Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]
Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]

Электронная книга - «Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]». Краткое содержание книги:

Ewolucja we wszechświecie powieści Brina nie jest tylko siłą naturalną — rozwinięte gatunki istot inteligentnych przyspieszają rozwój innych, „niższych” ras w ramach galaktycznego porządku wspomagania. Wiąże się z tym także system powiernictwa planet — Ziemianie otrzymali Garth w celu przyspieszenia odbudowy jego zniszczonego ekosystemu. Jednak ptasiopodobni Gubru szykują inwazję na Garth. Chcą nie tylko przejąć planetę, ale także wykorzystać ją w szantażu, mającym na celu ujawnienie miejsca stacjonowania odkrytej przez ziemski statek „Streaker” kosmicznej floty starożytnej rasy. Rozpoczęta wojna toczy się nie tylko na powierzchni Garth, gdzie pozbawione ludzkich zwierzchników neoszympansy organizują partyzantkę, ale i na poziomie galaktycznego systemu wspomagania, w ramach którego Ziemianie walczą o swoje prawo do planety.
1 ... 121 122 123 124 125 126 127 128 129 ... 192
Перейти на страницу:

Z początku nie wydawało się to zbyt istotne. Ku zaskoczeniu wielu zdobył na starcie wiele punktów. Odkrycie głupstw, jakie popełnili dwaj pozostali podczas interregnum, umożliwiło Suzerenowi Kosztów i Rozwagi uczynienie wielkich skoków naprzód.

Potem osiągnięto ową równowagę. Okazało się, że admirał i kapłan potrafią błyskotliwie i z wyobraźnią bronić swych politycznych pozycji.

A przecież o wyniku pierzenia powinna rozstrzygać trafność linii politycznej! Nagroda miała przypaść temu przywódcy, którego mądrość okaże się największa. O to w tym wszystkim chodziło!

Niemniej biurokrata wiedział, że o tych sprawach równie często rozstrzyga przypadek lub kaprysy metabolizmu.

Albo sojusz dwóch przeciwko trzeciemu — powtórzył sobie. Suzeren Kosztów i Rozwagi zastanawiał się, czy mądre było popieranie w tych ostatnich kilku tygodniach armii przeciw Poprawności, co dało teraz admirałowi niemal nienaruszalną przewagę.

Nie miał jednak wyboru! Kapłanowi trzeba się było przeciwstawić, gdyż wydawało się, że utracił on wszelkie panowanie nad sobą!

Najpierw pojawiła się ta bzdura z „Garthianami”. Gdyby poprzednik biurokraty żył, być może udałoby się ograniczyć marnotrawstwo, pod jego nieobecność jednak roztrwoniono olbrzymie sumy… sprowadzono nową Planetarną Filię Biblioteki, wysyłano ekspedycje w niebezpieczne góry i rozpoczęto budowę hiperprzestrzennego bocznika dla Ceremonii Adopcji, zanim uzyskano jakiekolwiek potwierdzenie, że istnieje coś, co można by zaadoptować!

Potem wypłynęła sprawa programu ekologicznego. Suzeren Poprawności uparł się, że sprawą o kluczowym znaczeniu jest, by przynajmniej w minimalnym stopniu odtworzyć plan wprowadzany na Garthu w życie przez Ziemian. Suzeren Wiązki i Szponu, jednak absolutnie nie wyrażał zgody na to, by ktoś z ludzi opuścił wyspy. Wysłano więc po bardzo kosztowną pomoc spoza planety. Statek pełen linteńskich ogrodników — neutralnych w obecnym kryzysie — był już w drodze. Jedno Wielkie Jajko wiedziało, jak mieli im zapłacić!

Teraz, gdy budowa bocznika zbliżała się już do końca, zarówno Suzeren Poprawności, jak i Suzeren Wiązki i Szponu byli gotowi przyznać, że pogłoski o „Garthianach” były po prostu tymbrimskim podstępem. Czy jednak chcieli pozwolić na przerwanie budowy?

Nie. Obaj, jak się zdawało, mieli powody, by pragnąć jej ukończenia. Gdyby biurokrata się zgodził, oznaczałoby to consensus, krok w kierunku linii politycznej, której tak pragnęli Władcy Grzędy. Jak jednak mógł się zgodzić na podobną bzdurę!

Suzeren Kosztów i Rozwagi zaćwierkał, sfrustrowany. Suzeren Poprawności spóźniał się na kolejną debatę. Jego pasja dla prawości nie obejmowała najwyraźniej uprzejmości dla partnerów.

W tym punkcie, teoretycznie, początkowa rywalizacja pomiędzy kandydatami powinna zacząć przeradzać się w respekt i uczucie, by wreszcie doprowadzić do prawdziwego związku. Oni jednak na samej krawędzi pierzenia wciąż tańczyli taniec wzajemnej odrazy.

Suzeren Kosztów i Rozwagi nie był zadowolony, że wypadki zmierzały w tym kierunku, jeśli jednak wszystko obróci się tak, jak się na to zanosiło, będzie miał jedną satysfakcję — gdy Poprawność zostanie wreszcie ściągnięta w dół ze swej wyniosłej grzędy.

Jeden z pomocników głównego biurokraty podszedł do niego. Suzeren wziął podaną mu płytkę informacyjną. Po unaocznieniu jej zawartości stanął bez ruchu pogrążony w myślach.

Na zewnątrz doszło do zamieszania… niewątpliwie wreszcie przybywał trzeci partner. Przez chwilę jednak Suzeren Kosztów i Rozwagi wciąż rozważał wiadomość, którą otrzymał od swych szpiegów.

Wkrótce, tak jest, wkrótce. Już niedługo przenikniemy tajne plany, plany, które mogą nie być dobrą linią polityczną. Wtedy być może ujrzymy zmianę, zmianę w seksualności… wkrótce…

63. Fiben

Głowa go bolała.

Gdy jeszcze studiował na uniwersytecie, również bywał zmuszony do nauki godzina za godziną, przez całe dni, gdy wkuwał do testów. Nigdy nie uważał nauki za rzecz najważniejszą i niekiedy przed egzaminami robiło mu się niedobrze. Wtedy jednak przynajmniej miał też ponadprogramowe zajęcia, podróże do domu — chwile wytchnienia, podczas których szen mógł się oderwać i odrobinę zabawić!

Ponadto na uniwersytecie Fiben lubił niektórych ze swych profesorów, w tej chwili zaś napatrzył się już na Gailet Jones po dziurki w nosie.

— A więc myślisz, że galaktyczna socjologia jest nudna i drętwa? — oskarżyła go Gailet, gdy odrzucił z niesmakiem książki i odszedł do najdalszego kąta pomieszczenia, by połazić tam w kółko. — Cóż, przykro mi, że nie uczymy się zamiast niej ekologii planetarnej — oznajmiła. — Wtedy może ty byłbyś nauczycielem, a ja uczennicą.

Fiben żachnął się.

— Dziękuję, że dopuszczasz taką możliwość. Zaczynałem myśleć, że wiesz już wszystko.

— To nieuczciwe! — Gailet odłożyła na bok masywną księgę, którą trzymała na kolanach. — Wiesz, że do ceremonii zostały już tylko tygodnie. W owej chwili ty i ja możemy zostać powołani do wystąpienia jako rzecznicy całego naszego gatunku! Czy nie powinniśmy postarać się przygotować do tego jak najlepiej?

— Czy rzeczywiście jesteś pewna, że wiesz, jaki rodzaj wiedzy okaże się istotny? Skąd wiadomo, że ekologia planetarna nie będzie miała kluczowego znaczenia, hę?

Gailet wzruszyła ramionami.

— Może się zdarzyć i tak.

— Albo mechanika, albo pilotaż kosmiczny, albo… albo picie piwa czy uzdolnienia seksualne, na miłość Goodall!

— W tym przypadku nasz gatunek będzie miał szczęście, że wybrano cię na jednego z reprezentantów, prawda? — odszczeknęła Gailet. Zapadło długie, pełne napięcia milczenie. Oboje spoglądali na siebie spode łba. Wreszcie Gailet uniosła rękę. — Fiben. Przepraszam cię. Wiem, że to dla ciebie frustrujące, ale, no wiesz, sama też o to nie prosiłam.

To fakt. Niemniej to nie ma znaczenia — pomyślał. — Jesteś do tego skonstruowana. Neoszympansi rodzaj nie mógłby marzyć o szymce, która byłaby lepiej przystosowana do tego, by być racjonalna, opanowana i tak bardzo chłodna, gdy nadejdzie czas.

— Co zaś do galaktycznej socjologii, Fiben, to wiesz, że istnieje kilka powodów, dla których jest to przedmiot o zasadniczym znaczeniu.

Znowu to samo. Ten wyraz w oczach Gailet. Fiben wiedział, że oznacza on, iż w jej słowach kryje się całe mnóstwo ukrytych znaczeń.

Powierzchownie głosiły one, że dwoje szymskich reprezentantów będzie musiało znać właściwe protokoły i przejść przez pewne surowe testy podczas Rytuałów Akceptacji, gdyż w przeciwnym razie przedstawiciele Instytutu Wspomagania uznaliby ceremonie za nieważne.

Suzeren Poprawności wytłumaczył im bardzo dobitnie, że gdyby do tego doszło, skutki będą nadzwyczaj nieprzyjemne.

Istniał jednak jeszcze inny powód, dla którego Gailet pragnęła, by Fiben dowiedział się jak najwięcej.

Niedługo przejdziemy punkt krytyczny… po którym nie będziemy już mogli zmienić zdania odnośnie współpracy z suzerenem. Nie możemy dyskutować o tym ze sobą otwarcie, gdyż Gubru zapewne przez cały czas podsłuchują. Będziemy musieli działać jednomyślnie, a to dla niej oznacza, że trzeba mnie dokształcić.

A może chodziło po prostu o to, że Gailet nie chciała sama dźwigać brzemienia ich decyzji, gdy już nadejdzie pora?

Z pewnością Fiben wiedział teraz znacznie więcej o galaktycznej cywilizacji niż przed schwytaniem. Być może nawet więcej niż kiedykolwiek pragnął się dowiedzieć. Zawiłości liczącej sobie trzy miliardy lat kultury złożonej z tysiąca rozmaitych, pogrążonych we wzajemnych sporach klanów — linii opiekunów i podopiecznych — utrzymywanych w luźnym związku przez sieć starożytnych instytutów i tradycji sprawiły, że Fibenowi kręciło się w głowie. W połowie przypadków ogarniał go cyniczny niesmak — był przekonany, że Galaktowie są niewiele więcej niż potężnymi, rozpieszczonymi bachorami, obdarzonymi wszystkimi najgorszymi cechami dawnych ziemskich państw narodowych z czasów przed osiągnięciem przez ludzkość dojrzałości.

1 ... 121 122 123 124 125 126 127 128 129 ... 192
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)