Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Gazeta Lokalna - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gazeta Lokalna

Электронная книга - «Gazeta Lokalna». Краткое содержание книги:

Podczas wystawnego przyjęcia wydanego na cześć sędziego okręgowego Pinchasa Hornsztyka zostaje zamordowana jego żona Aleksandra, ambitna kobieta interesu. Uczestnicząca w przyjęciu Lizzi Badihi, księżniczka miejscowego brukowca, postanawia podjąć prywatne śledztwo. Rozwikłanie zagadkowego zabójstwa staje się dla niej sprawą prestiżową. Frapująca intryga kryminalna, która zadowoli najwybredniejszych koneserów tego gatunku powieści, nie jest jednak jedyną zaletą książki. W miarę rozwoju akcji ciekawym przeobrażeniom podlega też sama jej bohaterka, głównie za sprawą niekonwencjonalnych przygód erotycznych. Czytelnik znajdzie tu też sporo ciekawych obrazków z życia współczesnej izraelskiej prowincji.
1 ... 5 6 7 8 9 10 11 12 13 ... 52
Перейти на страницу:

– Co się stało z tym jugosłowiańskim dyplomatą?

– Aj, aj, aj! Nie będziesz składał fałszywego świadectwa! Udało się pani zrobić ze mnie plotkarza. Bez urazy. Sam gadałem.

Wpatrywał się w pusty kieliszek, który cały czas trzymał w ręku. Wódka zaczęła już na niego działać i Lizzi zastanawiała się, w jakim stanie dotrze pod koniec dnia do domu. Czy wybrał tę pracę, bo dawała mu możliwość napicia się, czy przeciwnie – to ona go zmieniła.

– Tak czy owak, moja droga, co ma być, to będzie. Nie spotkałaś mnie i nie rozmawiałaś ze mną.

Goldner ma córki, które trzeba wydać za mąż.

Najmądrzejszy człowiek na świecie, znany nam już Hornsztyk, dzięki swojemu sprytowi zamienił pozew o odszkodowanie w incydent dyplomatyczny, który szybko wyciszono. Stworzył wrażenie, że oto z powodu tego zatrutego wina grozi nam wybuch trzeciej wojny światowej. Naprawdę! W takiej atmosferze się to odbywało. Włączyło się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, dyplomata został usunięty, chorzy zyskali opiekę lekarską i dla dobra ojczyzny nabrali wody w usta, a dzielny Hornsztyk nie tylko zdobył rękę księżniczki, ale i dziesięć procent dochodów Lubiczów.

– Czy to złości Aszbela i Miriam?

– Co to znaczy „złości”? Nie złości! To pieniądze Lubicza, a on, póki żyje, może z nimi zrobić, co zechce, nie?

Zadzwonił telefon i Goldner ryknął do słuchawki: „Firma Lubicz, słucham!”, natychmiast jednak ściszył głos, mówiąc „tak”, „nie”, „w porządku”.

– Pan Lubicz? – spytała Lizzi, kiedy odłożył słuchawkę.

– Tak.

Jego ożywienie nagle wyparowało. Zaczął porządkować sklep, przenosić skrzynki, napełniać pudełka. W pomieszczeniu unosił się duch właściciela.

– Czy Hornsztyk dziedziczy po żonie?

– Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Nie należę do rodziny. Według prawa powinien. Mąż dziedziczy po żonie, prawda?

– Aszbel i Miriam nie lubią Hornsztyka.

– Zarabia na tym interesie, nie wkładając żadnego wysiłku. Możliwe, że to drażni Aszbela. Poza tym szwagrowie nigdy się nie lubią, prawda? To skomplikowana sprawa, rodzina. Masz męża?

– Nie.

– Taka miła dziewczyna, dlaczego?

Lizzi uśmiechnęła się, onieśmielona. Już od wielu lat zadawała sobie to pytanie.

– Z Polski?

– Z Egiptu.

– Więc?

Wzruszyła ramionami i wstała z miejsca. Rozmowa zaczęła zmierzać w kierunku, który jej nie odpowiadał. Podziękowała Goldnerowi za sok i za rozmowę i pożegnała się. Stojąc w drzwiach, obróciła się jeszcze.

– Może przypadkiem pamięta pan nazwiska ludzi, którzy się zatruli?

– Nie pamiętam tego, co wyzdrowiał. Ten z uszkodzoną nerką nazywa się Pinchas Hornsztyk.

Rozdział 6

– W dupie mam choroby Hornsztyka, a ta historia o zatrutym rieslingu jest cholernie stara.

Lizzi nie lubiła takich wyrażeń i miała ochotę powiedzieć Arielemu, żeby się do niej grzeczniej zwracał, ale się nie odważyła.

– Jesteś tam jeszcze, Badihi?

– Tak.

– Zbieraj dalej informacje. Daj mi znać, kiedy odkryjesz naprawdę coś.

– Sędzia zamieszany w uciszenie przestępstwa, który dostaje za to odsetki, to chyba naprawdę coś.

– Nie masz żadnych dowodów. Chcesz nas wmieszać w sprawę o oszczerstwo?

– Co?

– Mowa o sędzi okręgowym!

Arieli trzasnął słuchawką i Lizzi poczuła się, jakby dostała w twarz. Była trzecia po południu. Kiedy wróciła do redakcji, poszła prosto do swojego pokoju i przesłuchała taśmę. Powtórzyła w myślach całą rozmowę z Goldnerem i usiadła, żeby napisać artykuł. Wiedziała, że ma dobrą historię, i rozmowa z Arielim ją zdenerwowała.

Dahan i Szibolet poszli godzinę temu na obiad i obiecali przynieść jej kanapki. Opustoszała redakcja wprawiała ją w przygnębienie. Z odległych biur dochodziły stłumione ludzkie głosy, z korytarza słychać było skrzypienie windy. Kiedy tamtych dwoje wróciło, Lizzi właśnie wkładała papiery do szuflady biurka.

– Wahaliśmy się między jajkiem na twardo a tuńczykiem, ale w końcu przeważyło jajko – oznajmiła Szlbolet. – Przynieśliśmy ci też puszkę soku.

– Dziękuję.

Lizzi była głodna. Bez słowa zjadła kanapkę.

– Lizzi, co się stało? – spytał Dahan.

– Arieli nie chce drukować mojego tekstu.

– Powiedział dlaczego?

– Boi się sprawy o zniesławienie.

– Żartujesz!

– Jestem śmiertelnie poważna.

– Wygląda na to, że trafiłaś na coś poważnego.

Lizzi spojrzała na niego zdziwiona. Oczywiście. Dahan ma rację. Przecież jej artykuł zawierał wszystkie składniki, jakimi powinien się odznaczać dobry tekst: intrygi, miłość, pieniądze, rodzinę. A jednak Arieli nie chciał go wydrukować, obawiając się grubszej afery. Przypomniała sobie teraz, że powiedział: „Zbieraj dalej informacje”.

Cholerny cham!

– No? Słońce znowu zaświeciło? – zapytał Dahan, obserwując grę zmiennych uczuć na jej twarzy.

– A co z moim ogrzewaczem wody?

– Obiecałem monterowi, że dam mu znać, kiedy będziesz w domu.

– Wcześnie rano. Ale dzień chcę ustalić z góry.

– Już do niego dzwonię.

– Dziękuję, mój drogi.

– Nie słyszałem tego od niej od pięciu lat – powiedział Dahan do Szibolet, po czym znów zwrócił się do Lizzi: – Znalazłaś moją karteczkę?

– Jaką karteczkę?

– Nowa premiera teatralna w Beer Szewie. Konferencja prasowa z reżyserem.

– Kiedy?

– O czwartej.

Rozdział 7

Konferencja prasowa odbywała się w foyer teatru. Kilka stolików zsunięto razem i stanęła na nich nieśmiertelna dekoracja: butelki soku pomarańczowego i wafelki. Lizzi czuła, że ma zgagę, jeszcze zanim wzięła cokolwiek do ust. Na sali była obecna większość miejscowych dziennikarzy i panowała atmosfera spotkania towarzyskiego. Jak zwykle korespondenci prasy krajowej odnosili się z pogardą do reporterów wydań lokalnych. Jeśli miałaś szczęście być do tego kobietą, nikt nie zapamiętał twojej twarzy ani nazwiska, o ile oczywiście w ogóle ktoś cię zauważył.

Niemiecki reżyser korzystał z pomocy tłumacza, co przedłużyło konferencję. Przyjechał do Beer Szewy wystawić Króla Lira. Wizja szekspirowska kompletnie go nie interesuje. Ma inne podejście. Zagrają wyłącznie mężczyźni. Tylko w roli Lira wystąpi kobieta. Uważa, że jest to sztuka o tyranii i władzy absolutnej. Publiczność będzie mogła wejść za kulisy na dwie godziny przed spektaklem i obejrzeć, jak aktorzy przebierają się za kurczaki. Lir będzie kurą. Użyją prawdziwych piór.

– Czy ma pan na myśli konflikt palestyńsko-izraelski? – zapytała francuska korespondentka.

– To pani to powiedziała – odparł reżyser.

– Dlaczego akurat kurczaki? – odezwała się Lizzi, ale tłumacz nie chciał powtórzyć jej pytania.

– Pięćdziesiąt słów – mamrotała do siebie, wychodząc po czterdziestu pięciu minutach.

Niewielka grupa ludzi – pięć kobiet, w tym jedna z dzieckiem w nosidełku, i trzech mężczyzn, jeden z nogą w gipsie – niosła tekturowy szyld z napisem: „Okupacja nas niszczy!”

Lizzi zastanawiała się, czy zadzwonić z domu do redakcji.

– Mówisz do siebie.

Adulam! Widziała go na konferencji prasowej. Na każdym kroku – Adulam!

– Rzuciłeś studia?

– Coś ty?!

Wzruszyła ramionami. Jeśli postanowił zaniedbać naukę na rzecz zarobków, niech mu będzie. To nie jej sprawa.

– Pójdziemy na kawę?

– Muszę przekazać wiadomość.

1 ... 5 6 7 8 9 10 11 12 13 ... 52
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)