Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 167
Перейти на страницу:

— Ale czy oficerowie marynarki angielskiej stawiają się zawsze na rozkazy swych rodaczek wysiadających w portach Wielkiej Brytanii i posuwają swoją dworność tak daleko, by odprowadzać je na brzeg?

— Tak, jest taki zwyczaj, nie wynika wszakże z dworności, ale z przezorności; w czasie wojny odprowadza się cudzoziemców do specjalnych oberż, aby do chwili, kiedy można będzie o nich zasięgnąć wyczerpujących wiadomości, pozostawali pod opieką rządu.

Te słowa zostały wypowiedziane z największą uprzejmością i nienagannym spokojem. Nie przekonały jednak Milady.

— Ależ nie jestem cudzoziemką, panie — rzekła najczystszym akcentem, jaki słyszano kiedykolwiek pomiędzy Portsmouth i Manchester — nazywam się Lady Clarick i te środki...

— Te środki dotyczą wszystkich, Milady, i na próżno próbuje się pani wyłamać.

— Idę więc, panie.

Przyjęła rękę oficera i po drabince zeszła do czekającej łódki. Oficer szedł za nią. Obszerny płaszcz był rozścielony na rufie; oficer poprosił Milady, by usiadła, i sam usiadł obok niej.

— Wiosłujcie — rzekł do marynarzy.

Osiem wioseł uderzyło o wodę jednym ruchem, wydając jednolity dźwięk; zdawało się, że łódka leci po powierzchni wody.

Po pięciu minutach przybili do brzegu.

Oficer wyskoczył i podał rękę Milady.

Powóz czekał.

— Czy to na nas czeka ten powóz? — zapytała Milady.

— Tak, pani — odparł oficer.

— Gospoda jest zatem daleko?

— Na drugim końcu miasta.

— Jedźmy — rzekła Milady. I bez wahań wsiadła do pojazdu.

Oficer zadbał o to, by kufry zostały starannie przytroczone z tyłu powozu, po czym usiadł obok Milady i zamknął drzwiczki.

Woźnica, nie czekając na rozkaz i nie pytając dokąd, ruszył galopem i wjechał w ulice miasta.

Przyjęcie tak szczególne musiało zastanowić Milady; ale widząc, że młody oficer nie jest bynajmniej usposobiony do rozmowy, oparła się w kącie powozu na łokciu, próbując dojść, co to wszystko mogło znaczyć.

Jednak po kwadransie, zdumiona długością drogi, pochyliła się ku oknu, by zobaczyć, dokąd ją wiozą. Nie widziała już domów; drzewa pojawiały się w ciemnościach jak wielkie czarne widma, biegnące jedno za drugim.

Milady zadrżała.

— Ależ nie jesteśmy już w mieście, panie oficerze — rzekła.

Oficer milczał.

— Nie pojadę dalej, jeśli mi pan nie powiesz, dokąd mnie wieziesz, uprzedzam cię, mój panie!

Ta groźba również pozostała bez odpowiedzi.

— Ach, tego już nadto! — zawołała Milady. — Na pomoc! Na pomoc!

Żaden głos nie odpowiedział na jej wołanie, pojazd mknął szybko dalej, oficer siedział nieruchomo.

Milady spojrzała na oficera z tym strasznym wyrazem, jaki umiała przybierać, a rzadko nie wywierał on wrażenia; w cieniu oczy jej zaiskrzyły się gniewem.

Młody człowiek pozostał niewzruszony.

Milady chciała otworzyć drzwiczki i wyskoczyć.

— Zechciej uważać, pani — rzekł zimno młodzieniec — zabijesz się wyskakując.

Milady siadła z powrotem, pieniąc się z wściekłości; oficer nachylił się i spojrzał na nią zdumiony, widząc tę twarz, tak piękną przed chwilą, zmienioną przez gniew i niemal odrażającą. Przebiegła istota zrozumiała, że się gubi ukazując swą duszę; nadała twarzy łagodniejszy wyraz i rzekła błagalnym tonem:

— W imię Boga, panie oficerze! Powiedz, komu mam przypisać gwałt, który mi zadają: tobie, twemu rządowi czy jakiemuś wrogowi?

— Nie ma tu żadnego gwałtu, pani, to tylko konieczne środki, jakie musimy stosować wobec wszystkich lądujących w Anglii.

— Więc pan mnie nie zna?

— Po raz pierwszy mam zaszczyt panią widzieć.

— I na honor, nie ma pan żadnych powodów, żeby mnie nienawidzić?

— Żadnych, przysięgam.

Tyle pogody, tyle spokoju, tyle słodyczy nawet było w głosie młodzieńca, że Milady pocieszyła się nieco.

Wreszcie, mniej więcej po godzinie jazdy, powóz zatrzymał się przed żelazną kratą, u końca wyżłobionej drogi wiodącej do potężnego i samotnego zamku surowych kształtów. Teraz, kiedy koła toczyły się po miałkim piasku, Milady usłyszała głuchy pomruk, odgłos morza, uderzającego o skalisty brzeg.

Pojazd przejechał pod dwoma sklepieniami i zatrzymał się wreszcie na mrocznym, kwadratowym dziedzińcu; prawie natychmiast drzwiczki otworzyły się, młody człowiek wyskoczył lekko na ziemię i podał dłoń Milady, która wsparła się na niej i wysiadła dość spokojnie.

— A jednak — rzekła Milady rozglądając się wokół i przenosząc spojrzenie na młodego oficera z najbardziej czarującym uśmiechem — jestem uwięziona; ale nie potrwa to długo, to pewna — dodała — moje sumienie i pana grzeczność są mi poręką.

Choć komplement był bardzo pochlebny, oficer nic nie odpowiedział; wyciągnął tylko zza pasa mały srebrny gwizdek, jakim posługują się dowódcy na okrętach wojennych, i zagwizdał trzy razy, za każdym razem w inny sposób; natychmiast pojawili się ludzie, wyprzęgli spienione konie i zaprowadzili powóz do wozowni.

Oficer, wciąż z tą samą spokojną uprzejmością, poprosił uwięzioną, by weszła do domu. Milady z uśmiechem przyjęła jego ramię i weszła przez niskie i łukowate drzwi do sklepionej sieni, oświetlonej jedynie w głębi, a stamtąd na kamienne schody kręcące się wokół kamiennego słupa; zatrzymali się przed masywnymi drzwiami. Młody człowiek otworzył je kluczem, który miał przy sobie, drzwi obróciły się ciężko na zawiasach i Milady weszła do przeznaczonego dla niej pokoju.

Jednym spojrzeniem ogarnęła wnętrze aż do najdrobniejszych szczegółów.

Ów pokój urządzony był tak, że równie dobrze mógł być celą więzienną, jak mieszkaniem wolnego człowieka; jednak żelazne kraty w oknach i zasuwy zewnętrzne przy drzwiach mówiły o tym, że jest przeznaczony na więzienie.

Przez chwilę ta istota, która nie należała wszakże do istot słabych, poczuła się bezsilna; upadła na fotel, skrzyżowała ramiona i opuściła głowę przekonana, że lada chwila wejdzie sędzia, żeby ją przesłuchać.

Ale nikt nie wszedł prócz kilku żołnierzy marynarki; wnieśli kufry i skrzynie, postawili je w kącie i wyszli nic nie mówiąc.

Oficer pilnował wszystkiego z owym spokojem, który zauważyła już Milady, nie odzywając się słowem i wydając rozkazy gestem ręki lub gwizdkiem.

Powiedziałbyś, że temu człowiekowi i jego podwładnym nie trzeba było słów.

Wreszcie Milady, która nie mogła już wytrzymać, przerwała milczenie:

— Na Boga, panie oficerze! — zawołała — co to wszystko znaczy? Wyprowadź mnie pan z niepewności; nie brak mi odwagi w niebezpieczeństwie, jeśli znam je zawczasu, ani w nieszczęściu, jeśli je rozumiem. Gdzie jestem i kim tu jestem? Jeśli jestem wolna, dlaczego te kraty i drzwi? Jeśli jestem uwięziona, jaką zbrodnię popełniłam?

— Jesteś pani w przeznaczonym ci pokoju. Otrzymałem rozkaz, by udać się po panią na statek i przywieźć do tego zamku; rozkaz ten, jak mi się zdaje, wypełniłem z dokładnością żołnierza i z grzecznością szlachcica. Na tym, przynajmniej na razie, kończy się moje zadanie, reszta dotyczy kogo innego.

— A któż to taki? — zapytała Milady — czy nie może pan wymienić nazwiska?...

W tej samej chwili na schodach rozległ się brzęk ostróg; kilka głosów oddaliło się, ucichło i słychać było coraz wyraźniej kroki jednego człowieka.

— Oto ta osoba, pani — rzekł oficer usuwając się z przejścia i stając w postawie wyrażającej szacunek i posłuszeństwo.

1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)