Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]
- Автор: Брин Дэвид
- Год: 1994
- Язык: польский
- Год: Zysk i S-ka
- ISBN: 83-86211-55-5
- Переводчик: Michal Jakuszewski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Wojna wspomaganych [The Uplift War - pl]». Краткое содержание книги:
— Berserkery? Niszczyciele planet? Gailet zadrżała.
— Czytasz za dużo science fiction, Fiben. Nie, po prostu roboty-bandyci, zajmując się rabunkiem. Tak czy inaczej, gdy nasz pahański zwiadowca nie otrzymał odpowiedzi na swe prośby o instrukcje, postanowił przejąć inicjatywę i ruszył do ataku, grzejąc ze wszystkich dział.
— Pozwól mi zgadnąć. Uratował ten statek towarowy. Skinęła głową.
— Zmusił bandytów do ucieczki. Siedmiospinowcy okazali wdzięczność. Dzięki nagrodzie niezbyt korzystna umowa obróciła się w zysk dla Soran.
— A więc Pahańczyk został bohaterem? Gailet potrząsnęła głową.
— Nie. Wrócił do domu okryty hańbą, gdyż zadziałał na własną rękę bez przewodnictwa.
— Zwariowani nieziemniacy — mruknął Fiben.
— Nie, Fiben — dotknęła jego kolana. — To ważny szczegół. Zachęcanie nowego gatunku podopiecznego do okazywania inicjatywy jest w porządku, ale nie w trakcie trudnych negocjacji na poziomie galaktycznym. Czy powierzyłbyś inteligentnemu dziecku elektrownię termojądrową?
Fiben zrozumiał, do czego zmierza Gailet. Im dwojgu złożono ofertę, która wydawała się bardzo korzystna dla Ziemi — przynajmniej z pozoru. Suzeren Poprawności zaproponował, że sfinansuje wielką Ceremonię Akceptacji dla neoszympansów. Gubru mieli zerwać ze swą polityką blokowania wysiłków ludzkości zmierzających do wzrostu jej statusu jako opiekunów, a także zaprzestać wszelkich działań wojennych przeciwko Ziemi. Wszystko, czego suzeren pragnął w zamian, to by Fiben i Gailet powiedzieli Pięciu Galaktykom poprzez bocznik hiperprzestrzenny, jakimi wspaniałymi facetami są Gubru.
Wyglądało to na próbę uratowania twarzy przez Suzerena Poprawności i wielki triumf dla ziemskiego rodzaju.
Ale, zastanowił się Fiben, czy on i Gailet mają prawo podjąć taką decyzję? Czy mogły istnieć możliwe konsekwencje wykraczając poza to, co potrafili wykalkulować sami? Potencjalnie śmiercionośne konsekwencje?
Suzeren Poprawności powiedział im, że istnieją powody, dla których nie pozwala się im skonsultować z ludzkimi przywódcami przebywającymi w obozach jenieckich na wyspach. Jego rywalizacja z pozostałymi suzerenami zbliżała się do fazy krytycznej, a nie mogli nie aprobować tego, jak wiele Suzeren Poprawności zamierza oddać. Potrzebne mu było zaskoczenie, by ich wyprowadzić w poi i postawić wobec fait accompli.
Coś w tym rozumowaniu wydawało się Fibenowi osobliwe. Ostatecznie jednak obcy byli z definicji obcy. Nie potrafił sobie wyobrazić, by jakiekolwiek wywodzące się z Terry społeczeństwo funkcjonowało w podobny sposób.
A więc Gailet mówiła mu, że powinni wymigać się od ceremonii Fiben nie miał nic przeciwko temu, by to ona podjęła decyzję. Ostatecznie musieli tylko powiedzieć „nie”… z szacunkiem, rzecz jasna.
— To jeszcze nie koniec tej opowieści — odezwała się Gailet.
— Jest jeszcze coś więcej?
— O tak. W kilka lat później Siedem Klanów Spinowych przedstawiło dowody, że ów pahański wojownik faktycznie podjął wysiłki by zwrócić się o instrukcje, zanim rozpoczął swą interwencję, lecz warunki panujące w podprzestrzeni uniemożliwiły przedostanie się jakiejkolwiek wiadomości.
— I co z tego?
— To, że dla Soran była to olbrzymia różnica! W jednym wypadku wziął na siebie odpowiedzialność przekraczającą jego kwalifikacje, a w drugim zrobił tylko wszystko, co mógł! Zwiadowca został pośmiertnie oczyszczony z zarzutów, a jego dziedzicom przyznał podwyższone uprawnienia wspomaganiowe.
Zapadła długa cisza. Żadne z nich nie odzywało się. Fiben zastanawiał się głęboko. Nagle wszystko stało się dla niego jasne.
Liczy się podjęcie próby. To właśnie chciała powiedzieć. Byłoby niewybaczalne, gdybyśmy współpracowali z suzerenem, nawet nie próbując skonsultować się z naszymi opiekunami. Może mi się nie udać i zapewne tak się stanie, muszę jednak to uczynić.
— Popatrzmy na ten węzeł jeszcze raz — nachylił się i zbliżył oko do kapsułki z wiadomością. Ponownie pojawiły się linijki tekstu wraz z pulsującą czerwoną plamą. Fiben spojrzał prosto na oczekujący kleks i pomyślał intensywnie: Zgadzam się na to.
Plama zmieniła natychmiast kolor, potwierdzając jego akceptację. Co teraz? — zastanowił się Fiben, gdy usiadł z powrotem.
Odpowiedź otrzymał w chwilę później. Drzwi otworzyły się cicho i do środka weszła Sylvie, ubrana w tę samą, sięgającą kostek suknię, co poprzednio. Usiadła przed nimi.
— Inwigilacja nie działa. Puszczam przed kamerami pętlę z taśmy. Powinna upłynąć co najmniej godzina, zanim ich komputer zacznie coś podejrzewać.
Fiben wyszarpnął dysk z futra Gailet, która wyciągnęła po niego rękę.
— Daj mi minutę — szepnęła, po czym popędziła do swej osobistej studni danych i wrzuciła kapsułkę do środka. — Bez obrazy, Sylvie, ale dobór słów trzeba poprawić. Fiben może zawizować moją korektę.
— Nie czuję się obrażona. Wiedziałam, że będziesz musiała to przerobić. Chciałam tylko, żeby było na tyle jasne, byście mogli oboje zrozumieć, co proponuję.
Wszystko działo się tak szybko. Mimo to Fiben czuł już śpiew adrenaliny, który zaczął pobrzmiewać w jego żyłach.
— A więc uciekam?
— Uciekamy — poprawiła go Sylvie. — Ty i ja. Mam przygotowane zapasy, przebrania i drogę prowadzącą z miasta.
— To znaczy, że należysz do podziemia?
Potrząsnęła głową.
— Chciałabym się przyłączyć, rzecz jasna, ale to jest wyłącznie moja akcja. Ja… nie robię tego za darmo.
— Czego żądasz?
Sylvie potrząsnęła głową, by wskazać, że chce zaczekać na powrót Gailet.
— Jeśli oboje zgodzicie się podjąć ryzyko, wyjdę z powrotem na zewnątrz i zawołam nocnego strażnika. Wybrałam go starannie i bardzo się napracowałam, żeby Irongrip wyznaczył mu służbę dziś w nocy.
— Co jest takiego szczególnego w tym facecie?
— Może zauważyłeś, Fiben, że ten nadzorowany wyglądem bardzo przypomina ciebie. Jest też zbliżonej budowy. To chyba wystarczy, żeby po ciemku oszukać na pewien czas komputery szpiegowskie.
— A więc to dlatego szen u bramy wydawał mu się taki znajomy! Zastanawiał się przez chwilę na głos:
— Podać mu narkotyk. Zostawić go z Gailet, podczas gdy ja wymknę się na zewnątrz w jego łachach i z jego przepustką.
— Uwierz mi, jest w tym znacznie więcej — Sylvie wyglądała na podenerwowaną i wycieńczoną — ale w skrócie tak to wygląda. On i ja schodzimy ze służby za dwadzieścia minut, musimy więc to zrobić wcześniej.
Wróciła Gailet, która wręczyła kapsułkę Fibenowi. Ten podniósł ją do oka i przeczytał uważnie poprawiony tekst, nie dlatego, że zamierzał poddać krytyce dzieło Gailet, lecz po to, by móc wyrecytować go słowo w słowo, jeśli kiedykolwiek zdoła dotrzeć do Athacleny i Roberta.
Gailet napisała wiadomość zupełnie od nowa.
DEKLARACJA INTENCJI: ZAREJESTROWANE PRZEZ FIBENA BOLGERA, A-SZYM-AB-CZŁOWIEK, PODOPIECZNEGO OBYWATELA FEDERACJI TERRAGEŃSKIEJ ORAZ PORUCZNIKA REZERWY GARTHIAŃSKICH KOLONIALNYCH SIŁ OBRONNYCH.
DOCENIAM UPRZEJMOŚĆ, JAKĄ MI OKAZANO PODCZAS MOJEGO UWIĘZIENIA I JESTEM ŚWIADOMY ŁASKAWEJ UWAGI, KTÓRĄ OBDARZYLI MNIE CZCIGODNI I SZANOWNI SUZERENOWIE WIELKIEGO KLANU GUBRU. NIEMNIEJ UWAŻAM, ŻE MOJE OBOWIĄZKI JAKO ŻOŁNIERZA BIORĄCEGO UDZIAŁ W TOCZĄCEJ SIĘ WOJNIE POMIĘDZY MOJĄ A GUBRYJSKĄ LINIĄ ZMUSZAJĄ MNIE DO PEŁNEJ SZACUNKU ODMOWY DALSZEGO PRZEBYWANIA W NIEWOLI, BEZ WZGLĘDU NA TO, JAK UPRZEJMEJ.