Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 111 112 113 114 115 116 117 118 119 ... 158
Перейти на страницу:

Sula podejrzewała, że Sergius wietrzy korzyści, i cokolwiek się zdarzy, przekuje to na niezły dochód. Po zastanowieniu doszła jednak do wniosku, że to nie ma znaczenia.

Prawdopodobnie istniało jakieś bardzo wyrafinowane rozwiązanie makroekonomiczne, ale nikt takiego nie zaproponował. Zniosła więc racjonowanie dla zwykłych obywateli i narzuciła ceny kontrolowane na podstawowe artykuły żywnościowe, takie jak zboża, rośliny strączkowe i pewne gatunki mięsa preferowane przez drapieżników Tormineli. Ustaliła ceny nieco poniżej przedwojennych cen rynkowych i z przyjemnością myślała o tym, jak zareagują Ushgaye, Kulukrafi, Ummirzy i im podobni, kiedy się zorientują, że na każdej transakcji nieco stracą.

Nie było sensu kontrolować rynku owoców i warzyw — gdyby ktoś próbował je gromadzić w dużych ilościach, i tak by się zepsuł. A dobra luksusowe po prostu jej nie obchodziły.

Wypuściła przywódców wymienionych klanów. Nakazała im jednak pozostać w Górnym Mieście. By na pewno zrozumieli, o co jej chodzi, wzywała ich do siebie po kolei i informowała o nowych zasadach działania rynku.

— Dopóki na rynku będzie obfitość podstawowej żywności, nie podejmę przeciwko wam żadnych działań i docenię waszą obywatelską postawę. Jeśli jednak wystąpią jakieś niedobory, każę was zabić i wyznaczę nowego przywódcę klanu.

Prawdopodobnie będę musiała niektórych pozabijać — pomyślała.

W końcu musiała pozbawić głowy tylko jedną osobę, lady Jagirin, gdy na półkuli południowej wystąpiły obszary niedoborów. Ponieważ głowy Naksydów nie zawierały istotnych dla życia organów, lecz tylko aparat sensoryczny, przez dłuższy czas ciało zataczało się i biło rękami i nogami, nim Jagirin umarła z szoku i upływu krwi.

Sula dopilnowała, by wideo tej egzekucji zostało wysłane do innych klanów z biura racjonowania. Nie było dalszych kłopotów. Zwłaszcza nowy lord Jagirin chętnie współpracował.

— Będziemy stosować kontrolę cen zbiorów na półkuli południowej — poinformowała radę. — Później usuniemy ograniczenia na niektóre produkty i zobaczymy, co się stanie. Jeśli wynik okaże się korzystny, będziemy je stopniowo znosili.

Nie była całkiem pewna, ale wydawało jej się, że zauważyła błysk aprobaty w zimnych oczach Sergiusa Bakshiego.

* * *

Casimir miał obiecany mu przez Sulę ekstrawagancki pogrzeb. Uroczystość odbyła się sześć dni po kapitulacji Naksydów, na jednym z cmentarzy na obrzeżach miasta. W geście naturalnym u władcy absolutnego Sula skonfiskowała misternie wykonany marmurowy grobowiec, który pierwotnie należał do rodziny Daimongów. Rodzina ta albo zginęła, albo opuściła Zanshaa. Oryginalnych rezydentów grobowca usunięto do jednej z miejskich kostnic, a tabliczkę pamiątkową zastąpiono płytą z nazwiskiem Casimira, odpowiednimi datami i jego wygrawerowaną podobizną.

Został pochowany w jednych ze swych strojów od Chesko — skóra i aksamit ozdobione paciorkami i lusterkami oraz błyszczące buty. Długie blade dłonie złożył na kryształowej główce swojej laseczki. Klikmeni wykupili połowę kwiatów w mieście i trumnę niesiono między grobowcami po alejce z kwiatów, których zapach owiewał żałobników.

Sula prowadziła procesję w uroczystym mundurze galowym, na który składał się opadający do kostek płaszcz, ciężkie czako ze srebrnym daszkiem, wypucowane wojskowe buty z długą cholewą, zakrzywiony nóż u pasa. Zima mocno trzymała, wiatr zwiewał płaszcz z jej ramion. Od czasu do czasu mżawka zwilżała jej twarz. Za Sulą Julien, Sergius i inni klikmeni nieśli trumnę, a za nimi Maski Smutku wykonywały swój rytualny taniec.

Kamery filmowały — wszystko, co robiła lady gubernator, było ważną wiadomością — ale nie dopuszczono ich zbyt blisko.

Chór Daimongów monotonnie śpiewał pieśń żałobną w aranżacji Ornaraka, która kończyła się głębokim basowym pomrukiem: „Czerp pocieszenie z faktu, że wszystko, co ważne, jest znane”. Gdy pieśń wybrzmiała wśród grobowców, Sula nachyliła się i ucałowała wypolerowaną powierzchnię trumny. Spojrzała w dół na zniekształcone odbicie swej twarzy. Rano starannie ją wymalowała na wypadek, gdyby rysy pod spodem rozpłynęły się w emocjach i żałobie.

Oczekiwano, że coś powie, ale nie umiała znaleźć słów. Casimir rozkwitał w świecie zbrodni, przepychu i przemocy, i zginął wraz z wieloma innymi, walcząc o zamianę bezwzględnej tyranii na inną tyranię, która przynajmniej miała wdzięk nieudolności. On i Gredel jako lord i lady Sula mogliby się zakopać w mrocznych zakątkach Górnego Miasta, a potem by się wynurzyli syci łupami, zadowoleni, eleganccy jak para pięknych młodych zwierząt. Dom Sulów byłby zbudowany na grabieży.

Brak skrupułów Casimira był częścią jego niebezpiecznej atrakcyjności. Brał, co chciał, i nie dbał o to, co zdarzy się później. Sula nauczyła go, że przynajmniej czasami cierpliwość popłaca. Ale poddawał się Suli jedynie z powodu dziwnej uprzejmości albo z miłości, a może była to ciekawość, co Sula dalej zrobi. Może ona i Casimir bardziej kochali adrenalinę i własną śmiertelność niż siebie nawzajem. W każdym razie Sula wiedziała, że brali od siebie to, co chcieli.

Lady Sula nie mogła jednak mówić takich rzeczy w miejscach publicznych. Nigdzie.

Stała przy trumnie i patrzyła na tłum: bojownicy, klikmeni. Maski z kłaczkami w uszach, ubrane w dziwne białe kostiumy. Wiatr przyniósł dojmujący zapach kwiatów. Żołądek Suli burzył się. Zwilżyła wargi i zaczęła:

— Casimir Massaud był jednym z moich dowódców i przyjaciół. Zginął w walce z naksydzką dominacją.

— Jak wszyscy inni w armii podziemnej, Casimir mógł wybrać, nie musiał być bojownikiem. Odnosił duże sukcesy w pracy, mógł przesiedzieć cicho całą wojnę, a po jej zakończeniu być obywatelem bogatym, szacownym i… — przez chwilę język jej się plątał — i żywym — dokończyła.

Spojrzała na trumnę, na rzędy wyczekujących twarzy i poczuła, że drżą jej kolana.

— I żywym — powtórzyła — ponad głowami ludzi, prosto w mokre, zimne niebo.

Chciałabym uczestniczyć we wszystkich uroczystościach upamiętniających ofiary Naksydów — powiedziała — ale nie mogę. Niech to będzie nabożeństwo dla nich wszystkich. Niech przejdzie do historii fakt, że Casimir był dzielny, bardzo inteligentny i równie lojalny wobec przyjaciół, jak niebezpieczny dla wrogów. Że wybrał walkę, choć nie musiał, i że nigdy nie żałował swego wyboru, nawet wtedy, kiedy umierał w szpitalu.

Głos znowu ją zawiódł, ale siłą woli zakończyła przemówienie.

— Niech pokój Praxis będzie z wami wszystkimi.

Bogo Boys wystąpili naprzód, podnieśli karabiny i oddali salwę w powietrze. Maski rozpoczęły swą starożytną pantominę. Żałobnicy znów podjęli trumnę i wnieśli ją do grobowca.

Gdy już zapieczętowano grobowiec i umieszczono pomnik, Sula poczuła, jak spada na nią straszliwy ciężar bycia lady Sulą, ciężar życia z konsekwencjami tej nierozważnej, gniewnej decyzji podjętej przed laty, ciężar wiecznego życia za maską, którą wymalowała dziś rano na swej twarzy, ciężar życia w samotności…

Potem razem z Jednym-Krokiem i Turgalem jechali przez Nabrzeże oraz inne dzielnice Dolnego Miasta i wykonywali instrukcje zamieszczone w testamencie Casimira. Otwierali i opróżniali kolejne sejfy, a wpływy z rozmaitych operacji Casimira wkładali do powłoczek na poduszkę. W podobny sposób Sula wydostała ze skrytki zarobki swej firmy przewozowej oraz ze swej ostatniej kryjówki wazon Yu-yao. Potem poszła do banku, otworzyła konto i złożyła tam wszystkie pieniądze.

1 ... 111 112 113 114 115 116 117 118 119 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)