Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Rozmowa w „Katedrze”». Краткое содержание книги:

Rozmowa w Katedrze to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru, w latach 50., w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría.Akcja książki rozgrywa się na kilku płaszczyznach ujawniających kulisy i mechanizmy władzy dyktatora jak i jej wpływ na życie zwykłych ludzi. W popularnym barze o znaczącej nazwie Katedraa spotykają się Santiago Zavala, który wyrwał się spod władzy lojalnego wobec rządu ojca, Ambrosio człowiek ze społecznych nizin, znajomy Cayo Bemudeza bliskiego współpracownika prezydenta. Rozmowa, uznawana jest za najważniejsze dzieło Vargasa Llosy. Sam Autor mówi o niej w ten sposób: żadna inna powieść nie przysporzyła mi tak wiele trudu. Dlatego gdybym musiał kiedyś uratować coś z pożaru, wyniósłbym właśnie tę książkę.
1 ... 114 115 116 117 118 119 120 121 122 ... 163
Перейти на страницу:

– Nieporozumienie? Skądże – powiedział zastępca prefekta. – Minister Bermúdez osobiście dawał mi wskazówki przez telefon. Wszystko jasne.

– Przyjedzie autokar z ludźmi senatora Arévalo – powiedział Cayo Bermúdez. – Proszę ich przyjąć i zapewnić, co trzeba.

– Ale pan Lozano prosił don Emilia tylko o czterech, pięciu ludzi – powiedział ten co dawał rozkazy. – Jaki autokar? Czy minister oszalał?

– Pięciu na rozpędzenie manifestacji? – powiedział zastępca prefekta. – Jeśli ktoś oszalał, to w każdym razie nie pan Bermúdez. Powiedział: autokar, dwudziestu, trzydziestu gości. Na wszelki wypadek przygotowałem łóżka dla czterdziestu.

– Chciałem porozmawiać z don Emiliem, ale już go nie ma na hacjendzie, wyjechał do Limy – powiedział ten co dawał rozkazy. – i z panem Lozano, ale też go nie ma w prefekturze. A niech to cholera.

– Nie martw się pan, obskoczymy w pięciu, i to jeszcze jak – roześmiał się Téllez. – Bierz pan to piwko.

– A pan nam nie może dać kogoś do pomocy? – powiedział ten co dawał rozkazy.

– Mowy nie ma – powiedział zastępca prefekta. – Ludzie z Camaná to patentowane lenie. Partia Odnowy to tutaj tylko ja jeden.

– Niech tam, zobaczymy, może się jakoś wybrnie – powiedział ten co dawał rozkazy. – Nici z burdelu, nici z pijaństwa. Wszyscy spać. Na rano musicie być w formie.

Zastępca prefekta przygotował im spanie w komisariacie i ledwo przyszli, Trifulcio rzucił się na posłanie i okręcił kocem. Leżąc bez ruchu pod przykryciem, poczuł się lepiej.

Téllez, Urondo i majster Martínez przemycili jakąś butelczynę, podawali ją sobie z łóżka do łóżka i cały czas gadali. Słuchał, co mówią: jeżeli żądali autokaru, to będzie większa rozróba, mówił Urondo. E tam, senator Arévalo powiedział lekka robota, chłopaki, a dotąd nigdy nas nie oszukał, mówił majster Martínez. A poza tym, jak coś nie będzie klapowało, to od czego są gliny, mówił Téllez. Sześćdziesiąty? Sześćdziesiąty piąty? – myślał Trifulcio, na który to mi teraz idzie?

– Już w samolocie kiepsko się poczułem – powiedział Ludo vico. – Tak rzucało, że nie wytrzymałem i obrzygałem Hipólita. Do Arequipy przyjechałem jak z krzyża zdjęty. Musiałem dla zdrowia golnąć parę głębszych.

– Jak w gazetach pisali o tej drace w teatrze i że byli zabici, pomyślałem sobie to jakaś cholerna historia – powiedział Ambrosio. – Ale podali nazwiska poszkodowanych i ciebie nie było.

– Doskonale wiedzieli, że nas posyłają na rzeź – powiedział Ludovico. – Jak słyszę o teatrze, zaraz dostaję trzęsionki. Dusiliśmy się tam, Ambrosio, to było najstraszniejsze, żeśmy się dusili.

– Ale jak mogło dojść do takiej draki – powiedział Ambrosio. – Chyba całe miasto się zbuntowało przeciw rządowi, nie, Ludovico?

– Tak – powiedział senator Landa. – W teatrze użyto granatów, są zabici. Bermúdez jest na wylocie, Fermín.

– Jeżeli Lozano chciał cały autokar ludzi, to czemu powiedział do don Emilia starczy czterech, pięciu – przeklinał po raz dziesiąty ten co dawał rozkazy. – i gdzie oni są, Lozano i don Emilio, dlaczego do nikogo nie można się dodzwonić?

Wyjechali z Camaná, jak jeszcze było ciemno, bez śniadania, a ten co dawał rozkazy tylko na nich wrzeszczał. Całą noc sterczałeś przy telefonie i teraz lecisz z nóg, myślał Trifulcio, on też nie mógł spać. Furgonetka wjeżdżała w góry i robiło się coraz zimniej. Trifulciowi kiwała się głowa i od czasu do czasu słyszał, jak Téllez, Urondo i majster Martínez częstują się papierosami. Jesteś stary, myślał, niedługo umrzesz. Do Arequipy przyjechali o dziesiątej. Ten co dawał rozkazy zawiózł ich pod jeden dom, na którym był afisz z czerwonymi literami: Partia Odnowy. Drzwi były zamknięte. Walili pięściami, szarpali, nikt nie otwierał. W wąskiej uliczce ludzie wchodzili do sklepów, słońce wcale nie grzało, pokrzykiwali gazeciarze. Powietrze było czyściusieńkie, niebo wydawało się bardzo wysokie. Wreszcie przybiegł jakiś chłopaczyna i otworzył drzwi, był bez butów, ziewał. Dlaczego lokal partyjny zamknięty, wsiadł na niego ten co dawał rozkazy, przecież już dziesiąta. Chłopiec popatrzył zdziwiony: zawsze jest zamknięty, otwierają tylko w czwartek wieczorem, jak przyjeżdża doktor Lama i inni panowie. Dlaczego na Arequipe mówią białe miasto, przecież tu nie ma ani jednego białego domu? myślał Trifulcio. Weszli. Puste biurka, stare krzesła, fotografie Odrii, afisze, Niech Żyje Odnowicielska Rewolucja, Zdrowie, Oświata, Praca, Odria to Ojczyzna. Ten co dawał rozkazy pobiegł telefonować: co się stało, gdzie ludzie, dlaczego nikt tu na nich nie czekał. Téllez, Urondo i majster Martínez byli głodni: można iść na śniadanie, proszę pana? Za pięć minut mają być z powrotem, powiedział ten co dawał rozkazy. Rzucił im dziesiątkę i odjechał furgonetką. Natknęli się na jakąś kawiarnię, z białymi obrusikami na stolikach, i zamówili kawę z mlekiem i kanapki. Patrzcie, powiedział Urondo, Dziś Wieczór Wszyscy Spotykamy się w Teatrze Miejskim, Wszyscy z Koalicją, macie ich, zrobili już tutaj swoją propagandę. Może mam górską chorobę? myślał Trifulcio. Kiedy oddychał, wydawało mu się, że powietrze nie chce mu wchodzić do płuc.

– Ładne miasto ta Arequipa, czyściutkie – powiedział Ludovico. – Na ulicach widziało się całkiem niezłe laleczki. Całkiem fajne.

– Co ci zrobił Hipólito? – powiedział Ambrosio. – Bo mnie nic nie opowiadał. Tylko: kiepsko było, bracie, i zaraz się pożegnał.

– Sumienie go gryzie, tchórza jednego – powiedział Ludovico. – Spietrał się, przeklęty pedał, mówię ci, Ambrosio.

– I pomyśleć, że ja tam mogłem być, Ludovico – powiedział Ambrosio. – Dobrze, że pan Fermín tam nie pojechał.

– Wiesz kto był wtedy szefem na posterunku w Arequipie? – powiedział Ludovico. – Molina.

– Chińczyk Molina? – powiedział Ambrosio. – Nie był w Chiclayo?

– Pamiętasz, jak zadzierał nosa przy nas, że to my nie na etacie? – powiedział Ludovico. – Teraz było całkiem inaczej. Przyjął nas jak starych kumpli.

– Jak się macie, chłopaki, wejdźcie – powiedział Molina. Reszta pewnie została na Placu, gapią się na nasze kobitki, co?

– Jaka reszta – powiedział Hipólito. – Jesteśmy we dwóch, tylko Ludovico i ja.

– Jak to jaka reszta – rzekł Molina. – Tych dwudziestu pięciu facetów, których mi obiecał pan Lozano.

– Aha, tak, podobno mają jeszcze przyjechać z Puno i z Cuzco – powiedział Ludovico. – Nie przyjechali?

– Właśnie telefonowałem do Cuzco i Cabrejitos o niczym nie wspominał – powiedział Molina. – Nie rozumiem. A poza tym już nie ma czasu. Mityng Koalicji jest o siódmej.

– Same oszustwa, same łgarstwa, Ambrosio – powiedział Ludovico. – Zamieszanie i sami tchórze naokoło.

– Rozumiem, to zasadzka – powiedział don Fermín. – Bermúdez czekał, aż Koalicja się rozrośnie, i teraz chce na nas położyć łapę. Ale dlaczego wybrał do tego Arequipe, don Emilio?

– Bo to świetny chwyt propagandowy – powiedział don Emilio Arévalo. – Rewolucja Odrii miała miejsce w Arequipie, Fermín.

1 ... 114 115 116 117 118 119 120 121 122 ... 163
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)