Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5

Электронная книга - «Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5». Краткое содержание книги:

Najnowszy almanach fantastyki Kroki w nieznane prezentuje szesnaście różnorodnych opowiadań autorów z Australii, Argentyny, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i Wielkiej Brytanii. Wśród nich nowa krew, niedawne debiutantki (McCarron, Swirsky) oraz autorzy rozwijający skrzydła (Bacigalupi, Kosmatka, Ostapenko). Są też stare wygi, z niemałym dorobkiem, których tekstów nie było nam dane posmakować dotychczas (Brown, Kaługin) lub spotykaliśmy się z ich twórczością okazjonalnie (Kessel, szczególnie Waldrop). Oczywiście są także wielkie nazwiska (Egan, Kress, Silverberg, czy Willis), a oprócz tego pisarze wyjątkowi, za sprawą wyobraźni (Ballantyne), poetyckiego stylu (McDonald), czy prozy o niesamowitym klimacie (Nielsen)…
1 ... 108 109 110 111 112 113 114 115 116 ... 146
Перейти на страницу:

Nie był to najlepszy pomysł. Nie spałam prawie od dwu dni i po kilku pierwszych taktach odkryłam, że kiwa mi się głowa. Usiadłam prosto i spróbowałam się skupić na Altairczykach, ale nic z tego nie wyszło. Następne co zapamiętałam, to moja głowa na ramieniu Calvina, który mówił: — Meg? Meg, czy Altairczycy w ogóle sypiają?

— Czy sypiają? — zapytałam siadając prosto i przecierając oczy. — Przepraszam, musiało mnie na chwilę zmorzyć. Która godzina?

— Kilka minut po czwartej.

— Rano?

— Tak. No, czy Altairczycy śpią?

— Owszem, tak przynajmniej sądzimy. Zmienia im się rytm mózgu i nie reagują na bodźce… co prawda oni w ogóle nie reagują na nic.

— A są jakieś widoczne oznaki, że śpią? Zamykają oczy albo kładą się?

— Nie, oni tylko flaczeją jak niepodlewane kwiaty. A ich pełen potępienia wzrok staje się trochę mniej intensywny. Czemu pytasz?

— Bo chciałbym coś sprawdzić. A ty się prześpij.

— Nie, wszystko w porządku — odpowiedziałam tłumiąc ziewnięcie. — Jeżeli ktokolwiek potrzebuje snu, to ty. W ciągu minionych nocy nie zmrużyłeś przeze mnie oka, a musisz wstać, żeby dyrygować koncertem. Teraz ja się wszystkim zajmę, a ty…

Potrząsnął głową.

— Nie, czuję się całkiem dobrze. Mówiłem ci, że o tej porze roku w ogóle nie śpię.

— A. To czego chcesz spróbować?

— Chcę im puścić pierwszą zwrotkę Cichej nocy.

— Tę z „…Dzieciąąąątka sneeeem…”? — zaśpiewałam.

— Właśnie. Żadnej przemocy… a ja mam z pięćdziesiąt wersji tej kolędy. Johnny Cash, Kate Smith, Britney Spears…

— A mamy czas na wszystkie pięćdziesiąt wersji? — zapytałam zerkając jednocześnie na ekran telewizora. Podzielony na dwie połowy ekran ukazywał mapę Izraela i budynek Wszechkościoła Jedynie Prawdziwej Drogi z zewnątrz. Wizerunkowi kościoła towarzyszył pełen namaszczenia głos reportera:

— Tysiące wiernych czekają wewnątrz na pojawienie się Altairczyków, których wielebny Tresher spodziewa się lada moment. Dwudziestoczterogodzinne intensywne czuwanie połączone z modłami…

Ściszyłam dźwięk.

— Owszem, chyba mamy — stwierdziłam. — Co mówiłeś?

— Cicha noc to kolęda, którą śpiewali wszyscy — Gene Autry, Madonna, Burl Ives… Różne głosy, akompaniamenty, tonacje… Możemy stwierdzić, która wersja poruszy naszych milusińskich, a która…

— …jest im obojętna — dopowiedziałam. — I w ten sposób może zdołamy ustalić, na co reagują.

— O to mi właśnie chodzi — powiedział wyjmując CD z koperty. Wetknął płytę w odtwarzacz i nacisnął Track 4. — Jazda z tym koksem — powiedział.

Pokój wypełnił głos Elvisa śpiewającego „Cicha noc, święta noc”. Calvin podszedł do kanapy i usiadł obok mnie. Gdy Elvis doszedł do słów „czule i łagodnie” oboje pochyliliśmy się obserwując czujnie obcych. „Śpi niebiańskim snem…” ciągnął Elvis, ale Altairczycy dalej stali sztywno jak kołki. Nie drgnęli, choć Król powtórzył: „…śpi niebiaaaańskim sneeeem…”. Nie ruszyło ich też solo Alvina Wiewórki ani Celine Dion.

— Ich gniewne spojrzenia nawet nie łagodnieją — powiedział Calvin. — Jeżeli już, to przybierają na intensywności.

Miał rację.

— Puść im Judy Garland — powiedziałam. Puścił. Potem do akcji weszli Dolly Parton i Harry Bellafonte. — A jeśli nie zareagują na żadnego ze śpiewaków?

— To spróbujemy czegoś innego. Mam też dwadzieścia sześć wersji Renifer stratował babunię. — Uśmiechnął się łobuzersko. — Żartuję. Mam jednak dziewięć wersji Zimno na dworze, maleńka.

— Żeby używać drugich sopranów?

— Nie — odparł. — Cśśś… Lubię tę wersję. Nat King Cole.

Zamknęłam się i słuchałam rozmyślając o tym, jak Altairczycy mogą unikać zasypiania. Głos Nat King Colea był jeszcze bardziej miękki i łagodny, niż głos Deana Martina. Oparłam się o poduszkę. „Spokój w krąg, cisza w krąg…”.

Musiałam ponownie zasnąć, ponieważ następną rzeczą, jaką zobaczyłam, było światło dnia, padające od okien. Spojrzałam na zegarek. Druga po południu. Altairczycy stali w tym samym miejscu i patrzyli na nas gniewnymi spojrzeniami, a Calvin siedział zgarbiony na kuchennym taborecie i patrzył na nich ponuro, wsparłszy brodę na pięści.

— Czy coś się stało? — Spojrzałam na ekran telewizora. Wielebny Tresher nadal wygłaszał mowę. Pod spodem był napis: „Tresher wzywa do galaktycznej krucjaty”. No, lepsze to, niż doniesienia o nuklearnym uderzeniu na Bliskim Wschodzie.

Calvin powoli potrząsał głową.

— Co, nie było reakcji na „Cichą noc”?

— Była. Ty zareagowałaś na Nat King Colea.

— Wiem — odpowiedziałam. — Przepraszam. Ale pytałam o Altairczyków. Nie zareagowali na żadną wersję kolędy?

— Owszem, zareagowali — stwierdził. — Ale tylko na jedną.

— To dobrze, czyż nie? — zapytałam. — Teraz możemy przeanalizować wszystko po kolei i dowiemy się, na co zareagowali. Która to była wersja?

Zamiast odpowiedzieć, wcisnął klawisz odtwarzacza. Głośny chór kobiecych głosów zaczął śpiew: „Cicha noc, święta noc”. Musiały niemal krzyczeć, żeby ich głosy przebiły się przez kakofonię klaksonów i warkotu samochodowych silników.

— Co to jest? — zapytałam.

— Uliczny chór z Broadwayu wykonuje i stepuje Cichą noc z musicalu „42nd Street”. Był to koncert dobroczynny z okazji Świat Bożego Narodzenia.

Spojrzałam na Altairczyków, licząc na to, że Calvin może się myli, ale mimo hałasu w tle opadli ciężko na ziemię. Ich głowy dotykały niemal ziemi i wyglądali na ukojonych, a wzrok im złagodniał. Nie spopielali już wszystkiego dookoła niczym cioteczka Judith; patrzyli jak istoty normalnie niezadowolone.

Przez chwilę słuchałam chórzystek i tancerek „42nd Street”, jak stepowały i wykrzykiwały co sił w płucach i stopach Cichą noc.

— W pewnym sensie jest to poruszające — stwierdziłam. — Osobliwie, gdy wrzeszczą o „Matce i dziecięciu”.

— Wiem — odpowiedział. — Chciałbym to zagrać na naszym weselu. Altairczycy mają równie dobry smak, jak my. Ale pomijając kwestię smaku, nie jestem pewien, jaki możemy wyciągnąć z tego wniosek.

— Że Altairczycy lubią uliczne przedstawienia? — podsunęłam.

— Boże Broń! Pomyśl, co by z tym zrobił wielebny Tresher — powiedział. — Nie zareagowali zresztą na „Usiądź, kołyszesz łodzią”.

— Nie, ale zrobili to przy tej piosence z „Marne”.

— I przy tej z „1776” — dodał. — Ale nie ruszyły ich musicale „Music Man” ani „Rent” — mruknął z frustracją w głosie. — Wracamy więc do miejsca, w którym zaczęliśmy. Nie mam pojęcia, co wywołuje ich reakcje.

— Rozumiem — powiedziałam. — Bardzo mi przykro. Nie powinnam była cię w to wciągać. Masz przecież dyrygować MĘKĄ.

— Zaczyna się dopiero o siódmej — odparł ponownie rzucając się na stos kompaktów. — Co znaczy, że mamy jeszcze cztery godziny. Gdybyśmy znaleźli jeszcze jedną Cichą noc, na którą by zareagowali, moglibyśmy my wreszcie odkryć, co oni, na Boga, wyprawiają! Gdzie, psiakrew, podział się album Star Wars Christmas?

— Przestań — powiedziałam. — To się robi śmieszne. — Wyjęłam mu z rąk kompakty. — Jesteś wyczerpany, a masz przed sobą trudne zadanie. Nie możesz dyrygować tymi ludźmi bez odrobiny snu. Altairczycy mogą poczekać.

1 ... 108 109 110 111 112 113 114 115 116 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)