Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 121 122 123 124 125 126 127 128 129 ... 236
Перейти на страницу:

Szybko odrzucił myśl o powrocie do pałacu. Miał wprawdzie ukryte złoto, więc mógłby przekupić kogoś i łatwiej niż ktokolwiek inny wyjść przez bramę miejską albo po prostu rozkazać otwarcie którejś i opuścić Caemlyn. Niestety takie posunięcie równałoby się dla niego spędzeniu reszty życia na ciągłym oglądaniu się za siebie i podejrzewaniu każdego, kto się do niego zbliży na długość ramienia, że został wysłany, aby go zabić. Po prawdzie, jego życie wcale tak bardzo nie różniłoby się wtedy od aktualnego. Tyle że nie przestawałaby mu towarzyszyć pewność, iż prędzej czy później ktoś mu wrzuci truciznę do zupy albo wbije nóż między żebra. Poza tym, najbardziej podejrzana wydawała mu się Birgitte, ta nierządnica o lodowatym spojrzeniu. Albo któraś Aes Sedai. A może jednak czymś obraził jedną z przedstawicielek Rodziny. Tak czy owak, ostrożność zawsze popłaca. Zacisnął palce na rękojeści sztyletu. Nieźle mu się obecnie żyło, wygodnie i wśród licznych kobiet, które jako Kapitan Gwardzistów mógł nakłonić do uległości w wielu kwestiach. Niektóre przerażał, na innych po prostu robiła wrażenie jego osoba. Tym niemniej uważał, że życie w ruchu jest zawsze bardziej pożądane od śmierci tu i teraz.

Znalezienie właściwej ulicy nie było łatwe, jeszcze trudniejsze zaś okazało się odszukanie właściwego domu — w mroku bowiem jedna wąska boczna ulica wyglądała identycznie jak wszystkie inne — jednakże rozglądał się bacznie, toteż w końcu trafił przed frontowe drzwi wysokiego, zaciemnionego budynku, który mógłby należeć do bogatych, ale dyskretnych kupców. Mógłby do takich należeć, lecz nie należał, o czym Hanlon wiedział bez najmniejszych wątpliwości. Zastukał do drzwi. Avarhin była niewielką Dynastią, niektórzy twierdzili, że wygasłą, choć Shiaine posiadała sporo pieniędzy i jedną córkę.

Jedna część drzwi otworzyła się powoli. Hanlon podniósł rękę i przesłonił oczy przed nagłym blaskiem światła. Ma się rozumieć, podniósł lewą rękę. W prawej trzymał sztylet, ponieważ wciąż pozostawał w napięciu i gotowości. Patrząc z ukosa przez palce, rozpoznał stojącą w drzwiach kobietę w prostej, ciemnej sukience służącej. Jej widok ani o włos go wszakże nie uspokoił.

— Daj mi całusa, Falion — powiedział, przestępując próg.

Łypnął uważnie na boki, po czym wyciągnął ku dziewczynie rękę. Nadal oczywiście lewą rękę.

Służąca o pociągłej twarzy odsunęła jego dłoń, po czym zatrzasnęła za nim drzwi.

— Shiaine zamknęła się z gościem na górze, we frontowym salonie — oświadczyła spokojnie. — Kucharka natomiast śpi w swojej sypialni. Nikogo innego nie ma w domu. Powieś swój płaszcz na stojaku. Dam znać mojej pani, że przybyłeś, może jednak będziesz musiał poczekać.

Hanlon przybrał spokojniejszą minę, przestał się nerwowo rozglądać i opuścił rękę. Falion cechowała się wiecznie młodą twarzą i wielką urodą, zimnym spojrzeniem i jeszcze zimniejszym zachowaniem; posiadała też umiejętność naginania prawdy. Nie należała zatem do typu kobiet, które pragnął pieścić, podobno wszakże ukarał ją jeden z Wybranych, a Hanlon miał stanowić dla niej część kary, co zmieniało postać rzeczy. Do pewnego stopnia. Wykorzystanie kobiety, która nie ma wyboru, nigdy nie sprawiało mu problemów. A Falion wyboru na pewno nie miała. Strój służącej symbolizował prostą prawdę. Nieszczęsna kobieta sama wykonywała pracę czterech czy pięciu osób: służących, pomywaczek i dziewek, które obracają rożny, sypiała rzadko i płaszczyła się przed Shiaine, gdy ta choćby zmarszczyła brwi. Ręce miała szorstkie i czerwone od częstego prania i szorowania podłóg. Tym niemniej Falion bez wątpienia przeżyje wyznaczoną jej karę, a Hanlon nie chciał sobie robić z niej osobistego wroga, szczególnie skoro była Aes Sedai. W każdym razie nie teraz, kiedy jego sytuacja może się radykalnie zmienić i to zanim Hanlon zyska okazję zatopienia noża w sercu tej kobiety. Tyle że osiągnięcie kompromisu z nią nie było łatwe. Falion prezentowała praktyczne podejście do całej sprawy. Na oczach wszystkich Hanlon miętosił jej ciało — zawsze, gdy tylko ją zobaczył — a jeśli miał dość czasu, zabierał ją na górę, do jej małego pokoiku na podstrzeszu. Tam odgarniali pościel, gnietli ją, a następnie siadali na wąskim łóżku i wymieniali informacje. Chociaż na jej prośbę zrobił jej kilka siniaków — na wypadek gdyby Shiaine postanowiła ją sprawdzić — miał wszakże nadzieję, że Falion zapamięta, iż Hanlon bił ją na jej własną prośbę...

— Gdzie są pozostali? — spytał, zdejmując płaszcz i wieszając go na stojaku wyrzeźbionym w kształt lamparta. Odgłos jego butów na kaflach podłogowych odbijał się od wysokiego sufitu frontowego korytarza. Korytarz był wielki, zdobiony otynkowanymi gzymsami i licznymi bogatymi ściennymi draperiami zawieszonymi na rzeźbionych i wypolerowanych do lekkiego połysku panelach, dobrze oświetlony stojącymi lampami z odblaśnicami i równie intensywnie złocony jak sam Królewski Pałac, jednak niech Hanlon sczeźnie, jeśli wewnątrz było choć trochę cieplej niż na dworze. Na widok sztyletu, który trzymał w dłoni, Falion uniosła brwi, więc mężczyzna schował broń do pochwy, posyłając kobiecie spięty uśmiech. Potrafił szybciej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, ponownie wyjąć zarówno sztylet, jak i miecz. — Ulice są w nocy pełne złodziei — wyjaśnił.

Mimo chłodu zdjął rękawice i schował je za pas, do którego miał także przytwierdzony miecz. Nie przestał wszakże podejrzewać, że grozi mu tu niebezpieczeństwo. Niestety, w najgorszym razie za całą ochronę będzie musiał mu wystarczyć napierśnik.

— Nie wiem, dokąd poszła Marillin — rzuciła Falion przez ramię. Już obrócona, unosiła spódnice i zaczynała wchodzić na stopnie. — Wyruszyła przed zachodem słońca. Murellin wziął fajkę i poszedł do stajni. Możemy pomówić, kiedy poinformuję Shiaine o twoim przybyciu.

Obserwując wchodzącą po schodach Falion, Hanlon odchrząknął. Murellina, zwalistego mężczyznę, za którym nie przepadał i którego wolał nie mieć za plecami, wyganiano do stajni za domem, ilekroć pragnął zapalić fajkę, ponieważ Shiaine nie lubiła ostrego zapachu tytoniu, w którym Murellin gustował. A ponieważ mężczyzna zwykle zabierał z sobą mniejszy lub większy dzban z piwem, najprawdopodobniej nie wróci zbyt szybko. Bardziej martwiła Hanlona Marillin. Również była Aes Sedai, najwidoczniej tak jak Falion podlegała rozkazom Shiaine, tyle że akurat z nią Hanlon nie zawarł żadnego porozumienia. Nie pokłócili się wprawdzie nigdy, lecz on z zasady nie ufał siostrom — ani z Czarnych Ajah, ani z żadnych innych. Dokąd się udała Marillin? Co zamierzała zrobić? To, czego człowiek nie wie, może go zabić, a Marillin Gemalphin spędzała naprawdę zbyt dużo wolnego czasu na zajęciach, o których Hanlon nie miał najmniejszego pojęcia. Ogólnie rzecz biorąc, powoli dochodził do wniosku, że w Caemlyn działo się zbyt wiele rzeczy, o których nic nie wiedział. Jeśli pragnie przeżyć, powinien poznać wszystkie sekrety.

Po zniknięciu Falion wyszedł z lodowatego korytarza prosto do kuchni na tyłach domu. Pomieszczenie o ceglanych ścianach było oczywiście puste — kiedy kucharkę odsyłano na noc, wolała nie wystawiać nosa ze swojego pokoju w suterenie — a czarny, żelazny piec i piekarniki zupełnie zimne, jednak niewielki płomień migoczący na długim kamiennym palenisku nieco ogrzewał kuchnię, dzięki czemu należała do nielicznych ciepłych pomieszczeń w budynku. Ciepłych przynajmniej w porównaniu z tymi całkowicie pozbawionymi jakiegokolwiek ogrzewania. Shiaine była skąpa, chyba że chodziło jej o własne wygody. W tym pomieszczeniu ogień płonął jedynie na wypadek, gdyby nocą lady zachciało się wina grzanego z korzeniami albo mleka podgrzanego z żółtkiem.

1 ... 121 122 123 124 125 126 127 128 129 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)