Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 167
Перейти на страницу:

Milady była sina.

— Jesteś więc szatanem? — rzekła.

— Być może — odparł Atos — ale tak czy inaczej wysłuchaj mnie, pani, uważnie; zamorduj lub każ zamordować księcia Buckinghama, mało mnie to obchodzi; nie znam go, zresztą to Anglik. Ale nie waż się strącić włosa z głowy d’Artagnana, mego wiernego przyjaciela, którego kocham i którego bronię; w przeciwnym razie, przysięgam ci na pamięć mego ojca, że będzie to twoja ostatnia zbrodnia.

— Pan d’Artagnan obraził mnie okrutnie — powiedziała Milady głuchym głosem — pan d’Artagnan umrze.

— Doprawdy, czy dobrze słyszę, można cię obrazić, pani? — rzekł ze śmiechem Atos. — Obraził panią i umrze!

— Umrze — mówiła dalej Milady. — Ona naprzód, on potem.

Atos poczuł, że ogarnia go szaleństwo. Widok tej istoty, w której nie było nic z kobiety, przywodził mu na pamięć rozdzierające wspomnienia. Pomyślał sobie, że ongi, w sytuacji mniej niebezpiecznej niż teraz, chciał już ją poświęcić dla swego honoru; powróciło palące pragnienie zabójstwa jak straszliwa gorączka; wstał, sięgnął do pasa, wyciągnął pistolet i nabił go.

Milady, blada jak trup, chciała krzyczeć, ale skołowaciały język nie pozwolił jej wyrzec słowa, wydała tylko ochrypły dźwięk, który nie miał w sobie nic ludzkiego i przypominał pomruk drapieżnego zwierzęcia; na tle ciemnego obicia ściany, z włosami w nieładzie, była niczym straszliwy obraz przerażenia.

Atos podniósł powoli pistolet, wyciągnął rękę tak, że broń dotykała niemal czoła Milady, potem głosem tym straszniejszym, że brzmiał w nim spokój niezłomnego postanowienia, rzekł:

— Oddasz mi w tej chwili papier, który podpisał ci kardynał, albo, na mą duszę, roztrzaskam ci głowę.

Gdyby Milady miała przed sobą innego człowieka, mogłaby powątpiewać, ale znała Atosa; jednakże nie ruszyła się z miejsca.

— Masz pani sekundę na powzięcie decyzji — powiedział.

Milady patrząc na skurczone rysy jego twarzy zrozumiała, że wystrzeli; podniosła szybko rękę do piersi, wyjęła papier i podała go Atosowi.

— Bierz — rzekła — i bądź przeklęty!

Atos wziął papier, włożył pistolet za pas, podszedł do lampy, by się upewnić, czy nie ma omyłki, otworzył pismo i przeczytał:

“Z mojego rozkazu i dla dobra Państwa właściciel tego dokumentu uczynił to, co uczynił.

3 grudnia 1627.

Richelieu”

— A teraz — rzekł Atos biorąc płaszcz i kładąc kapelusz na głowę — a teraz, kiedy wyrwałem ci zęby, żmijo, kąsaj, jeśli potrafisz.

I wyszedł z pokoju nie oglądając się nawet za siebie.

Przy bramie znalazł dwóch ludzi, trzymających konia za uzdę.

— Panowie — rzekł — jak wam wiadomo, zgodnie z rozkazem Jego Dostojności macie odprowadzić tę kobietę do fortu La Pointe i nie opuszczać jej, aż znajdzie się na pokładzie.

Ponieważ te słowa potwierdzały otrzymany rozkaz, tamci skłonili się na znak zgody.

Atos wskoczył lekko na siodło i ruszył galopem, ale zamiast jechać drogą, popędził na przełaj przez pole, bodąc konia ostrogami i od czasu do czasu zatrzymując się, by nadsłuchiwać.

Podczas jednego z tych krótkich postojów usłyszał na drodze stąpanie kilku koni. Był pewien, że to kardynał i jego eskorta. Natychmiast skoczył do przodu, wytarł wrzosem i liśćmi konia, i stanął w poprzek drogi, w odległości dwustu kroków od obozu.

— Kto jedzie? — zawołał z daleka, ujrzawszy jeźdźców.

— To zapewne nasz dzielny muszkieter — rzekł kardynał.

— Tak, Wasza Dostojność, on sam — odparł Atos.

— Mości Atosie — rzekł Richelieu — zechciej przyjąć moje podziękowanie za dobrą służbę. Panowie, przybyliśmy na miejsce: wjedźcie bramą na lewo, hasło; Król i Re.

Mówiąc te słowa, kardynał skinął głową trzem przyjaciołom i ruszył w prawo w towarzystwie swojego giermka; tej nocy spał w obozie.

— I cóż — rzekli jednocześnie Portos i Aramis, kiedy kardynał był już dość daleko — podpisał papier, jak żądała!

— Wiem o tym — powiedział spokojnie Atos — oto on.

Trzej przyjaciele nie powiedzieli ani słowa aż do swej kwatery, podając jedynie hasło wartom.

Posłano tylko Mousquetona do Plancheta, by jego pan natychmiast po powrocie zjawił się u muszkieterów.

Tymczasem Milady, jak to przewidział Atos, bez żadnego sprzeciwu odjechała w towarzystwie ludzi, którzy na nią czekali. Przez chwilę miała ochotę udać się do kardynała i powiedzieć mu wszystko, ale wiedziała, że jeśli zacznie mówić, przemówi też i Atos: jeśli powie, że Atos ją powiesił, Atos powie, że jest napiętnowana; pomyślała więc, że lepiej będzie zachować milczenie, wyjechać po cichu, wypełnić z właściwą sobie zręcznością trudne zadanie, a potem, gdy wszystko stanie się wedle woli kardynała, przyjść do niego i zażądać zemsty.

Po całonocnej jeździe o siódmej rano była w forcie La Pointe, a o ósmej znajdowała się na pokładzie; o dziewiątej statek zaopatrzony w listy polecające kardynała i mający rzekomo odpłynąć do Bayonne[*] podniósł kotwicę i skierował się ku brzegom Anglii.

Rozdział XVI

BASTION ŚWIĘTEGO GERWAZEGO

D’Artagnan zastał czekających nań trzech przyjaciół: Atos rozmyślał, Portos podkręcał wąsa, a Aramis odmawiał godzinki z prześlicznego modlitewnika oprawionego w niebieski aksamit.

— Do licha, panowie — rzekł — mam nadzieję, że to, co macie mi do powiedzenia, warte jest zachodu, w przeciwnym razie nie wybaczę wam, żeście mnie tu sprowadzili, zamiast pozwolić mi wypocząć po nocy spędzonej na zdobywaniu i burzeniu murów bastionu. Ach, że też nie byliście tam, panowie! Było gorąco!

— Byliśmy gdzie indziej, gdzie też nie było zimno — odparł Portos nie przestając podkręcać wąsa, by nadać mu kształt właściwy.

— Pst! — rzekł Atos.

— Ho, ho — rzekł d’Artagnan, pojmując, co oznacza lekkie zmarszczenie brwi muszkietera — zdaje się, że wydarzyło się coś nowego.

— Aramisie — powiedział Atos — jadłeś przedwczoraj obiad w oberży “Pod Heretykiem”, co?

— Tak.

— Jak tam jest?

— Nie byłem zachwycony; przedwczoraj przypadał dzień postu, a mieli tylko mięso.

— Jak to — spytał Atos — w porcie nie mają ryb?

— Powiadają — odparł Aramis zabierając się do swojej nabożnej lektury — że tama, którą kazał zbudować pan kardynał, wypłasza ryby na pełne morze.

— Ale nie o to cię przecie pytam, Aramisie — mówił dalej Atos. — Pytam, czy czułeś się tam swobodnie, czy nikt ci nie przeszkadzał?

— Zdaje mi się, że nie naprzykrzano nam się zbytnio; tak, w samej rzeczy, Atosie, jeśli o to ci idzie, oberża “Pod Heretykiem” jest nie najgorsza.

1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)