Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
czuł? - Bardzo - dokończył cicho, jakby w tym jednym słowie chciał zawrzeć
wszystkie te emocje.
Dopiero wtedy odważył się spojrzeć na Severusa i niemal się zachłysnął. Mężczyzna
siedział nieruchomo, wpatrując się w niego z wyrazem zdumienia na twarzy i takim
niesamowitym... ciepłem w oczach. Harry zorientował się, że wstrzymał oddech, a
jego serce szarpnęło się. To, co zobaczył w czarnych źrenicach Severusa było
niemal jak... czułość. Ostre rysy złagodniały. Na wiecznie zaciśniętych wargach
widniał... uśmiech. Nie kpiący, nie szyderczy. Prawdziwy uśmiech. Lekki i ciepły, taki,
który sprawił, że wszystko nagle stało się tak... niemożliwie piękne.
Harry zamrugał kilka razy, jakby próbował sam siebie przekonać, że to, co widzi, nie
jest iluzją.
- W takim razie musisz bardzo uważać, Potter - rzekł w końcu Severus. - Jeżeli tak
bardzo będziesz lubił swojego nauczyciela, to możesz w końcu... oblać.
Harry poczuł, że się rumieni.
- Podejmę to ryzyko - odparł cicho, patrząc Severusowi prosto w oczy. Wydawało się,
że na ułamek sekundy wszystko się zatrzymało. Harry nie wiedział, który z nich
pierwszy odwrócił wzrok. Zdawał sobie tylko sprawę z tego, że jego usta ponownie
przejęły kontrolę i zaczęły mówić bez udziału jego woli, tak jakby za wszelką cenę
chciały zapełnić ciszę i pozbyć się tego dziwnego napięcia.
- Zresztą równie dobrze mógłbym oblać każdy inny przedmiot. Nie jestem tak dobry
jak Hermiona. Nie pochłaniam wiedzy tak szybko i mam problemy z koncentracją, ale
kiedy naprawdę chcę, to potrafię. Tak jak w moim ostatnim wypracowaniu z
Eliksirów... do którego się przyłożyłem i poświęciłem mu dużo czasu. Ale oczywiście
musiałem się pomylić i wszystko spieprzyć. Nic nie umiem zrobić dobrze. -
Westchnął. - Może następnym razem... - urwał, widząc jak Snape podnosi się ze
swojego miejsca i podchodzi do szafki. Wyjął z niej kawałek pergaminu i położył go
na stoliku, siadając ponownie w fotelu. Harry spojrzał na pergamin, a jego oczy
rozszerzyły się gwałtownie. Przed nim leżało... jego wypracowanie. Wypracowanie,
które powinno teraz gnić gdzieś na dnie kosza. Wszystkie zagięcia zostały
wygładzone, a na samym dole widniała ocena: Powyżej Oczekiwań.
Dopiero po chwili zorientował się, że ma szeroko otwarte usta. Spojrzał na Snape'a z
niedowierzaniem. Twarz mężczyzny była nieporuszona.
- A jednak sprawdziłeś... - Na jego usta wypłynął radosny uśmiech. - Och,
Severusie... Naprawdę uważasz, że jest takie dobre? Bardzo się starałem.
Snape skrzywił się, wyraźnie zirytowany.
- Jeżeli ten głupi uśmiech nie zniknie zaraz z twojej twarzy, to bardzo szybko mogę
przywrócić ci poprzednią ocenę, Potter.
Harry szybko ukrył uśmiech, ale nie potrafił zdusić płomienia radości, który tańczył w
jego brzuchu. Gwałtownie podniósł się z fotela i okrążył stolik, a następnie ukląkł
przed Severusem, objął go ramionami w pasie i przytulił policzek do jego klatki
piersiowej.
- Dziękuję - powiedział cicho, uśmiechając się do siebie. Słyszał dziwnie płytki
oddech mężczyzny i bicie jego serca. Czuł chłód jego ciała. Tak bardzo za tym
tęsknił... Jego szata była przesiąknięta zapachem jakiegoś gorzkiego zioła. Pewnie
niedawno warzył eliksir. Ale to nic nowego, on zawsze warzył jakiś eliksir... Ścisnął
go mocniej, przesuwając twarz i wtulając ją w czarną, szorstką tkaninę. Ogarnęła go
ciemność. Cicha i przyjemna. A także - mimo wszystko - ciepła...
Przez jakiś czas panowała cisza. Po chwili jednak, poprzez ciepłe oddechy i miękkie
bicie serca, przebił się chłodny głos Severusa:
- Dałem ci zadanie, Potter. Zapomniałeś już?
Harry mruknął niepocieszony. Uniósł rozgrzaną twarz i spojrzał wprost w
przyglądające mu się z góry łagodnie zmrużone oczy.
- A wiesz, że... że niedługo mam mecz? To oznacza, że nie będziemy mogli się
pieprzyć przez jakiś czas. Bo nie dałbym rady siedzieć na miotle... - W powietrzu
zawisła niewypowiedziana prośba.
Severus uniósł brew.
- W takim razie będę zmuszony odwołać do tego czasu nasze szlabany, panie
Potter.
A niech go szlag!
- Bardzo śmieszne - wymamrotał. - Przecież zawsze możemy ze sobą porozmawiać.
Snape posłał mu kpiące spojrzenie, ale Harry je zignorował.
- Przyjdziesz na mecz, żeby mnie zobaczyć? - zapytał z nadzieją.
- Będę w tym czasie absolutnie zajęty.
- Szkoda - burknął Harry, coraz bardziej zrezygnowany. Ale w tym samym momencie
przyszła mu do głowy pewna myśl. - A może to i lepiej, bo gdybyś przyszedł, to nie
mógłbym się skupić na złapaniu znicza i pewnie byśmy przegrali.
Snape spojrzał na niego z namysłem.
- Więc możliwe, że jeszcze się zastanowię.
Harry ukrył uśmiech, ponownie przyciskając twarz do szorstkiej szaty.
- Czy możesz już wrócić na miejsce, Potter i zająć się w końcu tym, co powinieneś
robić? - usłyszał nad głową szorstki głos Severusa. Harry skrzywił się. To jasne, że
wolał być blisko niego i go przytulać, a nie siedzieć i przepisywać trzysta razy jakieś
zdanie. Ale jeszcze trochę... jeszcze chociaż trochę. Podniósł się z kolan i
wyprostował. Przez chwilę stał tylko i patrzył na mężczyznę, ale potem coś przejęło
nad nim kontrolę i kazało mu pochylić się, opleść ramionami szyję Snape'a i
delikatnie pocałować go w policzek.
Wciągnął głęboko w płuca ten charakterystyczny zapach ziół i piżma, po czym
westchnął i odsunął się. Nie spojrzał na twarz mężczyzny, kiedy odwrócił się, by
powrócić na swoje miejsce. Wyczuwał jedynie na sobie jego intensywny wzrok.
Wziął do ręki pióro i spojrzał na leżący przed sobą pergamin. Nie potrafił zmusić się
do napisania chociażby jednego słowa. Jego myśli wciąż krążyły wokół Severusa.
Podniósł głowę i zobaczył, że mężczyzna trzyma w ręku książkę. Harry wytężył
wzrok, żeby odczytać tytuł:
Zastosowania Czarnej Magii w...
Mistrz Eliksirów opuścił nieco książkę i Harry nie zdążył przeczytać reszty. Jego
serce zabiło mocniej. Przypomniał sobie tomy, które wyniósł z Działu Ksiąg
Zakazanych, a które co do jednej okazały się zupełnie bezużyteczne. Ale Severus...
on powinien wiedzieć, co jest warte przeczytania. Może mógłby nawet mu pomóc...
Harry miał tyle pytań. Do kogo miałby z tym pójść? Do Tonks? Od razu zaczęłaby
drążyć temat, dlaczego Harry interesuje się Czarną Magią. Wiedział, że Snape już
raz odmówił, ale może gdyby umiejętnie poprowadził rozmowę... może dowiedziałby
się czegokolwiek, co by mu pomogło.
- To książka o Czarnej Magii? - zapytał, przerywając tym samym panującą w
pomieszczeniu ciszę. Severus spojrzał znad lektury.
- Jak się tego domyśliłeś, Potter? - parsknął. Harry wiedział, że wystawia cierpliwość
Severusa na coraz cięższą próbę, ale musiał się czegoś dowiedzieć!
- Ja słyszałem... to znaczy Moody opowiadał nam na czwartym roku o Zaklęciach
Niewybaczalnych. Mówił, że aby je rzucić, trzeba naprawdę tego chcieć. I że nikt z
nas nie byłby w stanie tego zrobić. Czy to się tyczy tylko Zaklęć Niewybaczalnych,
czy tak samo jest ze wszystkimi klątwami, nawet tymi najzwyklejszymi?
Harry zobaczył zainteresowanie na twarzy mężczyzny. Tak jakby w końcu trafił na