Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]
Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]

Электронная книга - «Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]». Краткое содержание книги:

„Lustrzany taniec” stanowi szczególną część sagi barrayarskiej. Powraca w niej Mark, klon-bliźniak Milesa Vorkosigana/Naismitha, który podając się za dowódcę Najemnej Floty Dendarii, przeprowadza szaleńczą akcję desantową w Obszarze Jacksona — części wszechświata, gdzie inżynieria genetyczna rozwija się bez żadnych ograniczeń. Niestety, ponosi klęskę i z pomocą musi mu pospieszyć prawdziwy admirał Naismith. Podczas odwrotu Miles zostaje zabity, ale jego śmierć daje początek lawinie wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Przed Markiem stoją nowe nieoczekiwane zadania, którym musi sprostać. Czy przyjaciele Milesa mu pomogą? Jak przyjmie go Barrayar? Czy ma szansę odciąć się od mrocznej przeszłości i przeistoczyć z genetycznej repliki Milesa w człowieka?
1 ... 109 110 111 112 113 114 115 116 117 ... 137
Перейти на страницу:

W tym momencie dowiedział się, dlaczego Rowan mówiła wcześniej o kaskadzie wspomnień.

Doznał wrażenia, jakby stanął pod wodospadem, jak gdyby spłynęła na niego potężna rzeka, zalewając go taką masą wody, że musiał osunąć się na kolana. Wydał z siebie słaby, piskliwy jęk, skulił się i zasłonił głowę rękami, czując porażający ból głowy i przerażenie, które ścisnęło mu gardło. Zacisnął mocno usta, aby nie wydobył się z nich już żaden dźwięk i nie sprowadził tu Rowan. O, tak, musiał być teraz sam.

Nic dziwnego, że nie potraf iłem się domyślić. Próbowałem wybierać między dwiema błędnymi odpowiedziami. Och, matko. Ojcze. Och, sierżancie. Wasz syn znów wszystko spaprał. Jak tylko można było. Porucznik Miles Vorkosigan pełzał po wyłożonej płytkami posadzce, krzycząc bezgłośnie, co brzmiało, jakby wydawał z siebie słaby syk. Nie, nie, nie. Niech to szlag…

Elli…

Bel, Elena, Taura…

Mark… Mark? Tamten postawny, opanowany i zdecydowany człowiek o ponurym spojrzeniu to był Mark?

Nie pamiętał niczego z chwili własnej śmierci. Dotknął bojaźliwie piersi, gdzie wyczuł dowód… czego? Zacisnął powieki, próbując sobie przypomnieć ostatni zapamiętany obraz. Ach, tak, atak na centrum chirurgiczne Bharaputry. Mark zaplanował i przeprowadził koszmarnie nieudaną akcję, właściwie Mark i Bel, potem on przyleciał wyciągnąć ich z tarapatów, w które sami się wpakowali. W jakimś megalomańskim odruchu chciał pokazać Markowi własną wyższość, zademonstrować, jak to robią fachowcy, odebrać te małe klony Vasie Luigiemu, który go obraził… zabrać je do domu, do matki. Psiakrew, o czym z tego wszystkiego matka już wie? Modlił się, żeby nic nie wiedziała. Wciąż przebywali w Obszarze Jacksona. Jak długo był martwy?

Gdzie, do diabła, jest CesBez?

Poza tą jego częścią, która czołga się w tej chwili po podłodze w łazience.

Och, och, och…

I jeszcze Elli. „Czy ja panią znam?” — zapytał. Powinien sobie wcześniej odgryźć język.

Rowan… Elli. Tkwił w tym pewien sens. Jego ukochana była wysoką, brązowooką, ciemnowłosą i inteligentną kobietą o silnej woli. Jego budzące się do życia zmysły natrafiły na wysoką, brązowooką, ciemnowłosą i inteligentną kobietę o silnej woli. Błąd wydawał się całkiem naturalny.

Zastanawiał się, czy Elli przyjmie takie tłumaczenie. Jego skłonność do dużych dziewczyn miała pewne wady. Wciągnął powietrze w bezgłośnym, rozpaczliwym śmiechu.

Który zaraz uwiązł mu w gardle. Taura, tutaj? Czy Ryoval wiedział? Wiedział, że przyłożyła swoją wielką, szponiastą dłoń do zniszczenia jego banku genów przed czterema laty czy wini za to tylko „admirała Naismitha”? Wprawdzie wszyscy polujący na niego łowcy nagród, z którymi od tamtej pory się zetknął, skupiali się tylko i wyłącznie na jego osobie, ale żołnierze Ryovala wzięli Marka za admirała. Czy Ryoval też się pomylił? Mark na pewno powiedział im, że jest klonem. Do diabła, powiedziałbym im to samo na jego miejscu, licząc, że w ten sposób zagmatwam sprawę. Co się działo z Markiem? Dlaczego Mark zaofiarował się jako… okup za Milesa? Mark chyba nie cierpi na krioamnezję? Nie — Lilly powiedziała, że Dendarianie, klony i „admirał Naismith” uciekli. Jak to się więc stało, że wrócili?

Przyszli szukać ciebie, tępy admirale.

I wpadli prosto na Ryovala, który szukał tego samego. Ależ był popularny.

Krioamnezja — co za zbawienny stan. Zapragnął do niego powrócić.

— Nic ci nie jest? — zawołała z troską Rowan. Weszła do łazienki i zobaczyła go skulonego na podłodze. — Och, nie, znowu atak? — Opadła na kolana, pospiesznie badając go długimi palcami. — Uderzyłeś się o coś?

— A… a… — Nie zamierzam się mścić na osobie cierpiącej na krioamnezję, powiedział Vasa Luigi. Niech więc lepiej pozostanie na razie ofiarą kriostatu, dopóki nie zyska lepszego przeglądu sytuacji. I samego siebie. — Chyba nic mi nie jest.

Pozwolił położyć się do łóżka. Pogłaskała go po włosach. Zaniepokojony przyglądał się jej spod półprzymkniętych powiek, udając senność po rzekomym ataku. Co ja zrobiłem?

I co zrobię?

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY

Zapomniał już, dlaczego tu jest. Skóra zaczynała mu powoli odrastać.

Zastanawiał się, gdzie się podział Mark.

Ludzie przychodzili, poddawali torturom bezimienne i bezcielesne stworzenie, a potem znów odchodzili. Przyjmował ich różnie. Jego świeżo ukształtowane formy stały się odrębnymi osobami, którym ostatecznie nadał imiona i nauczył się je rozpoznawać. Byli to Żarłok, Burk i Wyjęć, i jeszcze jeden, milczący, który czaił się gdzieś z boku i czekał.

Żarłok wychodził, żeby dawać się karmić siłą, ponieważ jako jedyny naprawdę to lubił. Zresztą Żarłokowi nigdy nie pozwolono by robić tego, co robili technicy Ryovala. Burka wysłał, gdy zjawił się Ryoval z hiporozpylaczem afrodyzjaku. Sądził, że Burk jest również odpowiedzialny za tamten atak na Maree, uformowany żeński klon, choć gdy Burk nie był pobudzony, zwykle się wstydził i niewiele mówił.

Pozostałe zadania wykonywał Wyjęć. Zaczął podejrzewać, że Wyjęć w niejasny sposób może odpowiadać za to, że znalazł się u Ryovala. Wreszcie trafił tam, gdzie mogli go wystarczająco surowo ukarać. Nigdy nie stosuj terapii awersyjnej wobec masochisty. Skutki bywają nieprzewidywalne. Tak więc Wyjęć dostawał to, na co zasłużył. Nieuchwytny czwarty po prostu czekał i mówił, że kiedyś wszyscy będą go najbardziej kochać.

Nie zawsze trzymali się wyznaczonych sobie zadań. Wyjęć miał zwyczaj podsłuchiwać ćwiczenia Żarłoka, które odbywały się w innych porach niż jego ćwiczenia; kilka razy Żarłok towarzyszył Burkowi w jego przygodach, które stawały się wówczas wyjątkowo osobliwe. Wyjcowi nikt z własnej woli nie dotrzymywał towarzystwa.

Kiedy już nadał każdemu z nich imię, drogą eliminacji odnalazł w końcu Marka. Żarłok, Burk i Wyjęć, i ten Czwarty kazali lordowi Markowi schować się jak najgłębiej i przespać to wszystko. Biedny, delikatny lord Mark, miał zaledwie dwanaście tygodni.

Ryoval nie widział lorda Marka. Nie mógł mu nic zrobić. Żarłok, Burk i Wyjęć, i ten Czwarty bardzo uważali, żeby nie obudzić dziecka. Bronili go z troską i wielką uwagą. Byli do tego dobrze przygotowani. Banda odrażających i zahartowanych w boju najemników jego duszy. Nie byli sympatyczni, ale dobrze wypełniali swoje obowiązki.

Od czasu do czasu nucił im cichutko skoczne melodie.

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SIÓDMY

Najbardziej pragniemy niemożliwego. Miles obawiał się, że bywa też na odwrót. Rowan znów naciągnęła na głowę poduszkę. On ciągle chodził. I mówił. Nie potrafił się powstrzymać. W czasie, jaki upłynął od kaskady wspomnień, którą udało mu się ukryć przed Rowan, wymyślił mnóstwo planów ucieczki, ale w każdym tkwił jakiś słaby punkt. Nie mogąc żadnego wprowadzić w życie, poprawiał je i udoskonalał na głos. Bez końca. Rowan przestała je krytykować… chyba wczoraj. Prawdę mówiąc, w ogóle przestała z nim rozmawiać. Porzuciła próby uspokojenia go i zrelaksowania, coraz częściej natomiast starała się przebywać po drugiej stronie pomieszczenia albo długo siedziała w łazience. Nie mógł jej za to winić. Wracająca mu energia zaczęła przybierać formę czegoś w rodzaju szaleństwa.

Przymusowe zamknięcie w małym pomieszczeniu odciskało wyraźne piętno na jej uczuciu do niego. On musiał z kolei przyznać, że nie potrafił ukryć niepewności, jaką od niedawna odczuwał wobec jej osoby. Nie potrafił ukryć chłodnego dotyku, niechęci do jej lekarskiego autorytetu. Oczywiście, kochał ją i podziwiał; na pewno z radością powitałby ją jako szefa swojego szpitala pokładowego. Pod swoim dowództwem. Jednak poczucie winy i braku prywatności stępiły jego zainteresowanie kontaktami o charakterze intymnym. W tej chwili bardziej liczyły się inne namiętności, które pochłaniały go bez reszty.

1 ... 109 110 111 112 113 114 115 116 117 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)