Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 115 116 117 118 119 120 121 122 123 ... 135
Перейти на страницу:

W tym świecie szczęśliwi są tylko szaleńcy, powiedział pisarz ustami boga, który zstąpił na ziemię. Ciekawe, po co na nią zstąpił?

– Nie pamiętam – powiedziałem na głos. Lans popatrzył na mnie zdumiony.

Zapominamy o spełnionych marzeniach, ale żeby pragnąć, trzeba być słabym, żeby czuć, trzeba zamknąć oczy i uszy. Tylko w bajce karą za spełnione marzenia bywa utrata wspomnień. W życiu nagrodą za utratę pamięci są pragnienia. Powiedz, gdy przeczytałeś książkę, która staje się twoim przyjacielem, czy nie marzyłeś, by wszystko zapomnieć i przeczytać ją na nowo? Czy nie zdarzyło ci się, zapraszając przyjaciół na film, który już oglądałeś, zachwycać się ich zachwytem? Czy ceniłeś to, co przychodziło łatwo, czy to, co przychodziło z trudem?

Pragnienie najsilniejsze jest na pustyni.

Siła wypełniona jest słabością. Jej imię – obojętność.

Walka jest interesująca jedynie dla słabego.

Odłożyłem książkę. Nie rozumiem. Nie mogę zastanawiać się nad tym, czego nie chcę zrozumieć. A dziki smok bynajmniej nie sprzyjał procesom myślowym. Chociaż niewykluczone, że tylko rozluźnione przez alkohol komórki mózgu mogły zdecydować się na poznanie prawdy.

Wiedziałem: od tego, czy zdołam uwierzyć w to, czego już się domyślam, zależy moje – i pewnie nie tylko moje – życie.

Zasłona w drzwiach ostrzegawczo zaszeleściła, wpuszczając do pokoju osiłka w szarym ubraniu. Obrzucił nas szybkim, lekko mętnym spojrzeniem, zatrzymał wzrok na Djinim i niemrawo wyciągnął do niego rękę.

– Siemasz.

Młodzik był nieźle wstawiony. Djini ożywił się.

– Witaj, Rish. Skąd wracasz?

– Od Kulawego. Trochę nostalgiowaliśmy… – Chłopak opadł na najbliższe krzesło. Lans uśmiechnął się ironicznie. Coś było nie tak.

– Nudzicie się? – zapytał serdecznie Rish. – Może zagramy w karcięta?

Djini wyszedł bez słowa i wrócił z talią kart. Kolory były nieznajome, figur osiem – Szeregowiec, Sierżant, Pilot, Lord, Książę, Imperator, Siewca… Obróciłem w palcach polakierowane karty, położyłem je na stole.

Upojenie mijało. Już mogłem dostrzec niepewność w ruchach Lansa i zauważyć, że Djini stał się dziwnie milczący i przestał dolewać nam smoka.

– Zagramy? – powtórzył Rish. – Pokera znacie?

Lans pokręcił niepewnie głową.

– To proste. – Rish zaczął rozdawać karty. – Teraz to najmodniejsza gra.

Mówił w standardzie, ale nie dlatego, że uznał nas za przybyszów z innej planety, po prostu galaktyczny był tutaj modny, tak jak u nas francuski za czasów Puszkina.

– A więc tak… bierze się karty…

– Lans, pamiętasz, jak uczyłem ciebie i Redraka? – zapytałem. Lans skinął głową, nadal nie rozumiejąc, co się dzieje. Wziąłem ze stolika telefon i spytałem ostro:

– Jak się połączyć z Kulawym? Szybko!

– Sześćset trzy… – zaczął odruchowo Rish i zamilkł, przyglądając mi się badawczo. Powiedział z wyrzutem: – Kulawy sam decyduje, z kim będzie rozmawiał…

– No, no! Nasz ostrożny przyjaciel został potężnym mafiosem! – zakpiłem: – Nostalgiować to znaczy pić koktajl Nostalgia, prawda, Rish?

Rish skinął głową. Djini zakręcił się w fotelu i powiedział półgłosem:

– Rish, to imperator Tara Rish zarechotał, odchylając się na krześle. Pod rozchylonymi połami marynarki błysnęła rękojeść blastera.

– A ja… ja… jestem Wielki i Wieczny Pastuch… Aleś zasunął, Djini…

– Numer wideofonu – przypomniał Lans.

– Sześćset trzynaście, siedem, dziewięć – wypalił nagle Djini. Popatrzyłem na niego z zainteresowaniem. Rzeczywiście był dobrym handlowcem; właśnie dokonał ryzykownej inwestycji.

– Skąd wiesz? – zapytał groźnie Rish. Tylko patrzeć, a sięgnie po broń. Wybrałem numer. Na ekranie pojawiła się sympatyczna dziewczęca buzia.

– Kulawego do aparatu, kochanie – zażądałem nonszalancko.

Zapadło milczenie.

– Pamięć masz dobrą? – nadal nie zmieniałem tonu. Dziewczyna skinęła głową. – Przekaż Kulawemu: „Redrak, pokazałeś karty:

Ostatnie zdanie wymówiłem po rosyjsku. Dziewczyna znikła z ekranu.

– Jeśli to pijackie wygłupy… – zaczął Rish. Ale na ekranie wideofonu już pojawiła się zaspana twarz jego zwierzchnika.

– Cześć, Redrak – powiedziałem z ulgą. Aż do tej chwili wcale nie byłem pewien, czy mój domysł jest słuszny. – Daleko cię zaniosło, pilocie.

– Zawsze ciągnęło mnie na zacofane planety – powiedział Redrak. – Chyba pamiętasz, Siergiej.

Pamiętałem. I nie mogłem powstrzymać się od uwagi:

– Na których zawsze pakowałeś się w kłopoty…

Redrak skinął głową. Staliśmy na płaskim dachu jego domu – ogromnego, przysadzistego. Parter zajmowało kasyno, restauracja i chyba niewielki burdelik. Na pierwszym piętrze mieściły się apartamenty Redraka-Kulawego, stojącego na czele przestępczego świata Ar-Na-Tina.

– Jasne, pakowałem się… ale też nieźle zarabiałem. Pamiętasz, jak opowiadałeś o ziemskich gangsterach, mafii i biznesie gier? Powiedzmy szczerze, że sobie zakpiłeś…

Uśmiechnąłem się. Owszem, przesadzałem, przedstawiając ziemskich przestępców jako magów i czarnoksiężników…

– Początkowo nie brałem poważnie ziemskiego doświadczenia. Ale gdy się dowiedziałem – w głosie Redraka pojawiła się nutka szacunku – że Ziemia to planeta Siewców, zrozumiałem, że tak właśnie trzeba działać. Znalazłem tę planetę… szczerze mówiąc, specjalnie szukałem jak najbliżej Tara. Pomogłem im się wygrzebać z depresji gospodarczej, stałem się szanowanym obywatelem. I zacząłem tworzyć swoje Monte Carlo. Miejscowe prawa popierają gry hazardowe, nie opodatkowują wygranych.

– Twoja szopa niezbyt przypomina Monte Carlo – zauważyłem.

– Oczywiście. To tylko do użytku osobistego, dla miejscowych graczy, tylko kształcenie specjalistów. Ale trzydzieści dwa procent domów gry na Shedmonie, czterdzieści dwa na Shuuru… i jeszcze tu i tam… należy do mnie. A tu toczy się poważna gra. Na minus siódmym poziomie mieści się generator tunelowego hiperpola. Gracze przybywają tu bezpośrednio, bez żadnych statków.

– Ho, ho…

Redrak uśmiechnął się zadowolony i powtórzył:

– To wielka gra. W tej szopie trzykrotnie przegrywano całe planety… i to całkiem niezłe.

– Ile planet należy do ciebie?

– Tych, które wygrałem, czy tych, które kupiłem?

Zaśmiałem się.

– Redrak, coraz bardziej mnie zdumiewasz. A najdziwniejsze, że nie mogę się na ciebie gniewać… No to ile masz planet?

– Osiem – odpowiedział poważnie były pilot „Terry”.

– Włączając Ar-Na-Tin?

– Czy to jest planeta? Twoje zdrowie, imperatorze! Wypiliśmy jeszcze po łyku grzanego wina z dużych metalowych pucharów. Stanie pod szarym niebem, na przenikliwym wietrze i picie gorącego wina z przyprawami było na wpół zapomnianą rozrywką z czasów mojej młodości.

– Narkotykami też handlujesz?

– Tylko dla klientów kasyna… I nie takimi jak niebieski pył czy żużel.

Zastanowiłem się i powiedziałem, unosząc puchar:

– Twoje zdrowie, Redrak.

Zaczął kropić deszcz. Nad nami z ledwie słyszalnym szelestem rozwinęło się pole siłowe.

– Mając pieniądze, można żyć komfortowo na najbardziej zacofanej planecie. Ale nie na odwrót – zauważył Redrak.

– Na tej planecie już niedługo będzie bardzo gorąco – powiedziałem sucho.

Redrak zerknął spode łba.

– Jesteś tego pewien, Siergiej? Dla Fangów ta planeta nie ma żadnego znaczenia.

– Ma znaczenie strategiczne… – zacząłem.

1 ... 115 116 117 118 119 120 121 122 123 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)