Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
ożywieniem. Harry westchnął i ułożył się wygodniej na kanapie przed kominkiem.
Patrzył w strzelające cicho płomienie i pozwolił swojemu umysłowi dryfować przez
rzekę wspomnień i obrazów. Odgłosy stawały się coraz odleglejsze.
Pomimo tego, że był otoczony ludźmi, czuł się... samotny. Hermiona całkowicie się
na niego obraziła, Ron z niewiadomych przyczyn też zaczął go unikać. Wszystko
stawało się takie... pogmatwane. Kiedyś uwielbiał przesiadywać tutaj z pozostałymi,
grać z Seamusem, żartować z Deanem, nawet pomagać w nauce Neville'owi. Ale
ostatnio wszystko się zmieniło. Czuł się tak, jakby pomiędzy nim, a resztą uczniów
wyrósł szklany mur, który wszystko tłumił. Nawet Ron i Hermiona... Już nie było tak,
jak kiedyś, kiedy spędzał z nimi niemal każdą wolną chwilę. Teraz przebywanie z
nimi stało się męczące i uciążliwe. Ciągle musiał się pilnować, wciąż musiał kłamać,
kombinować i oszukiwać. Udawać kogoś innego. A jeżeli się zapomniał... dochodziło
do takich właśnie sytuacji, jak dzisiaj. Wciąż pamiętał rozmowę z Hermioną w
szpitalu, jej reakcję. Wiedział, że nigdy by nie zrozumiała. Że nikt by nie zrozumiał.
Może z wyjątkiem Luny, która była w stanie zaakceptować chyba wszystko, a im
bardziej było to nienormalne, tym lepiej.
Jego wzrok rozmazał się, płomienie stały się tylko niewyraźną poświatą, podrygującą
łagodnie i promieniującą ciepłem, które ogrzewało jego twarz. Ogień wszędzie był
taki sam... Gdyby zamknął oczy, mógłby wyobrazić sobie, że to kominek Snape'a, że
jest teraz w jego komnatach, a Severus oplata go ramionami od tyłu i dotyka jego
penisa... o, tak... Tam był bezpieczny. Tam czuł się... wolny.
Kamień znalazł się nagle w jego dłoni. Nie wiedział jak, ani kiedy. Zacisnął na nim
palce i wysłał pierwszą myśl, jaka przyszła mu do głowy:
Bardzo za tobą tęsknię.
Nie otrzymał odpowiedzi. Wiedział, że nie otrzyma. Severus był pewnie zbyt zajęty,
żeby odpisywać na takie... "łzawe wyznania", jakby to pewnie określił. Harry
uśmiechnął się mimowolnie, a następnie westchnął cicho. Może nawet w ogóle ich
nie czyta...
Otworzył oczy, rozluźnił palce i ponownie zapatrzył się na tańczące swobodnie
płomienie. Było niewiarygodnie cicho. Tak, jakby wokół nie było nikogo. Harry czuł
uścisk w sercu, pragnienie, które próbowało się przez nie przebić i wyrwać. Tak
bardzo chciał do niego iść. Nawet teraz. Poczuć na sobie surowe spojrzenie
ciemnych oczu, zobaczyć ten krzywy uśmiech, usłyszeć jego głos - kąśliwy, a
jednocześnie dziwnie łagodny... jak na niego. "Jestem zajęty, Potter", powiedziałby. I zamknął mu drzwi przed nosem. Albo może nie... może wciągnąłby go do środka i
bez słowa zaczął wgryzać się w jego szyję i rozpinać spodnie, dysząc z
niecierpliwości w jego ucho. Ponieważ potrzebował go. Tak samo, jak Harry
potrzebuje jego...
Mimowolnie zacisnął palce na klejnocie.
Chciałbym cię już zobaczyć.
Cisza. Jakby myśli trafiały w eter. Widocznie nie potrzebował go tak bardzo... Może w
ogóle o nim nie myślał, może pracował teraz nad jakimś skomplikowanym eliksirem i
denerwował się, że Harry mu przeszkadza.
Nie, to nie tak. Wolał raczej myśleć, że Severus siedzi teraz przed kominkiem i także
wpatruje się w płomienie. I czeka, aż Harry do niego przyjdzie... Ale nie odpisuje,
żeby nie zdradzić się, że tego właśnie chce. Tak, to byłoby do niego podobne...
Harry ponownie zacisnął dłoń na kamieniu.
Czy ty... czy ty... nieważne.
Czekał. Jasne smugi wirowały uspokajająco w głębi szmaragdu. Widział w nim
odbicie swoich oczu. I zobaczył światło. Jego serce gwałtownie podskoczyło. W
kamieniu pojawiła się wiadomość.
Co ja?
Harry przełknął ślinę. Jego dłonie zaczęły nagle drżeć i nie potrafił nad tym
zapanować. Zamknął oczy i pomyślał:
Czy ty... chciałbyś mnie zobaczyć?
Zamarł z mocno bijącym sercem, jakby od odpowiedzi zależało jego życie. Miał
wrażenie, że minęły całe wieki, zanim kamień w końcu się rozgrzał.
Widzieliśmy się wczoraj, Potter, a jutro masz u mnie szlaban. A to oznacza, że
również będziemy się widzieć.
Poczuł, jak po jego plecach spływa zimna fala zawodu. Cóż, nie takiej odpowiedzi
oczekiwał. Jak zawsze Severus zręcznie się wykręcił.
Czuł mrowienie na skórze, kiedy zacisnął pięść i ignorując pieczenie pod powiekami,
odesłał:
Racja. Przepraszam, to było głupie... Wiem, że jutro się zobaczymy... Po co w ogóle
mu to wysłałem? Czego się spodziewałem? Cholera, nie teraz! Rozumiem, szlaban
jutro...
Upuścił szybko kamień, zdenerwowany, uświadomiwszy sobie, jak bezsensowne i
chaotyczne myśli mu wysyła. Co za wstyd! Wyszedł na głupka! Kurwa, co on sobie
teraz o nim pomyśli?
Poczuł smak krwi w ustach z przygryzionej boleśnie wargi. Spojrzał na kamień i jego
serce znów zaczęło bić jak szalone, kiedy zobaczył zielone światło. Podniósł go
drżącymi palcami, przybliżył do oczu i kiedy odczytał wiadomość, jego oczy
rozszerzyły się w absolutnym niedowierzaniu i zaczęły błyszczeć tak samo, jak
trzymany w dłoni kamień. Poczuł przejmujące ciepło w sercu, które oplotło je i
ukołysało, odganiając tęsknotę i smutek. Na jego usta wypłynął tkliwy uśmiech.
Podniósł głowę i niewidzącym wzrokiem spojrzał w ogień, który nagle wydał się taki
chłodny w porównaniu ze spalającym go od środka żarem.
Westchnął głęboko, po czym ułożył się wygodniej, podciągnął kolana pod brodę i
przytulił policzek do wciąż ciepłej powierzchni zielonego klejnotu. Płomienie igrały na
jego gładkiej powierzchni, odbijając się w rozpływających się z wolna słowach:
Cii ... Już dobrze, Potter, jutro się tobą zajmę.
--- rozdział 25 ---
25. The Punishment
I want you wanting me
I want what I see in your eyes
So give me something to be scared of
Don't give me something to satisfy*
"Jak on mógł tak pomyśleć? Co w niego wstąpiło? Podejrzewać mnie o to, że ja... i
Hermiona...? To przecież chore! Skąd mu to przyszło do głowy?" - myślał Harry,
przemierzając korytarze Hogwartu. - "I na dodatek jestem już spóźniony! Po prostu
pięknie!"
Od dziesięciu minut powinien być na szlabanie u Snape'a. Ale zamiast tego musiał
wysłuchiwać podejrzliwych spekulacji Rona o tym, dlaczego on i Hermiona tak się
ostatnio dziwnie zachowują. Weasley zasypywał go pełnymi złości oskarżeniami i w
ogóle nawet nie pomyślał, że to wszystko może być po prostu jednym, wielkim
nieporozumieniem. Harry cały czas miał w głowie jego oskarżycielski głos:
"Więc dlaczego tak dziwnie się zachowywałeś wczoraj rano? I czemu ona była taka
czerwona, kiedy się do ciebie przysunęła? I dlaczego cię unika? I ciągle się rumieni,
kiedy na nią patrzysz! Co między wami zaszło? Przyznaj się! Jak mogłeś?! Jestem
twoim przyjacielem..."
W końcu Harry stracił cierpliwość i ryknął na niego:
"Jesteś IDIOTĄ!"
Każdy by stracił, gdyby nie miał w ogóle szansy powiedzenia czegokolwiek na swoją