Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Dzieci Boga [Children of God - pl]
Dzieci Boga [Children of God - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dzieci Boga [Children of God - pl]

Электронная книга - «Dzieci Boga [Children of God - pl]». Краткое содержание книги:

Debiutancka powieść Mary Dorii Russell „Wróbel” zdobyła dla autorki powszechne uznanie. Oto kontynuacja owej jednej z najwspanialszych powieści fantastycznych ostatnich lat. Zaledwie ojciec Emilio Sanchez, jedyny członek pierwszej wyprawy, który powrócił na Ziemię, zdołał odzyskać zdrowie i równowagę psychiczną po straszliwych przejściach na planecie Rakhat, Towarzystwo Jezusowe prosi go (a właściwie zmusza), by zechciał wziąć udział w kolejnej misji. Sancheza dręczą wspomnienia i lęki, ale nie może uciec od swojej przeszłości. Rozpoczyna się druga batalia o rozum i duszę tak ciężko doświadczonego przez los kapłana.
1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 137
Перейти на страницу:

Potem obaj poszli wolnym krokiem do papieskiego fiata; ich długie cienie marszczyły się na nierównym bruku dziedzińca. Zasiadłszy za kierownicą, Kalingemala Lopore sięgnął do stacyjki, ale nagle zawahał się i cofnął ciemną rękę. Opuścił szybę i przez chwilę wpatrywał się przed siebie, zanim przemówił.

— To chyba wielka szkoda — powiedział spokojnie — że wciąż istnieje rozdźwięk między Watykanem i zakonem, który ma za sobą tak długą i chwalebną historię służby naszym poprzednikom.

Giuliani zesztywniał.

— Tak, Wasza Świątobliwość — odrzekł bezbarwnym tonem, choć serce biło mu gwałtownie.

Właśnie z tego powodu, między innymi, posłał Gelazemu III transkrypcje raportów z Rakhatu i swoje własne streszczenie opowieści Sandoza. Przez pięćset lat wierność papiestwu była podstawą całej działalności jezuitów, ale kiedy Ignacy Loyola zakładał Towarzystwo Jezusowe, kładł nacisk na żołnierską dialektykę posłuszeństwa i inicjatywy. Modlitwa i cierpliwość — i nieubłagany nacisk w kierunku uznanym przez jezuitów za właściwy — raz po raz przynosiły spodziewane owoce. Mimo to od samego początku jezuici propagowali edukację i aktywizm społeczny, niekiedy graniczące z rewolucyjnością; starcia z Watykanem nie były rzadkie, niektóre nawet miały bardzo poważne skutki.

— Bywały momenty, kiedy wydawało się to nieuniknione, ale oczywiście…

— Wszystko się zmienia — przerwał mu wesoło Gelazy z jakąś wielkoświatową niefrasobliwością. — Księża diecezjalni mogą się już żenić. Wybiera się papieża z Ugandy! Kto prócz Boga wie, co może się wydarzyć w przyszłości?

Giuliani uniósł wysoko brwi.

— Prorocy?

Papież pokiwał głową, wydymając wargi.

— Raczej przypadkowi analitycy giełdowi. — Giuliani, całkowicie zaskoczony, roześmiał się i pokręcił głową, a potem uświadomił sobie, że bardzo lubi tego człowieka. — Dzieli nas nie przyszłość, ale przeszłość — powiedział papież do generała jezuitów, przełamując wieloletnie milczenie w sprawie klina, który rozszczepił Kościół na dwie części.

— Wasza Świątobliwość, jesteśmy gotowi uznać, że samo przeludnienie nie jest jedyną przyczyną nędzy i niedoli… — zaczął Giuliani.

— Zarozumiałe oligarchie — przerwał mu Gelazy. — Etniczne paranoje. Fanaberyjne systemy gospodarcze. Utrzymujący się wciąż zwyczaj traktowania kobiet jak psy…

Giuliani zaczerpnął powietrza i zatrzymał je na chwilę w płucach, zanim przystąpił do oznajmienia stanowiska Towarzystwa Jezusowego, które zarazem było jego własną opinią.

— Żadna prezerwatywa nie zapobiegnie głupocie, żadna pigułka czy zastrzyk nie powstrzymają żądzy, chciwości czy próżności. Istnieją jednak ludzkie i rozsądne sposoby złagodzenia warunków, które prowadzą do nędzy.

— My sami przeżyliśmy śmierć siostry złożonej w ofierze na ołtarzu Malthusa. W przeciwieństwie do naszych uczonych i świętych poprzedników, nie jesteśmy w stanie dostrzec świadectwa najświętszej woli Bożej w kontrolowaniu zaludnienia ziemi przez wojnę, głód i choroby. Prostemu człowiekowi wydają się ślepe i brutalne.

— I nieodpowiednie do tego celu, jeśli już o to chodzi. Podobnie jak samokontrola i powstrzymywanie się od stosunków seksualnych — zauważył Giuliani. — Towarzystwo prosi jedynie, by Kościół, nasza Święta Matka, wziął pod uwagę ludzką naturę, jak czyni to każda kochająca matka. Zdolność myślenia i planowania z pewnością jest darem Bożym, który może być używany w sposób odpowiedzialny. Nie ma nic złego w pragnieniu, by każde narodzone dziecko było tak czule powitane jak Dzieciątko Jezus.

— Nie ma mowy o tolerowaniu aborcji — oświadczył stanowczo Lopore.

— A jednak święty Ignacy doradzał nam, byśmy nigdy nie ustanawiali reguł tak sztywnych, by nie pozostawało miejsca na wyjątki.

— Nie możemy też godzić się na systemy kontroli narodzin tak nieugięte i okrutne jak ten, który istnieje na Rakhacie — ciągnął Gelazy.

— Droga środka zawsze jest najtrudniejsza, Wasza Świątobliwość.

— A ekstrefnizm jest najprostszy, ale… Ecclesia semper reformandal — zawołał papież z nagłym wigorem. — Przestudiowaliśmy propozycje jezuitów, a także braci z Kościoła Wschodniego. Naszym celem jest dobro człowieka! Problem w tym, jak to osiągnąć… Sądzimy, że trzeba będzie ponownie zdefiniować naturalne i sztuczne metody kontroli narodzin. Sahlins… czytałeś go? Sahlins napisał, że „natura” jest definiowana kulturowo, zatem to, co sztuczne, też jest definiowane kulturowo.

Ręka opadła, starter zamruczał, papież był gotów do odjazdu. Ale po chwili spojrzenie tych czarnych oczu znowu spoczęło na twarzy Vincenza Giulianiego.

— Myśleć. Planować. A jednak… cóż za niezwykłe dzieci rodzą się z tych nie planowanych, niechcianych, wzgardzonych!

— Mówiono nam, że Emilio Sandoz jest nieślubnym dzieckiem urodzonym i wychowanym w slumsach.

— Twarde to słowa, Wasza Świątobliwość. — Podsunięte zapewne przez watykańskich polityków, snujących się wokół tronu Piotrowego, zwłaszcza kiedy opustoszał po wygnanych jezuickich poprzednikach. — Ale technicznie poprawne, jak rozumiem. — Pomyślał przez chwilę. — Przychodzi na myśl Księga Liczb, jedenaście, dwadzieścia trzy. I niewiarygodne dziecko Sary. I Elżbiety. Nawet Matki Bożej! Myślę, że jeśli Bóg chce, by narodziło się niezwykłe dziecko, możemy Mu zaufać, że sam jakoś do tego doprowadzi.

W nieruchomej czarnej twarzy zapłonęły ciemne oczy.

— Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej rozmowy. Może ojciec odwiedzi nas w przyszłości?

— Jestem pewny, że mój sekretarz może to uzgodnić z biurem Waszej Świątobliwości.

Papież pochylił głowę i podniósł rękę w geście błogosławieństwa. Zanim podniósł zaciemnioną szybę fiata i wyjechał na starą, wyłożoną kamieniami drogę wiodącą do autostrady, powtórzył:

— Sandoz musi tam wrócić.

4. WIELKA PUSZCZA POŁUDNIOWA, RAKHAT: 2042 czasu ziemskiego

Sofia Mendes świetnie się trzymała w czasie ostatnich miesięcy ciąży, przepędzając ze swoich myśli twarze zmarłych i koncentrując się na dziecku, które żyło w jej łonie. Krytyczny moment nadszedł kilka tygodni po przybyciu do Trucha Sai.

— Ktoś pomyślał: Fia nigdy się z tym nie rozstaje — powiedział pewnego dnia Kanchay, wręczając jej laptop. — Więc ktoś przyniósł to z Kashanu.

Przebiegając drobnymi palcami po gładkich krawędziach, wyczuwając znajomy kształt i ciężar i przecierając szkiełka fotobaterii, Sofia podziękowała szeptem Kanchayowi i odeszła, by usiąść pod zwalonym pniem w’ralii i oprzeć laptop na brzuchu i uniesionych kolanach. Po tych wszystkich okropnych przeżyciach i lękach, po oszołomieniu i rozpaczy miała wreszcie coś zwykłego, coś znajomego. Drżąc cała, wywołała połączenie i głośno westchnęła z ulgi, kiedy pojawił się sygnał dostępu do biblioteki „Stelli Maris”, cierpliwy i godny zaufania jak zawsze.

1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)