Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:

Rozmowa w Katedrze to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru, w latach 50., w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría.Akcja książki rozgrywa się na kilku płaszczyznach ujawniających kulisy i mechanizmy władzy dyktatora jak i jej wpływ na życie zwykłych ludzi. W popularnym barze o znaczącej nazwie Katedraa spotykają się Santiago Zavala, który wyrwał się spod władzy lojalnego wobec rządu ojca, Ambrosio człowiek ze społecznych nizin, znajomy Cayo Bemudeza bliskiego współpracownika prezydenta. Rozmowa, uznawana jest za najważniejsze dzieło Vargasa Llosy. Sam Autor mówi o niej w ten sposób: żadna inna powieść nie przysporzyła mi tak wiele trudu. Dlatego gdybym musiał kiedyś uratować coś z pożaru, wyniósłbym właśnie tę książkę.
1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 163
Перейти на страницу:

– Gdzie tam, ta to nie żadna artystka – mówi Ambrosio. – Nazywa się Margot, znana kurwa. Codziennie zagląda do „Katedry”.

Queta zaczęła na dobre obrabiać swojego gringa: jedna whisky, druga, to dla niego, a dla niej wermut (po prostu rozwodniona herbata). Podłapałaś dobrego gościa, powiedział jej Robertito, to złota żyła, już masz dwanaście żetonów. Gringo zaśmiewając się i robiąc miny opowiadał jakąś historię, ale Queta rozumiała z tego tylko oderwane słowa. Napad na bank czy na sklep, czy na pociąg, który ten facet widział naprawdę albo w kinie, a może czytał o tym w jakimś piśmie, w każdym razie, chociaż ona nie rozumiała dlaczego, wspomnienie tej historii ogromnie go bawiło. Z uśmiechem na twarzy, otaczając ramieniem piegowatą szyję partnera, Queta tańczyła i myślała: dwanaście, tylko tyle? I właśnie zza zasłony w głębi wyjrzała Ivonne, ociekająca szminką i rimmelem. Mrugnęła na nią i skinęła ręką o połyskliwych szponach. Queta zbliżyła usta do ucha porośniętego jasnym puszkiem: zaraz wracam, kochanie, poczekaj na mnie, nie odchodź z żadną inną. What, co, did you say? powiedział wesolutkim tonem, a Queta czule przycisnęła jego ramię: zaraz wracam, za chwileczkę. Ivonne czekała w korytarzyku, z miną od wielkiego dzwonu: okropnie ważna figura, Quetita.

– Jest w saloniku, z Malvina – obrzuciła badawczym spojrzeniem jej fryzurę, makijaż, suknię, pantofle. – Chce, żebyś ty też przyszła.

– Ale ja jestem zajęta – powiedziała Queta wskazując w stronę baru. – O, ten…

– Zobaczył cię z saloniku, spodobałaś mu się – oczy Ivonne zabłysły. – Nawet sobie nie zdajesz sprawy, jakie masz szczęście.

– No a tamten, madame? – nalegała Queta. – On już dużo zamówił i…

– Ma kupę forsy, nadziany jak król – szeptała chciwie Ivonne. – Musi stąd odejść zadowolony, zadowolony z ciebie. Czekaj, poprawię ci włosy, potargałaś się.

Szkoda, myślała Queta, podczas gdy palce Ivonne buszowały w jej włosach. A po chwili, gdy szła korytarzem: polityk, wojskowy, dyplomata? Drzwi od saloniku były otwarte i wchodząc zobaczyła, jak Malvina rzuca halkę na dywan. Zamknęła drzwi, które w tej samej chwili otworzyły się znowu, i wszedł Robertito z tacą; zgięty we dwoje przemknął po dywanie ze służalczą miną na gładkiej twarzy, dobry wieczór. Postawił tacę na stoliku i tak samo pochylony wyszedł, a wtedy Queta usłyszała głos tamtego:

– I ty też, ślicznotko, ty też. Nie gorąco ci?

Głos pozbawiony wyrazu, suchy, despotyczny, lekko pijany.

– Nie ma pośpiechu, kochasiu – powiedziała starając się dojrzeć jego oczy, ale nie udało jej się. Siedział na krześle pod trzema obrazkami, częściowo ukryty w mroku, bo do tego kąta nie dochodziło światło lampy o kształcie słoniowego kła.

– Jemu za mało jednej, ma ochotę na dwie – zaśmiała się Malvina. – Masz apetycik, co, kochasiu? Taki jesteś wymagający.

– No, już – rozkazał niecierpliwym, a jednak ciągle lodowatym tonem. – I ty też, prędzej. Nie gorąco ci?

Nie, pomyślała Queta, i ze smutkiem wspomniała gringa pozostawionego w barze. Odpinając spódnicę widziała, że Malvina jest już naga: brązowawa bryła mięsa przeciągająca się w świetle lampy ruchami, które miały być prowokacyjne; mówiła sama do siebie. Wyglądała na wstawioną, i Queta pomyślała: utyła. Nie było jej z tym dobrze, piersi jej obwisły, stara zaraz ją pośle do łaźni tureckiej.

– Pośpiesz się, Quetita – Malvina trzaskała palcami i śmiała się. – Nasz kapryśnik już nie może wytrzymać.

– Raczej nasz ordynarny chamuś – mruknęła Queta, powoli zsuwając z nóg pończochy. – Twój pieszczoszek nawet nie umie powiedzieć dobry wieczór.

Ale on nie miał ochoty na żarty ani na rozmowy. Bujał się na fotelu, obsesyjnym, monotonnym ruchem, i milczał w dalszym ciągu, czekając, aż Queta skończy się rozbierać. Zdjęła spódnicę, bluzkę, stanik, tak jak Malvina, ale została w majtkach. Bez pośpiechu ułożyła swoje rzeczy na krześle.

– Tak będzie wam lepiej, chłodniej – powiedział mężczyzna tym swoim nieprzyjemnym tonikiem, zimnym, znudzonym, niecierpliwym. – Chodźcie no tutaj, łyknijcie coś na rozgrzewkę.

Podeszły razem do fotela i podczas gdy Malvina z wymuszonym śmiechem osuwała się na kolana gościa, Queta mogła się przyjrzeć jego twarzy, chudej i kościstej, o znudzonych ustach, o badawczych, lodowatych oczach. Pięćdziesiąt lat, pomyślała. Malvina, kuląc się na jego kolanach, pociesznie mruczała: jej jest zimno, no ogrzej mnie, no popieść troszeczkę. Impotent, co nienawidzi całego świata, pomyślała Queta, nudziarz, co nienawidzi całego świata. Otoczył ramieniem plecy Malviny, ale jego oczy z niezmienną niechęcią biegły ku Quecie, która czekała stojąc przy stoliku.

1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 163
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)