Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 108 109 110 111 112 113 114 115 116 ... 158
Перейти на страницу:

— Lepiej niech pan to zobaczy, lordzie kapitanie.

Samemu Martinezowi też zaparło dech, kiedy na jego displeju uformował się wizerunek Caroliny Suli, pięknej i wspaniałej. Na widok jej bladej skóry, błyskających zielonych oczu i znajomych ust skrzywionych w wyrazie rozbawienia, krew w Martinezie zawrzała.

— Mówi lady Sula, gubernator Zanshaa — powiedziała do dowódcy Floty lojalistycznej. — Co wam zabrało tyle czasu?

* * *

Martinez mógł słuchać rozmowy Suli z Torkiem, gdyż nie była zaszyfrowana. Sula nie miała kodu, nawet prostego. Dowiedział się więc, że Sula, dowodząc czymś nazywanym „armią podziemną”, zdobyła Górne Miasto Zanshaa i uwięziła cały rząd naksydzki. Do raportu dołączono materiał wideo, przedstawiający lady Kushdai podpisującą w Izbie Konwokacji akt poddania się. Przedstawiono też obrazy kilku podejrzanie wyglądających bojowników, wałęsających się przy budynkach publicznych.

To mój pomysł — pomyślał Martinez. Najpierw co prawda zgłosił propozycję, by zebrać armię, by utrzymała Zanshaa, aż na odsiecz miastu nadleci Flota. Jednak jako „drugie najlepsze” rozwiązanie zgłosił plan stworzenia armii już po zajęciu miasta przez wroga.

Tork odpowiadający jawnym z konieczności tekstem był opryskliwy.

— Mówi lord Tork, naczelny wódz Jedynie Słusznej i Ortodoksyjnej Floty Odwetu. Lady Sulo, należy natychmiast stracić wszystkich zdrajców przez zrzucenie ich z Górnego Miasta. Utrzymuj miasto i czekaj na dalsze rozkazy.

Martinez myślał o tym przez chwilę, a potem skontaktował się z Chandrą Prasad, przebywającą na stacji oficera flagowego.

— Czy zauważyłaś, że Tork był wkurzony, kiedy się dowiedział, że Sula się pośpieszyła i sama wygrała bitwę, zanim Flota wystrzeliła cokolwiek w kierunku wroga? — zapytał.

— Niewykluczone, że to jedyna bitwa o Zanshaa — odparła Chandra. — Jeśli pytasz mnie o zdanie, sądzę, że Naksydzi zmykają.

I rzeczywiście, Naksydzi uciekali. Trzy i pół dnia później wróg przemknął obok Zanshaa. Nie ostrzelał ani Suli, ani kogokolwiek innego. Wziął kurs na gazowego giganta Vandrith i nieustannie przyspieszał. Potem Naksydzi będą mogli zaprocować do wormholu trzy i dalej do Magarii albo — co też było możliwe — zawrócić wokół Vandrith, by popędzić obok innych gazowych gigantów i wrócić do centrum układu. Jednak ta ostatnia możliwość wydawała się mało prawdopodobna.

Tork próbował złapać Naksydów, zanim będzie za późno. Wszystkim statkom bez Lai-ownów nakazał ostro przyśpieszyć. Szarżował, chciał atakować Naksydów nawet bez przewagi liczebnej, ale Naksydzi jedynie zwiększali własne przyśpieszenie i utrzymywali dystans. Obydwie strony strzelały do siebie pociskami z dużej odległości, ale bez rezultatu.

Martinez spędził okresy przyśpieszeń na swym fotelu. Ciążenie zgniatało go niczym piramida zapaśników o ostrych łokciach i twardych mięśniach. I chociaż próbował się skupić na nudnych faktach przekazywanych przez displej taktyczny, oczyma duszy wciąż widział Sulę. Jej ponowne pojawienie się było takie zaskakujące, tak olśniewające, tak pamiętne. Czuł, że jej wizerunek wypalił mu się w mózgu niczym obraz wyszyty laserem na siatkówce. Wciąż od nowa wyczarowywał jej szmaragdowe oczy, figlarnie uniesione kąciki ust, srebrnozłote włosy. Widział też inne obrazy: Sula w łóżku, rumieniec podniecenia okrywa bladą skórę; Sula je śniadanie przy stole, oblizuje dżem z warg; Sula na ciemnej ulicy przy kanale, odchodzi od niego, jej obcasy stukają po trotuarze, a on stoi bezradny i już pozbawiony nadziei.

A teraz jego wspaniała kochanka w jakiś sposób została królową Zanshaa, zmusiła Naksydów do ucieczki i przyćmiła naczelnego wodza i całe imperium.

Z żalem zdał sobie sprawę, że w tej sytuacji jest mało prawdopodobne, by błagała go o wybaczenie.

W końcu Tork zaniechał pościgu i nakazał całej Flocie wyhamować, a następnie procować wokół Vandrith. Ustawi to Flotę na szerokiej orbicie wokół słońca Zanshaa. Potem nadał wiadomość do wszystkich oficerów flagowych i kapitanów.

Ciało Torka bardziej niż zwykle było chorobliwie szare. Paski skóry zwisały mu z czoła i policzka. Najwyraźniej źle znosił przyśpieszenia.

— Milordowie — oznajmił. — Podstawowa misja Jedynie Słusznej i Ortodoksyjnej Floty Odwetu została wypełniona. Wypędziliśmy naksydzkich rebeliantów z Zanshaa. Niestety, nie zdołaliśmy zmusić ich do bitwy — nasze nieuniknione zwycięstwo nastąpi później niż przewidywaliśmy. Niektórzy oficerowie sugerują, byśmy ścigali Naksydów, aż zdołamy nawiązać z nimi walkę.

Martinez uniósł brew. Nie był jednym z tych oficerów. Wolał opóźniać pościg i mieć nadzieję, że może Tork padnie trupem lub zostanie zastąpiony przez kogoś innego.

— Naksydzi cofają się w kierunku swoich posiłków — ciągnął Tork — tak jak robiliśmy to my,wycofując się z Zanshaa. Im dalej Naksydzi odlatują w kosmos kontrolowany przez buntowników, tym większe siły będą mogły do nich dołączyć. Nie życzę sobie angażować naszej Floty głęboko na terytorium wroga, prowadzić potyczek w nieznanym miejscu i przeciw nieznanej liczbie przeciwników, gdzie nasze własne posiłki nie będą w stanie nas zlokalizować. Nie chcę też zostawiać stolicy bez obrońców.

Głos Torka przybrał ton ostatecznej decyzji. Wódz wiedział doskonale, że przemawia nie tylko do swych oficerów, ale i do historii, i jego głos dźwięczał jak dzwon bijący dla wielu pokoleń. Martinez mógł tylko podziwiać efekt.

— Legalny rząd zostanie odrestaurowany w stolicy — ciągnął Tork — a przywódcy rebeliantów ukarani. Flota Ortodoksyjna zostanie jeszcze bardziej wzmocniona i wtedy ruszymy na wroga. Nasze zwycięstwo jest pewne. Prawda Praxis pokona wszystko!

Martinez, raczej przygnębiony niż zainspirowany słowami naczelnego wodza, wygramolił się ze skafandra próżniowego i powlókł do kabiny na filiżankę kawy i szybki posiłek. Wiedział, że załoga nie będzie zadowolona. Wszyscyprzygotowali się na ostateczną bitwę, na śmierć lub zwycięstwo, a teraz się dowiedzą, że ewentualny triumf czy klęskę odłożono na czas nieokreślony, a oni będą musieli pozostać na orbicie wokół jeszcze jednej cholernej gwiazdy, latać po nudnych kołach przez miesiące i czekać, aż wojna znowu się rozpocznie.

Martinez też nie cieszył się z tej decyzji. Jego syn urodzi się na odległym Laredo, zanim „Prześwietny” opuści Zanshaa. Może się zdarzyć, że Martinez pierwszy raz zobaczy nazwane jego imieniem dziecko, gdy będzie już mówiło.

Ponadto przez następnych kilka dni zostaną poddani siniaczącej deceleracji: Flota Ortodoksyjna będzie się przygotowywała do nawrotu wokół Vandrith, by bronić układu.

Nikt nie słuchał jego rad.

Chyba tylko Sula świetnie się bawiła.

* * *

Po wysłaniu pierwszej wiadomości do przybywającej Floty lojalistycznej Sula zawiesiła na ramieniu strzelbę P.J. i poszła z dowództwa do Ministerstwa Wiedzy. Zanim nowo przybyli odbiorą jej wiadomość, upłyną godziny. Odpowiedź nadejdzie po dalszych godzinach, a ona miała tak wiele rzeczy do zrobienia.

I wiedziała, że musi się czymś zająć. Czym więcej spraw, którymi się zajmie, tym mniej czasu na myślenie o Casimirze. O jego ciele na zimnej kafelkowej posadzce kostnicy.

Kiedy przechodziła przez bulwar do swej kwatery głównej, poczuła zapach kurzu po rozwalonym hotelu „Nowe Przeznaczenie”. Kurz pokrywał wszystkie powierzchnie i tworzył małe prądy w rynsztokach. Ale słyszała trzask ognia i zagłuszający go dźwięk. Spojrzała w górę. Nad Górnym Miastem leciał bardzo powoli ze wschodu na zachód koleopter.

1 ... 108 109 110 111 112 113 114 115 116 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)