Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 296
Перейти на страницу:

Gawyn błyskawicznie wyciągnął miecz z ciała bestii i wbił go w szyję pierwszego Trolloka. Konająca ofiara ześlizgnęła się z ostrza miecza. Był czwartym, którego Gawyn zabił tego dnia. Starannie wytarł miecz o zakrwawiony kawałek materiału, który nosił przymocowany w okolicach pasa.

Sprawdził, co się dzieje z Egwene. Siedząc na koniu, używała Jedynej Mocy, by rozrywać Trolloki na strzępy. Aes Sedai stosowały zasadę rotacji, polegającą na tym, że na polu walki pojawiała się w określonym czasie tylko ich niewielka grupa. To wymagało od żołnierzy atakowania ze znaczną siłą, ale za to Aes Sedai pojawiały się na polu bitwy wypoczęte. Ich zadaniem było uderzać w grupy Trolloków, niszczyć ich szyki i pozwalać żołnierzom rozprawiać się z niedobitkami.

Dzięki Aes Sedai, które sprawiały, że Trolloki nie mogły przystąpić utrzymać zwartych szyków, walka – choć wyczerpująca – toczyła się sprawnie. Od momentu opuszczenia wzgórz Gawyn i jego wojsko nie musieli się wycofywać i zdołali efektywnie powstrzymywać stwory przez tydzień.

Silviana siedziała na grzbiecie deresza obok Egwene i robiła, co w jej mocy, by Trolloki nie mogły podejść bliżej. Ziemia na wprost nich była zryta i pobrużdżona. Sprawiły to ataki Silviany, a wokół pola widniały liczne wklęśnięcia pełniące rolę okopów. Mimo to jednak czasem Trollok przedzierał się przez grzęzawisko i atakował Gawyna.

Gawyn zauważył ruch w najbliższym rowie i ruszył do przodu. Kucał tam Trollok o rysach wilka. Widząc Gawyna, warknął, obnażając zęby, i poderwał się na nogi.

„Woda spływająca po zboczu”.

Trollok padł z powrotem do rowu, a Gawyn wytarł swój miecz o zakrwawioną materię. Piąty. Nieźle jak na jedną z jego dwugodzinnych wart. Aes Sedai były w stanie odeprzeć Trolloki, a on w końcu zajął miejsce obok Egwene. Oczywiście dziś towarzyszyła jej Silviana – Aes Sedai zawsze pojawiały się na polu walki parami – ale Gawyn był prawie pewien, że Opiekunka jednak przepuściła kilka Trolloków, co sprawiło, że on musiał się nimi zająć.

Nagła seria wybuchów sprawiła, że Gawyn cofnął się. Obejrzał się przez ramię. Przybyło jego wsparcie. Podniósł miecz na powitanie Sleete’a. Mężczyzna zajął pozycję wraz ze Strażnikiem Piava Sedai, do ochrony strefy.

Gawyn przyłączył się do opuszczających pole bitwy Egwene i Silviany. Wyczuł, że Egwene jest wyczerpana. Wymagała od siebie zbyt dużo, nalegając, by przyłączać się do zbyt wielu zmian.

Pokonali teren porośnięty zdeptaną trawą, mijając przygotowującą się do walki grupę Kompanii Illiańskiej. Gawyn nie miał wystarczająco dobrego widoku, by móc ogarnąć wzrokiem całe pole bitwy i wiedzieć, gdzie są szczególnie potrzebni. Obserwował ich, odczuwając cień zazdrości.

Zdawał sobie sprawę, że Egwene go potrzebuje. Teraz bardziej niż kiedykolwiek. Myrddraale wślizgnęły się do obozu nocą, uzbrojone w Thakan’dar – ostrza, które miały im posłużyć do odebrania życia Aes Sedai. Gawyn osobiście pełnił wartę, gdy Egwene spała. Polegał na niej w kwestii uwolnienia go od zmęczenia, jeśli nadmiernie by to go obciążało. Spał, gdy Ewgene była na naradzie Komnaty Wieży.

Nalegał, by Ewgene każdą noc spędzała w innym namiocie. Pewnego razu namówił ją na Podróż do Mayene i spanie w pałacu. Od kilku dni tego nie robiła. Jego argumenty, by skontrolowała Żółte Ajah i inspekcję Uzdrawiania, stawały się coraz słabsze. Wszystko w ręku trzymała tam Rosil Sedai.

Gawyn i dwie kobiety podążali w kierunku obozu. Kilku żołnierzy, którzy aktualnie nie pełnili służby, skłoniło głowy, inni zaś spieszyli na pole bitwy. Gawyn przyjrzał się niektórym z nich. Zbyt młodzi, zbyt niedoświadczeni.

Wśród żołnierzy byli Zaprzysiężeni Smokowi, ale kto wiedział, co o nich sądzić? Pomiędzy Zaprzysiężonymi byli także Aielowie, co Gawyn uznawał za rozsądne, ponieważ wydawało mu się, że wszyscy oni byli Zaprzysiężonymi. W ich szeregach znajdowały się jednak także Aes Sedai. Gawyn nie zastanawiał się wiele nad wyborem, którego dokonały.

Potrząsnął głową i szedł dalej. Obóz był niezwykły, pozornie nie było w nim taborów. Zaopatrzenie dostarczano w ciągu dnia furgonami przez bramy – niektóre ciągnięte były przez te niewiarygodne metalowe maszyny z Cairhien. Kiedy furgony odjeżdżały, to zabierały powrotnie odzież do prania, broń wymagającą naprawy i buty do reperacji.

Dzięki temu funkcjonowanie obozu było wyjątkowo dobrze zorganizowane. Obóz nie był przeludniony, gdyż niemal wszyscy spędzali długie godziny na polu walki. Wszyscy, tylko nie Gawyn.

Gawyn wiedział, że jest potrzebny i że to, co robi, jest ważne, ale nie mógł powstrzymać poczucia zmęczenia. Był jednym z najlepszych szermierzy w armii, spędzał na polu walki kilka godzin dziennie, zabijając tylko wtedy, gdy jakiś Trollok okazał się na tyle głupi, by przypuścić atak na dwie Aes Sedai. To, co robił, było raczej skracaniem cierpień Trolloków niż pozbawianiem ich życia.

Egwene skinęła głową, żegnając się z Silvianą, po czym skierowała konia ku namiotowi dowództwa.

– Egwene… – zaczął Gawyn.

– Chcę tylko sprawdzić kilka rzeczy – powiedziała Egwene spokojnie. – Spodziewam się, iż Elayne przysłała nowe rozkazy.

– Potrzebujesz snu.

– Wydaje mi się, że ostatnio nie robię nic innego.

– Kiedy walczysz na polu bitwy, jesteś warta tyle, co tysiąc żołnierzy – rzekł Gawyn. – Jeśli spanie dwadzieścia dwie godziny na dobę miałoby cię utrzymać w dobrej formie i pomóc chronić ludzi za dwoje, sugerowałbym, byś tyle spała. Na szczęście to nie jest wymagane, podobnie jak nikt nie wymaga od ciebie, abyś tak się forsowała.

Poprzez więzy wyczuł jej irytację, ale zdołała się opanować.

– Masz oczywiście rację – spojrzała na niego. – A ty nie musisz czuć się zaskoczony, że przyznaję ci rację.

– Nie byłem zaskoczony – powiedział Gawyn.

– Potrafię odbierać twoje emocje, Gawyn.

– To dotyczyło czegoś zupełnie innego. Pamiętam coś, co kilka dni temu powiedział Sleete. To był żart, którego nie rozumiem do tej pory. – Popatrzył na nią niewinnym wzrokiem.

Wreszcie doczekał się uśmiechu. Słabiutkiego, ale jednak. Egwene nie uśmiechała się wiele ostatnimi czasy. Nieliczni byli w stanie to robić.

– A w dodatku – dodał Gawyn, ujmując lejce konia Egwene i pomagając jej zsiąść, bo dotarli już do namiotu dowództwa – nigdy nie poświęcałem zbyt wiele czasu zastanawianiu się nad faktem, że Strażnik może zignorować Trzy Przysięgi. Zastanawiam się, jak często siostry uznawały to za wygodne?

– Mam nadzieję, że niezbyt często – odrzekła Egwene dyplomatycznie.

Wewnątrz namiotu dowództwa znaleźli Garetha Bryne’a, który patrzył poprzez nowo powstałą bramę; została postawiona przez myszowatą Szarą Ajah, której Gawyn nie znał. Bryne podszedł do zawalonego mapami biurka, na którym Siuan próbowała zaprowadzić porządek. Zrobił na mapie kilka notatek, pokiwał głową, potem spojrzał, kto wchodzi do namiotu.

– Matko – powiedział Bryne i ujął jej rękę, by ucałować pierścień.

– Bitwa wydaje się toczyć w odpowiednim kierunku – powiedziała Egwene, kiwnąwszy głową Siuan. – Trzymaliśmy się tam bardzo dobrze. Jak sądzę, masz zamiar ruszyć naprzód?

– Nie możemy wiecznie mitrężyć czasu tutaj, Matko – rzekł Bryne. – Królowa Elayne poprosiła mnie, bym rozważył dalszy pochód do Kandoru i sądzę, że jest na tyle mądra, iż powinienem tak uczynić. Obawiam się, że Trolloki wycofają się ku wzgórzom i umocnią się na swych pozycjach. Zauważyłaś, że każdej nocy ściągają z pola coraz więcej ciał?

1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)