Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 111 112 113 114 115 116 117 118 119 ... 135
Перейти на страницу:

– Nie za mocne? – zapytała ze współczuciem dziewczynka. – Nie – wycharczałem. – Wybacz… nie przypuszczałem, że w spirytusie może być więcej niż dziewięćdziesiąt osiem procent…

– Tutaj jest sto – oznajmiła poważnie dziewczynka. – Molekularnie związana woda została oddestylowana specjalnym sposobem. Dodano przyprawy i cukier krystaliczny.

Klenijczycy zawsze mieli problemy z poczuciem humoru. Z alkoholem, jak widzimy, wręcz przeciwnie.

– Powiadomiłam Dom, czekają na nas. Deszcz skończy się za jakieś dwadzieścia minut. Droga zajmie siedem. Dopóki pada deszcz, lot jest niebezpieczny.

Dziewczynka wyglądała bardzo poważnie. Albo moja sytuacja jeszcze nie została wyjaśniona, albo sama popełniła jakiś błąd w kontaktach ze mną.

– Jak się nazywasz? – zapytałem znowu. Klenijka wyglądała jak młoda Ziemianka. Jedynie spalone rękawy swetra przypominały, że jej skóra wytrzyma otwarty płomień… Nawet sączące się po kopule flaera strumienie ciekłego gazu jej nie zaszkodzą. – A może nadal jestem wrogiem i nie można mi powierzyć imienia?

– Nie jesteś wrogiem, nasz Dom zawdzięcza ci wszystko. Wtedy, w przeszłości, poinformowałeś Kleń, że Aler-Il spełnił swój obowiązek. Przysiągłeś, że jego atak uratował ci życie i pozwolił pokonać „Białego Raidera”. Oddając mu chwałę zwycięstwa, pozwoliłeś naszej rodzinie dalej istnieć. Jesteś przyjacielem. Musisz zostać członkiem rodziny i wejść do Domu Aler jak równy między równych.

Stałem się czujny. Przypominałem sobie opowieści Aler-Ila, jak wchodzą do rodziny osoby nienależące do rodu… Ale może od tamtej pory zmieniły się zwyczaje?

– Nazywam się Aler-Tjer – powiedziała dziewczyna, ściągając sweter. Pod nim nie miała nic – ani koszulki, ani stanika. Ten ostatni, ku mojemu zdumieniu, mógłby się przydać, bo półnaga Tjer wyglądała doroślej… Nieprawda. To tylko umysł szuka usprawiedliwień. Rytuał przyjęcia do rodziny Klenijczyków nie zmienił się. Dobrze, że to Tjer powitała mnie na Klenie, a nie któryś z jej braci… albo tatuś.

– Jestem młoda – oznajmiła tymczasem Tjer. Twarz miała poważną i surową, jak uczennica składająca raport na szkolnym apelu. – Znałam wszystkich mężczyzn Domu i mogę być kobietą rodziny. Masz prawo zostać równym w Domu Aler.

Miałem przemożną ochotę zapytać, czy nie mógłbym zostać równym z pomocą bardziej dorosłej kobiety. Ale na szczęście przypomniałem sobie słowa Klena:

„Człowiek nie wybiera rodziny, w której się urodzi. Nie można również wybrać człowieka, który przyjmuje cię do nowej rodziny. Bez względu na to, kim jest, ma w sobie wszystko, co najlepsze i najgorsze w rodzinie”.

– Chcę zostać równym w Domu Aler – powiedziałem i zrozumiałem, że mówię szczerą prawdę. Postawiłem na podłodze kabiny szklankę ze stuprocentowym spirytusem, rozpiąłem szew kombinezonu. Tjer dotknęła sensorów na pulpicie – oparcia foteli odchyliły się. Rzuciła swój spalony sweter na przyrządy – ruch wyglądał na spontaniczny, ale sweter przykrył optyczny czujnik wideofonu. Uśmiechnąłem się z wdzięcznością.

Jej skóra była miękka i ciepła, normalna ludzka skóra, a nie pancerz. Wargi – doświadczone, niedziecięce.

Krople dwutlenku węgla bębniły monotonnie w pokrywę kabiny.

– Wszystko dobrze? – zapytałem Tjer, a ona nie odpowiedziała, ponieważ ja i tak widziałem. Wszystko było dobrze.

Wszedłem w rodzinę Aler.

– Teraz jesteś swój – powiedziała Tjer, czesząc się. – Brat.

– Brat? – Leżałem na odchylonym fotelu, obserwując dziewczynkę. Widok był przyjemny, zwłaszcza jeśli nie zwracało się uwagi na grzebień w jej ręku – cienkie stalowe zęby były ostre jak igły. Grzebień-kindżał. Pewnie Klenijczycy używali szczoteczek do zębów z materiałem wybuchowym.

– Brat, ojciec, syn, przyjaciel… wszystko jedno. Bliski-mi-płci-męskiej. Res-or-mien.

– Lepiej nazywaj mnie przyjacielem. To bardziej odpowiednie słowo.

– Dobrze. Nie jesteś już gościem ani tym, któremu jesteśmy coś winni. Jesteś jednym z nas. Więc musisz wysłuchać również tego, co nie jest dla ciebie miłe.

Ściągnąłem brwi.

– O czym ty mówisz, Tjer?

– O tobie. Oglądałam twoją pamięć, wiesz o tym?

– Oczywiście.

– Fang, którego wypuściłeś, powiedział prawdę. Ktoś, może Obojętni, pozbawił cię przyjaźni i miłości.

– Bzdura. Kocham Terry i jestem przyjacielem Ernada, Lansa i Klena… to znaczy Aler-Ila.

Nie zabrzmiało to zbyt przekonująco. Jak wyuczona formułka. Jak dwa razy dwa równa się cztery.

– Nie, przyjacielu. Nie oszukuj sam siebie. Pamiętasz o przyjaźni i miłości, i to się zgadza. Pamięć została. Ale powiedz, kim był dla ciebie Aler-Il godzinę temu? Przyjacielem, który zginął za ciebie? Czy kluczem do Domu Aler, możliwością otrzymania pomocy planety Kleń?

Nie odpowiedziałem.

– Ty… – Tjer uśmiechnęła się lekko – złamałeś dwa zwyczaje swojej planety… a co ważniejsze, swoje własne. Zdradziłeś żonę i uprawiałeś seks z niepełnoletnią. Czy to prawidłowe terminy?

– Zdradzenie żony to nie takie straszne przestępstwo według naszych miar. A twój wiek nie jest już przeszkodą w uprawianiu seksu… na Ziemi.

Tjer spokojnie skinęła głową.

– Oczywiście. Ale to były twoje zakazy, rozumiesz? Osobiste tabu.

– Byłem zmuszony – wymamrotałem i odwróciłem wzrok. – Żeby wejść do Domu.

– Przyjacielu, cieszę się, że jesteś w rodzinie. Ale Kleń już dawno nie jest taki jak niegdyś. Szanujemy cudze zwyczaje. Nie wszedłbyś do Domu Aler, ale zawdzięczamy ci wszystko – swoje imię, dom, rodzinę, honor. Dla ciebie zbudowalibyśmy pałac albo oddalibyśmy własny dom, a sami przenieśli się do nowego. Dostałbyś statek i ochronę… wszystko, czegoś byś potrzebował. Można pogodzić wszystkie kultury, jeśli tylko się tego chce. Nie wątpiłam, że odmówisz wejścia do rodziny.

Milczałem. Nie miałem nic do powiedzenia tej dziewczynie – logicznej i rozsądnej jak robot. Silnej i uczciwej jak robot.

– Przyjacielu, chcę ci pomóc.

Popatrzyłem na Tjer. Siedziała przede mną – półnaga, sympatyczna. Moje – od teraz i na zawsze – przekleństwo i hańba.

– Powiedz, jak mogę ci pomóc? Jesteś starszy i silniejszy, jesteś ranny…

Ranny? Tak, chyba tak. Ranny w głowę. Ranny w sumienie.

– Nie ma już obowiązku, teraz jesteś w rodzinie. Ale obowiązek był i ja to pamiętam. Moje dziecięce baśnie o Aler-Ilu i Siergieju, który zwyciężył „Białego Raidera”, uratował świat Siewców.

– O czym ty mówisz, dziewczyno? – wyszeptałem. – Zwyciężyliśmy „Białego Raidera”, bo zagrażał mojej planecie, Ziemi XX wieku. Świat Siewców… Jak możesz go kochać? Oni dali wam cierpienie.

– Oni dali nam życie, bracie… przyjacielu.

– Życie? Cierpienie, koszmar. W świecie, w którym nie można żyć…

– My żyjemy.

– Życie w męczarniach, śmierć w walce, dzieciństwo bez niewinności…

– Życie. Śmierć. Dzieciństwo.

Tjer wzięła mnie za rękę. Czuły był to dotyk, ale teraz nie mogłem zapomnieć, że pod tą skórą jest twarda jak tytan ceramika.

– Przyjacielu Siergieju, twój świat dał życie nam wszystkim. Dzięki niemu żyje Kleń, Errg, Tar, Faa, Una-Kor, Bjemen… Wszystkie światy galaktyki. Nieważne, z jakiego powodu. Matka może urodzić dziecko, nie myśląc o jego szczęściu. I tak pozostanie matką. Zawdzięczamy Ziemi wszystko. Nie tylko Kleń, ale wszystkie chronokolonie. Nawet jeśli na Ziemi nami pogardzają. Matka może nie kochać swoich dzieci, ale i tak pozostanie matką.

– Tjer, nie możesz mi pomóc. Chyba że…

– Ale chcę pomóc. Byłam dumna ze swojej rodziny, ponieważ byłeś przyjacielem Aler-Ila. Nawet imię wybrałam miłe tobie… imię twojej ukochanej-płci-żeńskiej. Nam obca jest taka monotonia, ale i tak jej zazdroszczę.

1 ... 111 112 113 114 115 116 117 118 119 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)