Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Polowanie
Wielkie Polowanie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Polowanie

Электронная книга - «Wielkie Polowanie». Краткое содержание книги:

Wielkie Polowanie
1 ... 119 120 121 122 123 124 125 126 127 ... 217
Перейти на страницу:

— A więc są. — Thom zaniósł się urywanym śmiechem. — Oto jeszcze jeden, który przychodzi mi na myśl.

Dwakroć dzień świta, gdy rozlana jest krew, Raz na żałobę, drugi raz na narodziny. Czerwień na czerni, krew Smoka znaczy Shayol Ghul skały. W otchłani potępienia krew jego uwolni ludzi z Cienia.

Rand potrząsnął głową, pragnąc zaprzeczyć, Thom jednak zdawał się tego nie zauważać.

— Nie rozumiem, w jaki sposób dzień może dwukrotnie zaświtać, ale w ogóle mało co w tej strofie ma sens. Kamień Łzy nigdy nie padnie, dopóki Smok Odrodzony nie ujmie Callandora, ale przecież Miecz Którego Nie Można Dotknąć spoczywa w samym Sercu Kamienia, więc jakim cudem on miałby go najpierw ująć, ha? Cóż, niech się stanie, co ma się stać. Podejrzewam, że Aes Sedai chciałyby na siłę dopasować wydarzenia do proroctw. Zginąć gdzieś na Przeklętych Ziemiach to wysoka cena, którą przyszłoby zapłacić za przystanie do nich.

Randowi udało się zachować spokojny ton głosu, mimo że kosztowało go to sporo wysiłku.

— Żadna Aes Sedai do niczego mnie nie wykorzystuje. Powiedziałem ci, ostatni raz widziałem Moiraine w Shienarze. Twierdziła, że mogę odejść dokąd chcę, więc wyjechałem.

— I teraz nie towarzyszy ci żadna Aes Sedai? Absolutnie żadna?

— Żadna.

Thom pogładził kłykciami swe obwisłe, siwe wąsy. Wyglądał na zadowolonego i jednocześnie zaciekawionego.

— Po cóż więc pytałeś o proroctwa? Dlaczego odprawiłeś ogira z izby?

— Ja... nie chciałem go niepokoić. Już dość jest zdenerwowany z powodu Rogu. O Róg właśnie chciałem spytać. Czy jest wzmianka o Rogu w... w proroctwach? — Nadal nie potrafił wydusić z siebie tej nazwy do końca. — Jakby nie dość było wszystkich tych fałszywych Smoków, a teraz jeszcze odnalazł się Róg. Każdy sądzi, że przeznaczeniem Rogu Valere jest wezwać poległych bohaterów, by stanęli do walki podczas Ostatniej Bitwy, a... Smok Odrodzony... ma walczyć z Czarnym podczas Ostatniej Bitwy. To chyba dość naturalne, że zapytałem.

— Myślę, że tak. Niewielu wie o walce Smoka Odrodzonego podczas Ostatniej Bitwy, a ci którzy wiedzą, uważają, że będzie walczył po stronie Czarnego. Niewielu czytało proroctwa, by poznać prawdę. Co takiego mówiłeś o Rogu? Że ma „przeznaczenie”?

— Dowiedziałem się kilku rzeczy po naszym rozstaniu, Thom. Oni przybędą na wezwanie każdego, kto zadmie w Róg, nawet Sprzymierzeńca Ciemności.

Krzaczaste brwi Thoma uniosły się tak wysoko, że nieomal zetknęły się z linią włosów.

— O tym nie wiedziałem. Rzeczywiście dowiedziałeś się kilku nowych rzeczy.

— To wcale nie znaczy, że pozwoliłbym Białej Wieży wykorzystać siebie jako fałszywego Smoka. Nie chcę mieć nic wspólnego z Aes Sedai, fałszywymi Smokami, Mocą, albo... — Rand ugryzł się w język.

„Wściekasz się i zaczynasz paplać, co ślina na język przyniesie. Dureń!”

— Przez jakiś czas, chłopcze, myślałem, że to ty jesteś tym, którego szuka Moiraine i nawet mi się wydawało, że wiem dlaczego. Widzisz, żaden mężczyzna nie przenosi Jedynej Mocy z własnej woli. Jest to coś, co go nawiedza, zupełnie jak choroba. Nie można nikogo winić za to, że jest chory, nawet jeśli z tego powodu miałby umrzeć ktoś inny.

— Twój siostrzeniec też potrafił przenosić, prawda? Powiedziałeś, że dlatego nam pomagasz, bo twój siostrzeniec miał kłopoty z Białą Wieżą i nie znalazł się nikt, kto mógł mu pomóc. Istnieje tylko jeden rodzaj kłopotów, jakie mężczyźni mogą mieć z Aes Sedai.

Thom wpatrywał się uporczywie w blat stołu, wydymając wargi.

— Sądzę, że wszelkie zaprzeczanie nie będzie miało sensu. Rozumiesz, posiadanie krewnego, który potrafi przenosić, nie jest czymś, o czym się opowiada. Aaaach! Czerwone Ajah nigdy nie dały Owynowi szansy. Poskromiły go, a potem umarł. Po prostu odechciało mu się żyć... — Westchnął smutno.

Rand zadrżał.

„Dlaczego Moiraine nie zrobiła mi tego?”

— Szansy, Thom? Czy to oznacza, że istniał jakiś inny sposób, w jaki mógł sobie poradzić? Nie popaść w obłęd? Nie umrzeć?

— Owyn borykał się z tym przez blisko trzy lata. Nigdy nikogo nie skrzywdził. Korzystał z Mocy tylko wtedy, gdy musiał i to tylko po to, by pomóc swojej wiosce. On... — Thom wyrzucił ręce w górę. — Sądzę, że nie było wyboru. Ludzie, którzy mieszkali tam gdzie on, powiedzieli mi, że przez cały ostatni rok zachowywał się dziwnie. Nie chcieli za bardzo o tym rozmawiać i omal mnie nie ukamienowali, gdy się dowiedzieli, że byłem jego wujem. Przypuszczam, że popadł w obłęd. Ale łączyła nas ta sama krew, chłopcze. Nie mogę kochać Aes Sedai za to, co mu zrobiły, nawet jeśli musiały. Skoro Moiraine cię puściła, to już z tym skończyłeś na dobre.

Rand milczał przez chwilę.

„Dureń! Jasne, że nie istnieje sposób na poradzenie sobie z tym. Popadniesz w obłęd i umrzesz, choćbyś nie wiem, co robił. Ale Ba’alzamon powiedział...”

— Nie! — Poczerwieniał pod wpływem badawczego wzroku Thoma. — Chciałem powiedzieć... skończyłem z tym, Thom. Ale nadal mam Róg Valere. Pomyśl o tym, Thom. Róg Valere. Inni bardowie mogą opowiadać o nim bajki, a ty będziesz mógł powiedzieć, że trzymałeś go w rękach. — Uświadomił sobie, że przemawia dokładnie tak samo jak Selene, co z kolei mu przypomniało, że nadal nie wie, gdzie ona jest. — Gdyby już ktoś miał nam towarzyszyć, to tylko ty, Thom.

Thom zmarszczył czoło, jakby rozważał całą kwestię od nowa, w końcu jednak zdecydowanie pokręcił głową.

— Chłopcze, naprawdę cię lubię, ale wiesz równie dobrze jak ja, że przedtem pomagałem, bo była w to zamieszana Aes Sedai. Seaghan nie próbuje oszukiwać mnie bardziej niż się tego po nim spodziewam, a jak jeszcze doliczyć Królewski Gościniec, to występami po wsiach nigdy bym tyle nie zarobił. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu Dena chyba mnie rzeczywiście kocha, a ja, co równie dziwne, odwzajemniam jej uczucia. Pomyśl, po co miałbym to wszystko rzucać, w zamian zmieniając się w ofiarę pościgu trolloków i Sprzymierzeńców Ciemności? Róg Valere? Och, to jest pokusa, przyznaję, ale nie. Nie, nie dam się już więcej w to wciągnąć.

Pochylił się nad stołem, by wziąć do ręki jeden z drewnianych futerałów, długi i wąski. Otworzył go. W środku był flet, zwyczajny, lecz ozdobiony srebrem. Zamknął futerał i pchnął go przez stół.

— Może któregoś dnia znowu będziesz musiał zarobić na wieczerzę, chłopcze.

— To całkiem możliwe — odparł Rand. — Ale przecież możemy chociaż pogadać. Będę w...

Bard pokręcił głową.

— Najlepsze jest całkowite zerwanie, chłopcze, bo za każdym razem jak się pojawisz, będę myślał o Rogu, nawet jeśli nie wspomnisz o nim ani słowa. Ja się nie dam w to wmieszać. Nie dam.

Po wyjściu Runda, Thom rzucił płaszcz na łóżko i usiadł przy stole, wspierając się na łokciach.

„Róg Valere. W jaki sposób ten chłopak znalazł...”

Przerwał ten strumień myśli. Jeśli za długo będzie myślał o Rogu, to nawet się nie obejrzy, jak pomknie w drogę z Randem, by zawieźć Róg do Shienaru.

„Z tego to by dopiero była opowieść, jak się wiozło Róg Valere do Ziem Granicznych, z trollokami i Sprzymierzeńcami Ciemności na karku”.

Sposępniały przypomniał sobie o Denie. Nawet gdyby go nie kochała, takiego talentu jak u niej nie znajduje się co dnia. A poza tym rzeczywiście kochała, mimo iż jeszcze nie dociekł, z jakiego właściwie powodu.

— Stary głupiec — mruknął.

— A jakże, stary głupiec — powiedziała Zera od drzwi.

1 ... 119 120 121 122 123 124 125 126 127 ... 217
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)