Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 110 111 112 113 114 115 116 117 118 ... 508
Перейти на страницу:

uderzeniem w prostatę.

Więcej, więcej, więcej!

- Zawsze będziesz mi posłuszny. - Głos był ostry, rozkazujący.

- Tak - odparł i niemal w tym samym momencie zajęczał ochryple, kiedy dłonie

Severusa nagrodziły go za kolejną dobrą odpowiedź.

- Będziesz robił to, co ci każę, bez pytań i bez wahania.

- Tak.

Nogi ugięły się pod nim, kiedy palce Snape'a skubnęły czubek jego erekcji.

- Nie będziesz kwestionował moich decyzji.

- Nie.

Kolejna eksplozja sprawiła, że Harry ledwie utrzymał się na nogach.

- Za każde nieposłuszeństwo spotka cię kara. Czy to jasne?

- Tak.

Przeszywający ból przyjemności.

Chciał tylko więcej! Więcej! Zrobiłby wszystko, powiedział wszystko, byle tylko dostać

więcej! Czuł, że jego ciało drży, a serce bije tak gwałtownie, iż niemal przerażająco.

Płonął.

- Doskonale - usłyszał groźny, pełen satysfakcji szept przy swoim uchu i w tym

samym momencie dłonie wycofały się. Harry uniósł powieki, ale nie zdążył już

otworzyć ust, kiedy Snape złapał go za ramię i ponownie rzucił na fotel. Uderzył

czołem o poręcz i na chwilę go zamroczyło. Instynktownie oparł się rękami o

siedzenie, aby jak najszybciej się podnieść i odzyskać kontrolę nad sytuacją, ale nie

zdążył tego zrobić. Poczuł nacisk na biodrach i palce we włosach. Jego głowa

została wciśnięta w siedzisko. Jęknął i odwrócił ją, aby zaczerpnąć tchu, a w tym

samym momencie usłyszał, jak Snape mruczy słowa jakiegoś zaklęcia.

I wtedy wszystko wokół przestało istnieć, ponieważ Severus już w nim był, już czuł w

sobie jego gorącą, twardą erekcję, wdzierającą się brutalnie w nieprzygotowane

wejście. Czuł coś śliskiego, co działało łagodząco, ale z jego gardła wyrwał się

zduszony krzyk. Krzyk, który jednakże nie był wcale krzykiem bólu. Wszystkie jego

mięśnie spięły się gwałtownie, paznokcie wbiły w materiał, a w jego podbrzuszu

nastąpiła erupcja bolesnej przyjemności.

Merlinie, tak cholernie za tym tęsknił. Miał wrażenie, że minęły całe dekady, od kiedy

ostatnio czuł taką euforię.

Snape jednak na tym nie poprzestał, nie zatrzymał się, aby ciało Harry'ego mogło się

przyzwyczaić. Wchodził i wychodził z szaleńczą, nieokiełznaną furią, jakby chciał go

ukarać, jakby chciał go rozedrzeć na strzępy. Harry czuł ból, ale całkowicie wypierało

go zupełnie inne odczucie, potęgowane z każdym pchnięciem, z każdym

smagnięciem przyjemności, które przetaczało się przez jego ciało i umysł,

doprowadzając do tego, że potrafił jedynie skomleć.

Gdzieś na obrzeżach jego umysłu dryfowały dźwięki i kolory. Odgłos nagich bioder

uderzających o siebie z ogromną prędkością. Złote rozbłyski pod powiekami.

Urywany szept Severusa:

- Podoba ci się to, Potter? Uwielbiasz być pieprzony w ten sposób. Uwielbiasz być

karany, nawet, jeżeli tego nienawidzisz. - Zakwilił jedynie w odpowiedzi. Jego

przyciśnięty do fotela policzek ocierał się o materiał, kiedy Snape przytrzymywał mu

głowę, jakby po to, żeby Harry nie mógł się bronić ani próbować wyrwać i uciec.

Ale on nie miał zamiaru tego robić.

- Zadałem ci pytanie, Potter! - Głos Snape'a przedarł się przez otulające go opary

żaru. - Powiedz, jak bardzo ci się to podoba?

Jak miał mu odpowiedzieć, kiedy nie był w stanie składnie myśleć? Jak miał

odnaleźć swój głos pośród jęków i skomlenia, który nieustannie wydobywały się z

jego wpółotwartych ust? Jak miał wyrazić za pomocą słów tę ogromną nawałnicę,

która szalała w jego ciele?

- U-uwielbia-am to - wyjęczał w końcu, zaciskając oczy, kiedy Severus zmienił nieco

kierunek i wchodził teraz jeszcze głębiej. Ciepłe jądra uderzały o jego nagie pośladki.

- Dalej - syknął mężczyzna. Harry wyczuł w jego głosie ponaglenie, niecierpliwe

wyczekiwanie. - Chcę słyszeć, jak bardzo ci się to podoba, jak bardzo to uwielbiasz,

nawet, jeżeli wciąż się tego wypierasz.

- U-uwielbia-am kie-edy wcho-odzisz we-e mnie-e...

Uderzenie w prostatę pozbawiło go zdolności mówienia. O tak, uwielbiał to! Zrobiłby

wszystko, by to dostać! By na własnej skórze poczuć tę agresywną żądzę, zwierzęcą

brutalność, które sprawiały, że mógł tylko kwilić i eksplodować tysiącem iskier, że

pragnął wić się, rzucać, krzyczeć, że tak, chce więcej!, mocniej!, głębiej!, że

zapominał o wojnie, o przeznaczeniu, o wszystkim, co go czekało, że czuł się tak

jakby był zupełnie wolny, jakby nie był już Harrym Potterem, a jedynie swobodnym,

wibrującym od doznań jękiem rozkoszy, kimś, kto istnieje tylko po to, by odczuwać.

Prowokował Snape'a, ponieważ chciał to dostać, igrał z niebezpieczeństwem,

balansował na cienkiej lini . Teraz już rozumiał. Zawsze chciał, by Severus był milszy,

ale dopiero kiedy taki się stał, Harry miał okazję odkryć to, co zawsze siedziało

głęboko w nim...

...że wcale tego nie chce. Że zawsze, od samego początku dostawał właśnie to,

czego najbardziej pragnął. Wspomnienia odbijały się echem w jego głowie. Kiedy to

się zaczęło? A tak, przypominał sobie... te wszystkie myśli, które spychał daleko w

głąb siebie, zawstydzony nimi. Ale one zawsze tam były i czekały na odpowiedni

moment, żeby się ujawnić. Teraz pamiętał... pamiętał to niesamowite podniecenie,

kiedy pieprzył się na Snapie tuż przed pobiciem. Przypomniał sobie jak się wtedy

czuł, kiedy mężczyzna go upokarzał, przypomniał sobie tą jedną niewypowiedzianą

myśl, którą zignorował, przestraszony... I później, kiedy Severus przycisnął go do

ściany w schowku i wyszeptał mu groźbę... która sprawiła, że momentalnie stał się

twardy. Och, pamiętał to uczucie zniewolenia. I jak ostre słowa Snape'a rozpaliły w

nim taki żar, że całkowicie zapomniał o swoim wstydzie. I dziś, kiedy Severus odkrył

przed nim wszystkie karty, kiedy powiedział mu wprost to, co Harry ukrywał głęboko

w swoim sercu... w końcu zrozumiał. Niczego nie udało się przed nim ukryć. Do

cholery, znowu go przejrzał! I miał rację. Harry uwielbiał to uczucie upodlenia. Czy to

czyniło go nienormalnym? Całkiem możliwe. Ale w jakiś przewrotny sposób pasowali

do siebie. Przecież Snape lubił mieć nad nim całkowitą władzę, lubił, gdy Harry był

mu posłuszny, lubił zadawać mu ból i patrzeć, jak skomli o więcej. Severus dawał mu

to, czego pragnął, a Harry przyjmował to zachłannie. Pamiętał, jak jego druga,

mroczna strona sprowokowała Snape'a na lekcji, i jak widział wściekłość w oczach

mężczyzny, ale nie chciał ugasić lontu. Za bardzo pragnął, aby bomba wybuchła.

Ponieważ uwielbiał to uczucie wyczekiwania, tę niepewność, jaką karę otrzyma za

zniszczenia, których dokonał. Nie da się tego z niczym porównać. I Harry wiedział, że

nie potrafiłby już żyć bez tego ryzyka. I że jeszcze nie raz je podejmie.

Tak, zdecydowanie był nienormalny.

Nie wiedział, kiedy w jego oczach pojawiły się łzy. Snape miał rację. Właśnie dlatego

eliksir wskazał jego. Ponieważ właśnie on potrafił dać mu to, czego potrzebował.

- Jesteś małą, brudną dziwką, Potter.

Ogromna fala przetoczyła się przez jego ciało. Miał wrażenie, jakby po skórze,

zamiast potu, spływał mu wrzący olej.

- Powiedz to!

Harry jęknął przeciągle. Jego łzy wsiąknęły w materiał.

- Jestem...

Nie potrafił już z tym walczyć.

1 ... 110 111 112 113 114 115 116 117 118 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)