Rozstaje zmierzchu
- Автор: Джордан Роберт
- Серия: Kolo czasu #10
- Год: 2004
- Язык: польский
- Переводчик: Ewa Wojtczak
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:
— Jestem przekonana, że Zastępca Bibliotekarza jest... szpiegiem, moja pani — odezwała się w końcu Reene Harfor, ignorując Norry’ego, jakby go wcale nie było w pomieszczeniu. Dotąd nie chciała nikomu sugerować, że poszukuje w całym pałacu szpiegów, a wiedza Pierwszego Urzędnika w tej kwestii chyba najbardziej ją drażniła. Jeśli pan Norry miał nad nią jakąś władzę czy przewagę, łączyła się ona z faktem płacenia pałacowych rachunków, na szczęście mężczyzna nigdy nie pytał o wydatki Pierwszej Pokojówki, choć mimo to i tak ją denerwował. — Co trzy, cztery dni pan Harnder odwiedza gospodę Pętla i Strzała. Przypuszczałam, że bywa tam z powodu piwa serwowanego przez właściciela gospody, niejakiego Millisa Fendry’ego, odkryłam jednak, że pani Fendry trzyma też gołębie i ilekroć pan Harnder do nich zachodzi, kobieta wysyła jednego ptaka na północ. Wczoraj trzy spośród przebywających w Srebrnym Łabędziu Aes Sedai znalazły powód do odwiedzin Pętli i Strzały, chociaż gospoda przeznaczona jest dla znacznie marniejszych gości niż ich zajazd. Weszły i wyszły z twarzami skrytymi pod kapturami, a w tym czasie przez godzinę konferowały z panią Fendry na osobności. Wszystkie trzy siostry należą do Brązowych Ajah. Boję się, że to wskazuje na pracodawcę pana Harndera.
— Fryzjerzy, lokaje, kucharze, mistrz stolarski, przynajmniej pięciu urzędników pana Norry’ego, a teraz jeden z bibliotekarzy. — Rozparłszy się na krześle i założywszy nogę na nogę, Dyelin popatrzyła groźnie na Pierwszą Pokojówkę. — Istnieje ktoś, kogo na pewno nie podejrzewa pani o szpiegostwo, droga Harfor?
Norry poruszył nerwowo głową. Podejrzenia dotyczące pracujących dla niego urzędników uważał za osobisty afront.
— Mam nadzieję dotrzeć do źródła problemu, moja pani — oświadczyła beztroskim tonem Pierwsza Pokojówka. Ani szpiedzy, ani Głowy potężnych Domów nie mogli jej zaniepokoić. Szpiegów uważała za szkodniki, od których pragnęła uwolnić pałac, podobnie jak od pcheł czy szczurów — choć przy szczurach została ostatnio zmuszona zaakceptować pomoc Aes Sedai — potężnych panów wielkich rodów traktowała zaś jak deszcz czy śnieg, czyli elementy natury, którymi nie ma co się podniecać, lecz które należy po prostu znosić, póki nie odejdą. — Nie każdego można przekupić, chociaż wielu zapewne ulegnie pokusie. I takich trzeba znaleźć.
Elayne spróbowała sobie przypomnieć pana Harndera, niestety obraz pojawiający się w jej umyśle wydawał się bardzo niewyraźny. Pucołowaty, łysiejący mężczyzna, który bezustannie mrugał powiekami. Służył jej matce, a wcześniej — o ile dobrze pamiętała — Królowej Mordrellen. Nikt nie skomentował faktu, że pan Harnder najprawdopodobniej służył także Brązowym Ajah. W pałacu każdego władcy między Grzbietem Świata a Oceanem Aryth przebywały „oczy i uszy” Białej Wieży. Wiedział o tym każdy, nawet najmniej rozgarnięty rządzący. Niewątpliwie również Seanchanie będą żyli pod czujnym okiem Wieży. Jeśli oczywiście jeszcze do tego nie doszło. Reene odkryła kilka osób szpiegujących dla Czerwonych Ajah, z pewnością stanowiących pozostałość z czasów Elaidy w Caemlyn, jednak ten bibliotekarz był pierwszym szpiegiem innych Ajah. Elaidzie — gdy była doradczynią Królowej — nie spodobałoby się, że członkinie innych Ajah wiedzą, co się dzieje w pałacu.
— Szkoda, że nie mamy żadnych fałszywych historii, które mogłybyśmy podrzucić Brązowym Ajah — oznajmiła lekko Dziedziczka Tronu. Wielka szkoda, że zarówno one, jak i Czerwone dowiedziały się o Rodzinie. W najlepszym razie musiały sobie jednak zdawać sprawę z liczby przenoszących Moc kobiet w pałacu, więc nie minie dużo czasu i odkryją, z kim mają do czynienia. Wtedy pojawią się problemy, które na razie wszakże pozostawały kwestią przyszłości. Lini mawiała, że zawsze trzeba wszystko sobie planować, jednak jeżeli za bardzo przejmujesz się przyszłym rokiem, możesz zapomnieć o kłopotach jutra i następnego dnia popełnić błąd. — Obserwuj uważnie pana Harndera i spróbuj wykryć, z kim się przyjaźni. Na razie taka wiedza musi nam wystarczyć.
Niektórzy szpiedzy polegali głównie na własnym słuchu, starając się intensywnie skupiać na wszystkich krążących po Caemlyn plotkach lub podsłuchiwać pod drzwiami. Inni umieli po kilku pucharach wina pociągnąć ludzi za język i namówić ich do zwierzeń. Zanim się zneutralizuje szpiega, należy poznać metody jego działania i dowiedzieć się, w jaki sposób uzyskał posiadane informacje.
Aviendha prychnęła głośno i rozłożywszy spódnice, zaczęła siadać na dywanie, zanim zrozumiała, co ma na sobie. Dyelin rzuciła jej ostrzegawcze spojrzenie i kobieta Aiel zamiast na podłodze, usiadła sztywno na brzeżku krzesła. Oczy iskrzyły jej się i wyglądała jak uosobienie damy dworu. Z tym wyjątkiem, że damy dworu nie dotykają stale kciukiem rękojeści noża za paskiem. Pozostawiona samej sobie, Aviendha podcięłaby gardło każdemu szpiegowi, który nawinąłby jej się pod nóż. Nadal uważała szpiegostwo za haniebną profesję, za którą jej zdaniem należała się kara śmierci, mimo iż Elayne wielokrotnie jej wyjaśniała, że każdego schwytanego szpiega można wykorzystać jako podwójnego agenta — mógłby przekazywać jej wrogom rozmaite fałszywe informacje, dzięki czemu nieprzyjaciel myślałby tak, jak chciała Dziedziczka Tronu.
Zresztą nie każdy szpieg koniecznie pracował dla wrogów. Większość z tych, których wykryła Pierwsza Pokojówka, przyjęło pieniądze z kilku źródeł, między innymi od Króla Murandy, Roedrana, różnych taireniańskich Wysokich Lordów i Lady, niektórych panów wielkich rodów z Cairhien i sporej liczby kupców rozmaitych nacji. Wiele osób interesowało się zdarzeniami w Caemlyn, czy to ze względu na ich skutki dla handlu, czy też z innych powodów. Czasami Elayne wydawało się, że każdy tu każdego szpieguje.
— Pani Harfor, nie znalazła pani żadnych „oczu i uszu” Czarnej Wieży? — spytała.
Jak większość ludzi, którzy słyszeli nazwę „Czarna Wieża”, Dyelin zadrżała i wypiła głęboki łyk wina, Reene jednakże tylko się słabo skrzywiła. Już jakiś czas temu postanowiła zignorować fakt istnienia mężczyzn umiejących przenosić Moc. Skoro nie mogła zmienić obrotu spraw... Dla niej Czarna Wieża była jedynie... kłopotem.
— Nie mieli dość czasu, moja pani. Daj im rok, a zobaczysz, że i stamtąd lokaje albo bibliotekarze zaczną przyjmować zapłatę.
— Przypuszczam, że tak. — Okropna myśl. — Co jeszcze masz dla nas dzisiaj?
— Zamieniłam słówko z Jonem Skellitem, moja pani. Mężczyzna, który raz zmieni front, może go zmienić po raz wtóry, a Skellit jest pazerny. — Fryzjerowi Skellitowi płaciła Dynastia Arawn, która obecnie popierała Arymillę.
Birgitte powstrzymała się przed przekleństwem, choć popatrzyła z nienawiścią na Reene Harfor.
— Ty z nim zamieniłaś słówko? Nie pytając nikogo o zgodę? — spytała ze smutkiem w głosie.
Dyelin ostro przypatrzyła się Pierwszej Pokojówce.
— Mleko matki w kubku! — wyszeptała.
Elayne nigdy nie słyszała z jej ust tak sprośnego przekleństwa. Pan Norry zamrugał i o mało nie wypuścił z rąk teczki. Ze wszystkich sił starał się nie spoglądać na Dyelin. Pierwsza Pokojówka jednakże ledwie zwróciła uwagę na miny Dyelin i Birgitte, po czym spokojnie kontynuowała.
— Wydawało mi się, że nadeszła odpowiednia pora, a Skellit dojrzał do rozmowy. Jeden z ludzi, którym wręcza swoje sprawozdania, opuścił miasto i jeszcze nie wrócił, drugi zaś podobno złamał nogę. Tam, gdzie pogaszono ogień, ulice są zawsze oblodzone — powiedziała to tak ironicznym tonem, że Dziedziczka Tronu uznała za bardziej niż prawdopodobne, iż pani Harfor sama w jakiś sposób przyczyniła się do upadku mężczyzny. Trudne czasy ujawniały u najbardziej zaskakujących osób najdziwniejsze talenty. — Skellit całkiem chętnie przystał na propozycję osobistego przekazania informacji poza obóz. Widział wykonaną bramę, więc nie będzie musiał udawać strachu. — Można by pomyśleć, że Pierwsza Pokojówka sama przez całe życie przyglądała się wozom przemykającym przez wykonane w powietrzu otwory.