierzęta przystrojone były złotymi i srebrnymi łańcuszkami. W ich wymyślnie ułożone włosy wpięto pióra. Od pasa w górę byli nadzy, włączając kobietę. Większą część ich klatek piersiowych pokrywała biżuteria i naszyjniki. Mieli odsłonięte plecy, a ogolone z tyłu głowy odsłaniały szyje. Nie widać było jednak tatuaży.

Czyżby… byli to jacyś lordowie? Mieli jednak puste spojrzenia i udręczony wyraz twarzy. Osunęli się na ziemię z oczami spuszczonymi, a twarze mieli mizerne. Ich ręce były chude, wręcz szkieletowate. Kruche. Co zrobiono tym ludziom?

Wszystko to nie miało dla Egwene sensu. Sharanie byli ludźmi tak samo zdumiewającymi jak Aielowie, być może nawet bardziej. „Dlaczego jednak zjawili się teraz?” – zastanawiała się. „Dlaczego po wiekach izolacji zdecydowali się na inwazję?”

Nie istnieją takie przypadki, nie takiego kalibru. Sharanie przybyli, by schwytać ludzi Egwene w pułapkę, i współpracowali z Trollokami. Egwene bacznie ich obserwowała. Wszystko, czego się dowie, będzie miało wielkie znaczenie. Nie była teraz w stanie pomóc swojej armii – dzięki Światłości, przynajmniej część jej ludzi zdołała uciec – tak więc musi zebrać tyle informacji, ile się da.

Gawyn szturchnął ją lekko. Popatrzyła na niego i ujrzała, że martwi się o nią.

Teraz? Odczytała z ruchu jego warg, Gawyn gestem wskazał ludzi stojących za nim.

Być może teraz gdy uwaga wszystkich była zajęta czym innym… cokolwiek się działo, oni obydwoje mogliby się wymknąć. Zaczęli się wycofywać, szurając cichutko nogami.

Jedna z sharańskich przenoszących krzyknęła. Egwene zamarła. Została zauważona!

Nie. Nie. Egwene odetchnęła głęboko, starając się uspokoić serce, które waliło jej, jakby miało wyskoczyć z piersi. Kobieta przemawiała do innych. Egwene wydawało się, że słyszy słowa „dokonało się” wypowiedziane z twardym akcentem.

Grupa ludzi uklękła. Przystrojone w biżuterię trio skłoniło głowy jeszcze niżej. A potem powietrze wokół jeńców zawirowało.

Egwene nie umiała tego określić w inny sposób. Powietrze wydało się rozrywać, drżąc, jak to bywa nad drogami w gorące dni. Z tego zamętu coś się wyłoniło. Wysoki mężczyzna w lśniącej zbroi.

Nie nosił hełmu, miał ciemne włosy i skórę. Jego nos był nieco haczykowaty. Mężczyzna był bardzo przystojny, szczególnie w tej zbroi. Wydawała się zrobiona z lśniących srebrnych monet zachodzących na siebie. Monety były tak wypolerowane, iż odbijały się w nich niczym w lustrze twarze stojących nieopodal.

– Sprawiliście się znakomicie – rzekł mężczyzna do pochylonych przed nim ludzi. – Możecie wstać. – W jego wymowie słychać było sharański akcent, choć niezbyt silny.

Mężczyzna położył rękę na głowicy rękojeści miecza, a reszta obecnych powstała. Z ciemności wysunęli się przenoszący. Skłonili się przed przybyszem. On zaś zdjął jedną z rękawic, wyciągnął rękę w bezceremonialnym geście i podrapał głowę jednego z mężczyzn, tak jak mógłby to zrobić właściciel ogara.

1 ... 130 131 132 133 134 135 136 137 138 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)