Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 129 130 131 132 133 134 135 136 137 ... 296
Перейти на страницу:

– Witaj, Aes Sedai – powiedział.

– Kim jesteś?

– Androl Genhald – odrzekł. – Stoję na czele twojej grupy czterdziestu siedmiu, w czasie gdy będą połączeni więzami.

– Moich czterdziestu siedmiu? Widzę, że zapomniałeś o warunkach. Mamy otrzymać każdego żołnierza lub Oddanego, którego sobie zażyczymy, i nie mogą nam odmówić.

– Tak, rzeczywiście – rzekł Androl. – To prawda. Niestety, wszyscy inni mężczyźni w Czarnej Wieży – poza tu obecnymi – są albo Asha’manami, albo zostali wezwani do pilnych obowiązków. Reszta, oczywiście, podlegałaby pod dowództwo Smoka, gdyby tutaj byli. Tobie zapewniliśmy czterdziestu siedmiu ludzi. A właściwie czterdziestu sześciu. Ja jestem już połączony więzią z Pevarą Sedai.

– Zaczekamy, aż inni powrócą – powiedziała zimno Lyrelle.

– Niestety – rzekł Androl. – Nie sądzę, by ktokolwiek miał wkrótce powrócić. Jeśli masz zamiar wziąć udział w Ostatniej Bitwie, musisz szybko dokonać wyboru.

Lyrelle popatrzyła na niego zmrużonymi oczami, a następnie przeniosła wzrok na Pevarę, która wzruszyła ramionami.

– To żart – rzekła Lyrelle do Androla. – I to dziecinny.

– Myślałem, że wyraziłem się jasno – odrzekł Androl chłodnym tonem. – Ktoś mógłby powiedzieć, że jestem tyle samo wart co Aes Sedai. Obiecano ci, że każdy człowiek z Czarnej Wieży, oprócz Asha’manów, odpowie na twe wezwanie. Odpowiedzieli. Każdy, do kogo mogłaś je skierować.

– Niestety, wybraliście najsłabszych ze swych szeregów.

– Właściwie – powiedział Androl – wzięliśmy chętnych. Wszyscy oni są dobrymi ludźmi. Są to ci, którzy zgłosili chęć bycia Strażnikami.

– Smok Odrodzony dowie się o tym.

– Z tego, co słyszałem, Smok może ruszyć na Shayol Ghul w każdej chwili. Czy masz zamiar teraz udać się do niego ze skargą?

Lyrelle zacisnęła usta.

– Jest pewna sprawa, Aes Sedai – rzekł Androl. – Dziś Smok Odrodzony przysłał nam wiadomość. Zalecił, byśmy wzięli pod uwagę jego pouczenie: nie powinniśmy myśleć o sobie jako o broni, lecz jak o ludziach. Oto są twoi ludzie, Aes Sedai. Szanuj ich.

Androl ponownie się skłonił i odszedł. Pevara zawahała się, po czym zawróciła konia i podążyła za mężczyzną. Kiedy popatrzyła na Androla, Lyrelle dostrzegła coś w jej wzroku.

„A więc tak się sprawy mają” – pomyślała. „Nie jest lepsza od Zielonych. Oczekiwałabym więcej po osobie w jej wieku”.

Lyrelle kusiło, by odwrócić się od tej manipulacji, pójść do Amyrlin i zaprotestować przeciwko temu, co się stało. Tylko że… wiadomości z frontu, na którym walczyła Amyrlin, były niejasne. Coś o nieoczekiwanym pojawieniu się jakiejś armii; szczegóły na razie nie były znane.

Oczywiście Amyrlin nie byłaby teraz zachwycona, słysząc skargi. I, co przyznawała w duchu Lyrelle, chciała już wykonać swoje zadanie w Czarnej Wieży.

– Każda z was wybierze dwóch ludzi – powiedziała Lyrelle do swych towarzyszek. – Kilka z was wybierze tylko jednego człowieka. Faolain i Theodrin, mówię do was. Wszystkie niech się pośpieszą. Chcę oddalić się z tego miejsca tak szybko, jak to tylko możliwe.

Pevara doścignęła Androla, gdy wchodził do jednej z chat.

– Światłości – rzuciła. – Zapomniałam, jak zimne potrafią być niektóre z nas.

– Och, nie wiem – odpowiedział Androl. – Słyszałem, że niektóre z was wcale nie są takie złe.

– Uważaj na nich, Androl – rzekła Pevara, oglądając się za siebie. – Wielu będzie postrzegało cię jako zagrożenie albo użyteczne narzędzie.

– Jesteś po naszej stronie. – Androl zmierzał do pokoju, w którym przy kubkach ciepłej herbaty czekali Canler, Jonneth i Emarin. Cała trójka leczyła się z ran otrzymanych w walce. Najszybciej Jonneth. Emarin miał najgorsze rany, zwłaszcza emocjonalne. Podobnie jak Logain był poddany procesowi Konwersji. Pevara dostrzegła, że patrzy przed siebie pustym wzrokiem, zaś niekiedy na jego twarzy pojawiało się przerażenie, jak gdyby przypominał sobie coś strasznego.

– Wy trzej nie powinniście być tutaj – powiedziała Pevara, stojąc z rękami opartymi na biodrach i patrząc na Emarina i pozostałych dwóch mężczyzn. – Wiem, że Logain obiecywał wam awans, a wciąż macie tylko miecze na kołnierzach. Jeśli którakolwiek z tych kobiet zobaczyłaby was, wzięłaby was za Strażników.

– Nie zobaczą nas! – odrzekł Jonneth, uśmiechając się. – Androl przeprowadziłby nas przez bramę zanim zdążylibyśmy zakląć!

– Co robimy teraz? – zapytał Canler.

– Cokolwiek zażyczy sobie Logain – odrzekł Androl.

Logain… zmienił się od czasu przejścia ciężkiej próby. Androl szepnął do Pevary, że zrobił się bardziej ponury. Mówił mniej. Wciąż wydawał się zdeterminowany, by wziąć udział w Ostatniej Bitwie, ale tymczasem zebrał ludzi i z uwagą przeglądali rzeczy, które znaleźli w pokoju Taima. Pevara obawiała się, że Konwersja rozbiła go wewnętrznie.

– Logain sądzi, że mapy znalezione w komnatach Taima mogą coś zawierać – rzekł Emarin.

– Logain zadecyduje, gdzie będziemy najbardziej potrzebni, i tam się udamy – powiedział Androl.

– A co z Lordem Smokiem? – zapytała ostrożnie Pevara.

Wyczuła niepewność Androla. Przybył do nich Asha’man Naeff, przynosząc wieści i rozkazy – a wraz z nimi pewne sugestie. Smok Odrodzony wiedział, że nie wszystko w Czarnej Wieży toczy się dobrze.

– Pozostawił nas samych celowo – powiedział Androl.

– Przybyłby, gdyby mógł! – rzekł Jonneth. – Słowo daję.

– Zostawił nas, a sam uciekł – odezwał się Emarin. – Albo chce sam uderzyć. Stał się srogim człowiekiem. Może nawet okrutnym.

– To nie ma znaczenia – oznajmił Androl. – Czarna Wieża nauczyła się radzić sobie bez niego. Światłości! Zawsze umiała przetrwać bez niego. On nie ma z nami prawie nic wspólnego. To Logain dał nam nadzieję. To jemu przysiągłem wierność.

Inni skinęli głowami. Pevara poczuła, że dzieje się tu coś ważnego. „Jednakże nie będą mogli polegać na nim w nieskończoność” – pomyślała. „Smok Odrodzony zginie podczas Ostatniej Bitwy”. Świadomie lub nie, dał im szansę, by stali się niezależnymi ludźmi.

– Jednakże wezmę sobie jego ostatni rozkaz do serca – powiedział Androl. – Nie będę tylko narzędziem walki. Skaza została zmazana. Walczymy nie po to, by umierać, ale po to, by żyć. Mamy powód, by żyć. Poinformujcie o tym innych i pozwólcie, bym odebrał od nich przysięgę, iż uznają Logaina za naszego przywódcę. A potem ruszymy na Ostatnią Bitwę. Nie jako słudzy Smoka Odrodzonego, nie jako marionetki Zasiadającej Amyrlin, lecz jako Czarna Wieża. Ludzie, którzy nie są niczyją własnością.

– Ludzie, którzy nie są niczyją własnością – wyszeptała pozostała trójka, kiwając głowami.

22

Wyld.

Egwene ocknęła się przerażona, gdy Gawyn zatkał jej usta ręką. Naprężyła się, bo wspomnienia powróciły niczym światło poranka. Wciąż kryli się za przewróconym wozem. W powietrzu ciągle unosił się zapach spalonego drewna. Wokół panowała całkowita ciemność. Zapadła noc.

Egwene popatrzyła na Gawyna i skinęła głową. Czyżby na chwilę naprawdę odpłynęła w sen? Zważywszy na okoliczności, wydało jej się to niemożliwe.

– Mam zamiar spróbować się wymknąć – wyszeptał Gawyn. – Musimy się rozdzielić.

– Idę z tobą.

– Ja będę poruszać się ciszej.

– Jest jasne, że nigdy nie próbowałeś się podkraść do kogoś, kto pochodzi z Dwu Rzek, Gawynie Trakand – powiedziała Egwene. – Założę się o sto marek Tar Valon, że z nas dwojga to ja jestem cichsza.

1 ... 129 130 131 132 133 134 135 136 137 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)