Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Gazeta Lokalna - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gazeta Lokalna

Электронная книга - «Gazeta Lokalna». Краткое содержание книги:

Podczas wystawnego przyjęcia wydanego na cześć sędziego okręgowego Pinchasa Hornsztyka zostaje zamordowana jego żona Aleksandra, ambitna kobieta interesu. Uczestnicząca w przyjęciu Lizzi Badihi, księżniczka miejscowego brukowca, postanawia podjąć prywatne śledztwo. Rozwikłanie zagadkowego zabójstwa staje się dla niej sprawą prestiżową. Frapująca intryga kryminalna, która zadowoli najwybredniejszych koneserów tego gatunku powieści, nie jest jednak jedyną zaletą książki. W miarę rozwoju akcji ciekawym przeobrażeniom podlega też sama jej bohaterka, głównie za sprawą niekonwencjonalnych przygód erotycznych. Czytelnik znajdzie tu też sporo ciekawych obrazków z życia współczesnej izraelskiej prowincji.
1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 52
Перейти на страницу:

– Prosił mnie, żebym się za nim wstawiła. Żebyś go nie bił.

– Dlaczegoż miałbym go bić?

– Nie mam pojęcia.

– To twój przyjaciel, Lizzi?

– Nienawidzę go.

– Był twoim chłopakiem?

– No wiesz!

– Był twoim chłopakiem?

– Nie.

– To dlaczego mówi, że między wami coś jest?

– Żebyś go nie bił.

– Nagrałaś rozmowę w „Niebieskim Pelikanie”?

– Tak.

– Przynieś mi taśmę.

– Chcę ją zatrzymać.

– Przyjdź do mnie do biura. Przegram sobie i zwrócę ci oryginał.

– W porządku.

„Biuro” inspektora Koresza stanowił betonowy pokoik dwa metry na trzy, podobny do więziennej celi. Dzielił go – przynajmniej oficjalnie – z Ilanem-Sergiem, jedynym człowiekiem w Beer Szewie, który gotów był przebywać z Bencim w jednym pomieszczeniu. Na szczęście dla nich obydwu Ilan chwalił sobie „pracę w terenie” i nienawidził siedzieć w biurze, Benci natomiast czuł się szczęśliwy, mogąc grzebać w papierach i słuchać nagrań.

Lizzi i Benci przesłuchali taśmę po raz trzeci. Oboje znali ją już na pamięć.

– Kto przekazał informacje Beniemu Adulamowi? – spytała Lizzi, kiedy Benci wyłączył magnetofon.

– Jackie Danzig – odpowiedział Benci. – Doszedł do wniosku, że prasa może obronić go przed policją. W końcu mowa tu o sędzi, a policję łączą bardzo delikatne stosunki z sądem okręgowym. Naturalne więc, że stanie po stronie sędziego, który w tym przypadku jest także poszkodowanym. Jedyna szansa dla kogoś takiego jak Danzig to przedstawić Aleksandrę Hornsztyk w zupełnie nowym, niepochlebnym świetle, zanim policja do niego dotrze. Całkiem niegłupi ten Danzig.

– Spotkał się ze mną i jak tylko się rozstaliśmy, umówił się z Adulamem – stwierdziła Lizzi, rozżalona. Ukradziono jej sensację sprzed nosa.

– Bał się, że cię rozdrażnił swoimi wulgarnymi aluzjami i że ze mną nie porozmawiasz.

– Miał rację.

– Powinnaś była mi o tym opowiedzieć.

– Przecież opowiedziałam.

– Nie dzisiaj. Wczoraj!

Na tle innych śmiertelników Benci odznaczał się szczególnie zdrowymi płucami i silną przeponą. Kiedy prosił o sól, jego donośny głos wprawiał w drżenie szyby w mieszkaniu. Ktoś, kto go nie znał, mógł pomyśleć, że cały czas się złości. Lizzi próbowała sobie wyobrazić, jak wyglądałoby spotkanie Benciego z Arielim.

– Coś cię śmieszy?

– Słucham?

– O czym rozmawiałaś z Hornsztykiem?

– Kiedy?

– Na taśmie Jackie mówi, że rozmawiałaś z Hornsztykiem, a potem poszliście obejrzeć willę.

– Czy to oficjalne przesłuchanie?

– W tym miejscu każde słowo jest oficjalne.

– Poszłam na to przyjęcie, bo Dahan chciał umieścić w tekście markę fortepianu, na którym grał Jackie.

– Czy to zgodne z etyką dziennikarską?

– Nie.

Benci popatrzył na nią i oboje się uśmiechnęli.

– To przyjęcie mnie zdenerwowało. Wszystko było na złoto. Sędzia okręgowy stał w drzwiach i rozdawał fajerwerki, a Miriam upiła się i zaczęła obgadywać swoją siostrę. Postanowiłam wyjść, bo o trzeciej rano musiałam wstać, żeby jechać na przejście graniczne. Gospodarz oczywiście zapytał, dlaczego wychodzę, a ja spytałam, czemu nie bierze udziału we własnym przyjęciu. Kiedy zaproponował, że pokaże mi dom, nie odmówiłam. Przechodziliśmy z pokoju do pokoju, aż znaleźliśmy się w ogrodzie na tyłach. Nie chciałam wracać do środka, bo już wcześniej pożegnałam się z gośćmi. Powiedziałam mu „do widzenia”, poszłam ścieżką w kierunku bramy i pojechałam do domu.

– Która była wtedy godzina?

– Mniej więcej jedenasta.

– Po co chciał ci pokazać dom?

– Może też go znudziło przyjęcie.

– Wiedział, kim jesteś?

– Pamiętał, że przyszłam z pianistą, a ja się od razu przedstawiłam. Zawsze tak robię. Żeby ludzie potem nie mówili, że wyciągnęłam coś od nich podstępem, i tak dalej.

– Znał Danziga?

– Wydaje mi się, że tak. Wiedział, kim on jest. Zdziwił się, że wychodzę bez niego. Danzig twierdzi, że cała rodzina o nim wiedziała.

– Sprawdzimy to. Chcesz sok albo kawę?

– Kawę.

– Eliezer! Przynieś dwie kawy.

Benci oczywiście nie musiał korzystać z interkomu. Wystarczyło, że podniósł trochę głos. Lizzi pomyślała, że warto by zabezpieczyć okna taśmą uszczelniającą. Czekając na kawę, wpatrywali się w kasetę, jakby się spodziewali, że powie im coś jeszcze.

– Aleksandra Hornsztyk została zamordowana między jedenastą a pierwszą trzydzieści pięć. Siedziała na dworze, na ławeczce przy basenie. Od tej części ogrodu, w której odbywało się przyjęcie, oddzielały ją drzewa. Fakt, że szukano jej bezskutecznie.

– Wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że została zabita. Na pewno szukali w sypialniach, w kuchni.

– Myślisz, że czekała tam na kogoś?

– To możliwe.

Drzwi otworzyły się ostrożnie i do pokoju wszedł Eliezer, niosąc blaszaną tackę, na której stały dwa duże kubki. Lizzi z trudem się powstrzymała, aby nie wstać i nie zacząć mu pomagać. Zawsze chciała wstawać i pomagać ludziom. Zwłaszcza tym niepozornym, którzy boją się patrzeć prosto w oczy i wyglądają jak Eliezer.

– Bił swoją żonę do nieprzytomności – powiedział Benci, kiedy Eliezer wyszedł. – Straciła słuch w jednym uchu. Powinnaś ją zobaczyć. Wielka, gruba, można pomyśleć, że z ich dwojga to ona jest brutalna. Za każdym razem składała skargę, zatrzymywali go, wracał do domu i bił ją od nowa. Miałem tego dosyć. Wziąłem go tutaj, niech będzie pod kontrolą. Tymczasem nabrał pewności siebie i zaczął się chwalić w mieście, że pracuje w policji i znalazł sobie dziewczynę. Teraz jego żona przychodzi się skarżyć, że zburzyłem jej życie rodzinne. Zrozum coś z tego.

Ściany budynku, w którym mieściła się komenda policji, były bardzo grube, jednak z pewnością słowa Benciego słyszał nie tylko Eliezer, ale też wszyscy przechodnie na ulicy.

– Znaleźliście coś w pobliżu miejsca, gdzie zamordowano Aleksandrę?

– W samym ogrodzie natrafiliśmy na odciski stóp co najmniej siedemdziesięciu osób. Obok ławeczki było ich trochę mniej. Częściowo stare, częściowo nowe. W większości należące do domowników, oczywiście. Ale nadal sprawdzamy.

– A Jackie Danzig?

– Nie chciałem go zaniepokoić. Prowadziłem ciche śledztwo. Teraz, kiedy sam rozgłosił, co go łączyło z panią Hornsztyk, mogę działać otwarcie.

– Jeśli był tej nocy w ogrodzie, możesz być pewny, że wyrzucił buty. Nie popełnij błędu. On nie jest głupi.

– Ja też nie.

– Benci, bijesz przesłuchiwanych?

– Nie.

– Tak myślałam. Przypuszczam, że sprawdzicie jej konto w banku, jej klientów i rodzinę.

– Tak.

Coś wyraźnie dręczyło Benciego. Jego odpowiedzi stawały się coraz krótsze, aż w końcu zamilkł zupełnie. Lizzi siedziała spokojnie. Tak samo zwykła siedzieć, kiedy osoba, z którą przeprowadzała wywiad, pogrążała się w myślach. Przez kilka minut milczeli oboje, wreszcie Lizzi pierwsza się odezwała:

– Znalazłeś odciski stóp Jackiego Danziga koło tej ławeczki?

– Lizzi, wywiad skończony. Mam pracę.

– To nie wywiad. Przyniosłam ci taśmę do przegrania.

– Poinformuję cię, jak będzie coś nowego.

– Mój ostrożny naczelny nie zgodził się na publikację tej historii o związku żony sędziego z pianistą żigolakiem. Szef Adulama nie miał takich zahamowań i „Dziennik” sprzedawał się dzisiaj dużo lepiej niż „Czas”. Kto jest temu winien? Lizzi Badihi! Arieli nie przyzna się do tego, że zdecydował nie drukować mojego tekstu. Powie, że w postaci, w jakiej go przyniosłam, nie nadawał się do druku, albo coś w tym rodzaju. Potrzebuję nowych informacji, inaczej Arieli przyśle tu Dorona Cementa.

1 ... 8 9 10 11 12 13 14 15 16 ... 52
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)