Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Polowanie
Wielkie Polowanie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Polowanie

Электронная книга - «Wielkie Polowanie». Краткое содержание книги:

Wielkie Polowanie
1 ... 118 119 120 121 122 123 124 125 126 ... 217
Перейти на страницу:

— Wiem — odparł sucho bard. — Zatrzymywałem się niekiedy w tych samych karczmach, ale musiałem radzić sobie samym żonglowaniem i kilkoma prostymi opowieściami, jako że ty... Nie dotykałeś harfy? — Otworzył futerał z ciemnej skóry i wyjął zeń złoto-srebrną harfę, równie zdobną jak flet, tuląc ją w ramionach niczym małe dziecko. — Przeznaczeniem twych niezdarnych palców pasterza nigdy nie była gra na harfie.

— Nie tknąłem jej — zapewnił go Rand.

Thom trącił dwie struny, krzywiąc się.

— Przynajmniej mogłeś ją stroić — burknął.

Rand pochylił się w jego stronę przez stół.

— Thom, chciałeś jechać do Illian, żeby zobaczyć wymarsz Wielkiego Polowania i być jednym z pierwszych, którzy ułożą o nim nowe opowieści, ale nie mogłeś. Co byś powiedział, gdybym ci przyrzekł, że nadal możesz mieć w tym swój udział. Znaczący udział?

Loial poruszył się niespokojnie.

— Rand, jesteś pewien...?

Rand gestem ręki nakazał mu milczeć, nie odrywając oczu od Thoma.

Thom zerknął na ogira i zmarszczył czoło.

— To by zależało od tego, jaki to udział i na czym będzie polegał. Jeśli masz podstawy, by sądzić, że któryś z polujących tutaj przybywa... Przypuszczam, że do tej pory mógł już opuścić Illian, ale nawet jeśli jedzie prostą drogą, dotrze tu dopiero za kilka tygodni, a zresztą po co miałby to robić? Czy to jeden z tych, którzy nigdy nie byli w Illian? Bez tego błogosławieństwa nigdy nie zasłuży, by stać się bohaterem opowieści, jakkolwiek by się nie starał.

— To nieważne, czy Polowanie opuściło już Illian czy jeszcze nie. — Rand usłyszał, jak Loial głośno łapie oddech. — Thom, to my mamy Róg Valere.

Przez chwilę panowała martwa cisza. Przerwał ją Thom, zanosząc się rubasznym rechotem.

— Wy dwaj macie Róg? Pasterz i ogir żółtodziób mają Róg... — Zgięty wpół, walił pięścią w kolano. — Róg Valere!

— Kiedy my naprawdę go mamy — oświadczył z powagą Loial.

Thom zrobił głęboki wdech. Nie mógł się opanować od słabnących, lecz wciąż targających nim wybuchów śmiechu.

— Nie wiem, co znaleźliście, ale mogę was zaprowadzić do dziesięciu tawern, gdzie zawsze znajdzie się jakiś człowiek, który zna człowieka, który już znalazł Róg i on wam także opowie, jakie były okoliczności odnalezienia Rogu, o ile będziecie stawiali mu piwo. Mogę was zaprowadzić do trzech ludzi, którzy sprzedadzą wam Róg i będą przysięgali na swoje dusze pod Światłością, że to ten jedyny, najprawdziwszy. Żyje nawet w tym mieście pewien lord, który zarzeka się, że Róg jest ukryty bezpiecznie w jego pałacu. Twierdzi, że ten skarb został przekazany jego rodowi po Pęknięciu. Nie wiem, czy polujący kiedykolwiek odnajdą Róg, ale przedtem będą musieli iść śladem dziesięciu tysięcy kłamstw, które napotkają na swej drodze.

— Moiraine mówi, że to jest ten Róg — odparł Rand.

Rozbawienie Thoma zniknęło w mgnieniu oka.

— Ona mówi, mówi? Zdawało mi się, żeś powiedział, że jej z tobą nie ma.

— Nie ma jej, Thom. Nie widziałem jej od wyjazdu z Fal Dara, ze Shienaru, a przedtem nie wypowiedziała do mnie więcej jak dwa słowa przez cały miesiąc.

Nie potrafił mówić tego bez goryczy.

„A kiedy już coś mówiła, to wolałem, żeby dalej mnie ignorowała. Już nigdy nie zatańczę tak, jak ona mi zagra, niechaj Światłość spali ją i wszystkie inne Aes Sedai. Nie wszystkie. Bez Egwene. I Nynaeve”.

Zauważył, że Thom przypatruje mu się uważnie.

— Jej tu nie ma, Thom. Nie wiem, gdzie ona jest i nie obchodzi mnie to.

— No cóż, przynajmniej miałeś dość rozumu, żeby zachować wszystko w tajemnicy. W przeciwnym razie wieść o Rogu rozniosłaby się po całym podgrodziu i połowa Cairhien czaiłaby się, żeby go zdobyć. Połowa świata.

— Och, zachowaliśmy to w tajemnicy, Thom. A ja muszę go zawieźć z powrotem do Fal Dara i nie dopuścić, by Sprzymierzeńcy Ciemności albo ktoś inny go ukradł. Ty byłeś wszędzie, znasz się na rzeczach, jakich ja nawet nie umiem sobie wyobrazić. Loial i Hurin wiedzą więcej niż ja, ale wszyscy trzej ugrzęźliśmy po pas.

— Hurin...? Nie, nie mów mi, w jaki sposób. Nie chcę wiedzieć. — Bard odepchnął krzesło i podszedł do okna, by wyjrzeć na ulicę. — Róg Valere. To oznacza, że zbliża się Ostatnia Bitwa. Kto to zauważy? Widziałeś roześmianych ludzi na tutej szych ulicach? Niech tylko barki z ziarnem przestaną przypływać przez tydzień, a zaraz przestaną się śmiać. Galldrian pomyśli, że oni wszyscy przemienili się w Aielów. Szlachetnie urodzeni będą się zabawiali i snuli intrygi, jak zbliżyć się do króla, jak zdobyć jeszcze więcej władzy niż ma król, jak obalić Galldriana i zostać następnym królem. Albo królową. Będą myśleli, że Tarmon Gai’don to tylko część gry. — Odwrócił się od okna. — Ty chyba nie masz zamiaru zwyczajnie pojechać do Shienaru i wręczyć Róg... komu?... Królowi? Dlaczego Shienar? Wszystkie legendy łączą Róg z Illian.

Rand spojrzał na Loiala. Ogirowi oklapły uszy.

— Dlatego Shienar, bo wiem, komu go tam oddać. A poza tym ścigają nas trolloki i Sprzymierzeńcy Ciemności.

— Czy to mnie dziwi? Nie. Może jestem starym głupcem, ale będę starym głupcem na swój własny sposób. Sława należy do ciebie, chłopcze.

— Thom...

— Nie!

Zapadła cisza, którą zakłóciło jedynie skrzypienie łóżka, bowiem Loial się poruszył. W końcu odezwał się Rand:

— Loial, czy mógłbyś zostawić mnie i Thoma na chwilę samych? Proszę.

Loial wyglądał na zdziwionego — kępki na uszach stanęły mu nieomal dęba — ale skinął głową i wstał.

— Gra w kości w głównej izbie wyglądała na interesującą. Może pozwolą mi się przyłączyć.

Gdy za ogirem zamknęły się drzwi, Thom spojrzał podejrzliwie na Randa.

Rand zawahał się. Były rzeczy, które musiał wiedzieć, rzeczy, które jego zdaniem Thom na pewno wiedział — kiedyś bard wydawał się wiedzieć mnóstwo na temat zaskakującej liczby rzeczy — nie był tylko pewien, jak o nie pytać.

— Thom — powiedział w końcu — czy istnieją księgi, w których zawarty jest Cykl Karaethon?

Ten tytuł łatwiej przechodził przez usta niż Proroctwa Smoka.

— W wielkich bibliotekach — wolno odpowiedział mu Thom. — Niezliczona ilość przekładów, nawet na Dawną Mowę, tu i ówdzie.

Rand już chciał spytać, w jaki sposób mógłby taką księgę zdobyć, ale bard mówił dalej.

— Dawna Mowa zawiera w sobie muzykę, jednakże w obecnych czasach zbyt wielu, nawet szlachetnie urodzonych, niecierpliwi się podczas jej słuchania. Uważa się, że wszyscy arystokraci powinni władać Dawną Mową, jednak wielu z nich opanowuje ją tylko w takim stopniu, by robić wrażenie na tych, którzy jej nie znają. Przekłady nie brzmią tak samo, o ile nie wygłosi się ich Wzniosłym Głosem, i to bywa powodem jeszcze większej zmiany znaczenia niż sam przekład. Jest w Cyklu taka jedna strofa, rytm ma kiepski, jako że przetłumaczono ją słowo w słowo, ale znaczenie nie zostało zatracone. Brzmi następująco:

Dwa razy podwójnie będzie naznaczony, dwakroć na życie, dwakroć na śmierć. Raz czaplą, która drogę mu wyznaczy. Drugi raz czaplą, by miano zyskał prawdziwe. Raz Smoka, przez pamięć utraconą. Drugi raz Smoka, przez cenę, którą musi zapłacić.

Wyciągnął rękę i dotknął czapli wyhaftowanej na wysokim kołnierzu Randa.

Przez chwilę Rand był zdolny tylko gapić się na niego z rozdziawionymi ustami, a kiedy wreszcie odzyskał mowę, jego głos brzmiał niepewnie.

— Razem z tymi na mieczu jest ich pięć. Rękojeść, pochwa i ostrze. — Obrócił dłoń wnętrzem do blatu stołu, ukrywając piętno. Poczuł je po raz pierwszy, odkąd maść Selene dokonała swego dzieła. Nie bolało, ale wiedział, że tam jest.

1 ... 118 119 120 121 122 123 124 125 126 ... 217
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)