Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135
Перейти на страницу:

„…Dzieła o minionej wojnie, uduchowione talentem, zajmują szczególne miejsce. Siła ich oddziaływania na umysły i serca jest niezwykła. I nic dziwnego, że cieszą się tak powszechną miłością”.

Czytałam dalej, nie wierząc tym, którzy mówią o cudzym.

„Rita strzeliła w skroń i krwi prawie nie było. Niebieskie pyłki otoczyły otwór po kuli…”

Dobro pochodzące z patriotyzmu jest złem.

– Nie! – Oderwałem się od książki, – Nie tak jednoznacznie, Fangu! Ja to pamiętam!

Ból był jak wybuch, jak nóż wbity od wewnątrz. Znowu patrzyłem w Księgę Gór. Nagnę ją do swojej woli…

Nie tak jednoznacznie – mówiłem. I spieszyłem się, by przeczytać.

„Nie, nie, nie może być bezmyślne! Po co w takim razie to wszystko? Dlaczego strzelałem i widziałem w tym sens? Nienawidziłem ich, zabijałem i podpalałem czołgi, i pragnąłem tego sensu!”

Przelotna myśclass="underline" nie o wszystkim decyduje siła… i ta książka jak przekleństwo…

„Nie, zbyt dużo jest u nas miłosierdzia. Jesteśmy za dobrzy, nazbyt ustępliwi”.

Dobro pochodzące z patriotyzmu jest złem.

– Fangu! – zachłystywałem się słowami. – Fangu, to co innego, nie waż się… Nie dotykaj tego, czego nie rozumiesz…

– Czytaj dalej – powiedział po krótkiej chwili Nes.

„Tak, on ich uratował. W owej chwili można było działać tylko batem i kulą”.

Dobro dla idei jest złem.

„Rana na piersi nie była śmiertelna, kula nawet nie drasnęła kości…”

Dobro w imię wiedzy jest złem.

Odrzuciłem Księgę, która otworzyła się w ciemności.

– Nes, wy uwierzyliście w przemoc.

– Zrozumieliśmy, że i ona może być piękna.

– Pomyliliście się. Okłamywaliśmy sami siebie, żeby się usprawiedliwić.

– Zawsze?

– Zawsze. Od czasów biblijnych aż do naszych dni. Szukaliśmy usprawiedliwienia dla zabijania. Usprawiedliwienia dla cudzego bólu i własnego strachu. Najbardziej utalentowani służyli temu celowi. Czyniliśmy śmierć piękną, żeby uspokoić sumienie. Piękno nigdy nie było najważniejsze, było tylko narzędziem, usprawiedliwieniem celu, idei, patriotyzmu, miłości…

– Dla nas najważniejsze jest piękno.

– Nie wiedzieliśmy o tym, Nes! Szukaliśmy słów, żeby usprawiedliwić tych, którzy bronili ojczyzny, miłości, wiary. Piękno było tylko środkiem.

– Dla nas było celem.

– Nes… Ubraliśmy zło w szaty dobra i piękna, żeby przetrwać. Kto wiedział, że spotkamy w kosmosie rasę, której celem jest piękno?

– My nie znamy innej miary. – Teraz głos Nesa był ledwie słyszalny. – Żyliśmy, tworząc piękno słów, dźwięków, obrazów, czynów. Daliście nam nowe piękno, a teraz chcesz nam dowieść, że to było błędem.

– Tak.

– Udowodnij więc.

Ciemność. Cisza.

Udowodnij. Znajdź słowa silniejsze od tych, które wypowiadały tysiące ludzi – genialnych, doświadczonych, dobrych.

Spróbuj spierać się z twórcami Biblii i Koranu, Gorącego śniegu [Gorący śnieg - powieść Jurija Bondariewa, radzieckiego pisarza, podejmującego problemy psychologiczne i filozoficzne, przedstawiającego m.in. temat wojny w retrospektywnym ujęciu i losy inteligencji rosyjskiej.] i Trzech muszkieterów, Szekspira i Puszkina. Znajdź słowa, które będą silniejsze. Znajdź kolory bardziej soczyste. Udowodnij, że nie opiewaliśmy wojny, tylko godziliśmy z nią ludzki umysł. Przecież człowiek nie jest zrodzony dla śmierci, swojej ani cudzej. Ja w to wierzę na tyle, na ile jeszcze zdolny jestem wierzyć…

– Nie potrafię tego udowodnić, Nes. Mogliby to zrobić ci, którzy wypowiadali te słowa. Udowodnić, wyjaśnić, wytłumaczyć.

Jestem tylko człowiekiem, Nes! Pamiętam, wiem, wierzę, ale nie umiem dowieść!

– Nie wystarcza ci słów i zdolności? – zapytał spokojnie Nes.

– Tak.

– Ale wierzysz, a to już niemało. Przypomnij sobie i spróbuj to poczuć. My zobaczymy, człowieku. Jeśli wierzysz, jeśli nie odżegnujesz się od swojej wiary, otwórz swój umysł. Zobaczymy.

Czy na pewno nie kłamię? Skąd mam to wiedzieć? Cieszyłem się ze zwycięstw. Nie wahałem się, zabijając wrogów. Tych, którzy służyli Shorreyowi; tych, którzy zagrażali Ziemi; tych, którzy zabijali moich przyjaciół. Czy był we mnie choć cień wątpliwości? Nie. A w głębi duszy?

To dobrze, że ktoś może zajrzeć tak głęboko i nie utonąć.

– Popatrz na to, Nes – powiedziałem. – I wy, którzy jesteście daleko, Fangowie. My nie lubimy zabijać. Nienawidzimy wojny i jej okrucieństwa. Przysięgam. Byłem żołnierzem przez całe życie. Cieszyłem się ze zwycięstw i nienawidziłem ich. Wielu przyniosłem śmierć, a nikomu… na razie… nie dałem życia. Przypatrzcie się moim myślom. Nie wiedziałem, co się stanie: kalejdoskop wspomnień, wrażenie obcego rozumu w świadomości? Nic podobnego. Czułem tylko zimno. A potem głos Nesa:

– Mów, człowieku. Teraz jest tylko prawda, kłamstwo znikło. Mów.

– Prawdę? – zaśmiałem się obcym śmiechem. – Czego ty ode mnie chcesz? Zabijaliście ludzi, atakowaliście planety, a teraz chcecie pokoju? Załatwimy was. Aż do ostatniego szczeniaka albo jak tam nazywacie swoje dzieci… – Dziećmi – odpowiedział bez emocji Fang. – Mów… – Nasłuchaliście się moich kłamstw? Pokój, przyjaźń, bla, bla, bla… Gówno! Byliśmy wojownikami od zawsze. Od pierwszych ludzi, walczących z tygrysami szablastozębnymi, do tych pilotów, którzy skopią wam tyłki za kilka godzin.

– Ty też byłeś wojownikiem? Zawsze?

Milczałem. Nie dlatego, że nie znałem odpowiedzi – po prostu chciałem, by moja odpowiedź była jak najbardziej słuszna… piękna… uczciwa… Myślałem teraz pojęciami Fangów, bo to ich rozum szalał w mojej świadomości, to ich wola żądała ode mnie prawdy.

– Nie – wyszeptałem. – Nie. Nienawidziłem siły. To ból, to strach…

– Czyj ból? Czyj strach?

– Mój ból… Nie chcę… Dlaczego? Dlaczego?!

Krzyczałem, a wokół siebie widziałem karuzelę twarzy. Migające, przechodzące jedna w drugą twarze. Moi wrogowie. Wszyscy którzy mnie nienawidzili. Wszyscy, którzy mnie odepchnęli. Nie podali ręki, nie odpowiedzieli na błagania.

– Dlaczego? – szeptałem do niekończącego się szeregu.

– Dlatego… – Mój szkolny wróg i dręczyciel, Ilias.

– …było mi źle… – Chłopak, który trafił do wojska rok wcześniej.

– …przez takich jak ty… – Mężczyzna, dla którego rosyjski był językiem obcym.

– …i innych smarkatych mądrali… – Wykładowca w instytucie.

– …którzy nie są lepsi od innych facetów… – Moja pierwsza dziewczyna.

– Zemszczę się! – obiecałem.

– Na kim? – zapytał Nes, wychodząc ze strumienia nienawistnych twarzy.

– Na wszystkich! – krzyknąłem. – Na tych, którzy sami skrzywdzeni, krzywdzą innych, bez wyjątku, jak leci. Nie chcę, ale nie mam innego wyjścia. Będę niósł śmierć, piękną i ohydną, wszystkim, których uważam za wrogów! Nie na tym polega sens, nie to jest najważniejsze! Tak, my walczymy przez całe życie. Nie mamy wyboru. I szukamy usprawiedliwień, szukamy pięknych słów, które przykryją nasze okrucieństwo. Nie mamy wyjścia, Fangu. To obrzydliwe, ale będę udawał, że wojna jest piękna. Nie mamy wyjścia!

– Wierzysz w swoje słowa – podsumował Fang. – Wierzysz, że wojna jest potworna, a okrucieństwo niesłuszne… Że jesteś zmuszony żyć zgodnie z prawem siły. Wierzysz. Pomyliliśmy się, biorąc maskę za istotę.

– Wszyscy kłamią, gdy mówią o miłości i nienawiści – wysyczałem. Cudza wola wycofywała się z mojej świadomości.

1 ... 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)