Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 129 130 131 132 133 134 135 136 137 ... 167
Перейти на страницу:

Ileż nienawiści bije od niej!

Siedzi tu nieruchoma, płonące oczy utkwiła w pustym pokoju, od czasu do czasu wraz z oddechem głuchy jęk wydziera się z jej piersi, akompaniament do odwiecznej i bezsilnej rozpaczy wzburzonej fali, która biegnie, huczy, ryczy i rozbija się o skały, gdzie wznosi się mroczny i pyszny zamek!

Wśród błyskawic gniewu rozświetlających jej duszę układa projekty zemsty sięgające daleko w przyszłość, zemsty na pani Bonacieux, na Buckinghamie, przede wszystkim zaś na d’Artagnanie!

Tak, ale żeby się zemścić, trzeba być wolnym, żeby być wolnym, gdy jest się więźniem, trzeba przebić mury, przepiłować kraty, przedziurawić podłogę; może tego dokonać cierpliwy i silny mężczyzna, ale nie rozgorączkowana i wzburzona kobieta. Zresztą, żeby to zrobić, trzeba mieć czas, miesiące, lata, a ona... ona ma dziesięć lub dwanaście dni, jak powiada lord Winter, jej brat i straszliwy strażnik.

A przecież gdyby była mężczyzną, spróbowałaby, może by się jej nawet powiodło; dlaczego więc nieba omyliły się tak bardzo tchnąwszy męskiego ducha w ciało kruche i delikatne!

Toteż pierwsze chwile niewoli były straszne: kilka razy przebiegł ją dreszcz wściekłości, którego nie mogła opanować, płacąc naturze za słabość kobiecą. Ale z wolna opanowała wybuchy szalonego gniewu, znikło nerwowe drżenie, wstrząsające jej ciałem; teraz zwinęła się niby zmęczony wąż, który odpoczywa.

— No, no, byłam szalona tak się unosząc — rzekła patrząc w lustro, które odbijało płomienne spojrzenie jej oczu, jakby samej sobie zadawała pytanie. — Żadnego gwałtu, to dowód słabości. Zresztą nigdy nie zwyciężałam tym sposobem; być może, gdybym używała siły przeciw kobietom, mogłabym trafić na słabsze ode mnie i pokonać je, ale walczę z mężczyznami i dla nich jestem tylko kobietą. Będę więc walczyła jak kobieta, moja siła jest w mej słabości.

I chcąc zdać sobie sprawę, jak bardzo może zmieniać się jej wyrazista i ruchliwa twarz, przybierała najrozmaitsze wyrazy, od gniewu wykrzywiającego rysy, do najczulszego, pełnego słodyczy i kuszącego uśmiechu. Potem umiejętną ręką ułożyła włosy w sposób dodający wdzięku twarzy. Wreszcie szepnęła zadowolona z siebie:

— A więc nic jeszcze straconego. Wciąż jestem piękna.

Była wówczas mniej więcej ósma wieczór. Milady rzuciła okiem na łóżko; pomyślała, że kilkugodzinny odpoczynek nie tylko odświeży jej myśli, ale i cerę. Zanim się jednak położyła, lepszy pomysł przyszedł jej do głowy. Słyszała, jak mówiono o kolacji. Była już godzinę w tym pokoju, zaraz zapewne przyniosą jej posiłek.

Uwięziona nie chciała tracić czasu i postanowiła tego wieczora jeszcze zbadać teren, poznać charaktery ludzi, którym powierzono straż nad nią.

Za drzwiami ukazało się światło: widocznie strażnicy wrócili. Milady, która już leżała, wstała z łóżka i rzuciła się na fotel z głową przechyloną do tyłu; jej piękne, gęste włosy były rozsypane, szyja na pół obnażona pod zmiętymi koronkami; jedną rękę położyła na sercu, drugą opuściła bezwładnie.

Odsunięto rygle, drzwi zaskrzypiały na zawiasach; w pokoju rozległy się zbliżające się kroki.

— Postawcie tu stół — odezwał się ktoś: poznała głos Feltona.

Rozkaz został wykonany.

— Przynieście świece i zmieńcie straże — ciągnął Felton.

Te dwa rozkazy skierowane przez młodego porucznika do tych samych ludzi udowodniły Milady, że usługują jej strażnicy, to znaczy żołnierze.

Rozkazy Feltona wypełniano szybko i w milczeniu, co dawało dobre pojęcie o dyscyplinie, jaką potrafił utrzymać.

Wreszcie Felton, który nie spojrzał jeszcze na Milady, odwrócił się ku niej.

— Ach, ona śpi — rzekł — doskonale, gdy obudzi się, zje wieczerzę.

I postąpił kilka kroków, by wyjść.

— Ależ panie poruczniku — odezwał się żołnierz usposobiony mniej po stoicku niż jego przełożony, podchodząc do Milady — ta kobieta nie śpi.

— Jak to nie śpi! — powiedział Felton — więc co w takim razie robi?

— Zemdlała; twarz ma bardzo bladą, nie słyszę oddechu.

— W istocie — rzekł Felton spojrzawszy na Milady ze swego miejsca (nie postąpił bowiem kroku w jej stronę) — idź powiedzieć lordowi Winter, że uwięziona zemdlała; nie wiem, co robić, wypadek jest zgoła nieprzewidziany.

Żołnierz wyszedł, by wykonać rozkazy oficera; Felton usiadł na fotelu, który przypadkiem znajdował się obok drzwi, i czekał nie mówiąc słowa, nie czyniąc najmniejszego gestu. Milady władała ową wielką sztuką, tak studiowaną przez kobiety; umiała patrzeć poprzez długie rzęsy, choć nie widać było, żeby podnosiła powieki; zauważyła, że Felton odwrócił się do niej plecami; patrzyła na niego przez jakieś dziesięć minut i przez ten czas niewzruszony strażnik nie obejrzał się ani razu.

Pomyślała tedy, że wejście lorda Wintera i jego obecność doda nowych sił strażnikowi; pierwszą próbę przegrała, przyjęła to jak kobieta, która liczy na swe siły; podniosła więc głowę, otworzyła oczy i lekko westchnęła.

Na to westchnienie Felton odwrócił się wreszcie.

— Ach, obudziłaś się, pani! — rzekł — więc jestem już tu niepotrzebny. Jeśli będzie pani chciała czegokolwiek, proszę zadzwonić.

— Och, mój Boże, mój Boże, jakże cierpiałam! — szepnęła Milady melodyjnym głosem; podobnie jak głosy starożytnych czarodziejek urzekał on wszystkich, których chciała zgubić.

Wyprostowała się na fotelu i przyjęła pozę bardziej jeszcze wdzięczną i swobodną niż przed chwilą.

Felton wstał.

— Będzie pani otrzymywała posiłki trzy razy dziennie — rzekł — o dziewiątej rano, o pierwszej po południu i o ósmej wieczór. Jeśli to pani nie odpowiada, zechciej podać godziny, które byś wolała, twoim życzeniom stanie się zadość.

— Mam więc zawsze być sama w tym wielkim i smutnym pokoju? — zapytała Milady.

— Niewiasta z okolicy została uprzedzona i przyjdzie jutro do zamku; będzie przychodziła, ile razy pani zażąda.

— Dziękuję, panie — odparła pokornie uwięziona.

Felton skłonił się lekko i skierował ku drzwiom. Kiedy miał właśnie przekroczyć próg, na korytarzu zjawił się lord Winter w towarzystwie żołnierza, który doniósł mu o zemdleniu Milady. Trzymał w ręce flakon z solami.

— No, cóż tam? Co się tu dzieje? — rzekł kpiącym głosem, widząc Milady na nogach i Feltona wychodzącego. — Więc umarła już zmartwychwstała? Do kata, Feltonie, mój chłopcze, nie zrozumiałeś tedy, że wzięto cię za nowicjusza i odegrano przed tobą pierwszy akt komedii, którą będziemy mieli przyjemność śledzić w jej dalszym rozwoju?

— Tak też pomyślałem, milordzie — odparł Felton — ale że jest to kobieta, chciałem okazać jej względy, jakie każdy dobrze urodzony mężczyzna winien jest tej płci, choćby z szacunku dla samego siebie.

Milady zadrżała od stóp do głów. Słowa Feltona mroziły jej krew w żyłach.

— Więc te piękne włosy umiejętnie ułożone, ta biała cera i omdlewające spojrzenie nie uwiodły cię jeszcze, o, serce z kamienia!

— Nie, milordzie — odparł niewzruszony młodzieniec — i może mi pan wierzyć, że trzeba czegoś więcej niż sztuczek i kokieterii kobiecej, by poruszyć moje serce.

— W takim razie, mój dzielny poruczniku, zostawiamy Milady, niechaj wymyśli co innego, i chodźmy na kolację; zapewniam cię, ma dosyć wyobraźni i po pierwszym akcie komedii nastąpi drugi.

1 ... 129 130 131 132 133 134 135 136 137 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)