Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Polowanie
Wielkie Polowanie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Polowanie

Электронная книга - «Wielkie Polowanie». Краткое содержание книги:

Wielkie Polowanie
1 ... 116 117 118 119 120 121 122 123 124 ... 217
Перейти на страницу:

Rand przedarł się do drzwi, potem wszedł. Za nimi był tylko wąski korytarzyk, z trzema stopniami wiodącymi na podwyższenie. Po przeciwległej stronie Rand zobaczył żonglera, który ćwiczył podrzucanie kolorowych piłeczek, i sześciu wyginających się akrobatów.

Na stopniach pojawił się Thom, kulał, jego lewa noga wyraźnie utraciła dawną sprawność. Spojrzał czujnie na żonglera i akrobatów, z pogardą wydął wąsy i zwrócił się do Randa.

— Oni chcą tylko słuchać Wielkiego Polowania na Róg. Wydawać by się mogło, że dzięki tym wszystkim wieściom, które napływają z Haddon, Mirk i Saldaei, ktoś mógłby poprosić o Cykl Karaethon. Cóż, może nie za to, ale zapłaciłbym sam sobie, by móc opowiedzieć cokolwiek innego. — Wzrokiem zmierzył Randa od stóp do głów. — Wyglądasz, jakby dobrze ci się wiodło, chłopcze. — Dotknął palcami jego kołnierza i wydął wargi. — Bardzo dobrze.

Rand nie mógł powstrzymać się od śmiechu.

— Opuściłem Whitebridge przekonany, że zginąłeś. Moiraine twierdziła, że ty żyjesz, ale ja... Światłości, Thom, jak dobrze znowu cię zobaczyć! Powinienem był wtedy zawrócić, żeby ci pomóc.

— Dopiero byłbyś głupcem, gdybyś to zrobił, chłopcze. Tamten pomor — rozejrzał się dokoła, nie było w pobliżu nikogo, kto by mógł go słyszeć, ale na wszelki wypadek zniżył głos — nie zainteresował się mną. Pozostawił mi drobny upominek w postaci sztywnej nogi i pobiegł w ślad za tobą i Matem. Jedyne, co mogłeś wtedy zdziałać, to umrzeć. — Urwał, popadając w zamyślenie. — Moiraine twierdziła, że ja żyję, tak? Czy więc jest teraz z tobą?

Rand pokręcił głową. Ku jego zdziwieniu, Thom wyglądał na rozczarowanego.

— To niedobrze, w pewien sposób. To wspaniała kobieta, nawet jeśli jest... — Nie dokończył. — A więc chodziło jej o Mata albo Perrina. Nie będę pytał, o którego. To dobrzy chłopcy, dlatego nie chcę wiedzieć.

Rand niespokojnie przestąpił z nogi na nogę i wzdrygnął się, gdy Thom dźgnął go kościstym palcem.

— Chcę natomiast spytać, czy masz jeszcze moją harfę i flet? Pragnąłbym je odzyskać. Na tym, co mam teraz, prosię nie potrafiłoby grać.

— Mam je, Thom. Przyniosę ci je, obiecuję. Wciąż nie potrafię uwierzyć, że żyjesz. I nie rozumiem, dlaczego jeszcze nie jesteś w Illian. Rusza Wielkie Polowanie. Nagroda dla tego, który najlepiej opowie Wielkie Polowanie na Róg. Umierałeś z chęci pojechania tam.

Thom parsknął.

— Po Whitebridge? Gdybym tam pojechał, to tak jakbym rzeczywiście zginął. Nawet gdyby mi się wtedy udało dotrzeć do łodzi, zanim odpłynęła, Domon i cała jego załoga rozpuściliby po całym Illian opowieść o tym, jak to ścigały mnie trolloki. Gdyby zobaczyli pomora albo o nim usłyszeli, zanim Domon zdążył odciąć cumy... Większość mieszkańców Illian wkłada trolloki i pomory między bajki, ale dość jest takich, którzy chcieliby znać powód, dla którego te stwory kogoś ścigały, sprawiając, że Illian stałoby się miejscem co najmniej niewygodnym.

— Thom, mam ci tyle do opowiedzenia.

Bard przerwał mu.

— Później, chłopcze. — Na przestrzał sali wymienił ponure spojrzenia z człowiekiem o wąskiej twarzy, który stał przy drzwiach. — Jeśli nie wrócę i nie opowiem jeszcze czegoś, bez wątpienia pośle na podium żonglera i wtedy ten motłoch rozwali całą budę. Przyjdź do „Kiści Winogron”, za Bramą Jangai. Wynajmuję tam izbę. Każdy ci powie, gdzie to jest. Będę tam mniej więcej za godzinę. Jeszcze jedna opowieść powinna im wystarczyć. — Ruszył na górę po schodach, rzucając przez ramię: — I przynieś moją harfę oraz flet!

26

Waśń

Rand przemknął przez główną izbę „Obrońcy Muru Smoka” i wbiegł pędem na górę, uśmiechając się szeroko na widok zaskoczonego spojrzenia, którym obdarzył go karczmarz. Miał ochotę uśmiechać się do wszystkich.

„Thom żyje!”

Gwałtownie otworzył drzwi swojego pokoju i ruszył prosto do szafy.

Loial i Hurin wytknęli głowy z sąsiedniej izby, obydwaj byli w samych koszulach, z fajkami w zębach, a z fajek unosiły się rzadkie smużki dymu.

— Czy coś się stało, lordzie Rand? — spytał z niepokojem Hurin.

Rand przewiesił przez ramię tobołek zwinięty z płaszcza Thoma.

— Wyjąwszy przybycie Ingtara, nic lepszego nie mogło nas spotkać. Thom Merrilin żyje. I jest tutaj, w Cairhien.

— Ten bard, o którym mi opowiadałeś? – powiedział Loial. — To wspaniale, Rand. Chciałbym go poznać.

— To chodź ze mną, jeśli Hurin zechce przez jakiś czas pełnić wartę.

— To będzie przyjemność, lordzie Rand. — Hurin wyjął fajkę z ust. — Ta zgraja w głównej izbie cały czas usiłowała ze mnie wydusić, nie zdradzając oczywiście, co robią, kim jesteś, mój panie, i po co przyjechaliśmy do Cairhien. Wyjaśniłem im, że czekamy tu na przyjaciół, ale jako rdzenni mieszkańcy Cairhien uznali, że coś ukrywam.

— Niech sobie myślą, co chcą. No chodź, Loial.

— Chyba nie. — Ogir westchnął. — Naprawdę wolałbym zostać tutaj. — Podniósł książkę, wetkniętym do niej grubym palcem zaznaczał miejsce, w którym skończył czytać. — Mogę poznać Thoma Merrilina innym razem.

— Loial, nie możesz się tu gnieździć w ukryciu przez całą wieczność. Nawet nie wiemy, jak długo będziemy w Cairhien. A zresztą nie widzieliśmy żadnych ogirów. A nawet gdybyśmy ich spotkali, to przecież nie mogą cię szukać, nieprawdaż?

— Niezupełnie szukać, ale... Rand, być może opuściłem Stedding Shangtai w zbyt pochopny sposób. Gdy wreszcie wrócę do domu, mogę popaść w poważne tarapaty. — Uszy mu oklapły. — Nawet jeśli będę już wtedy tak stary jak Starszy Haman. Być może mógłbym poszukać sobie jakiegoś porzuconego stedding, by tam przeczekać do tego czasu.

— Jeśli Starszy Haman nie pozwoli ci wrócić, będziesz mógł zamieszkać w Polu Emonda. To ładne miejsce.

„To piękne miejsce”.

— Jestem tego pewien, Rand, ale to się nigdy nie uda. Widzisz...

— Porozmawiamy o tym, gdy przyjdzie czas, Loial. A teraz idziesz poznać Thoma.

Wyprostowany ogir był półtora raza wyższy, jednak Randowi udało się wcisnąć na niego długą tunikę i płaszcz, a potem sprowadzić go na dół. Gdy szli łomoczącymi krokami przez główną izbę, Rand mrugnął do karczmarza, a potem roześmiał się na widok jego zaskoczonej miny.

„Niech sobie myśli, że idę się bawić w tę jego przeklętą Wielką Grę. Niech sobie myśli, co chce. Thom żyje”.

Za Bramą Jangai, we wschodniej części miejskich murów, wszyscy zdawali się wiedzieć, gdzie jest „Kiść Winogron”. Rand i Loial szybko tam trafili, docierając do ulicy, która jak na podgrodzie była całkiem spokojna. Słońce zawisło w połowie swej drogi przez popołudniowe niebo.

Liczący trzy piętra budynek był stary, drewniany i rachityczny, lecz w głównej izbie panowała czystość i tłok. W jednym kącie kilku mężczyzn grało w kości, w innym kobiety zabawiały się grą w rzutki. Połowa, szczupła i blada, wyglądała na mieszkańców Cairhien, lecz Rand posłyszał tam również akcent z Andoru i inne, których nie znał. Wszyscy jednak nosili ubrania typowe dla podgrodzia, stanowiące mieszankę mód z kilku krain. Parę osób obejrzało się, gdy z Loialem weszli do środka, ale zaraz powrócili do tego, czym się akurat zajmowali.

Karczma należała do kobiety, siwej tak samo jak Thom, obdarzonej przenikliwymi oczyma, które spojrzały badawczo nie tylko na Loiala lecz również Randa. Sądząc po ciemnej skórze i sposobie mówienia, nie była rodowitą Cairhienianką.

— Thom Merrilin? A tak, ma tu pokój. Na samej górze, pierwsze drzwi na prawo. Pewnie Dena każe wam tutaj poczekać na niego — zmierzyła wzrokiem czerwony kaftan Randa, z czaplami na wysokim kołnierzu i złotymi gałązkami wyhaftowanymi na rękawach, oraz jego miecz — mój panie.

1 ... 116 117 118 119 120 121 122 123 124 ... 217
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)