Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
lekcja dobiegła końca, Harry błyskawicznie się spakował, rzucił przez ramię "Muszę
do łazienki!" i niemal wybiegł z klasy, ignorując zaskoczone spojrzenie Rona i
zawstydzone Hermiony.
Kiedy zamknął się bezpiecznie w kabinie, wyjął kamień i odczytał:
No, no, Potter. To było niezwykle... stymulujące. Ale ktoś powinien nauczyć pannę
Granger, że nie przerywa się... stymulujących konwersacji.
Harry uśmiechnął się do siebie.
***
Kiedy wyszedł z łazienki, przyjaciół nigdzie nie było widać. Miał nadzieję, że na niego
zaczekają, ale natychmiast zrezygnował z tej opcji, kiedy przypomniał sobie, jakim
wzrokiem patrzyła na niego Hermiona. Jak on się teraz z tego wyplącze? Co ma jej
powiedzieć? Może lepiej po prostu zaczekać, aż jej przejdzie. Przecież go zna i wie,
że nigdy nie masturbowałby się pod stołem. I do tego na lekcji.
Hmm... Ale skoro pieprzy się ze Snape'em, to chyba byłby zdolny do wszystkiego...
Westchnął i powoli ruszył przed siebie. Lekcje już się skończyły, a do kolacji
pozostało jeszcze trochę czasu. Był tak pogrążony w myślach, że dopiero po jakimś
czasie zorientował się, że ktoś go wołał. Rozejrzał się po korytarzu i zauważył
zmierzającą w jego stronę Lunę. Chociaż "zmierzającą" to nie jest słowo, które w pełni oddaje jej taneczno-skoczny krok. Co jakiś czas obracała się, rozkładając ręce
na boki. Nieliczni uczniowie, którzy mieli pecha przechodzić obok niej, starali się
trzymać jak najbliżej ścian. Luna podskoczyła i wylądowała na dwóch nogach tuż
przed Harrym. Uśmiechnęła się promiennie i wskazała za siebie:
- To jedyny sposób, żeby nie śledziły mnie Gwindale Pirenejskie. Ostatnio strasznie
się na mnie uwzięły. Nawet pasztet nie pomaga.
- Co? - Harry próbował przestroić swoje myśli tak, by nadawały na tej samej fali, co
mózg Krukonki.
- Trzeba wyciąć z niego małe kulki, przypiec je, żeby zrobiły się chrupkie, i zrobić z
nich naszyjnik. One nienawidzą jego zapachu. Tylko nie wiem, czy powinien to być
pasztet z gęsi, czy królika. Mam z królika, więc skoro nie działa, to pewnie się
pomyliłam. Ale już dawno nie podali nam na kolację tego drugiego, a nie znam drogi
do kuchni. Nie wiesz, gdzie można by go trochę zdobyć?
Harry pokręcił głową, zbyt przytłoczony absolutnym przekonaniem w jej głosie, aby
odpowiedzieć coś sensownego.
- Cóż, poproszę tatę, żeby mi trochę przysłał - uśmiechnęła się Luna. - Jak chcesz, to
się z tobą podzielę. Najlepszy jest z cebulką.
Harry pokiwał głową. Spotkania z Luną zawsze uświadamiały mu, że świat byłby
naprawdę nudny, gdyby wszyscy byli... zwyczajni.
- A może masz jakiś naszyjnik, albo coś takiego, co sprawi, że ludzie nie będą
uważać mnie za zboczeńca? - zapytał z westchnieniem. Luna wyglądała tak, jakby
naprawdę się nad tym zastanawiała.
- Uważam, że najlepszy sposób to kastracja - odpowiedziała z absolutną
szczerością. - Słyszałam, jak moja mugolska ciotka mówiła, że na zboczeńców
podziała tylko kastracja. Nie wiem, co to jest, ale jak tylko ją znajdę, to koniecznie
dołączę do swojej kolekcji - uśmiechnęła się rozbrajająco. - Zawsze się przyda, na
wypadek, gdybym spotkała jakiegoś.
- Dzięki, bardzo mi to pomogło - wymamrotał Harry, patrząc w podłogę. Luna
zmarszczyła brwi i przyglądała mu się przez chwilę, po czym stwierdziła:
- Dziwnie się zachowujesz. Coś się stało?
Harry pokręcił głową. Nie miał ochoty opowiadać jej o swoim dzisiejszym
upokorzeniu. Ale wyglądało na to, że Krukonka nie da się tak szybko spławić.
- Czy to ma coś wspólnego z profesorem Snape'em? - zapytała obojętnym tonem.
Harry poderwał głowę i spojrzał na nią szeroko otwartymi oczami.
- Skąd ci...
- Właśnie miałam z nim lekcję. On też bardzo dziwnie się zachowywał.
- Jak to dziwnie? - zapytał, czując, jak jego serce gwałtownie przyspiesza.
- Był jakiś taki... rozkojarzony. Powiedziałam mu, że do mojego kociołka wpadło
chyba kilka Gwindali Pirenejskich, ponieważ zamiast na różowo, zabarwił się na
niebiesko, ale on zachowywał się tak, jakby w ogóle tego nie usłyszał. I cały czas
robił coś pod biurkiem. - Luna wzruszyła ramionami. - Cóż, skoro jesteście parą, to
pomyślałam, że...
- Ci i - syknął Harry, rozglądając się wokoło. - Nie tak głośno. I my... nie jesteśmy
parą - wymamrotał, czerwieniąc się.
- Nie? - Luna wyglądała na zaskoczoną. - Może się na tym nie znam, ale myślałam,
że jeżeli wciąż się o kimś myśli, regularnie spotyka, nawet, jeżeli są to szlabany, i
uprawia ze sobą seks, to jest się parą. My byliśmy parą nawet bez seksu -
uśmiechnęła się. - Było bardzo miło - dodała. - Możemy to kiedyś powtórzyć, jak
znowu będziesz potrzebował dziewczyny. Ale teraz nie, bo... - zawahała się na
chwilę, ale szybko kontynuowała, uśmiechając się nieprzytomnie - ...bo to byłaby
zdrada.
Harry miał wrażenie, że jego twarz zamieniła się w rozżarzoną bryłę węgla.
Co powinien jej odpowiedzieć? Miała przecież rację. Chociaż do końca nie rozumiał,
o co chodziło jej z tą zdradą, ale nie miał teraz głowy, żeby to roztrząsać.
- To po prostu... skomplikowane - wymamrotał. - Chyba byś nie zrozumiała.
- Nie wydaje mi się - oświadczyła z namysłem. - Jestem ekspertką w
skomplikowanych sprawach.
- Ale nie wiesz jak to jest, kiedy ktoś ciągle cię odrzuca, traktuje jak smarkacza i za
każdym razem, kiedy udaje ci się do niego zbliżyć, wszystko się gmatwa i zostawia
cię z mętlikiem w głowie - wybuchnął Harry.
Uśmiech Luny zbladł tylko odrobinę.
- Wiem - powiedziała. Harry spojrzał na nią z zaskoczeniem, ale zanim zdążył
ponownie otworzyć usta, Krukonka była już kilka kroków od niego, machając mu na
pożegnanie - Pa, Harry. - Po czym zaczęła oddalać się, podskakując i kręcąc w
kółko.
Harry patrzył za nią przez chwilę, próbując zrozumieć, co mogła mieć na myśli, ale
bardzo szybko jego umysł ponownie zdominowała mroczna osoba Snape'a.
***
Podczas kolacji Hermiona usiadła w dużej odległości od niego i starała się go
ignorować, a Harry był zbyt zażenowany, by próbować nawiązać z nią rozmowę. Ron
siedział pomiędzy nimi i ze zdziwieniem patrzył to na jednego, to na drugiego.
W pewnym momencie nie wytrzymał i zapytał:
- Czy ktoś może mi powiedzieć, co się stało? Bo oboje zachowujecie się dziwacznie.
Harry zerknął na przyjaciółkę. Ich spojrzenia spotkały się, a wtedy Hermiona
zaczerwieniła się i gwałtownie odwróciła głowę.
- Nic - wymamrotał Harry. Ron zmarszczył brwi.
- Jasne - burknął i zaczął grzebać widelcem w swoim puree.
Atmosfera nie była zbyt ciekawa. Nawet lekcje Harry musiał odrabiać sam, ponieważ
kiedy tylko Hermiona natykała się na niego, natychmiast czerwieniła się i uciekała do
dormitorium. Ron patrzył na niego bykiem, co wcale mu nie pomagało. Nawet, kiedy
pisali wspólnie wypracowanie. W końcu przyjaciel rzucił pióro, zebrał książki,
wymamrotał "dobranoc" i poszedł do sypialni, zostawiając Harry'ego samego z jego myślami. W takich warunkach kompletnie nie mógł skupić się na pisaniu referatu na
Transmutację, dlatego po pewnym czasie odsunął od siebie pergamin i zapatrzył się
w ogień. W Pokoju Wspólnym panowała względna cisza. Większość uczniów
odrabiała lekcje, tylko czasami ktoś wybuchał śmiechem albo opowiadał coś z