Wojna [Conventions of War - pl]
- Автор: Уильямс Уолтер Джон
- Год: 2006
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 83-7480-018-6
- Переводчик: Grazyna Grygiel
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:
O ile wiedziała, Naksydzi nie posiadali żadnych latających pojazdów bojowych — ponieważ od tysięcy lat nikt nie toczył żadnej lądowej bitwy, nie było potrzeby ich budowania — ale sytuacja mogła się zmienić.
Rozważając zorganizowanie obrony przeciwlotniczej, Sula wbiegła po schodach do ministerstwa. Przeszła pod ozdobnym brązowym portalem i wkroczyła do zaimprowizowanego centrum dowodzenia — przeznaczyła na nie wielką salę zebrań z onyksowymi ścianami i jasnym, lustrzanym sufitem. Na jej widok Macnamara i Sidney zerwali się na równe nogi i zasalutowali. Inni najpierw spojrzeli na nich, potem na Sulę — Sula patrzyła wyczekująco — i w końcu się zwlekli i wykonali coś na kształt salutu.
— Spocznij — powiedziała wreszcie. — Spróbujcie zapamiętać, że teraz jesteście w armii.
— Milady — powiedział Macnamara — czy mogę przedstawić sztab?
Macnamara chyba nieźle wybrał. Większość była technikami łączności, a wielu znało dobrze Górne Miasto. Sidney także wezwał kilku znanych mu ludzi, którzy prowadzili firmy i wiedzieli, jak organizować małe grupy, i zabrał się za tworzenie z nowo przybyłych czegoś w rodzaju właściwego sztabu.
Pierwszym zadaniem Suli było powiadomienie całego świata, że przybyła Flota lojalistów, która wkrótce zniszczy naksydzkie statki. Rebelianci nie mają co liczyć na swoją Flotę. Miała nadzieję, że ta wiadomość powstrzyma Naksydów przed ewentualnymi gwałtownymi reakcjami.
Następnym zadaniem było rozpoznanie rozlokowania sił przeciwnika i odszukanie zaginionych części własnej armii. Wysłała ludzi, by znaleźli zagubione jednostki i polecili im zameldować się w sztabie.
Następnie należało zabezpieczyć dostęp do miasta, włącznie z ewentualnymi drogami wspinaczkowymi. Koleopter nie oglądał miasta bez przyczyny, i Sula była zdecydowana przypilnować, by nie znalazł żadnych luk w liniach obrony.
Przy rozmieszczaniu jednostek pracowała z mapami, ale wiedziała, że później będzie musiała dokonać osobistej inspekcji. Spojrzała na plan, na Bramę Wyniesionych, gdzie zaznaczono ołówkiem wieżyczki dział antymaterii.
— Chcę wyjąć działa antymaterii z tych wieżyczek — powiedziała do Macnamary — Buntownicy mogą mieć jeszcze inne działa antymaterii, a wieżyczki aż się proszą o ostrzał.
— Chce pani, bym zrobił to teraz?
— Tak.
— Mogę umieścić w wieżyczkach inną broń, na przykład zdobyczne karabiny maszynowe.
— Dobry pomysł. Zrób to.
Zagrał komunikator. Zgłosił się Julien z raportem. Naksydzi znowu szarżowali w górę kolejki i znowu ich rozbito.
Widocznie musieli otrzymać znaczne posiłki, ponieważ tym razem przyszli w większej sile i atakowali z większą determinacją. Ale na szczęście skończyło się jeszcze większymi stertami naksydzkich trupów.
Sula podniosła wzrok znad map. Młoda Lai-ownka w brązowym mundurze służby cywilnej uprzejmie pukała do drzwi.
— Tak?
Lai-ownka weszła i zasalutowała.
— Enda-Feyn, milady. Pracuję w Biurze Cenzora. Mam meldunek.
Sula spojrzała na Lai-ownkę, zastanawiając się, dlaczego strażnicy dopuścili do niej jakiegoś cenzora.
— Śmiało — powiedziała.
W Biurze Cenzora otrzymujemy kopie wszystkich przekazów elektronicznych z niemilitarnych kanałów, milady. Łącznie z przekazami Naksydów.
Aha. — Sula wyzwała siebie w duchu od idiotek. — Mogę to wykorzystać.
Rzeczywiście mogła. Naksydzcy oficjele w Górnym Mieście wołali o pomoc od samego początku bitwy. Gdy rozpoczęły się walki, przebywali w domach lub hotelach i na ogół nie mieli dostępu do zaszyfrowanych wojskowych systemów łączności i dlatego korzystali ze zwykłych łączy państwowych. Biuro Cenzora nie tylko zapisywało wszystkie rozmowy, ale nie wysilając się zbytnio, mogło określić jednostkę łączności, z której wiadomość wysłano.
Kiedy już zlokalizowano naksydzkich oficjeli, Sula kazała ich zatrzymać. Po aresztowaniu dołączono ich do wrogów zgromadzonych na dziedzińcu Izby Konwokacji. Kilku uniknęło złapania, ale przy zatrzymaniu nikt nie stawiał oporu.
Fareyn zdołała również zlokalizować oficjela, który nakazywał samobójcze ataki na kolejkę. Był to pomocniczy generalny dowódca policji. Dzwonił z hotelu „Imperialnego”.
— Nie pozbawiajmy go łączności — powiedziała Sula. — Podobają mi się rozkazy, które wydaje.
Macnamara wrócił z meldunkiem, że udało mu się wymienić pozostałe działa antymaterii. Dwa umieszczono na ciężarówkach jako rezerwę, a dwa w pałacach — nad kolejką i nad Bramą Wyniesionych.
— Dobrze je ukryłem, milady. Naksydom będzie bardzo trudno je zlokalizować.
Co nie oznaczało, że nie można ich zniszczyć; po prostu będzie to wymagało większego wysiłku.
— Czy koleopter nadal nas szpieguje? — zapytała Sula.
Odleciał.
— Jeśli wróci, spróbuj go zestrzelić działami antymaterii..
— Milady! — Młody Torminel ze sztabu, z ostrymi kłami, podniósł wzrok znad displeju komunikacyjnego w wielkim stole. — To dowództwo! Mówią, że Flota naksydzka rozpoczęła przyśpieszanie.
Sula pomyślała, że gdyby Naksydzi chcieli zbombardować Zanshaa, taki manewr byłby niepotrzebny. A więc należy przypuszczać, że uciekają z układu.
— W każdym razie tak ogłosimy całemu światu — zdecydowała.
Wiadomość została nadana przez wszystkie sieci radiowe i telewizyjne. Sula zastanawiała się, ile informacji dociera do zewnętrznego świata, a ile przekaźników udało się Naksydom wyłączyć. Niewykluczone, że nadawane obecnie wiadomości odbiera tylko miasto Zanshaa.
Tej nocy nie spała — przeglądała swoje jednostki i przesuwała rezerwy. Każdy jej sen byłby pełen Casimira, Caro i krwi.
Odpowiedź lorda Torka na jej pozdrowienie nadeszła dwie godziny przed świtem i Sula rozważała, co zrobić z lakonicznym rozkazem wodza naczelnego, by stracić więźniów. Na razie zakładnicy byli jedyną gwarancją dobrego zachowania Naksydów, choć chwilowo jeszcze nieskuteczną. Miała też nadzieję przesłuchać więźniów, choć brakowało jej na to czasu i nie dysponowała wykwalifikowanymi śledczymi.
— W porządku — powiedziała. — Wybierzcie trzech pomniejszych funkcjonariuszy i zrzućcie ich o świcie ze skały. Dopilnujcie, by nadali to w wideo. W audycji trzeba podkreślić, że jeżeli Naksydzi będą niegrzeczni, pozostali członkowie ich rządu dostaną szansę sprawdzenia, czy potrafią latać.
Świt dostarczył jednak innych rozrywek. Naksydzi zaplanowali następny większy atak na kolejkę. Plany zostały podsłuchane przez Fareyn z Biura Cenzora; ten atak miał być poprzedzony szarżą „elementu powietrznego”. Sula zawiadomiła swoje rezerwy i przesunęła dwa ruchome działa antymaterii do obrony kolejki.
„Element powietrzny” przybył jako pierwszy; były to pojazdy ciężarowe z zamontowanymi w drzwiach bagażowych karabinami maszynowymi. Powoli przeleciały nad południowym klifem akropolu, ostrzeliwując teren obok kolejki. Po kilku nieudanych próbach, działa antymaterii zestrzeliły dwa pojazdy. Reszta się wycofała.
Sam atak skończył się jak zwykle krwawą jatką.
Gdy ogień ustał, Sula wezwała kamerzystów i poszła do konwokacji, skąd dwóch naksydzkich konwokatów i kapitan naksydzkiej Floty, wybrani uprzednio przez Macnamarę, zostali związani i zrzuceni z tarasu na skały w dole.
— Egzekucje będą trwały tak długo, jak długo buntownicy będą odmawiać honorowania aktu kapitulacji podpisanego przez lady Kushdai — powiedziała do kamery, a potem zwolniła kamerzystów i poszła na spacer po tarasie. Metalowe meble dostosowano do cech fizycznych Naksydów, a jasne parasole nad nimi odbijały się kolorem od szarych kamieni Wielkiego Azylu. Powietrze było chłodne i rześkie, a niebo przybrało swą zwykłą barwę głębokiej zieleni. Kolumny dymu, które poprzedniego popołudnia wznosiły się nad miastem, już przeważnie zniknęły. Samo miasto było bardzo ciche.