Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 109 110 111 112 113 114 115 116 117 ... 236
Перейти на страницу:

Dyelin przyjęła oświadczenie Aviendhy z mniejszym opanowaniem. Natychmiast wymruczała kilka niepochlebnych słów pod adresem przedstawicielek Ludu Morza. Nie zareagowała, gdy Elayne powiadamiała wszystkich o odejściu połowy Poszukiwaczek Wiatru, nie zrobiłaby żadnego gestu w obecności Reene i Norry’ego, teraz wszakże poprosiła o szczegóły tej historii.

— Nigdy nie ufałam Zaidzie — gderała, kiedy Dziedziczka Tronu skończyła opowiadać. — Twoja umowa może dobrze zapowiadała się w przypadku handlu, ale nie zaskoczyłaby mnie informacja, że jedna z Poszukiwaczek Wiatru usiłowała nas podsłuchać. Zaida wydała mi się kobietą, która pragnie wiedzieć wszystko, na wypadek gdyby pewnego dnia coś jej się mogło przydać. — Dyelin naprawdę rzadko się wahała, teraz wszakże wydawała się niezdecydowana, choć tylko na chwilę zamyśliła się, zapatrzona w puchar, który trzymała w dłoniach. — Elayne — spytała w końcu — jesteś pewna, że ta... symboliczna latarnia morska... ta potężna przenoszona w oddali Moc... nie może nas skrzywdzić?

— Całkiem pewna, Dyelin. Gdyby ów potężny osobnik pragnął nas skrzywdzić, do tej pory najprawdopodobniej doprowadziłby przynajmniej do pęknięcia świata.

Aviendha roześmiała się, Dyelin jednak straszliwie pobladła. Tak, tak! Czasami człowiek musi się roześmiać, choćby tylko po to, by powstrzymać się od płaczu.

— Jeśli zabawimy w tym salonie zbyt długo samotnie... po wyjściu pana Norry’ego i pani Harfor — zauważyła Birgitte — ktoś może się zacząć zastanawiać, z jakiej przyczyny tu tkwimy. — Zamachała rękoma ku ścianom, wskazując ochronę, której nie potrafiła dostrzec. Wiedziała jednak, że pas zabezpieczeń nadal znajduje się na swoim miejscu. W trakcie codziennych spotkań z Pierwszą Pokojówką i Pierwszym Urzędnikiem zawsze dowiadywały się czegoś nowego.

Wszystkie zebrały się wokół kobiety Strażnik, która przestawiła dwie miski Ludu Morza ze złoconej porcelany na jeden z bocznych stołów, po czym spod krótkiego płaszcza wyjęła dużą, złożoną mapę. Nosiła ją przy sobie zawsze, chyba że spała, a i wtedy wkładała ją pod poduszkę. Rozłożona mapa, której rogi przed zwinięciem powstrzymywały ustawione tam puste puchary po winie, przedstawiała Andor — od rzeki Erinin do granicy między Altarą i Murandy. Po prawdzie można by rzec, że mapa pokazywała cały Andor, ponieważ tereny leżące dalej na zachód od pokoleń znajdowały się jedynie w połowie pod kontrolą Caemlyn. Mapa stanowiła prawdziwe arcydzieło sztuki kartograficznej i chociaż miejsca po zgięciach zaciemniały kilka detali, ogólnie rzecz biorąc, wystarczająco dobrze prezentowała teren, na którym zostały oznaczone każde miasto i wieś, każda droga, most i bród. Elayne odstawiła filiżankę z herbatą w odległości dłoni od mapy, starając się uniknąć rozlania, a tym samym jeszcze większego poplamienia. Dzięki mapie nie musiała się też tłumaczyć, dlaczego nie pije tej paskudnej pseudoherbaty.

— Mieszkańcy Ziem Granicznych przemieszczają się — oświadczyła Birgitte, wskazując na lasy porastające obszar na północ od Caemlyn, miejsce ponad północną granicą Andoru. — Ale nie przemierzyli zbyt wielkiej przestrzeni. W takim tempie w okolicy Caemlyn znajdą się dopiero za miesiąc.

Obracając w rękach srebrny puchar, Dyelin przez moment spoglądała w ciemne wino, po czym nagle podniosła wzrok.

— Myślałam, że wy, mieszkańcy Północy, jesteście przyzwyczajeni do śniegu, Lady Birgitte. — Nawet teraz sondowała kobietę Strażnik. Gdyby jej tego zakazać, byłaby dziesięć razy pewniejsza, że Birgitte skrywa jakieś sekrety, które oczywiście zapragnęłaby odkryć dwadzieścia razy mocniej.

Aviendha groźnie przypatrzyła się starszej kobiecie — jeśli nie bała się Birgitte, czasami zaczynała wściekle bronić jej sekretów — jednak sama kobieta Strażnik spokojnie wytrzymała spojrzenie Dyelin, a Elayne nie poczuła przez więź nawet nutki trwogi z jej strony. Najwyraźniej Birgitte całkowicie wygodnie czuła się już z kłamstwem dotyczącym jej pochodzenia.

— Od długiego czasu nie byłam w Kandorze. — To była zresztą prawda, chociaż Dyelin z pewnością nie wyobrażała sobie, o jak długi czas chodzi. Gdy Birgitte odwiedzała tamte tereny, kraj nie nosił jeszcze nawet nazwy „Kandor”. — Jednakże niezależnie od przyzwyczajeń, mówimy o przemarszu tysiąca dwustu żołnierzy, że nie wspomnę o Światłość jedna wie ilu obozowych zwolennikach, którzy się za nimi ciągną, opóźniając marsz z powodu zimy. Co gorsza, dostałam nowiny od pani Ocalin i pani Fote, które wysłałam na inspekcję niektórych wiosek leżących kilka mil na południe od granicy. — Sabeine Ocalin i Julanya Fote były Kuzynkami, które potrafiły Podróżować. — Ich zdaniem wieśniacy uważają, że mieszkańcy Ziem Granicznych zamierzają się rozłożyć obozem na zimę.

Poirytowana Dziedziczka Tronu mknęła i z niezadowoloną miną spojrzała na mapę, równocześnie próbując odmierzyć odległości palcem. Miała nadzieję na jakąś wiadomość o mieszkańcach Ziem Granicznych, choć w skrytości ducha bardziej liczyła na ich szybkie przybycie. Informacja o tej wielkości armii wchodzącej do Andoru powinna wyprzedzić samo wojsko, przemieszczając się z szybkością pożaru ogarniającego suchą trawę. Jednak tylko głupiec uwierzyłby, że żołnierze przemierzyli te setki lig po to, aby podjąć próbę zdobycia Andoru, ale wszyscy, którzy słyszeli o ich przemarszu, zastanawiali się nad intencjami. Rozmyślali też, co z nimi zrobić. Istniało tyleż opinii, ilu opiniodawców. W każdym razie będzie tak, kiedy wiadomość się rozejdzie. A gdy się już rozejdzie, Elayne zyska przewagę nad całą resztą. To ze względu na nią mieszkańcy Ziem Granicznych przemierzali Andor, więc i ona się ich pozbędzie.

Wybór nie był szczególnie trudny. Zatrzymanie armii skończyłoby się zapewne krwawo, o ile w ogóle było możliwe, choć żołnierze nie pragnęli w zasadzie niczego więcej poza szeroką drogą do Murandy, gdzie w ich opinii znajdą Smoka Odrodzonego. Z tym pomysłem Dziedziczka Tronu również miała wiele wspólnego. Ponieważ oni ukryli przed nią fakt poszukiwania Randa, ona nie podała im prawdziwego miejsca jego pobytu, zresztą i tak mieli z sobą co najmniej tuzin Aes Sedai, który to szczegół również pominęli. Ale skoro wiadomość o nich dotarła już do Głów Dynastii...

— Powinno się udać — oświadczyła łagodnie. — Jeśli zajdzie konieczność, możemy same sprokurować pogłoski o mieszkańcach Ziem Granicznych.

— Rzeczywiście, powinno się udać — zgodziła się z nią Dyelin, po czym dodała ponuro: — Póki Bashere i Bael będą krótko trzymać swoich ludzi. Byłaby to mieszanka wybuchowa: mieszkańcy Ziem Granicznych, Aielowie i Legion Smoka w zasięgu kilku mil. Poza tym nie mam pojęcia, skąd mogłybyśmy wziąć pewność, że Asha’mani nie zrobią czegoś... hmm... szalonego. — Zakończyła, głośno pociągnąwszy nosem. Jej zdaniem mężczyzna musiał być szaleńcem, skoro postanowił zostać Asha’manem.

Aviendha pokiwała głową. Spierała się z Dyelin niemal tak często jak Birgitte, jednak w kwestii Asha’manów zawsze się zgadzały.

— Dopilnuję, żeby mieszkańcy Ziem Granicznych trzymali się z dala od Czarnej Wieży — uspokoiła ich Elayne po raz nie wiadomo który.

Nawet Dyelin wiedziała, że Bael i Bashere trzymają swoje wojska w szachu — żaden człowiek nie chciał wywoływać niepotrzebnej bitwy, a Davram Bashere na pewno nie walczyłby z własnymi rodakami — lecz każdy miał prawo lękać się Asha’manów i z niepokojem myśleć o ich potencjalnych czynach. Dziedziczka Tronu przesunęła palec od sześcioramiennej gwiazdy oznaczającej Caemlyn przez kilka mil aż do ziemi, którą przywłaszczyli sobie Asha’mani. Czarnej Wieży nie zaznaczono na tej mapie, Elayne wszakże aż za dobrze znała jej dokładne położenie. Szczęście, że Czarna Wieża znajdowała się z dala od Drogi do Lugard. Wysłanie mieszkańców Ziem Granicznych na południe, do Murandy, nie denerwując przy tym Asha’manów, nie powinno być trudne.

1 ... 109 110 111 112 113 114 115 116 117 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)