Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 127 128 129 130 131 132 133 134 135 ... 296
Перейти на страницу:

„Głupiec” – pomyślała Siuan. „Ryzykował życiem dla dwóch kawałków papieru”.

– …z raportów – mówił generał Haerm, nowy dowódca Kompanii Illiańczyków. – Przykro mi, panie. Zwiadowcy nie odważyli się podejść bliżej do starego obozu.

– Żadnego znaku od Amyrlin? – zapytała Siuan.

Bryne i Haerm pokręcili głowami.

– Przyglądaj się, młody człowieku. – Siuan pogroziła Haermowi palcem. Uniósł brew, usłyszawszy słowo „młody”. – Mam na myśli to, że Amyrlin żyje. Znajdź ją, słyszysz?

– Ja… Tak, Aes Sedai. – Okazywał szacunek w jakiejś mierze, ale niewystarczający. Illiańczycy nie wiedzieli, jak należy traktować Aes Sedai.

Bryne skinął ręką na znak, że Haerm może odejść i tym razem wyglądało na to, że nikt nie ma zamiaru się z nim spotkać. Wszyscy byli prawdopodobnie zbyt zmęczeni. Ich „obóz” wyglądał raczej jak zbiorowisko uchodźców, którzy uciekli przed straszliwym ogniem, niż prawdziwy obóz wojska. Większość żołnierzy zawinęła się w płaszcze i poszła spać. Żołnierze mieli tę przewagę nad marynarzami, że spali kiedykolwiek i gdziekolwiek mogli.

Siuan nie mogła ich za to winić. Ona była wyczerpana, jeszcze zanim przybyły wojska Sharanów. Teraz była śmiertelnie zmęczona. Usiadła na ziemi obok pieńka, na którym usadowił się Bryne.

– Ramię wciąż cię boli? – zapytał Bryne, masując jej bark.

– Możesz nawet poczuć, że tak jest – sarknęła Siuan.

– Słabo się starasz, by być miłą, Siuan.

– Nie myśl, że zapomniałam, iż to ty jesteś winny tym siniakom.

– Ja?

– Przepchnąłeś mnie przez dziurę.

– Nie wydawałaś się gotowa, by wykonać ten krok.

– Właśnie miałam zamiar skoczyć. Już prawie byłam w dziurze.

– Nie wątpię.

– To twoja wina – nie ustępowała Siuan. – Przewróciłam się, choć wcale tego nie planowałam. A splot Yukiri… straszna rzecz.

– Zadziałał – powiedział Bryne. – Wątpię, by wielu ludzi mogło powiedzieć, że spadło z wysokości trzystu kroków i przeżyło.

– Była zbyt niecierpliwa – oznajmiła Siuan. – Chyba chciała, żebyśmy skoczyli. I te jej gadki o przemieszczaniu się i splotach umożliwiających zmianę miejsca…

Urwała, częściowo dlatego, że zirytowała samą siebie. Ten dzień był i tak wystarczająco zły bez jej przemówień skierowanych do Bryne’a.

– Jak wielu ludzi straciliśmy? – Nie był to wiele lepszy temat, ale Siuan musiała to wiedzieć. – Czy mamy już jakieś wiadomości?

– Prawie połowę ludzi – odparł cicho Bryne.

Było gorzej, niż Siuan przypuszczała.

– A Aes Sedai?

– Ocalało ich około dwustu pięćdziesięciu – odparł Bryne. – Choć część z nich jest w szoku z powodu utraty Strażników.

To była totalna katastrofa. Sto dwadzieścia Aes Sedai zginęło w ciągu paru godzin? Biała Wieża będzie potrzebowała dużo czasu, by przeboleć tę stratę.

– Przykro mi, Siuan – powiedział Bryne.

– Większość z nich traktowała mnie jak rybie wnętrzności. Obrażały się na mnie jako Amyrlin, śmiały się, gdy odnosiłam porażki, a kiedy powróciłam, zrobiły ze mnie służącą.

Bryne skinął głową, masując jej bark. Czuł, że Siuan była zraniona, mimo wypowiedzianych cierpkich słów. Pomiędzy zmarłymi były dobre kobiety. Wiele dobrych sióstr.

– Nie ma jej w obozie – powiedziała z uporem Siuan. – Egwene nas zaskoczy. Bądź gotów.

– Jeśli tak zrobię, to nie będzie niespodzianka, prawda?

Siuan chrząknęła.

– Głuptas.

– Masz rację – rzekł uroczyście. – W obu kwestiach. Egwene nas zaskoczy. I jestem głupcem.

– Bryne…

– Jestem, Siuan. Jak mogłem przegapić to, że nas zwodzono? Nasi wrogowie zatrzymywali nas do czasu nadejścia kolejnej armii. Trolloki wycofały się na wzgórza. Ruch obronny. Trolloki nie stosują takiej taktyki. Teraz wiem, że próbowały zastawić pułapkę – dlatego nie interesowały ich ciała zabitych, czekały. Gdybym zaatakował je wcześniej, moglibyśmy tego uniknąć. Byłem zbyt ostrożny.

– Człowiek, który cały dzień myśli o pułapce, której nie dostrzegł z powodu sztormowej pogody, marnuje czas, gdy niebo znowu jest czyste.

– Mądre powiedzenie, Siuan – odrzekł Bryne. – Ale wśród wojskowych krąży powiedzenie, które stworzył Fogh Niestrudzony: „Jeśli nie wyciągniesz wniosków ze swoich porażek, one będą tobą rządzić”. Nie rozumiem, jak mogłem do tego wszystkiego dopuścić. Ćwiczyłem i przygotowywałem się tak, by uniknąć podobnych sytuacji! To nie jest błąd, który mogę zignorować, Siuan. Wzór jest zagrożony.

Potarł czoło. W słabnącym świetle zachodzącego słońca Bryne wyglądał na starszego. Na twarzy pojawiły się zmarszczki, a ręce zdawały się słabe. Było tak, jak gdyby ostatnia batalia dodała mu kilka dziesiątek lat życia. Bryne westchnął, pochylając przygarbione plecy.

Siuan czuła, że nie potrafi znaleźć właściwych słów.

Siedzieli w ciszy.

Lyrelle czekała przy wrotach prowadzących do tak zwanej Czarnej Wieży. Każdą odrobinę treningu, który przeszła, wykorzystywała teraz, aby nie okazać swej frustracji.

Cała wyprawa od początku była klęską. Najpierw Czarna Wieża odmówiła ich wpuszczenia do czasu, aż Czerwone Ajah zakończą swoje zadania, później doszły kłopoty z bramą. Po tym nastąpiły bańki zła – dwie próby zamordowania ich przez Sprzymierzeńców Ciemności oraz ostrzeżenie od Amyrlin, że Czarna Wieża przyłączyła się do walki prowadzonej przez Cień.

Uległszy naleganiom Amyrlin, Lyrelle wysłała większość swoich podwładnych, by walczyły u boku lorda Mandragoran. Ona sama pozostała z kilkoma siostrami, by obserwować Czarną Wieżę. A teraz… teraz to. Co począć?

– Zapewniam cię – powiedział młody Asha’man – że niebezpieczeństwo minęło. Jesteśmy już daleko od M’Haela i innych, którzy zwrócili się ku Cieniowi. Reszta z nas kroczy w Światłości.

Lyrelle zwróciła się ku swym towarzyszkom. Reprezentowały poszczególne Ajah i wraz z posiłkami zostały przysłane w liczbie trzydziestu tego ranka, gdy Asha’mani po raz pierwszy się do niej zbliżyli. Zaakceptowały przywództwo Lyrelle, choć niechętnie.

– Porozmawiamy o tym – odparła, skinieniem głowy odprawiając Asha’mana.

– Co zrobimy? – spytała Myrelle. Zielona Ajah przebywała z Lyrelle od początku i była jedną z nielicznych, których Lyrelle nie odesłała, częściowo dlatego, że chciała mieć przy boku kobietę – Strażniczkę. – Jeśli Czarna Wieża walczy po stronie Cienia…

– Bramę można stworzyć raz jeszcze – powiedziała Seaine. – Coś zmieniło się w tym miejscu od dnia, w którym wyczułyśmy przenoszenie.

– Nie ufam Czarnej Wieży – rzekła Myrelle.

– Musimy wiedzieć na pewno. Nie możemy nie pilnować Czarnej Wieży podczas Ostatniej Bitwy. Musimy dbać o tych ludzi, tak czy inaczej.

Ludzie z Czarnej Wieży twierdzili, że tylko nieliczni z nich dołączyli do Cienia, tamto przenoszenie zaś było jedynie rezultatem ataku Czarnych Ajah.

Te słowa zirytowały Lyrelle. Czarne Ajah. Przez wieki Biała Wieża zaprzeczała, że pośród Aes Sedai znajdują się Sprzymierzeńcy Ciemności. Prawda, niestety, wyszła na jaw. Nie oznaczało to, że Lyrelle chciała usłyszeć, iż irytujące ją słowa rzucano od niechcenia. Zwłaszcza gdyby mieli to robić ludzie z Czarnej Wieży.

– Gdyby chcieli nas zaatakować – pozwoliła sobie na spekulację – zrobiliby to wówczas, gdy nie mogłyśmy uciec przez bramy. Myślę, że na razie rozwiązali… problemy w swoich szeregach. Jak tego wymaga się w stosunku do Białej Wieży.

1 ... 127 128 129 130 131 132 133 134 135 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)