Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 236
Перейти на страницу:

— Twoją babą? — powtórzył ostrożnie Hanlon.

Wielki mężczyzna odpowiedział mu uśmieszkiem.

— Jest prawie moja — wyjaśnił. — Lady uznała, że skoro ty nie jesteś zainteresowany, mogę się nią zająć. Tak czy inaczej, Fally i ja rozgrzewamy się czasem w nocy.

Nadal uśmiechnięty Murellin obszedł stół, jednak zanim dotarł do kobiety, rozległ się krzyk, który odbił się echem po korytarzu. Olbrzym zatrzymał się, westchnął, a jego szeroki uśmiech znikł.

— Falion! — zawołał z oddali ostry głos Shiaine. — Sprowadź mi tu Hanlona, i to szybko!

Służąca postawiła dzban na stole na tyle gwałtownie, że nieco napitku się wylało, po czym ruszyła do drzwi, nie czekając, aż Shiaine coś jeszcze doda. Kiedy jej pani coś poleciła, kobieta natychmiast wykonywała jej polecenia.

Hanlon również podskoczył, choć z innej przyczyny. Podbiegł do Falion i chwycił ją za ramię. Była już na pierwszym schodku. Rzucił szybkie spojrzenie za siebie i zauważył, że drzwi do kuchni zostały zamknięte. Może jednak Murellin odczuwał czasem zimno. Niemniej jednak Hanlon zadał kobiecie pytanie niemal szeptem:

— O co w tym wszystkim chodzi?

— To nie jest twoja sprawa — odwarknęła lakonicznie Falion. — Masz może coś, od czego by ten wielkolud zasnął? Wiesz, jakiś środek, który mogę mu wsypać do piwa albo do wina. Murellin wypije wszystko, niezależnie od smaku...

— Jeśli Shiaine uzna, że nie słucham jej rozkazów, to będzie moja cholerna sprawa. A ty, jeśli masz w głowie wszystkie przeklęte klepki, powinnaś mi przyznać w tej kwestii rację.

Przechyliła głowę i zagapiła się na niego zimno niczym ryba.

— Chodzi mi o to, że akurat ta sprawa nie ma z tobą nic wspólnego. Shiaine uważa, że póki tu jesteś, należę do ciebie. Widzisz, pewne szczegóły ostatnio uległy zmianie. — Nagle coś niewidocznego chwyciło go mocno za przegub i oderwało jego rękę od jej ramienia. W tym samym momencie coś innego przylgnęło do jego gardła i ściskało przez długą chwilę, aż Hanlon nie mógł złapać oddechu. Na próżno wymachiwał lewą ręką, szukając po omacku sztyletu. Falion podjęła chłodnym tonem: — Sądziłam, że pewne inne kwestie również powinny się odpowiednio zmienić, jednak Shiaine nie myśli logicznie. Twierdzi, że kiedy Wielki Pan Moridin uzna moją karę za niewystarczającą, po prostu ją wydłuży. To właśnie Moridin dał mnie Lady Shiaine. Murellin sprawdza, czy zrozumiałam ich groźbę. Jego zachowanie ma mi uświadomić, że jestem tylko suką lady, póki moja pani nie postanowi inaczej. — Nagle wzięła głęboki wdech, a nacisk na przegubie i gardle Hanlona osłabł. Powietrze nigdy nie smakowało mu tak słodko. — Możesz zdobyć to, o co proszę? — spytała cicho i tak spokojnie, jakby przed minutą wcale nie próbowała go zabić cholerną Jedyną Mocą. Na samą myśl, że dotykała go Moc, po skórze mężczyzny przemknęły ciarki.

— Mogę... — zaczął ochryple i przerwał, ażeby przełknąć grudę, którą czuł w gardle. Odnosił wrażenie, że wymknął się właśnie spod pętli kata. — Mogę zdobyć dla ciebie środek, od którego twój prześladowca zaśnie i nigdy już się nie obudzi.

Postanowił, że gdy tylko będzie bezpieczny, natychmiast wypatroszy tę kobietę jak kaczkę.

Falion parsknęła kpiąco.

— Dla Shiaine byłabym wtedy pierwsza na liście podejrzanych. Zamiast sprzeciwiać się mojej pani, równie dobrze mogę sobie od razu podciąć żyły. Wystarczy, żeby Murellin przesypiał noce. Zostaw myślenie mnie, a oboje w ten sposób tylko zyskamy. — Oparła dłoń na rzeźbionym słupku przy schodach i spojrzała w górę. — Chodź. Gdy ona mówi: „szybko”, ma na myśli słówko „szybko”, a nie jakieś inne.

Hanlon żałował, że nie może tej kobiety powiesić jak czekającą na nóż gęś.

Kiedy szedł za nią, obcasy jego butów głucho stukały na stopniach. Odgłos odbijał się echem od ścian korytarza i Hanlona uderzyła myśl, że przecież nie usłyszał odejścia rzekomego gościa Lady Shiaine. No, chyba że w domu istniało jakieś tajne wyjście, o którym nie wiedział; znał jedynie drzwi frontowe i te w kuchni, a także jeszcze jedne na tyłach, do których docierało się przez kuchnię. Mniemał zatem, że powinien był spotkać owego żołnierza. Może jeszcze nagle się na niego natknie. Ukradkiem wyjął sztylet z pochwy.

Zgodnie z jego oczekiwaniami frontowy salon ogrzewał cudowny płomień płonący w dużym kominku z marmuru poprzecinanego niebieskimi żyłkami. Na wyposażenie pokoju połakomiłby się niejeden rabuś, gdyż pomieszczenie naprawdę warte było złupienia. Na bocznych stolikach o pozłacanych krawędziach stały naczynia z porcelany Ludu Morza, a za gobeliny i dywany można by otrzymać niezłą sumkę. Z tym wyjątkiem, że jeden z dywanów był w chwili obecnej prawdopodobnie kompletnie bezwartościowy. Niemal w samym środku salonu leżał na nim bowiem przykryty kocem trup. Hanlon postawiłby każde pieniądze na to, że facet nieźle poplamił dywan własną krwią.

Shiaine siedziała w rzeźbionym fotelu. Była ładną kobietą ubraną w szatę z niebieskiego jedwabiu przetykanego złotym haftem. Jej talię spinał ozdobny pas z tkanego złota, na szczupłej szyi wisiały ciężkie, złote naszyjniki. Lśniące, kasztanowe włosy sięgały poniżej ramion, mimo iż lady schowała je w siatce z zawiłej koronki. Na pierwszy rzut oka Shiaine wyglądała delikatnie, miała wszakże w twarzy coś z lisicy, a uśmiech nigdy nie docierał do jej dużych brązowych oczu. W tym momencie wycierała obszytą koronką chusteczką ostrze sztyletu, którego gałkę rękojeści pokryto łzami ognia.

— Falion, idź powiedzieć Murellinowi, niech odbierze ode mnie... tobołek, którego się później pozbędzie — poleciła zupełnie opanowanym tonem.

Oblicze służącej pozostało wprawdzie gładkie niczym wypolerowany marmur, tym niemniej kobieta wykonała pospieszne, niezbyt uprzejme dygnięcie, po czym biegiem uciekła z pokoju.

Przyglądając się Shiaine i jej sztyletowi kątem oka, Hanlon podszedł do przykrytych zwłok, pochylił się i podniósł róg koca. Szkliste, niebieskie oczy wyzierały z twarzy, która wydawała się niemal żywa. Umarli zawsze wyglądali jakoś miękko, ten zaś wręcz przeciwnie. Widocznie nie był ani tak ostrożny, ani tak inteligentny, jak uważała Falion. Hanlon opuścił koc i wyprostował się.

— Powiedział coś, co ci się nie spodobało, moja pani? — spytał łagodnie. — Kim był?

— Powiedział kilka rzeczy, które mi się nie spodobały. — Trzymała sztylet w powietrzu, bacznie studiując jego ostrze, a gdy się upewniła, że jest czyste, wsunęła broń do przyozdobionej złotem pochwy przy talii. — Powiedz mi, czy dziecko Elayne jest twoje.

— Nie wiem, kto je spłodził — odparł kwaśnym tonem. — Dlaczego o nie pytasz, moja pani? Sądzisz, że jako ojciec zmiękłbym? Ostatniej dziewusze, która twierdziła, że ją zapłodniłem, wepchnąłem głowę do wody w studni, ażeby jej się mózg trochę ochłodził. W tej wodzie wydała ostatnie swoje tchnienie. — Na tacy zajmującej jeden z bocznych stolików stał srebrny dzban z wysoką szyjką i dwa grawerowane srebrne puchary na wino. — Jest bezpieczne? — spytał, zaglądając do pucharów. W obu na dnie znajdowało się nieco wina, a jednak jakaś dosypka w którymś z nich zmieniła nieżyjącego już mężczyznę w łatwą zdobycz.

— Catrelle Mosenain, córka sprzedawcy wyrobów żelaznych z Maerone — powiedziała kobieta tak spokojnie, jakby oboje mieli prawo znać wszystkie szczegóły tej sprawy. Słysząc to nazwisko, zaskoczony Hanlon o mało się nie wzdrygnął. — Rozbiłeś jej głowę kamieniem, zanim wrzuciłeś ją do studni, bez wątpienia pragnąc jej oszczędzić cierpienia podczas tonięcia. — Skąd znała imię dziewuchy, nie mówiąc o kamieniu? Sam Hanlon nawet nie pamiętał imienia tej pannicy. — Nie, nie, na pewno nie zmiękłbyś, jednak nie chciałabym usłyszeć, że nie powiadomiwszy mnie, całowałeś się z Lady Elayne. Nie podoba mi się nawet myśl o czymś takim.

1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)