Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 113 114 115 116 117 118 119 120 121 ... 167
Перейти на страницу:

— Chodźmy więc do tej oberży — rzekł Atos — ściany są tu cienkie jak papier.

D’Artagnan, który był przyzwyczajony do sposobu bycia przyjaciela i który z jednego jego słowa, gestu, znaku zrozumiał, że sytuacja jest poważna, wziął Atosa pod rękę i wyszedł z nim, nie mówiąc słowa; Portos i Aramis ruszyli w ich ślady.

Po drodze spotkali Grimauda; Atos dał mu znak, by im towarzyszył. Grimaud wedle swego zwyczaju usłuchał bez słowa; biedny chłopiec niemal oduczył się mówić.

Udali się do oberży “Pod Heretykiem”. Była siódma rano, robiło się jasno. Trzej przyjaciele zamówili śniadania i weszli do sali, gdzie wedle zapewnień oberżysty nikt nie będzie im przeszkadzał.

Niestety, pora była źle wybrana na tajne zebranie, zagrano już na pobudkę, ludzie otrząsali sen z powiek i by rozgrzać się nieco, powietrze bowiem było pełne wilgoci, szli na szklaneczkę do oberży: dragoni, Szwajcarzy, gwardziści, muszkieterowie, lekka jazda wchodzili i wychodzili z szybkością, która bardzo sprzyjała interesom oberżysty, ale plątała szyki czterem przyjaciołom. Odpowiadali więc z niechęcią na pozdrowienia, toasty i żarty kolegów.

— Zdaje mi się — rzekł Atos — że nie obejdzie się tu bez kłótni, a tego nam teraz nie trzeba. D’Artagnanie, powiedz nam, jak spędziłeś noc, my opowiemy ci potem.

— W samej rzeczy — rzekł jakiś kawalerzysta z lekkiej jazdy; trzymał w ręce szklankę z wódką i popijał powoli, kołysząc się na strony — w samej rzeczy, byliście w okopie tej nocy, panowie gwardziści, i zdaje się, doszło do awantury z roszelczykami?

D’Artagnan spojrzał na Atosa, jakby pytał, czy ma odpowiedzieć temu zuchwalcowi, który wtrąca się do rozmowy.

— D’Artagnanie — rzekł Atos — czy nie słyszysz, że pan de Busigny[*] był łaskaw zaszczycić cię pytaniem? Odpowiedz, co się zdarzyło tej nocy, skoro panowie chcą się dowiedzieć.

— Czy to prafda, sze stopyliście bastion? — zapytał Szwajcar, pijąc rum z kufla do piwa.

— Tak, panie — odparł d’Artagnan z ukłonem — przypadł nam ten zaszczyt w udziale; udało się nam nawet, jak zapewne słyszałeś, umieścić pod pewnym miejscem baryłkę prochu, który wybuchając uczynił wcale ładny wyłom; nie mówiąc już o tym, że bastion jest stary, więc i reszcie budowli nieźle się dostało.

— Jaki bastion? — zapytał dragon trzymając w ręce szablę z nadzianą nań gęsią, którą miał zamiar upiec.

— Bastion Świętego Gerwazego — odparł d’Artagnan — ten sam, z którego roszelczycy nękali naszych ciurów.

— Cóż, było gorąco?

— I owszem, straciliśmy pięciu ludzi, a roszelczycy ośmiu czy dziesięciu.

— Tam do diapła! — rzekł Szwajcar, który nie zważając na to, że język niemiecki posiada piękny zbiór przekleństw, miał zwyczaj kląć po francusku.

— Jest jednak prawdopodobne — powiedział kawalerzysta — że przyślą dziś swoich ludzi, by naprawić bastion.

— Tak, to być może — rzekł d’Artagnan.

— Panowie — rzekł Atos — idę o zakład!

— Topsze, topsze, zakład! — rzekł Szwajcar.

— A jakiż to zakład? — zapytał kawalerzysta.

— Poczekajcie — powiedział dragon kładąc szablę niczym rożen na żelaznych wilkach kuchennego komina — zaraz. Utrapiony oberżysto, daj mi tu piorunem patelnię, żebym nie uronił ani kropli tłuszczu tego zacnego ptaka.

— Topsze gada — rzekł Szwajcar — smalec gęsi jest bardzo topry z konfiturami.

— Gotowe — rzekł dragon. — A teraz kolej na zakład. Słuchamy, panie Atosie.

— Tak, zakład! — powiedział kawalerzysta.

— A więc, mości Busigny, idę o zakład z tobą — rzekł Atos — że moi trzej towarzysze, panowie Portos, Aramis, d’Artagnan oraz ja sam zjemy śniadanie w bastionie Świętego Gerwazego i będziemy się tam trzymać przez godzinę z zegarkiem w ręce, cokolwiek nieprzyjaciel przeciw nam uczyni.

Portos i Aramis spojrzeli po sobie; zaczynali rozumieć.

— Widzę — rzekł d’Artagnan nachylając się do ucha Atosa — że zmierzasz do tego, by zabito nas bez litości.

— Zginiemy jeszcze snadniej — odparł Atos — jeśli zostaniemy tutaj.

— Na honor, panowie — rzekł Portos rozpierając się w krześle i podkręcając wąsa — oto mi piękny zakład.

— I przyjmuję go — rzekł pan de Busigny — tylko ustalmy, o co się zakładamy.

— Jest was czterech, panowie, i nas czterech; obiad jak się patrzy na osiem osób, zgoda?

— Wybornie — rzekł pan de Busigny.

— Znakomicie — rzekł dragon.

— To mi się potopa! — rzekł Szwajcar.

Czwarty z obecnych, który do całej tej rozmowy nie wtrącił się ani słowem, skinął głową na znak zgody.

— Śniadanie dla panów jest gotowe — rzekł oberżysta.

— Dobrze, przynieś je — powiedział Atos.

Oberżysta usłuchał. Atos wezwał Grimauda, pokazał mu wielki koszyk, który stał w kącie pokoju, i dał mu do zrozumienia gestem, że ma zawinąć w serwetki przyniesione mięsiwa.

Grimaud zrozumiał w lot, że panowie chcą śniadać na wolnym powietrzu; wziął koszyk, zapakował mięsiwa i butelki, po czym postawił sobie koszyk na ramieniu.

— Ale gdzie panowie zamierzają jeść śniadanie? — zapytał oberżysta.

— Cóż cię to obchodzi — odparł Atos — skoro płacimy? — I rzucił dostojnym gestem dwa pistole na stół.

— Czy mam wydać resztę, panie oficerze? — rzekł oberżysta.

— Nie, dodaj tylko dwie butelki szampana, reszta dla ciebie.

Oberżysta zrozumiał, że interes nie będzie tak dobry, jak mu się zrazu wydawało, ale powetował to sobie dając czterem biesiadnikom dwie butelki wina z Anjou zamiast dwóch butelek szampana.

— Panie de Busigny — powiedział Atos — czy nie zechciałbyś nastawić zegarka wedle mojego albo pozwolić mi nastawić mój wedle twego?

— Z chęcią, panie — rzekł kawalerzysta, wyciągając z kaftana piękny zegarek ozdobiony brylantami — jest wpół do ósmej.

— Siódma trzydzieści pięć — rzekł Atos — zapamiętamy, że mój zegarek śpieszy się o pięć minut.

Czterej młodzi ludzie skłonili się zdumionej kompanii i skierowali do bastionu Świętego Gerwazego w towarzystwie Grimauda, który niósł koszyk nie wiedząc, dokąd idzie, ale przyzwyczajony przez Atosa do ślepego posłuszeństwa, nie pomyślał nawet o tym, by zapytać.

Dopóki znajdowali się w obrębie obozu, przyjaciele nie zamienili ani słowa; zresztą szli za nimi ciekawscy którzy znali warunki zakładu i chcieli wiedzieć, jak też sobie poradzą. Kiedy jednak przekroczyli linię obwarowań i znaleźli się w polu, d’Artagnan, który nie miał pojęcia, o co chodzi, pomyślał, że nadszedł czas, by zażądać wyjaśnień.

— A teraz, mój drogi Atosie — rzekł — bądź łaskaw powiedzieć mi, dokąd idziemy?

— Widzicie przecie — odparł Atos — że idziemy do bastionu.

— Ale co będziemy tam robić?

— Wiesz przecie, że będziemy śniadać.

— Dlaczego jednak nie mogliśmy zjeść śniadania “Pod Heretykiem”?

— Dlatego że mamy sobie ważne rzeczy do powiedzenia, a niepodobna rozmawiać ani pięciu minut w oberży, wśród tych wszystkich natrętów, co przychodzą, wychodzą, witają, zaczepiają; tu przynajmniej — rzekł Atos wskazując bastion — nikt nam nie przeszkodzi.

— Wydaje mi się — powiedział d’Artagnan z ową przezornością, która tak wybornie szła w parze z jego wielką odwagą — wydaje mi się, że mogliśmy znaleźć jakieś ustronne miejsce na wydmach, na brzegu morza.

— Gdzie widziano by nas wszystkich czterech pochłoniętych rozmową i w kwadrans potem kardynał byłby powiadomiony przez swoich szpiegów, że odbywamy radę.

1 ... 113 114 115 116 117 118 119 120 121 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)